Tylko 1 proc. samozatrudnionych chce mieć wyższą emeryturę

W Polsce jest już ponad 1,3 mln jednoosobowych firm. Zdecydowana większość  z nich płaci do ZUS minimalną składkę, wynosząca dziś 840,76 zł miesięcznie. To oznacza, że świadomie wybierają na przyszłość wariant najniższej emerytury. Jak to zmienić?
Tylko 1 proc. samozatrudnionych chce mieć wyższą emeryturę

Ważną grupę samozatrudnionych stanowią taksówkarze (CC BY David Masters)

W 2008 roku firm jednoosobowych, płacących składki do ZUS było nieco ponad milion, rok później już przeszło 1,2 mln, a  pod koniec 2010 roku – 1,29 mln.  Ich liczba stale rośnie. Według ZUS obecnie jest ich już ponad 1,3 mln. 99 proc. z nich płaci składkę w najniższym możliwym wymiarze. Do tej liczby należy dodać kilkaset tysięcy właścicieli firm zatrudniających do 5 pracowników (w 2008 roku – 0,5 mln, w 2010 – 0,55 mln), z których także większość płaci minimalną składkę. Można więc przyjąć, że na 14,5 mln ubezpieczonych ponad 1,5 mln płaci najmniej, jak to jest możliwe. W ostatnich trzech latach liczba średnich i dużych firm (według ZUS) praktycznie nie rosła. W 2008 roku 20,5 tys. podmiotów zatrudniało ponad stu pracowników, w 2010 roku było to 20,3 tys. firm. Podobnie rzecz ma się z firmami małymi (od 6 do 50 pracowników) – ich liczba utrzymuje się na tym samym poziomie. Ale to w firmach zatrudniających ponad 100 osób pracuje 54 proc. wszystkich ubezpieczonych – chociaż stanowią one zaledwie 1 proc. podmiotów płacących składki.

Liczba firm jednoosobowych zaczęła rosnąć na początku lat 90-tych, drugą falę wywołał w 1998 roku kryzys rosyjski. Za każdym razem zakładanie własnych firm wymuszały zwolnienia pracownicze w wielu podmiotach, które ucierpiały na przemianach – w 1999 roku na rynek pracy trafiło ponad 2 mln osób. Część z nich nie miała innego wyjścia, niż zacząć własną działalność. W porównaniu z krajami Europy Zachodniej Polska ma bardzo duży odsetek samozatrudnionych.  Wpływy FUS ze składek systematycznie rosły jednak tylko do 2007 roku. W 1999 roku na konto FUS wpłynęło 63,7 mld zł, w 2007 – 89,4 mld, w 2008 – 82,7 mld,  w 2009 – 86,5 mld zł, a w 2010 – nieco ponad 89 mld (są to kwoty liczone wraz z odsetkami za zwłokę i dodatkowymi opłatami).

To oznacza, że 99 proc. tych, którzy sami decydują, czy płacić minimalna składkę i później dostawać minimalną emeryturę, czy też płacić więcej licząc na wyższe świadczenia w przyszłości wybrało pierwsze rozwiązanie. Dlaczego?

– Nie mają zaufania do systemu emerytalnego, nie widzą korzyści z płacenia wyższej składki,  uważają, że sami trafniej dokonają inwestycji – mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Przedsiębiorcy chętnie korzystają z ulgi w składce ZUS –  przez dwa lata od założenia firmy płacą niecałe 370 zł  miesięcznie. Ale po tym okresie bardzo często firmy są wyrejestrowywane. Nie każdy, kto się na to decyduje znajduje inne miejsce pracy, większość trafia raczej do szarej strefy.

– Część prowadzących działalność gospodarczą, zwłaszcza w małych miejscowościach, nie osiąga nawet takich dochodów, które pozwalają im na płacenie składki w tej minimalnej wysokości – uważa Aleksandra Wiktorow, była prezes ZUS.

Jak to zmienić

Zdaniem Bożeny Wiktorow rosnąca liczba firm płacących minimalna składkę dla finansów ZUS nie ma wielkiego znaczenia. Jej zdaniem nie jest to czynnik liczący się w budżecie ZUS. Świadczenia liczone od takiej podstawy są przecież niskie.

