Autor: Marek Pielach

Dziennikarz Obserwatora Finansowego, specjalizuje się w makroekonomii i finansach publicznych

Różnorodność branż napędza polski eksport

Nie ma jednej dominującej branży, w którą się w Polsce inwestuje i ta dywersyfikacja okazała się zaletą. Jeśli jakaś branża ma kłopoty, inna radzi sobie całkiem dobrze – mówi Jacek Kocerka, zastępca dyrektora Departamentu Statystyki NBP.
Różnorodność branż napędza polski eksport

Dyr. Jacek Kocerka (Fot. NBP)

Obserwator Finansowy: „W 2019 roku największy wpływ na odnotowane salda zarówno zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce, jak i polskich inwestycji bezpośrednich za granicą miały reinwestowane zyski”. Czy to oznacza pewną stagnację w napływie inwestycji?

Jacek Kocerka: Niekoniecznie. To raczej dowód na to, że firmy mają zaufanie do biznesu, który już w Polsce prowadzą. Uważają, że warto go rozwijać. Dlatego nowe fabryki, nowe maszyny są w większym stopniu efektem reinwestowania dotychczasowych zysków z działalności w Polsce niż napływu całkiem nowego finansowania zagranicznego. W przypadku zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce może to faktycznie świadczyć o pewnego rodzaju nasyceniu inwestycjami kapitałochłonnymi, bo wciąż dynamiczne są przyrosty np. w sektorze usług, ale i nakłady na tego rodzaju działalność siłą rzeczy są mniejsze niż w przypadku fabryk czy montowni.

Nie jesteśmy zatem na takim etapie, jak 15 lat temu, że mamy zielone pola pod fabryki i czekamy tylko na kapitał z zewnątrz?

Rzeczywiście jesteśmy dalej. Nie zjawia się u nas dużo nowych firm, trochę wyczerpała się też pula rodzimych firm mogących być obiektem zagranicznych przejęć. Widzimy raczej zjawisko rozwoju organicznego i reinwestowania zysków. Jeśli ktoś w Polsce zakład produkcyjny już ma, to albo go rozwija, albo buduje kolejny. Coraz więcej mamy też rodzimego kapitału i zdarza się, że polscy inwestorzy kupują coś w kraju od inwestora zagranicznego.

W raporcie o zagranicznych inwestycjach w Polsce ciekawa jest tabela dotycząca dochodowości w podziale na rodzaje działalności gospodarczej – handel ma prawie 14 proc., przetwórstwo przemysłowe 12 proc., działalność finansowa i ubezpieczeniowa tylko 8 proc. Czy to oznacza też, że mamy np. więcej nowych inwestycji w sklepy niż w banki?

Intuicyjnie odpowiem, że pewnie to ma znaczenie, ale aż tak szczegółowych danych nie jestem w stanie przywołać. Zresztą pewnie może być tak, że w otoczeniu niskich stóp procentowych, warunki do prowadzenia działalności finansowej są wymagające wszędzie na świecie i specyfika akurat polskiego rynku może być tu drugorzędna.

Eksport głównym motorem wzrostu gospodarczego w krajach EŚW

W raporcie sami przywołują Państwo jednak 18,9 mld zł, czyli 2,6 proc. bezpośrednich inwestycji zagranicznych na ochronę zdrowia. Rozumiem, że to nieprzypadkowa statystyka w trakcie pandemii?

Potraktowaliśmy to jako pretekst to zwrócenia uwagi, że inwestycje w ochronę zdrowia np. w produkcję leków są znaczące. Przeciętna wartość stanów zobowiązań w tej branży wynosiła 96 mln zł. Jest to wielkość porównywalna z przeciętną inwestycją w przetwórstwie przemysłowym. Nie to jest jednak w tym rozważaniu branż najciekawsze.

A co jest najciekawsze?

Dywersyfikacja. To, że nie ma jednej dominującej branży, w którą się w Polsce inwestuje i nie ma też dominującego inwestora. Ta dywersyfikacja przekłada się na bezpieczeństwo. Po wybuchu pandemii nie byliśmy w sytuacji np. Słowacji, której gospodarka mocno zależy od produkcji aut dla zagranicznych koncernów i dlatego na wiosnę był spory problem. Bezpieczeństwo naszej sytuacji polega na tym, że jeśli jakaś branża ma kłopoty, to inna radzi sobie całkiem dobrze i to ryzyko dla całej gospodarki się niweluje.

