Ukraina płaci za brak stabilności

19.05.2014
Na Ukrainie możliwe jest spektakularne wycofywanie kapitału, ale - wbrew pozorom - nie wszystkich zniechęca brak stabilności.

(infografika Dariusz Gąszczyk)


Tłumy na ukraińskich ulicach, protesty, walki i przepychanki z Rosją, a w gospodarce – przestoje w fabrykach, drastyczne osłabienie waluty i niepewność. Spadają więc bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ). Sugerują to dane o BIZ z bilansu płatniczego na bazie netto. Jest to suma ukraińskich BIZ za granicą (rejestruje się ją ze znakiem minus, chyba, że inwestorzy ukraińscy wycofali więcej z zagranicy niż tam zainwestowali) i BIZ na Ukrainie (rejestruje się ze znakiem plus, chyba, że inwestorzy zagraniczni wycofali więcej niż zainwestowali).

W pierwszym kwartale tych BIZ „netto” było 543 mln dol. na minusie, wynika z danych Narodowego Banku Ukrainy. Rok temu o tej porze było 821 mln  dol. na plusie. Jeszcze w styczniu, siłą rozpędu, plus sięgnął 25 mln  dol., ale w lutym było to już minus 209, a w marcu 359 mln  dol. Tak złych miesięcy Ukraina nie miała w ostatnich latach. W ogóle o ujemnych wartościach jest mowa dopiero od 2013 r.

Eksperci podkreślają jednak, że dane nie są jednoznaczne i że bardzo trudno je na razie interpretować.

– W sumie nie wiadomo czy ujemne wartości oznaczają, że zagraniczny kapitał został wycofany z Ukrainy czy może Ukraińcy tak dużo zainwestowali za granicą lub po prostu uciekają z kapitałem za granicę. Nie wiadomo też, czy inwestycje na Ukrainie są ujemne tzn. inwestorzy zagraniczni wycofali więcej niż zainwestowali, albo nic nie zainwestowali, a tylko wycofali, co w obu przypadkach da wynik ujemny – zaznacza Zbigniew Zimny, ekspert ONZ ds. Inwestycji, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Można jednak przypuszczać, że BIZ na Ukrainie spadają. Już w ubiegłym roku napływ BIZ zmniejszył się o ponad 30 proc. do 2,9 mld  dol. z 4,1 mld  dol. rok wcześniej, wynika z danych ukraińskiego urzędu statystycznego. Z kolei Narodowy Bank Ukrainy podaje, że w 2012 r. było 6,6 mld dol. BIZ. Różnice mogą wynikać z aktualizacji danych.

Tąpnięcie

Analitycy nie mieli wątpliwości, gdy komentowali ubiegłoroczny wynik.

– Spadająca aktywność inwestycyjna na Ukrainie to naturalna konsekwencja słabej polityki gospodarczej, korupcji i rosnących problemów politycznych, co czyni ten kraj wysoce nieatrakcyjnym dla inwestycji. Sprawę pogarsza jeszcze fakt, że 75 proc. BIZ pochodzi ze znanych rajów finansowych (Cypru, Brytyjskich Wysp Dziewiczych i Holandii). Są to więc fundusze ukraińskich oligarchów, a nie inwestycje zagraniczne – mówi Alexander Paraschiy, analityk Concorde Capital, w Ukraine Business Online.

Nie spodziewał się poprawy w tym roku. Do kryzysu politycznego dojdą jeszcze nadchodzące wybory prezydenckie. To oznacza okres niepewności, a to nie jest sprzyjający klimat dla zagranicznych inwestycji.

– Niepewna sytuacja polityczna zwiększa ryzyko inwestycyjne i odbija sie na inwestycjach: nowych inwestycji jest mniej lub w ogóle nie napływają, a inwestorzy zaczynają wycofywać środki płynne. Jeśli sytuacja się pogarsza  czy przedłuża, inwestorzy mogą się wycofywać tzn. likwidować zainwestowany kapitał i zamykać fabryki i biura – mówi Zbigniew Zimny.

