Autor: Paweł Bednarz

Dziennikarz redakcji Business Insider Polska i Onet Biznes.

Trudne czasy dla branży budowlanej

Branża budowlana zmaga się z problemami. Wcześniej największym wyzwaniem był brak rąk do pracy. Dziś są to coraz wyższe ceny materiałów, problemy kadrowe spotęgowane wojną, rosnące stopy procentowe i pogarszająca się sytuacja ekonomiczna. Firmy czekają też na pieniądze z KPO.
Trudne czasy dla branży budowlanej

(©Envato)

Sytuacja branży budowlanej 

Branża budowlana przeżywa trudne chwile. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w lipcu 2022 r. produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 4,2 proc. r/r, podczas gdy analitycy spodziewali się wyniku na poziomie 6,6 proc. Miesiąc wcześniej wskaźnik ten wyniósł 6,3 proc.

Zdaniem ekonomistów ING Banku Śląskiego lipcowe dane wskazują, że deweloperzy mogą szybciej oddawać inwestycje z obawy przed dalszym wzrostem cen materiałów oraz spadkiem cen nieruchomości. Z drugiej strony gorszy wynik w kategorii inwestycji infrastrukturalnych pokazuje, że brak środków z KPO w połączeniu z rosnącymi kosztami utrudnia realizację nowych projektów.

W pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku wg danych GUS rozpoczęto budowę łącznie 136 tys. mieszkań. Jest to wynik o 20,2 proc. niższy w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Firmy deweloperskie rozpoczęły budowę 79,9 tys. mieszkań (o 22,1 proc. mniej), a inwestorzy indywidualni 54 tys. (o 16,6 proc. mniej).

Statystyki wskazują, że budowlanka miała problemy już na początku 2022 r. Z opublikowanej w czerwcu przez Narodowy Bank Polski „Informacji o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w I kwartale 2022 r.” wynika, że ze sporymi trudnościami borykali się deweloperzy. Kwartalna sprzedaż kontraktów na budowę mieszkań w pierwszym kwartale 2022 r. na sześciu największych rynkach pierwotnych w Polsce była niższa o ok. 21,7 proc. niż w poprzednim kwartale i na koniec marca 2022 r. wyniosła ok. 10,4 tys. kontraktów. Liczba niesprzedanych kontraktów na budowę mieszkań na siedmiu największych rynkach w Polsce zwiększyła się względem poprzedniego kwartału o ok. 2,9 tys. i wyniosła ok. 40,3 tys.

Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, podkreśla, że sektor budownictwa nie uporał się jeszcze z bezprecedensowym wzrostem cen materiałów, paliw, energii oraz kosztów pracy z drugiej połowy 2021 r. i z pierwszej połowy 2022 r., a już musi się mierzyć z hamowaniem polskiej gospodarki i spadkiem popytu na usługi budowlane.

– Z powodu rekordowej inflacji, rosnących stóp procentowych i ogólnej niepewności co do rozwoju sytuacji ekonomicznej i geopolitycznej na świecie wielu inwestorów wstrzymuje się z uruchamianiem nowych inwestycji w segmencie prywatnym. W lipcu 2022 r. liczba inwestycji mieszkaniowych rozpoczętych przez deweloperów była ok. 45 proc. mniejsza niż przed rokiem, po pandemii COVID-19 nadal nie odrodził się popyt na nowe powierzchnie biurowe, a spowolnienie inwestycyjne odczuwa nawet segment magazynowy – stwierdza Kaźmierczak.

W oczekiwaniu na środki z KPO

Główny ekonomista PZPB podkreśla, że w segmencie publicznym branża budowlana oczekuje na środki z budżetu UE na okres 2021–2027, które na większą skalę powinny napłynąć do Polski dopiero około 2024 r. Polski Krajowy Plan Odbudowy, zatwierdzony przez Komisję Europejską, opiewa na 35,4 mld euro – 23,9 mld euro w formie dotacji i 11,5 mld euro w formie pożyczek. Środki z KPO oznaczają uruchomienie na dużą skalę inwestycji infrastrukturalnych.