Po wybuchu pandemii nie byliśmy w sytuacji np. Słowacji, której gospodarka mocno zależy od produkcji aut dla zagranicznych koncernów.

Według kryterium podmiotu dominującego największym inwestorem bezpośrednim w Polsce są Niemcy z wynikiem 173 mld zł, potem Francja z 92,4 mld zł i USA z 87,9 mld zł. Ta czołówka zmienia się w czasie?

Zmiany z roku na rok nie są znaczące. Wcześniej one mogły zresztą wynikać z metodologii, bo dopiero jakiś czas temu zdecydowaliśmy się pokazywać kraj siedziby podmiotu dominującego. Dzięki temu lepiej widać skąd przepływy pieniężne są naprawdę, nawet jeśli z różnych względów, przechodzą potem przez inne kraje. I faktycznie Niemcy są na pierwszym miejscu, ale z udziałem około 20 proc. inwestycji zagranicznych ogółem. Należy też wyróżnić Francję i Stany Zjednoczone, ale generalnie jest u nas wielu inwestorów z różnych części świata. W tej metodologii, uwzględniającej struktury optymalizacji podatkowej, okazuje się nawet, że zagranicznym inwestorem bezpośrednim w Polsce jest sama Polska z kwotą ponad 40 mld zł i 5 proc. udziałem.

Polska inwestorem zagranicznym w Polsce. To ciekawe.

Może wyjaśnię na przykładzie. Jeśli jest polski właściciel, który ma spółkę w Luksemburgu, na Macie, na Cyprze, czy w Holandii i za jej pośrednictwem inwestuje z powrotem w Polsce to pod względem podmiotu dominującego tak faktycznie wychodzi – Polska za pośrednictwem innych krajów – jest inwestorem zagranicznym w Polsce. Zresztą, jak popatrzy się na polskie inwestycje bezpośrednie za granicą, to ten udział w inwestycjach jest jeszcze większy. Dodam, że jesteśmy jednym z może kilkunastu krajów na świecie, które tego rodzaju informacje, dotyczące faktycznego pochodzenia kapitału, publikują.

„Dla polskich inwestycji bezpośrednich za granicą 2019 to kolejny rok, w którym aktywność krajowych inwestorów w dużej mierze ograniczała się do reorganizacji struktur wykorzystanych do optymalizacji podatkowej oraz zmian sposobu finansowania” – piszą Państwo. Co to oznacza – nowe sposoby optymalizacji, czy nowe raje podatkowe?

Przeciwnie, powiedziałbym, że chodzi bardziej o dostosowanie się do nowych regulacji. Jest raczej tendencja do łatania dziur w przepisach i pewne rzeczy, które kiedyś były wykorzystywane do optymalizacji podatkowej już tak łatwo wykorzystane być nie mogą, stąd różnego rodzaju reorganizacje, na całym świecie zresztą.

Podsumowując 2019 rok: zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce wyniosły 41,7 mld zł, polskie inwestycje za granicą 5 mld zł i w obu przypadkach chodziło głównie o reinwestowane zyski. Co mogło się zmienić w 2020 roku?

Mamy na razie tylko cząstkowe dane, ale już można założyć, że 2020 rok będzie trudniejszy dla zysków firm, co powinno przełożyć się także na niższy napływ inwestycji. A jeszcze bardziej upraszczając – pewnie struktura tych inwestycji zostanie podobna do tej w roku 2019, ale powinien zmniejszyć się ich wolumen.

Pomówmy jeszcze o bilansie płatniczym. Wiemy już, że w III kwartale 2020 r. łączna wartość salda rachunku bieżącego i kapitałowego była dodatnia i wyniosła 22,7 mld zł, a relacja salda rachunku bieżącego do PKB wyniosła 2,5 proc. Szykuje się rok z rekordową nadwyżką?

Tak, po trzecim kwartale można to z dużą dozą pewności powiedzieć. Saldo rachunku obrotów bieżących rośnie nam systematycznie od lat, a motorem tego wzrostu jest coraz większa nadwyżka w handlu usługami, a druga mniej stała rzecz to nadwyżka w handlu towarami. W 2020 roku ta druga też się pojawiła.