Co z tego ma miejsce na Ukrainie – nie wiadomo.

– Przypuszczalnie firmy wycofują środki płynne, m.in. obawiając się dalszego spadku kursu hrywny. Gdy Ukraina dostanie gotówkę z MFW i z innych źródeł, kurs hrywny może przestać spadać. Zwiększone ryzyko pozostanie, ale ocena ryzyka to sprawa subiektywna każdego inwestora. Dlatego trudno jest prognozować. Jedni mogą zdecydować się na przeczekanie, a inni zacząć się wycofywać. Dużo zależy od tego, co się stanie po wyborach. Jedyne, co można powiedzieć, to ze BIZ na Ukrainie będą dużo mniejsze niż w ostatnich latach, a być może nawet ujemne – twierdzi Zbigniew Zimny.

Nerwowo zareagowało wiele firm. LPP, największa polska firma odzieżowa, której wynikom za pierwszy kwartał zaszkodziły słaby rubel i hrywna, zapowiedziała, że ograniczy inwestycje na Wschodzie. Głównie chodziło o Rosję, drugi dla LPP rynek, ale wiadomo, że firma nie będzie inwestowała także na Ukrainie.

To, że inwestorzy nie będą chcieli lokować na Ukrainie kapitału to jedno. Gorzej, że go wycofują.

– W 2013 r. Ukraina miała kilka znaczących bezpośrednich inwestycji zagranicznych, były to głównie projekty w sektorze ropy i gazu, np. 10 mld dol. zainwestowane przez Shella w gaz łupkowy. Nie było wielu transakcji fuzji i przejęć. Zostały wygaszone i byliśmy świadkami kilku dużych wyjść z kraju, przede wszystkim w sektorze bankowym. Perspektywy dla Ukrainy są niejasne, przede wszystkim przez klimat gospodarczy, ale wydaje się, że będzie podobnie, jak w 2013 r.. Można się spodziewać stosunkowo mało BIZ z kilkoma dużymi transakcjami fuzji i przejęć realizowanymi przez i pomiędzy ukraińską elitą oraz trochę więcej dużych strategicznych wyjść kapitału – komentował jeszcze na początku roku Graham Conlon, partner w CMS Ukraine.

Nie mylił się. Potwierdza to choćby informacja z początku maja, że Royal Dutch Shell nie planuje w najbliższym czasie nowych inwestycji ani w Rosji ani na Ukrainie. Już wcześniej największy w Europie koncern paliwowy powiedział, że wstrzymał plany rozwoju gazu łupkowego na Ukrainie.

(infografika Dariusz Gąszczyk)

(infografika Dariusz Gąszczyk)

Przez biznes do niezależności

Inwestycje energetycznych gigantów, jak Royal Dutch Shell czy Exxon Mobil miały przynieść Ukrainie energetyczną niezależność od Rosji, z której pochodzi ponad połowa dostaw gazu. Jest to bardzo ważne dla kraju, dawniej przemysłowego serca Związku Radzieckiego, którego huty i fabryki zbrojeniowe zużywają więcej gazu niż zakłady we Francji, która jest sześciokrotnie większą gospodarką. Royal Dutch Shell i Exxon Mobil miały wydać tu łącznie nawet 10 mld dol.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który gwarantuje Ukrainie 17 mld euro pomocy, przewiduje, że potrzeba będzie więcej. Christine Lagarde, szefowa MFW przyznaje, że kryzys na Ukrainie jest zagrożeniem dla handlu międzynarodowego, bezpośrednich inwestycji zagranicznych, międzynarodowego przepływu kapitału i podaży energii do Europy. Społeczność międzynarodowa nie ma wyjścia i musi udzielić pomocy. Nie można powiedzieć, że sytuacja jest zbyt niebezpieczna, by dać pieniądze. I to zagraniczny kapitał, który na pewno trafi na Ukrainę. Tyle, że to pożyczka, którą trzeba będzie oddać.