Rynku nieruchomości, quo vadis?

– Jednocześnie istnieje poważne ryzyko, że z powodu politycznego sporu na linii Warszawa-Bruksela Polska nie otrzyma w najbliższym czasie funduszy z KPO – zauważa Kaźmierczak. – Byłaby to bardzo zła informacja dla inwestycji kolejowych, energetycznych i samorządowych, które są mocno uzależnione od finansowania unijnego. Jednocześnie trudno przypuszczać, aby zapowiadany mechanizm prefinansowania wybranych przedsięwzięć inwestycyjnych w ramach KPO przez Polski Fundusz Rozwoju okazał się przełomem dla krajowego rynku zamówień publicznych. Duże inwestycje drogowe są natomiast finansowane głównie z budżetu państwa, dlatego w kolejnych latach nie powinno być przeszkód z ich sprawną realizacją.

Brak rąk do pracy

Piotr Kiedzik, prezes zarządu PORR, podkreśla, że obecna kondycja i perspektywy branży są wypadkową wielu czynników. Dodaje, że w prognozowaniu należy uwzględnić uwarunkowania kosztowe i surowcowe, jak również fakt, iż zapisy kontraktów na realizowane już inwestycje nie wytrzymały konfrontacji z sytuacją nadzwyczajną, jaką jest wojna za wschodnią granicą.

– Pozytywnym aspektem tej sytuacji jest to, że zarówno zamawiające podmioty publiczne, jak i przedstawiciele administracji rządowej dostrzegają ten problem i są otwarci na dialog z wykonawcami w zakresie waloryzacji kontraktów, nowych i już realizowanych. Istotnym krytycznym czynnikiem jest także wciąż rosnąca inflacja. Będzie ona miała bardzo konkretny wpływ na rozwój i kondycję branży. Utrudnione będzie też kontraktowanie oraz podejmowanie decyzji kredytowych. Nastąpi wyhamowanie, a inwestorzy prywatni mogą się wstrzymywać z decyzjami o rozpoczęciu budów – przewiduje Piotr Kiedzik.

Mieszkania do wynajęcia drożeją i znikają

Prezes Budimeksu Artur Popko zwraca uwagę, że poza inflacją i rosnącymi cenami materiałów na większość gałęzi polskiej gospodarki oraz na podaż pracy istotnie wpłynął wybuch wojny w Ukrainie.

– Budownictwo to jeden z sektorów, które najmocniej odczuły konsekwencje konfliktu za wschodnią granicą Polski. Najważniejsze czynniki wpływające na nasz sektor to drastyczny wzrost cen materiałów, w szczególności stali oraz ropy, a także odpływ pracowników z Ukrainy. Średnio do kraju wróciło ok. 30 proc. pracowników z Ukrainy zatrudnionych w budownictwie. Jeszcze bardziej pogłębiło to niedobór pracowników w branży, szacowany wcześniej na ok. 50 tys. osób – zauważa.

Artur Popko przypomina, że w budownictwie pracuje 10 proc. wszystkich zatrudnionych, tymczasem liczba szkół zawodowych i branżowych spadła o blisko 30 proc. w ciągu 10 lat. – Uczniów kończących szkoły zawodowe jest o 23 proc. mniej. Siedemdziesiąt procent firm budowlanych twierdzi, że brak pracowników to istotna bariera w dalszym rozwoju. Dodatkowo poziom zarobków w budownictwie istotnie wpływa na stosowanie kryterium niskiej ceny w zamówieniach publicznych, w związku z czym płace w budownictwie będą wywierać silną presję na wykonawców.

Według Głównego Urzędu Statystycznego w całym polskim sektorze budowlanym pracuje około 1,2–1,3 mln osób. Polski Związek Pracodawców Budownictwa szacuje, że po wybuchu wojny u naszych wschodnich sąsiadów z polskich firm ubyło od 90 do 100 tys. Ukraińców.

