W walce z kryzysem lepsze oszczędności niż ekspansja kredytowa

Gdyby za miarodajne uznać wyniki spontanicznej ankiety przeprowadzonej wśród finansistów uczestniczących w Europejskim Zgromadzeniu Dyrektorów Finansowych, z kryzysem finansowym w Europie powinniśmy walczyć wprowadzając oszczędności wydatków publicznych i dążąc do zrównoważenia budżetów państw.
W walce z kryzysem lepsze oszczędności niż ekspansja kredytowa

Daniel Thorniley, były wiceprezes The Economist Group, optuje za zwiększeniem wydatków. (Fot. P.Stradowski/ACCA Poland)

Europejskie Zgromadzenie Dyrektorów Finansowych zorganizowane w tym roku w Warszawie przez międzynarodową organizację zrzeszającą finansistów The Association of Chartered Certified Accountants (ACCA), którego uczestnicy dyskutowali o roli finansistów w firmach w szybko zmieniającym się otoczeniu rynkowym stało się również miejscem dyskusji o narzędziach walki z kryzysem.

Całkowicie przeciwstawne opinie na ten temat zaprezentowali prof. Leszek Balcerowicz, były minister finansów i prezes NBP oraz Daniel Thorniley, były wiceprezes The Economist Group, a obecnie konsultant współpracujący z firmami szukającym możliwości inwestowania w Europie Środkowej i Wschodniej oraz na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Oszczędnością i pracą

Prof. Leszek Balcerowicz zwrócił uwagę na dwa aspekty obecnego kryzysu. Według niego jednym z kluczowych czynników, które doprowadziły do dzisiejszej trudnej  sytuacji ekonomicznej wielu państw było wieloletnie konsekwentne zadłużanie sektorów publicznych przez rządy. Spowodowało ono, że dziś niektóre kraje, a w szczególności Grecja, nie są już zdolne do spłaty swoich zobowiązań.

Drugim według Balcerowicza czynnikiem były błędy polityki gospodarczej, które skłoniły zarówno prywatne instytucje finansowe, jak i te należące do sektora publicznego, do ryzykownych posunięć, które doprowadziły do gigantycznych strat niektórych banków, a w konsekwencji do konieczności ich pokrycia przez rządy. Zwrócił on też uwagę, że istotną część odpowiedzialności za kryzys finansowy w Hiszpanii ponoszą banki należące do władz regionalnych. Za ich pośrednictwem politycy finansowali inwestycje, których głównym celem było utrzymanie poparcia potencjalnych wyborców.

Prof. Balcerowicz uważa, że wprowadzenie większej dyscypliny fiskalnej, ograniczenie wydatków i dążenie do ograniczenia długu sektora publicznego to w obecnej sytuacji konieczność, a w przyszłości należy wprowadzić skuteczne mechanizmy, które uniemożliwią nadmierne zadłużanie państw.

– To, że Polska jest dziś w lepszej sytuacji niż wiele innych krajów europejskich wynika także z tego, że w naszej konstytucji znajduje się limit zadłużenia sektora publicznego na poziomie 60 proc. PKB – powiedział Leszek Balcerowicz

Cięcia nigdy nie działają

Całkowicie przeciwstawne tezy przedstawił Daniel Thorniley, który w pełnym pasji i chwytów retorycznych wystąpieniu przekonywał, że polityka oszczędności to droga donikąd.

– Międzynarodowy Fundusz Walutowy przeanalizował 120 przypadków, w których zastosowano ograniczenie wydatków sektora publicznego jako narzędzie wyjścia z kryzysu. W żadnym przypadku nie przyniosło ono spodziewanych skutków – przekonywał Daniel Thorniley

Były wiceprezes The Economist Group jako głównego winowajcę obecnego kryzysu widzi środowisko bankowe. Twierdzi, że wartość strat spowodowanych przez spekulacje instrumentami finansowymi przeprowadzane przez grupę 4 tys. bankowców wynosi około 1,7 bln dolarów i jest porównywalna ze stratami całego świata poniesionymi w wyniku II Wojny Światowej.

– Prawdopodobnie jesteśmy w połowie kryzysu, a do jego przezwyciężenia trzeba będzie wydać kolejne 1,7 bln dolarów – powiedział Daniel Thorniley

Gość Europejskiego Zgromadzenia Dyrektorów Finansowych nie miał też złudzeń co do przydatności banków w zwalczaniu kryzysu. Według niego ich polityka w najbliższych latach nie zmieni się. Wytykał też bankowcom, że nie mają oni oporów przed pożyczaniem pieniędzy wielkim korporacjom, ale małe i średnie firmy najchętniej wyrzuciliby za drzwi bez względu na ich kondycję finansową. Thorniley uważa, że wielkie firmy – niezależenie od stanu ich finansów – i tak będą miały dostęp do pieniędzy z rynku, bo jeśli nie dostaną kredytu, to wyemitują papiery dłużne, na które zawsze znajdą nabywców. Dla małych i średnich firm ten instrument jest niedostępny.

