Wyzwanie, jakiego jeszcze nie było

Światowy kryzys finansowy z lat 2007-2009 zaskoczył ekonomistów, finansistów i polityków, choć nie powinien. Nadmiernie rosły ceny nieruchomości, zadłużenie gospodarstw domowych, rządów i przedsiębiorstw. Ale było wiadomo, jak go łagodzić. Obecny kryzys wywołany pandemią jest inny.
Wyzwanie, jakiego jeszcze nie było

(©Envato)

Wtedy politycy i bankierzy uczyli się na błędach swych ojców i dziadów, którzy w latach 30. XX wieku zmagali się z podobnymi problemami. Obecny kryzys dotyka jednak strony podażowej, która mocno cierpi na skutek zamknięcia milionów ludzi w domach, zamknięcia granic, sklepów, firm. Ponieważ w wielu krajach przedsiębiorstwa są zadłużone bardziej niż w 2008 roku, a dług gospodarstw domowych również jest wysoki, kryzys podaży może się przekształcić w kryzys finansowy. Dodatkową niepewność zwiększa fakt, że rozwój sytuacji gospodarczej i finansowej zależy od dynamiki pandemii. Jeżeli zamrożenie krajowych gospodarek potrwa wiele miesięcy, to prognozy przewidujące kilkuprocentowy spadek PKB w strefie euro i spowolnienie gospodarki światowej okażą się nazbyt optymistyczne.

Prognozy coraz gorsze

Według agencji ONZ ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) epidemia koronawirusa będzie kosztować światową gospodarkę bilion dolarów. Dyrektor działu strategii globalizacji i rozwoju UNCTAD Richard Kozul-Wright przewiduje w tym roku wzrost globalnej gospodarki poniżej 2 proc.

Według prognozy S&P Global Economics światowa gospodarka wzrośnie w tym roku o 1,0 – 1,5 proc. W grudniu 2019 roku S&P prognozował wzrost 3,0 proc. Według obecnej prognozy gospodarka strefy euro skurczy się w tym roku o 0,5-1,0 proc., wzrost w Chinach spowolni do 2,7-3,2 proc., a Stany Zjednoczone zanotują wzrost zerowy. Ale są też bardziej pesymistyczne prognozy. Pesymizm rośnie z dnia na dzień.

Epidemiczny stress-test

Pierwsze oficjalne, chińskie dane makroekonomiczne przedstawiające efekty SARS-CoV-2 są znacznie gorsze niż oczekiwano. Produkcja przemysłowa w styczniu i lutym spadła o 12,3 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. To znacznie głębszy spadek niż oczekiwali analitycy. Ryzyko wtórnych infekcji w Chinach spowalnia znoszenie ograniczeń w ruchu. Nomura prognozuje, że druga co do wielkości, światowa gospodarka wzrośnie w tym roku o 1,3 proc., The Economist Intelligence Unit prognozuje wzrost 2,1 proc., firma doradcza China Renaissance 3,0 proc.

20 marca 2020 roku Goldman Sachs zrewidował swoje wcześniejsze prognozy dla Stanów Zjednoczonych. Uważa, że PKB w II kwartale spadnie o 24 proc., co byłoby negatywnym rekordem od II wojny światowej. „Nagłe zahamowanie aktywności gospodarczej w USA w odpowiedzi na wirusa jest bezprecedensowe, a dane z ostatniego tygodnia wzmacniają nasze przekonanie, że rzeczywiście nastąpiło gwałtowne spowolnienie” – napisał w piątek ekonomista Goldman Sachs, Jan Hatzius. Deutsche Bank prognozuje mniejszy spadek amerykańskiej gospodarki, „zaledwie” o 12,9 proc. w II kwartale. Analitycy banku podkreślają, że prognozy są niepewne. Spadek 12-procentowy w USA przewiduje też Bank of America. W całym roku 2020 PKB w Stanach Zjednoczonych spadnie o 0,8 proc.