Perspektywy branży budowlanej

Według Damiana Kaźmierczaka obecna kondycja ekonomiczna firm budowlanych jest mocno zróżnicowana. Zależy od wielkości spółki, segmentu działalności, dywersyfikacji portfela zamówień, momentu pozyskania nowych kontraktów oraz stanu realizacji umów zawartych przed 2021 r.

– Z tego punktu widzenia dzisiaj w najtrudniejszej sytuacji mogą się znajdować mniejsze podmioty podwykonawcze oraz duże firmy wykonawcze z mało zdywersyfikowanym portfelem zamówień, które podpisały umowy na roboty budowlane tuż przed pierwszą falą nadzwyczajnych wzrostów cen materiałów z drugiej połowy 2021 r. lub przed drugą falą z drugiego kwartału 2022 r., zapoczątkowaną przez inwazję Rosji na Ukrainę. Wprawdzie w wielu długoterminowych kontraktach w segmencie infrastrukturalnym obowiązują mechanizmy waloryzacji wynagrodzenia, ale wciąż są niedoskonałe i nie rekompensują wykonawcom całkowitego wzrostu kosztów budowy z lat 2021–2022. Z kolei w krótkoterminowych kontraktach samorządowych klauzule waloryzacyjne należą do rzadkości. Waloryzacja nie jest też powszechnym rozwiązaniem w segmencie prywatnym, ale kontrakty są tam krótsze i łatwiej nimi zarządzać, a inwestorzy są co do zasady bardziej otwarci na rozmowy z wykonawcami na temat ewentualnego zwiększenia wynagrodzenia z tytułu realizacji inwestycji – mówi ekspert.

Jego zdaniem w kolejnych kwartałach największym wyzwaniem dla sektora będzie utrzymanie marż w warunkach malejących przychodów i niebezpiecznie wysokich kosztów, którym towarzyszy zaostrzenie polityki gwarancyjnej i kredytowej instytucji finansowych wobec branży budowlanej. W ostatnich tygodniach ceny materiałów wprawdzie przestały rosnąć, ale są dwa razy wyższe niż na początku 2021 r., ceny paliw spadły od czerwcowych szczytów o ok. 20–30 proc., ale wciąż są rekordowo wysokie, a dynamika wynagrodzeń w budownictwie wyhamowała, jednak nadal jest dwucyfrowa i wynosi około 13 proc. r/r. W branży sen z powiek spędza także wzrost płacy minimalnej w 2023 r., która docelowo ma wynieść 3600 zł brutto. Jednocześnie spadek inwestycji w polskiej gospodarce zwiększy rywalizację o nowe kontrakty, o które firmy muszą konkurować niską ceną.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Europejski biznes w Chinach a turbulentne zmiany w otoczeniu

Kategoria: Trendy gospodarcze
Poprawiają się wyniki finansowe większości europejskich firm w Chinach, ale prowadzenie działalności gospodarczej stało się trudniejsze w mniej przewidywalnym i mniej stabilnym otoczeniu.
Europejski biznes w Chinach a turbulentne zmiany w otoczeniu

Trudne odrabianie covidowych strat

Kategoria: Analizy
Handel, gastronomia i turystyka najmocniej odczuły obostrzenia wprowadzane w związku z pandemią. Odrabianie zaległości następowało w różnym tempie. U niektórych jeszcze potrwa.
Trudne odrabianie covidowych strat

W Europie firm wolniej przybywa niż ubywa

Kategoria: Oko na gospodarkę
Wysoka inflacja pogarsza warunki prowadzenia biznesu w krajach UE. Z kwartału na kwartał maleje liczba firm otwierających działalność gospodarczą i przybywa upadających. W Polsce biznes na razie wychodzi obronną ręką. Maleje wprawdzie liczba rejestracji, ale mniej jest także upadłości.
W Europie firm wolniej przybywa niż ubywa