Saldo rachunku obrotów bieżących rośnie nam od lat, a motorem wzrostu jest nadwyżka w handlu usługami, mniej stała rzecz to nadwyżka w handlu towarami.

Skąd tak dobre wyniki polskiego eksportu? W raporcie czytamy o większej sprzedaży za granicę baterii i silników samochodowych, samochodów dostawczych oraz mebli i odbiorników telewizyjnych.

Poczekajmy na pełne dane roczne, ale już wydaje się, że jedną z interpretacji może być to, że produkowaliśmy rzeczy, które były potrzebna odbiorcom naszego eksportu nawet w czasie lockdownu. Dzięki dywersyfikacji było tych grup towarowych kilka. Należy jednak podkreślić, że nadwyżka bierze się z dwóch zmiennych – jest przewagą eksportu nad importem, a ten drugi znacznie spadł zwiększając nadwyżkę.

Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

„Zmniejszająco na wartość importu wpłynęło obniżenie się wartości dostaw ropy naftowej i paliw, wyraźnie mniejszy był przywóz nowych samochodów osobowych i części”. To jednak oznacza, że jeśli w 2021 roku ruszy skumulowany popyt i odkładane wyjazdy, to import może znacznie się zwiększyć.

Owszem, to prawdopodobny scenariusz, że przyszłe odbicie importu zmniejszy nam też nadwyżkę handlową, ale nie zapominajmy, że jednak w tym kryzysie pandemicznym to był jakiś bufor. To jest chyba charakterystyczna cecha dla polskiej gospodarki, że w tych trudniejszych okresach nam się te rzeczy związane z koniunkturą i z zewnętrznymi wskaźnikami bezpieczeństwa zazwyczaj poprawiają właśnie między innymi dzięki temu, że ropa i paliwa tanieją. Import jest wtedy tańszy. Nadal rurociągami płynie mniej więcej tyle samo ropy, tyle że mniej za nią płacimy.

W III kw. 2020 r. eksport towarów wyniósł 261 mld zł, eksport usług niemal 65 mld zł, czyli czterokrotnie mniej. To stała proporcja w polskim bilansie płatniczym, czy charakterystyczna tylko dla III kw. specyficznego 2020 roku?

Tu od razu muszę zaznaczyć, że pandemia zmieniła w eksporcie usług mniej niż się powszechnie wydaje. Wiadomo, że mocno ucierpiała turystyka, trochę transport, ale z drugiej strony jesteśmy już bardzo mocni na rynku usług transportowych w całej Unii Europejskiej. Mamy też coraz więcej centrów usług biznesowych, gdzie zleceń od odbiorców zagranicznych wręcz przybyło. Sumarycznie zatem usługi nie ucierpiały mocno.

Co do proporcji zaś – tak eksport usług dynamicznie rośnie, ale nadal jest wartościowo niższy niż eksport towarów i tak zostanie w przewidywalnej przyszłości. Wskazujemy też, że zmianę eksportu w kierunku usług można wiązać też z mniejszymi napływami inwestycji bezpośrednich. Wspominałem już, że mniej pieniędzy trzeba zainwestować żeby wynająć biuro niż aby zbudować od podstaw nowoczesną fabrykę. Ten trend powinien wpływać na wyniki eksportu w przyszłości coraz bardziej.

– Rozmawiał Marek Pielach

Raport „Zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce i polskie inwestycje bezpośrednie za granicą w 2019 roku” na stronie NBP.

Dyr. Jacek Kocerka (Fot. NBP)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

Kategoria: Analizy
Wyniki polskiego handlu zagranicznego w 2019 r. wskazują na znaczną poprawę salda obrotów. Dynamika eksportu obniżyła się relatywnie niewiele, biorąc pod uwagę skalę spowolnienia handlu światowego. Natomiast wyraźnie osłabła dynamika importu, mimo że Polska odnotowała jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie.
Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

Załamanie handlu zagranicznego na tle kryzysu z lat 2008-2009

Kategoria: Analizy
Pandemia COVID-19 wywołała głęboki spadek obrotów handlu zagranicznego. Choć dane dotyczące skali tego załamania ciągle napływają, prognozy sugerują, że spadek handlu światowego będzie prawdopodobnie największy od zakończenia II wojny światowej.
Załamanie handlu zagranicznego na tle kryzysu z lat 2008-2009