Goldman Sachs zrewidował swoje wcześniejsze prognozy dla Stanów Zjednoczonych. Uważa, że PKB w II kwartale spadnie o 24 proc., co byłoby negatywnym rekordem od II wojny światowej

JPMorgan prognozuje spadek amerykańskiej gospodarki o 2 proc. w pierwszym kwartale i 3 proc. w drugim. Ale to prognoza z 12 marca, a więc wcześniejsza niż sporządzona przez Goldman Sachs. Dla strefy euro JPMorgan prognozuje spadek PKB w pierwszym kwartale o 1,8 proc., a w drugim o 3,3 proc. Deutsche Bank przewiduje spadek PKB w strefie euro w drugim kwartale o 24 proc., a w Niemczech nawet głębszy. W drugiej połowie roku gospodarka ma odbić, ale cały rok zakończy się na minusie.

17 marca 2020 roku IHS Markit skorygował swoją prognozę wzrostu światowego, realnego PKB w 2020 r. do 0,7 proc. Według tej prognozy realny PKB w USA spadnie w 2020 roku o 0,2 proc., w strefie euro o 1,5 proc., a w Japonii o 0,8 proc. Wszystko to przy założeniu, że epidemia wygaśnie w drugim półroczu i gospodarka zacznie odrabiać straty.

Kryzys finansowy

Według S&P Global Economics załamanie globalnego popytu zahamuje przepływy pieniężne, co grozi powstaniem zatorów płatniczych na niespotykaną skalę. Firmy, chcąc utrzymać płynność, ograniczą inwestycje, wypłaty dywidend i tworzenie nowych miejsc pracy. Branże najbardziej dotknięte kryzysem to linie lotnicze, transport, hotele i restauracje, handel detaliczny oraz przemysł rozrywkowy. Z kolei zakłócenia transgranicznych łańcuchów dostaw wpływają na sytuację finansową takich sektorów jak produkcja samochodów i dóbr inwestycyjnych.

Spadek cen ropy spowodowany zerwaniem rozmów między Rosją i OPEC oraz przewidywanym spadkiem popytu jest także źródłem ryzyka kredytowego i nierealizowania zobowiązań.

W trudnej sytuacji znajdą się spółki o niższych ratingach: B- i niżej, których liczba w Europie i USA w ostatnich latach wzrosła. Firmy z tymi ocenami najprawdopodobniej nie będą miały zdolności finansowej, aby przetrwać kryzys, który uderzy w ich przychody i podniesie koszty finansowania. Są również najbardziej narażone na ryzyko związane z trudną sytuacją na giełdach. S&P zakłada, że spółki z ratingami powyżej B- będą odporne na kryzys.

Gdy Chiny powracają

Sektor chińskich korporacji, mający najwyższy w świecie wskaźnik długu do PKB, będzie jeszcze bardziej zależny od kredytów z państwowych banków co może doprowadzić do znacznego wzrostu wskaźnika kredytów wątpliwych. Powrót chińskich banków do normalnych standardów może zająć lata, co będzie miało długoterminowe konsekwencje dla ich wiarygodności.

Chiny stanowią około 30 proc. globalnej wartości dodanej produkcji przemysłowej, ale ich udział w płatnościach w globalnych łańcuchach wartości jest znacznie większy. Według ekonomistów z Credit Suisse szok chińskiego przemysłu przetwórczego będzie miał nieproporcjonalny wpływ na płatności w globalnym sektorze towarów. Dodatkowym zagrożeniem jest to, że szok przeżywają też usługi, które zazwyczaj były odporne na wahania cykliczne. Nieregulowane płatności za usługi oraz za produkcję zwiększają ryzyko światowego kryzysu finansowego.