Daniel Thorniley wskazywał jednocześnie przykłady Chin, Indii, Rosji i Turcji, a także Polski, które oparły się kryzysowi przede wszystkim dzięki temu, że wartość kredytów udzielanych w tych krajach stale rośnie. Zwrócił jednocześnie uwagę, że obecne spowolnienie gospodarcze w naszym kraju to efekt osłabienia ekspansji kredytowej. Daniel Thorniley przyznał też, że jest gorącym zwolennikiem luzowania polityki monetarnej stosowanej przez szefa Fedu Bena Bernanke.

– Gdyby nie polityka monetarna, jaką stosuje Bernanke bezrobocie w USA wynosiłoby 14 proc., a nie 8, zaś amerykański PKB zamiast wzrostu wynoszącego 1,3 proc. spadłby o podobną wartość – twierdził Daniel Thorniley.

Konserwatywni dyrektorzy finansowi

Po tych całkowicie przeciwstawnych wystąpieniach Obserwator Finansowy postanowił przeprowadzić test sprawdzający. Pytanie o to kto ma rację zadaliśmy 42 uczestnikom konferencji. Dwudziestu z nich poparło prof. Balcerowicza, a trzynastu uznało, że znacznie skuteczniejsze będzie aktywne stymulowanie ekspansji kredytowej. Dziewięć osób uznało, że należy wprowadzać oszczędności w sektorze, ale jednocześnie stymulować inwestycje prorozwojowe, także wykorzystując wydatki sektora publicznego.

Zdecydowanym zwolennikiem oszczędności jest Stephen Welch z firmy doradczej Hay Group.

– Gospodarstwa domowe, jeśli rozsądnie gospodarują swoimi finansami, nie zadłużają się ponad swoje możliwości. Tak samo powinny postępować rządy – mówi Stephen Welch.

Również Martin Turner, wiceprezes stowarzyszenia ACCA uważa, że głównym narzędziem walki z kryzysem powinny być oszczędności sektora publicznego.

– Jeśli spojrzymy na to, co dzieje się w Irlandii, to widać, że tam polityka oszczędności przynosi efekty, a społeczeństwo nie protestuje przeciwko niej. Mam wrażenie, że rząd zdołał przekonać swoich obywateli, że w razie kłopotów, będzie im pomagał. Zupełnie inaczej jest w Grecji, której mieszkańcy mają poczucie, jak gdyby władze pozostawiły ich samym sobie. To pokazuje jak bardzo ważne jest rzetelne informowanie obywateli o planowanych oszczędnościach – stwierdził Martin Turner.

Zwolennicy postulatów Daniela Thoriley’a podkreślali, że w obecnej sytuacji ograniczanie wydatków może zdecydowanie nie wystarczyć do wydobycia państw z kryzysu, dlatego stosowanie bodźców pobudzających inwestycje może być niezbędne. Część z nich dodawała jednak, że w dalszej perspektywie należy dążyć do utrzymywania równowagi finansów sektora publicznego.

OF

Daniel Thorniley, były wiceprezes The Economist Group, optuje za zwiększeniem wydatków. (Fot. P.Stradowski/ACCA Poland)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Deficyt budżetowy służy sektorowi prywatnemu

Kategoria: Analizy
Musi zdumiewać, że osiąganie nadwyżek sektora publicznego bywa uważane za konieczny warunek „zdrowego” rozwoju sektora prywatnego. Nadwyżka budżetowa to przecież de facto konfiskata zasobów prywatnych.
Deficyt budżetowy służy sektorowi prywatnemu

Deficytowe mity Profesora Podkaminera

Kategoria: Analizy
Niepokojące jest to, co napisał prof. Leon Podkaminer w niedawno opublikowanym na łamach Obserwatora Finansowego artykule, pt.: „Deficyt budżetowy służy sektorowi prywatnemu”. Niepokój budzi nie tylko teza zawarta już w tytule artykułu, ale też obecna w artykule pochwała deficytu budżetowego i długu publicznego.
Deficytowe mity Profesora Podkaminera

Optymizm może być przedwczesny

Kategoria: Trendy gospodarcze
Obecny kryzys jest odmienny od poprzedniego i wiąże się z zagrożeniem epidemicznym. Otwieranie gospodarek, chęć powrotu ludzi do normalnego życia i ogromna rola stymulacji w sferze finansowej budzą optymizm, który jednak może być przedwczesny – uważa prof. Adam Szyszka z Kolegium Gospodarki Światowej SGH.
Optymizm może być przedwczesny