Przyczyny spektakularnego wzrostu cen metali

19.06.2020
Światowa gospodarka dopiero się ponownie otwiera. Wydaje się, że trochę za wcześnie na hossę towarową. Odpowiedzi należy szukać głównie w Chinach
The Economist_Ceny metali_1_photodune_envato

(©Envato)

(©Envato)

Za wcześnie. Taki osąd wielu inwestorów odnosi się do niedawnego powszechnego skoku cen aktywów. Nie chodzi bowiem tylko o rynek giełdowy. Ceny surowców przemysłowych również gwałtownie wzrosły w ciągu mniej więcej ostatniego miesiąca. Ruda żelaza podrożała z 80 dolarów za tonę do ponad 100 dolarów. Ceny miedzi również wzrosły o 25 proc. Jest to niespotykane. Światowa gospodarka dopiero się ponownie otwiera. Wydaje się, że trochę za wcześnie na hossę towarową.

Istnieje tu pokusa tworzenia porównań. Być może gwałtowny skok cen metali jest modelem gospodarki po wirusie, w której wąskie gardła podażowe podnoszą ceny w miarę powrotu aktywności gospodarczej. Być może pokazuje to, jak bezmyślnie ocean płynności stworzony przez Rezerwę Federalną i Europejski Bank Centralny zalewa wszelkiego rodzaju rynki finansowe. Dla zwolenników teorii „zbyt szybko” jest to znak, że optymizm wyprzedza rzeczywistość. Być może tak jest. Jednakże wydaje się, że przyczyn hossy towarowej należy przede wszystkim szukać w Chinach.

Rola Chin jest równie ciekawa co oczywista. Jest ciekawa, ponieważ chińska gospodarka miała stać się bardziej zależna od wydatków konsumpcyjnych, a mniej od budowania hossy finansowanej przez coraz większe zadłużenie. Jest oczywista, ponieważ pomimo tego wyznaczonego celu Chiny nadal są największym na świecie nabywcą towarów przemysłowych. Prawie cały morski handel rudą żelaza odbywa się w tym regionie. Jeśli ceny metali idą w górę, to można się śmiało założyć, że coś się dzieje w Chinach.

Przemysł naftowy w USA w obliczu szoku cenowego

I tak jest. Huty stali pracują na pełnych obrotach. W pierwszym tygodniu czerwca chińskie wielkie piece hutnicze pracowały z 92-proc. mocą. To o wiele więcej niż 80-85 proc. mocy uważanej za normalną. Duża część stali produkowanej w Chinach jest przeznaczona na budynki i infrastrukturę, taką jak mosty, linie kolejowe i linie metra. Oczywiście wskaźniki aktywności budowlanej wyglądają na solidne. Sprzedaż koparek wzrosła w tym roku o jedną piątą w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Strumień zamówień powiększał się jeszcze zanim wybuchła pandemia. W jego następstwie budownictwo zyskało dodatkowy impuls dzięki wysiłkom rządu na rzecz ożywienia gospodarki. Obserwatorzy Chin twierdzą, że wyciągnięto wnioski. Większy niż w przeszłości nacisk położono na wybór wartościowych projektów, mówi Sean Darby, analityk z Hongkongu pracujący dla banku inwestycyjnego Jefferies.

Najsilniejsza reakcja podażowa pojawiła się ze strony Australii, która jest największym na świecie eksporterem rudy żelaza. Szybko podjęła ona kroki w celu powstrzymania wirusa na samym początku epidemii. Jednocześnie udało jej się utrzymać otwarte kopalnie w bogatym w rudę regionie Pilbara. W roku bieżącym eksport rudy zwiększył się. Odwrotnie jest w Brazylii, gdzie rozprzestrzenianie się wirusa doprowadziło do zapaści produkcji. Takie wąskie gardła są jedną z przyczyn wyższych cen.

Ale spójrzmy na problem z szerszej perspektywy. Przemysł wydobywczy spotkało bezlitosne wyrównanie rachunków w latach 2014-16, po dziesięcioletnim okresie rozkwitu napędzanym oczywiście przez Chiny. Ograniczono inwestycje, zamknięto kopalnie, spłacono długi. W rezultacie branża ta nie posiada chronicznego nadmiaru mocy produkcyjnych jak wiele innych wrażliwych na cykle koniunktury branż, takich jak banki europejskie czy światowi producenci samochodów.

Polityka makroekonomiczna w obliczu boomów i krachów surowcowych

Istnieje również element spekulacyjny w kontekście wzrostu cen metali. Kupno lub sprzedaż kontraktów terminowych na dostawę miedzi jest popularnym sposobem wyrażania poglądów na temat gospodarki światowej.

W rzeczywistości, w kontraktach na miedź może chodzić o wiarę, mówi Max Layton z banku Citigroup. Wiele z postawionych na nią zakładów to algorytmy transakcyjne, mechanicznie reagujące na sygnały finansowe, które sprawdziły się w przeszłości. Dolar, który od marca spadł o 6 proc. w stosunku do koszyka walut, jest zazwyczaj częścią systemu sygnalizacyjnego. Słabszy dolar pozwala na łatwiejsze warunki finansowania na rynkach wschodzących. Cokolwiek pomaga gospodarkom wschodzącym, jest generalnie dobre dla cen towarów. Zatem algorytmy kupują.

Kompleks zmian cen nabiera charakteru samonapędzającego się. Wyższe ceny rudy powodują powrót na rynek producentów o wyższych kosztach. Jednakże ich marże zysku są następnie obniżane w miarę wzrostu wartości ich waluty krajowej, ponieważ podnosi to koszt pracy w dolarach, w których wyceniane są towary. Przywrócenie marży wymaga wzrostu cen. Co więcej, koszty krańcowe rosną, kiedy ceny stali (używanej do produkcji części górniczych) i ropy (używanej do produkcji energii i chemikaliów) idą w górę. Te wyższe koszty powodują dalszy wzrost cen, mówi Layton.

Wzorzec na rynkach jest taki, że wiele procesów odbywa się na pamięć. Reakcją Chin na słabą gospodarkę jest budowanie; reakcją inwestorów na luzowanie przez Fed jest zakup akcji; reakcją algorytmów na słabszego dolara jest kupno towarów. Wyższe ceny rodzą wyższe ceny. Sceptycy, mówiący, że jest za wcześnie, zauważają, że to również działa w drugą stronę. Zgadza się. Ale dynamika gospodarki jest obecnie po stronie tych, którzy wierzą.

Niniejszy artykuł ukazał się w sekcji poświęconej finansom i gospodarce wydania drukowanego pod tytułem „Pumping iron” .


Tagi


Artykuły powiązane