Według Credit Suisse szok chińskiego przemysłu przetwórczego będzie miał nieproporcjonalny wpływ na płatności w globalnym sektorze towarów. Dodatkowo szok przeżywają też usługi

Ekonomiści Credit Suisse w notatce z 3 marca 2020 r. przedstawiają szereg zagrożeń dla światowego systemu bankowego. Zauważają, że banki centralne dość łatwo radzą sobie z brakiem płynności w lokalnej walucie, ale finansowanie w dolarach jest w czasie kryzysu problemem, a Fed jest nastawiony na wspieranie gospodarki amerykańskiej, a nie płynności poza USA. Agresywne obniżki stóp przez banki centralne sprawiają, że zmniejszają się lokaty na rynku pieniężnym, gdyż przesuwają się na rynek obligacji, co może zwiększać problemy z płynnością różnych instytucji.

Regulacje wprowadzone po kryzysie 2008 roku, w tym przepisy Bazylei III, ograniczają możliwość udzielania przez banki kredytów. Miały zapobiec zbyt ryzykownym operacjom banków, ale teraz mogą sprzyjać zatorom płatniczym. Banki, które muszą przechowywać większe ilości aktywów wysokiej jakości, zmuszone są do mniejszej liczby transakcji i bardziej tradycyjnych pożyczek.

W roku 2008 kryzys finansowy był wywołany ryzykownymi inwestycjami banków. Tym razem przyczyną potencjalnego kryzysu może być zamrożenie konsumpcji i działalności przedsiębiorstw, które dla przetrwania potrzebują kredytów. Próbują gromadzić zapasy gotówki, bez względu na to, czy potrzebują jej natychmiast, czy nie. Popyt na kredyty dla firm wzrósł w sposób wcześniej nie przewidywany, co zagraża płynności banków i utrudnia utrzymywanie przez nie wskaźników wymaganych przez regulatorów. Jeżeli rozpoczną się upadłości firm, w trudnej sytuacji znajdą się też banki.

Czas trwania pandemii będzie miał krytyczny wpływ na ryzyko kredytowe. Poważny, ale stosunkowo krótkotrwały spadek gospodarczy pogorszy sytuację najsłabszych banków i firm z zagrożonych branż, ale nie uderzy w największe, dobrze dokapitalizowane banki. Jednak przedłużająca się recesja może mieć szersze implikacje.

Co robią rządy?

Zamknięcie tysięcy firm, które mają zobowiązania wobec swych pracowników, banków i dostawców grozi głębokim kryzysem płynności, co może doprowadzić do fali upadłości. Taka sytuacja występuje we wszystkich krajach nękanych przez pandemię. Naturalną reakcją rządów i banków centralnych jest dostarczenie firmom środków finansowych, by podtrzymać płynność.

Bazooki i helikoptery, czyli rządy na ratunek gospodarce

20 marca 2020 r. przedstawiciele prezydenta USA Donalda Trumpa rozpoczęli negocjacje z senatorami reprezentującymi obie partie, by przygotować pakiet ratunkowy o wartości biliona dolarów. Lider większości republikańskiej w Senacie, Mitch McConnell, przedstawił propozycję przekazania podatnikom czeków o wartości 1200 dolarów plus 500 dolarów na dziecko, 300 mld dolarów pożyczek dla małych firm, aby utrzymały pracowników i 208 mld dolarów pożyczek dla linii lotniczych oraz innych branż. Same linie lotnicze miałyby otrzymać pomoc w wysokości 50 mld dolarów. Zasiłki nie objęłyby gospodarstw domowych o dochodach powyżej 75 tys. dolarów rocznie (lub 150 tys. na parę). Pożyczki dla firm byłyby umorzone, jeśli pracodawcy utrzymają zatrudnienie.

Plan Republikanów zawiera przepis umożliwiający sekretarzowi skarbu „udział w zyskach” poprzez opcje na akcje lub inne instrumenty finansowe spółek otrzymujących pomoc federalną. Propozycja McConnella zawiera szereg przepisów dotyczących opieki zdrowotnej – w tym zobowiązania nakładane na firmy produkujące respiratory.

