Autor: Marcin Jendrzejczak

Dr nauk ekonomicznych w zakresie ekonomia i finanse, dziennikarz, publicysta.

Ubóstwo w świecie – prawdy i mity

Obecnie „jedynie” 8 proc. ludności świata żyje za niecałe 1,9 dolara dziennie. Spadek ubóstwa absolutnego w ostatnich dekadach kłóci się z powszechnym w mediach obrazem nędzy i rozpaczy. W Chinach jeszcze pod koniec lat 70. XX wieku ubóstwo dotyczyło 90 proc. osób, a dziś – poniżej 1 proc.
Ubóstwo w świecie – prawdy i mity

(©Envato)

Jak zauważają autorzy podręcznika do ekonomii CORE niektóre krzywe statystyczne przypominają położony na płasko kij hokejowy. Przez długi czas biegnie niemal całkiem prosta linia. Dopiero pod koniec osi odciętych „kij” pnie się gwałtownie w górę.

Przestarzały obraz

Wskaźnik PKB również przypomina kij hokejowy, jeśli weźmiemy pod uwagę wzrost PKB per capita od czasów Chrystusa do 1820 roku. Aby to zmierzyć, amerykański historyk gospodarki Angus Maddison wykonał iście benedyktyńską pracę. Dowiódł, że od roku 0 do 1820 globalny PKB na głowę wzrósł o około 50 proc.

Przez dużą część historii człowieka większość ludzi prowadziła żywot nędzarzy.

W Europie było nieco lepiej, ale niewiele. Jak zauważa Johan Norberg współczesny mieszkaniec Mozambiku jest zamożniejszy od mieszkańca Europy Zachodniej w 1820 roku (przy uwzględnieniu siły nabywczej). W książce „Postęp” napisał, że gdyby nawet na początku XIX wieku lub we wcześniejszych stuleciach dochody były „(…) idealnie równo rozłożone na całym świecie (…) oznaczałoby to uniwersalną, skrajną biedę. Przez dużą część historii człowieka większość ludzi prowadziła żywot nędzarzy – porównywalny z żywotem współczesnych mieszkańców Haiti, Liberii czy Zimbabwe”.

Ubóstwo absolutne jest definiowane przez Bank Światowy jako życie za kwotę poniżej 1,9 dolara dziennie – przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej.

W 1820 roku jego wskaźnik grubo przekraczał 90 proc. populacji. Niemal każdy mieszkaniec świata żył zatem w biedzie czy wręcz nędzy. W 1920 roku spadł do ponad 75 proc., a w 1970 wynosił ponad 40 proc. Dziesięć lat później wynosił niecałe 40 proc., przy czym niemal połowa ludzkości cierpiała skrajną nędzę w krajach Azji i Afryki.

Ekonomia biedy pod lupą

W kolejnych dekadach spadek globalnej nędzy okazał się oszałamiający. Jak pisze Norberg, w 2000 roku wskaźnik ubóstwa absolutnego według danych Banku Światowego spadł do ok. 20 proc., by w 2015 roku wynieść 8 proc.

Jego zmniejszanie się przy jednoczesnym wzroście liczby ludności to bezprecedensowe zjawisko ostatnich dziesięcioleci. Między 1990 a 2015 rokiem globalna populacja zwiększyła się o 2 miliardy, a liczba cierpiących skrajną biedę spadła o ponad 1,25 miliarda. Około 700 milionów osób żyjących obecnie w skrajnym ubóstwie to oczywiście ogromna tragedia. Niemniej jednak jeszcze większą był miliard cierpiących skrajne ubóstwo w 1820 roku. Wtedy na świecie było mniej niż 1,1 mld ludzi, a dziś jest około 7,5 miliarda.

Azjatyckie cuda

Europejczycy i Amerykanie zdołali niemal całkowicie pokonać ubóstwo absolutne już w XIX i XX wieku (problemem pozostaje ubóstwo względne), jednak ostatnie kilkadziesiąt lat to przede wszystkim sukces gospodarczy krajów „egzotycznych” – najpierw Japonii, Korei Południowej, Tajwanu, Hongkongu czy Singapuru, a od reform gospodarczych w 1979 roku także i Chin (oraz Indii od otwarcia rynków w 1991 roku).

Skok cywilizacyjny tych krajów jest imponujący. Norberg przypomina, że od 1950 roku PKB Japonii wzrósł o 1100 proc., Indii o 500 proc., a Chin aż o 2000 proc.

 

Co to oznacza dla mieszkańców Państwa Środka? Jeszcze w 1981 roku około 90 proc. z nich żyło w skrajnej biedzie, ale w 2016 roku było to już, według danych Banku Światowego, mniej niż jeden procent.