Przedstawiciele przedsiębiorców uważają jednak, że do płacenia wyższych składek przedsiębiorców może zachęcić ujednolicenie zasad dla wszystkich płacących podmiotów.

– Idealnym rozwiązaniem byłoby przyjęcie takich samych zasad ubezpieczenia emerytalnego dla wszystkich Polaków, niezależnie od tego, w jaki sposób zarabiają na życie – mundurowi, rolnicy, prowadzący działalność gospodarczą. Nie ma uzasadnienia, żeby prowadzących działalność gospodarczą traktować inaczej, pod  warunkiem, że wszyscy płacą składkę  na takich samych zasadach (19,52 proc. dochodu), będącą funkcją wysokości ich zarobków – do wysokości 2,5 krotności przeciętnego wynagrodzenia – mówi Jeremi Mordasewicz.

Jego zdaniem trzeba w działalności przedsiębiorcy rozdzielić tę część dochodów, która pochodzi z inwestycji, a nie z pracy i pozwolić przedsiębiorcy wpisywać w koszty całą wartość zakupionych maszyn i urządzeń.  Wtedy można by znieść dzisiejszą składkę minimalną (nieco ponad 800 zł)  – i zacząć obliczać składkę na prostej zasadzie– zarabiasz mniej, to mniej płacisz.

Eksperci szacują, że jedna czwarta przedsiębiorców znajduje się poniżej granicy 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, co oznacza, że oni płacili by składkę niższą, niż teraz. Ale ponieważ trzy czwarte płaciłoby wyższą,  to wpływy do ZUS wzrosłyby szacunkowo o 3-4 mld zł.

– Drobni przedsiębiorcy płacą małe składki, a pracują najdłużej ze wszystkich. Mają więc krótki okres pobierania bardzo niskiej emerytury – mówi Jeremi Mordasewicz.

Drobni przedsiębiorcy mają kilka możliwości rozliczania się z urzędem skarbowym:

* karta podatkowa (zakłada się pewną rentowność danej działalności, m.in. biorąc pod uwagę wielkość miejscowości),

* zasady ogólne (książka przychodów i rozchodów),

* podatek ryczałtowy (tu się koszów nie ewidencjonuje)

W pierwszym i trzecim wariancie koszty wyliczane są ryczałtowo, przy założeniu określonej rentowności danego biznesu. Przy podatku zryczałtowanym nie ma preferencji dla inwestycji, a w nowym systemie powinny być takie preferencje. To obniżyłoby dochody budżetu (zysk z tej operacji), ale per saldo byłoby korzystne dla gospodarki.

Ważną grupę samozatrudnionych stanowią taksówkarze (CC BY David Masters)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Pozytywne efekty płacy minimalnej w gospodarce Niemiec

Kategoria: Trendy gospodarcze
Wprowadzenie płacy minimalnej w Niemczech zwiększyło wynagrodzenie pracowników o niskich płacach, nie zmniejszając ich szans na zatrudnienie. Spowodowało to przechodzenie pracowników do bardziej wydajnych przedsiębiorstw.
Pozytywne efekty płacy minimalnej w gospodarce Niemiec

Pracownicze oszczędzanie na emeryturę nie jest jeszcze stracone

Kategoria: Analizy
Trudno mówić o sukcesie pracowniczych planów kapitałowych (PPK), jednak mimo tego oszczędzanie z udziałem pracodawców powoli się rozwija. Ubocznym skutkiem wprowadzenia PPK jest ożywienie w pracowniczych programach emerytalnych (PPE).
Pracownicze oszczędzanie na emeryturę nie jest jeszcze stracone

Nad Dnieprem małe nie jest piękne?

Kategoria: Analizy
Ukraińscy mali i średni przedsiębiorcy skarżą się, że w przeciwieństwie do Polski ich rząd nie widzi w nich podstawy zdrowej gospodarki i faworyzuje wielki biznes. Drastyczne ograniczenia związane z kwarantanną uderzyły w nich najsilniej, co może mieć wpływ na cały system finansów państwa.
Nad Dnieprem małe nie jest piękne?