Demokraci uważają, że plan opracowany przez Republikanów nie jest wystarczający, a niektórzy Republikanie, że idzie za daleko. Demokraci mają inne pomysły na przekazanie pomocy Amerykanom poprzez wpompowanie większej ilości pieniędzy do istniejącego systemu ubezpieczeń od bezrobocia. Po negocjacjach toczonych przez weekend nie udało się uzyskać kompromisu. Ale Trump podpisał już ustawę o wartości ponad 100 miliardów dolarów, aby przyspieszyć testy na koronawirusa i zagwarantować płatne zwolnienia chorobowe milionom pracowników dotkniętych COVID-19.

Także 20 marca 2020 r. w Wielkiej Brytanii ogłoszony został rządowy pakiet pomocy dla brytyjskiej gospodarki. Przewiduje wypłaty przez państwo do 80 proc. wynagrodzeń dla pracowników zamkniętych zakładów. Wypłacane ma być do 2500 funtów miesięcznie przez 3 miesiące. Kanclerz Skarbu Rishi Sunak stwierdził, że pakiet ratunkowy – w tym odroczenie do końca czerwca 30 mld funtów podatku od wartości dodanej dla firm, dotacje gotówkowe dla małych firm i pomoc dla samozatrudnionych, najemców i osób bezrobotnych – jest „jednym z najbardziej wszechstronnych na świecie ”.

Jeśli o wsparcie będzie się ubiegać milion osób, program może kosztować około 3,5 miliarda funtów. Zapewne więcej będzie się ubiegać, gdyż w najbardziej dotkniętych sektorach, w tym hotelarstwie i turystyce, pracują 3 mln osób. Sunak powiedział, że rząd wesprze „tyle miejsc pracy, ile będzie trzeba”. 7 miliardów funtów zostanie wydanych na wzmocnienie krajowej siatki bezpieczeństwa socjalnego. Cały program ma kosztować w przybliżeniu 50 mld funtów – ponad 2 proc. PKB. Rząd pracuje też nad pomocą dla linii lotniczych, w tym British Airways. Ma to być program podobny do amerykańskiego TARP z 2008 roku – spółki zostaną dokapitalizowane przez państwo, które obejmie część akcji.

Europejski Bank Centralny, aby uspokoić rynki finansowe, ogłosił program zakupu obligacji w strefie euro o wartości 750 mld euro. Poszczególne kraje przygotowują własne programy ratunkowe, które znacznie przekraczają 3-procentowy limit deficytów. Komisja Europejska planuje przeznaczyć 37 mld euro, aby zwalczyć skutki pandemii. Stwierdziła, że kraje UE mają „pełną elastyczność” w zakresie przepisów podatkowych, aby umożliwić im zwiększenie wydatków.

W Niemczech rząd przeznaczy do 500 mld euro na pożyczki dla firm dotkniętych pandemią. Większość z nich zostanie zapewniona za pośrednictwem KfW, państwowego Banku Rozwoju. Pożyczki będą dostępne dla wszystkich firm, od MŚP po wielkie korporacje. Rząd obiecał też odroczenie płatności podatkowych. Bundestag uchwalił ustawę rozszerzającą dostęp do programu rekompensat dla pracowników, znanego jako Kurzarbeitergeld. Według Deutsche Bank podczas kryzysu 2008 roku płace około 1,5 miliona Niemców były subsydiowane przez program Kurzarbeitergeld, co kosztowało wówczas 8 mld euro.

Bawaria, w której działają duże firmy, takie jak BMW i Siemens, uruchomiła fundusz o wartości 10 mld euro na zakup udziałów w przedsiębiorstwach mających kłopoty.

We Francji prezydent Francji Emmanuel Macron obiecał nieograniczone wsparcie budżetowe dla firm i pracowników dotkniętych pandemią. Według ministra finansów Bruno Le Maire’a będzie to kosztować 45 mld euro.

Macron w przemówieniu do narodu obiecał wprowadzenie mechanizmu płacenia pracownikom tymczasowo zwolnionym przez dotknięte kryzysem przedsiębiorstwa. Najbardziej kosztownym elementem będzie odroczenie podatku dochodowego od osób prawnych. Le Maire powiedział, że środki wspierające gospodarkę będą także obejmować 300 miliardów euro państwowych gwarancji na pożyczki bankowe dla przedsiębiorstw. Prawdopodobne jest też przejęcie udziałów w zagrożonych spółkach, takich jak Air France.