Zawiedzione nadzieje

Jeszcze kilka miesięcy temu perspektywy dla Ukrainy były naprawdę dobre. Raport PwC z lipca 2013 r. mówi o jej atutach: bliskości zarówno UE jak i Rosji, liczbie konsumentów i wielkości kraju. Wielkie nadzieje wiązano z podpisaniem umowy o wolnym handlu z UE. Raport podkreślał, że notowania Ukrainy w raporcie Banku Światowego oceniającym łatwość prowadzenia biznesu, poprawiają się. W 2013 r. kraj ten skoczył o 15 miejsc na 137 pozycję (na 185 krajów). Ukraina szła też w górę w rankingu Banku Światowego oceniającym płacenie podatków.

Ale European Business Association, Europejskie Zrzeszenie Biznesu, ukraińska organizacja zrzeszająca zagranicznych inwestorów na Ukrainie, oceniła jeszcze w IV kw. 2012 r. klimat inwestycyjny zaledwie na 2,12 punktu na 5 możliwych w indeksie. Był to najsłabszy wynik od czterech lat. Oddajmy też sprawiedliwość Komisji Europejskiej – podkreślała, że Ukraina musi poprawić klimat biznesowy. Wskazywała na naciski na firmy ze strony różnych władz czy korupcję.

1 lipca 2013 r. całkowity napływ BIZ na Ukrainę osiągnął 55,3 mld  dol. Raport PwC przewidywał, że do rekordowych poziomów rocznego napływu BIZ z 2007 r. uda się powrócić nie szybciej niż w 2014 r.

Na pytanie o aktualne prognozy Julia Poliakowa z PwC w Kijowie odpowiada:

– Nie jesteśmy w stanie skomentować.

Nie jest tak źle

Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, zapewnia jednak, że sytuacja nie jest tak zła, jak może się wydawać patrząc w telewizor.

– Nie obserwujemy odpływu inwestycji, firmy raczej czekają, jak się rozwinie sytuacja. A każda informacja o międzynarodowej pomocy, czy to z Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy z Unii Europejskiej, poprawia sytuację Ukrainy. Otrzymujemy wręcz więcej pytań od polskich przedsiębiorców zainteresowanych tym rynkiem – twierdzi Jacek Piechota.

Jego słowa potwierdza Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

– Polskie firmy z sektora MŚP pytają nas o możliwości inwestycji na Ukrainie. Nie pędzą do nas inwestorzy uciekający z Ukrainy – mówi Sławomir Majman.

Niedawno spotkał się z szefem InvestUkraine, odpowiednikiem PAIIZ.

– Ukraińcy o wiele optymistycznej oceniają swoją sytuację niż opisują to światowe media. Podobno ukraińska agencja inwestycji negocjuje kilka poważnych inwestycji w dziedzinie przemysłu – dodaje prezes PAIIZ.

Obie agencje mają znów ze sobą współpracować.

– Będziemy wspierać naszych partnerów w takich dziedzinach, jak tworzenie specjalnych stref ekonomicznych, parków technologicznych, legislacji ułatwiającej życie inwestorom, stworzenie systemu grantów – zapowiada Sławomir Majman.

Projekty mają ruszyć we wrześniu.

Głęboki kryzys na Ukrainie przewiduje Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. W czwartek bank znacznie zrewidował w dół swoje prognozy dotyczące ukraińskiej gospodarki: PKB Ukrainy spadnie o 7 proc. w 2014. W styczniu tego roku EBOR oczekiwał 1,5 proc. wzrostu (do zera została zaś ścięta prognoza wzrostu PKB dla Rosji na 2014 r.). EBOR ostrzega, że w przypadku nałożenia dalszych sankcji na Rosję, jej gospodarka może wpaść w recesję, załamanie na Ukrainie będzie jeszcze głębsze, a średni wzrost w regionie Europy Wschodniej spadnie w latach 2014-2015 do zera.

W takim wypadku kryzys na linii Rosja – Ukraina zacznie wpływać na gospodarkę światową.

OF

 

 


Tagi


Artykuły powiązane