Wszystko dlatego, że w 1979 roku Deng Xiaoping postanowił zerwać z bezkrytycznym stosowaniem komunizmu w sferze gospodarczej. „Nie jest ważne, jakiego koloru jest kot, ważne, by łapał myszy” – ponoć zwykł mawiać chiński przywódca. Zreformowana, zapatrzona w azjatyckie tygrysy i otwarta na rozwiązania kapitalistyczne gospodarka chińska zaczęła łapać myszy w rekordowym tempie.

Innowacyjne Chiny

Ilustruje to przykład miasta Guangzhou na południowym wschodzie kraju. Jego mieszkańcy cierpieli tam nawet większą nędzę niż pozostali Chińczycy. Gdy zdecydowano się otworzyć ten region na świat, poprawiły się płace i warunki pracy, a widocznym symbolem bogactwa stało się wzniesienie ponad stu nowych wieżowców. Tempo ich budowy budzi podziw. Norberg zauważa, że podczas jego pobytu w tym mieście w dwa tygodnie średnio powstały dwa nowe drapacze chmur.

Trudno zresztą mówić o masowym ubóstwie w kraju, który w latach 2008-2016 zdobył światowy fotel lidera pod względem liczby użytkowników internetu, produkcji samochodów, zużycia energii, posiadania najszybszego komputera świata, produkcji smartfonów i liczby miliarderów.

Spadek ubóstwa w Chinach jest zdumiewający (choć okupiony zanieczyszczeniem i pogardą dla praw człowieka, wyrażającą się np. masakrą na Placu Tiananmen w 1989 roku), ale to nie tylko Państwo Środka przyczyniło się do radykalnego spadku globalnego ubóstwa. W 1981 roku aż 29 proc. innych narodów znajdowało się w sytuacji biedy absolutnej, a w 2013 już „tylko” 12 proc. – podaje zarządzany przez Maxa Rosnera portal „Our World In Data”.

Indie: ku równości

A co się dzieje z Indiami? Kraj, który w 1947 roku odzyskał niepodległość, przez długie lata zmagał się z ubóstwem. Nakręcany długiem boom doprowadził do krachu w 1991 roku.

Wtedy minister finansów Manmohan Singh wraz z resztą rządu zdecydowali się otworzyć gospodarkę na świat. Od tej pory PKB Indii zaczął podwajać się średnio co 10 lat. Wiele wskazuje na to, że oprócz reform instytucjonalnych istotną rolę odegrał też chiński przykład. Wzrost ten doprowadził do poprawy sytuacji dalitów (najniższa kasta i pozakastowcy).

Rozwojowy Nobel z ekonomii w 2019 roku

Przez tysiące lat stanowiący około jedną czwartą społeczeństwa z racji wykonywania uznawanych za „nieczyste” czynności (grzebanie zwłok, czyszczenie toalet itp.) znajdowali się na marginesie społeczeństwa. Oprócz ubóstwa cierpieli z powodu dyskryminacji – nie tylko nie wstępowano z nimi w związki małżeńskie, lecz nawet stroniono od wspólnych posiłków.

Choć problem ten nadal istnieje, to znacząco się zmniejszył. Nie tyle wskutek zniesienia kastowego podziału przez konstytucję z 1950 r., ile dzięki rozwojowi gospodarki. Norberg zwraca uwagę, że w latach 1993-2011 ogólny wskaźnik ubóstwa u dalitów spadł o ponad 31 proc.

Wiąże się z tym ich włączenie do społeczeństwa. Wg Norberga w 1990 r. trzy czwarte zapraszających na wesela stosowało praktykę odrębnych stołów dla osób z różnych kast. Po 2010 r. wskaźnik ten spadł do 13 proc. W ciągu kilkudziesięciu lat odsetek osób z wyższych kast spożywających choćby czasami posiłki w domach dalitów wzrósł z 3 do 60 proc.

Poprawa warunków bytu nie ograniczyła się zresztą do tej grupy. Przeciwnie, o ile w 1993 r. odsetek osób poniżej progu ubóstwa absolutnego w Indiach wyniósł 45,9 proc., o tyle w 2011 roku spadł do 21,2 proc. To nadal znacznie więcej niż światowa średnia, ale postęp jest niebagatelny – podaje Bank Światowy.

Ignorancja wykształconych

Gwałtowność spadku globalnego ubóstwa w ostatnich dziesięcioleciach (podobnie jak protekcjonalne traktowanie przez Europejczyków państw „egzotycznych”) tłumaczy w znacznej mierze, dlaczego wykształceni ludzie wiedzą o niektórych sprawach na świecie mniej niż szympansy, jak zauważył szwedzki profesor Hans Rosling autor książki „Factfulness”. W znacznej mierze winne jest właśnie (przestarzałe) wykształcenie, a także media lubujące się w przedstawianiu czarnych wizji świata. W efekcie obraz świata wielu współczesnych w kwestii ubóstwa odzwierciedla raczej rzeczywistość lat 70. XX stulecia.