We Włoszech pierwszy pakiet pomocy dla gospodarki o wartości 3,6 mld euro został wprowadzony już na początku marca. Obejmował między innymi ulgi podatkowe dla firm, które poniosły ponad 25-procentowe spadki sprzedaży. Minister gospodarki Roberto Gualtieri obiecał jednorazowe wypłaty w wysokości 500 euro na osobę pracującą na własny rachunek, wsparcie rządowe dla unieruchomionych firm zatrudniających pracowników. Wprowadzone mają być także gwarancje pożyczkowe dla przedsiębiorstw dotkniętych kryzysem oraz moratorium na spłatę pożyczek i kredytów hipotecznych. Wsparcie finansowe otrzymają także włoskie rodziny, które mają dzieci w domu, oraz taksówkarze i pracownicy pocztowi, którzy pracują, świadcząc pilne usługi podczas pandemii.

Włoski rząd powiedział również, że udzieli wsparcia Alitalii, krajowemu przewoźnikowi, któremu państwo, od 2017 roku, udzieliło już 900 mln euro pożyczek.

Rząd Hiszpanii ogłosił „największą mobilizację zasobów w demokratycznej historii kraju” w celu zwalczania kryzysu. Największa część rządowego planu to 100 miliardów euro gwarancji na pożyczki państwowe dla przedsiębiorstw, mające na celu zapewnienie płynności, szczególnie dla małych i średnich firm.

Cały pakiet, w tym prywatne pieniądze uruchomione przez gwarancje kredytowe, wyniósłby 200 mld euro. Premier Pedro Sánchez ogłosił moratorium na spłatę kredytu hipotecznego dla osób, których dochody zostaną zmniejszone przez kryzys oraz podobne moratorium na rachunki za media. 600 mln euro zostanie przeznaczonych na pomoc osobom znajdującym się w trudnej sytuacji.

26 marca 2020 roku odbędzie się telekonferencja przywódców rządów Unii Europejskiej, podczas której ma zostać przyjęty plan wsparcia zagrożonych państw z Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS). Propozycje przygotowuje Paolo Gentiloni, komisarz ds. gospodarki, były premier Włoch. Rozważanych jest kilka opcji, w tym wprowadzenie tak zwanych koronaobligacji, które mogłyby być emitowane przez EMS, by zebrać pieniądze na walkę z kryzysem. Warunki, na jakich EMS udzielałby wsparcia rządom, będą przedmiotem dalszych negocjacji.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Na pandemii skorzystały wielkie firmy technologiczne

Kategoria: Analizy
Na Wall Street notowane są w sierpniu historyczne rekordy. Bije je indeks Standard and Poor's 500, a technologiczny Nasdaq przeżywa prawdziwe szaleństwo. Natomiast wyniki amerykańskich spółek za II kw nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak długi będzie powrót gospodarki USA do poziomu sprzed pandemii.
Na pandemii skorzystały wielkie firmy technologiczne

Rosja lubi bić (anty)rekordy

Kategoria: Analizy
Rosja, przy dużej zależności gospodarki od cen ropy naftowej, nigdy nie imponowała tempem wzrostu gospodarczego, nawet w okresie dobrej koniunktury i wysokiego poziomu cen na światowym rynku węglowodorów.
Rosja lubi bić (anty)rekordy

Polskie banki dobrze przygotowane na skutki pandemii

Kategoria: Rynki kapitałowe
Obecny kryzys jest kryzysem sfery realnej gospodarki, który może, ale nie musi, przeistoczyć się w kryzys bankowy. Na szczęście w obecny kryzys polskie banki wchodzą dobrze przygotowane, z wysokimi buforami na kapitale, w ciężar których można absorbować straty – mówi prof. Marcin Liberadzki z Kolegium Zarządzania i Finansów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Polskie banki dobrze przygotowane na skutki pandemii