Jak pisze Max Roser, zdumiewający postęp w walce z ubóstwem nie przebił się do powszechnej świadomości. 52 proc. ankietowanych uznaje, że skrajne ubóstwo w ciągu ostatnich 20 lat na świecie wzrosło, a 28 proc. sądzi, że pozostało na tym samym poziomie (lub przyznało się do niewiedzy). Najwięcej prawidłowych odpowiedzi wśród badanych udzielili Chińczycy – co zrozumiałe w świetle rozwoju gospodarczego tego kraju w ostatnich dziesięcioleciach.

Przyszłość bliższa i dalsza

Oczywiście nie wszędzie sytuacja jest różowa. Jak podaje Bank Światowy połowa z 730 milionów cierpiących ubóstwo absolutne znajduje się w 5 krajach: Nigerii, Kongo, Bangladeszu, Etiopii i (mimo wszystko wciąż) Indiach. Norberg zauważa, że w 26 państwach – w tym 24 z Afryki Subsaharyjskiej – skrajna bieda dotyczy 4 na 10 osób.

Wirus wywoła epidemię biedy

Niepokój budzi też wpływ koronawirusa i związanych z nim ograniczeń gospodarczych w wielu krajach. Bank Światowy obawia się, że mogą one doprowadzić do wzrostu – po raz pierwszy od 1998 roku – liczby osób cierpiących z powodu ubóstwa absolutnego.

W 2020 r. w skrajne ubóstwo popadnie od 40 do 60 milionów. Wzrośnie także odsetek osób znajdujących się poniżej bardziej umiarkowanych progów ubóstwa, a więc żyjących za mniej niż 3,2 dolara dziennie oraz poniżej 5,5 dolara dziennie.

Do 2030 r. aż dwie trzecie ludzi skrajnie ubogich będzie żyć w warunkach niepokojów i konfliktów zbrojnych. Absolutne ubóstwo wiąże się bowiem z ogólną sytuacją polityczną i społeczną. W tym świetle optymistyczny cel jego likwidacji do 2030 r. wydaje się mało realny.

Dlatego jak podaje raport Banku Światowego „Fragility and Conflict: On the Front Lines of the Fight against Poverty” („Niestabilność i konflikt: na froncie walki z ubóstwem” – tłum. red.), osoba żyjąca w gospodarce zmagającej się z konfliktem i niestabilnością jest 10 razy bardziej podatna na ubóstwo niż żyjąca w kraju, gdzie ani do konfliktu, ani do niestabilności nie doszło przez ostatnie 20 lat.

Skrajne ubóstwo i związane z nim problemy zdrowotne, edukacyjne i psychologiczne pozostają dziś problemem około 700 milionów ludzi i wiele wskazuje, że w ciągu 10 najbliższych lat sytuacja ta się nie zmieni. Gdy większość świata cieszyć się będzie rozwojem, biedacy w krajach Afryki Subsaharyjskiej i w regionach dotkniętych konfliktami zbrojnymi wciąż będą zmagać się z dawnymi problemami.

Z drugiej jednak strony dokonania krajów rozwijających się w ostatnich latach pokazują, że cuda się zdarzają – nawet w ekonomii.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Zanikająca bieda

Kategoria: Analizy i badania​
Kraje, które osiągnęły w ostatnich dekadach sukcesy w przezwyciężaniu skrajnego ubóstwa, skorzystały na globalizacji – usuwaniu barier w handlu międzynarodowym, przepływach kapitałowych oraz dostępie do nowoczesnych technologii.
Zanikająca bieda

Wirus wywoła epidemię biedy

Kategoria: Analizy
Programy stymulacyjne wprowadzane przez rządy nie oznaczają, że wszyscy wydostaną się na powierzchnię. Biedniejsze państwa cofną się nawet o 30 lat, walcząc z ubóstwem, a w krajach rozwiniętych nierówności mogą sięgnąć poziomów, o których mieliśmy już zapomnieć.
Wirus wywoła epidemię biedy

Postęp, którego nie dostrzegamy

Kategoria: Społeczeństwo
Gdzie nie spojrzeć, czarna rozpacz. Nie minęły dwa miesiące nowego roku, a światem wstrząsnęły już napięcia między USA a Iranem oraz epidemia koronawirusa. Czy rzeczywiście jednak na świecie jest tak źle? Johan Norberg w książce Postęp. Dziesięć powodów, by z optymizmem patrzeć w przyszłość przekonuje, że czasy, w których żyjemy cechuje największa w historii poprawa jakości życia.
Postęp, którego nie dostrzegamy