Zderzenie biznesu z ochroną danych

Świat nauki i gospodarki potrafił szybko wynaleźć i podjąć masową produkcję szczepionek przeciwko COVID-19. Być może dlatego, że ze strachu przed pandemią logika otwartego biznesu wzięła tym razem górę nad logiką protekcji i restrykcji w wymianie danych.

W marcu 2021 r. Komisja Europejska przedstawiła wizję i kierunki transformacji cyfrowej w Europie do 2030 r. Wizja Cyfrowej Dekady Europy powstała wokół czterech najważniejszych punktów obejmujących wzrost umiejętności cyfrowych społeczeństw, transformację cyfrową przedsiębiorstw, rozwój bezpiecznej i zrównoważonej infrastruktury cyfrowej oraz cyfryzację usług publicznych. Postawione zostały liczne cele główne i pośrednie, dotyczące np. tempa rozwoju automatyzacji produkcji, zastosowania rozwiązań sztucznej inteligencji, czy liczby firm korzystających z magazynowania informacji „w chmurze”.

Realizacja wszystkich tych celów i całej wizji zależy w głównej mierze od potężniejącej wymiany coraz bardziej drobiazgowych informacji o potrzebach i zachowaniach konsumenckich, a po stronie producentów – o możliwościach pozyskania surowców, rozwiązaniach projektowych i biznesowych, wyborze kooperacji czy usług. Czas ogólnoświatowej pandemii zwielokrotnił potrzebę wymiany takich informacji w skali globalnej bez konieczności utrzymywania kontaktu osobistego.

Za liberalizacją wymiany danych przemawia m.in. szybkie tempo opracowania szczepionek przeciwko COVID-19.

Coraz silniejszym ogranicznikiem w rozwoju świata konsumenckich i biznesowych informacji są tymczasem administracyjne restrykcje w zbieraniu i przekazywaniu danych. Zwraca na to uwagę opublikowany w połowie czerwca 2021 r. dokument stowarzyszenia DigitalEurope (Data Flows & The Digital Decade), grupującego zwolenników pozostawienia w tej dziedzinie ponadgranicznej liberalizacji rynkowej. Za liberalizacją wymiany danych przemawia m.in. szybkie tempo opracowania szczepionek przeciwko COVID-19, niemożliwe do uzyskania w warunkach ograniczania informacji klinicznych dotyczących poszczególnych pacjentów w innych krajach.

DigitalEurope zwraca uwagę na konsekwencje obowiązującego od ponad dwóch lat w krajach Unii Europejskiej unijnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które dotyczy każdej firmy przetwarzającej dane osobowe obywateli UE. Jednym z elementów tej regulacji, a czasem wynika to jedynie z jej nadinterpretacji, jest ustalanie przez każdy kraj własnych reguł dotyczących gromadzenia i udostępniania informacji, zwłaszcza podmiotom zagranicznym. Eufemistycznie określane jest to mianem lokalizacji informacji.

Kręta droga do europejskiej suwerenności cyfrowej

Sprzeczność tę najlepiej opisać na konkretnych przykładach. Producent samochodów w Niemczech chce się np. dowiedzieć jak sprawdza się jego pojazd użytkowany przez hiszpańskiego nabywcę. Zbierane w Hiszpanii informacje na ten temat nie trafiają jednak do Niemiec, ale do firmowego ośrodka obliczeniowego, który znajduje się w Irlandii. Dopiero on dostarcza producentowi zbiorczy komunikat, co należy np. poprawić w konstrukcji czy w serwisie samochodów kierowanych na hiszpański rynek.

Nawet w takim najprostszym z możliwych przykładów informacja zawierająca także dane personalne przekracza kilka granic i podlega co najmniej trzem jurysdykcjom. Wszystkie te kraje na szczęście są członkami Unii Europejskiej. Bardziej złożony problem ma np. szwedzki producent ciężarówek, autobusów i silników Scania. Wytwórca ten tylko część swojej produkcji, a także dział badawczy oraz IT pozostawił u siebie w Sodertalje. Reszta aktywności trafiła do lokalnych oddziałów (m.in. do Polski), z których część jest poza Europą (Argentyna i Brazylia). Rozwój nowych produktów wymaga zbierania danych nie tylko z własnych oddziałów, ale także od setek kooperantów rozsianych po całym świecie.

Wyzwania cyfrowej tożsamości

W niektórych dziedzinach modele biznesowe są coraz bardziej skomplikowane i ponadnarodowe. Czasem trudno nawet określić, czy mamy nadal do czynienia z produkcją, czy już z usługą. Przykładowo niemiecki producent sprężarek m.in. do silników lotniczych Kaeser nie sprzedaje ich nabywcom, ale leasinguje. Wpływy osiąga nie ze sprzedaży urządzeń, ale z ilości sprężonego przez sprężarki powietrza. Chcąc się dowiedzieć, czy wszystko działa w porządku i co ewentualnie poprawić musi zbierać informacje od wielu linii lotniczych z różnych krajów.

Wszystkie te czynności informacyjne i sprawdzające coraz częściej dokonywane są automatycznie z wykorzystaniem miliardów sensorów instalowanych nie tylko w urządzeniach fabrycznych, ale także we wszystkich nowoczesnych urządzeniach codziennego użytku. Przekazują one informacje nie tylko do producentów, ale także handlu. Maszyny same utrzymują kontakt z innymi maszynami. Komputerowa firma Cisco szacuje, że już w 2018 r. czujniki takie obecne były w ponad 18 miliardach urządzeń komunikujących się ze sobą poprzez internet.

IT, usługi informatyczne czy media w ogóle nie mogą już dziś żyć bez wymiany danych.

Bogaty i szybki przepływ informacji pomiędzy producentami, ich poddostawcami, handlem i użytkownikami ma coraz większy wpływ na funkcjonowanie nowoczesnych dziedzin produkcji i usług. Takie dziedziny jak IT, usługi informatyczne czy media w ogóle nie mogą już dziś żyć bez wymiany danych. Ma to konsekwencje ekonomiczne nie tylko dla tych dziedzin, ale także całych gospodarek.

Eksperci DigitalEurope opracowali dwa scenariusze wpływu regulacji związanych z „lokalizacją informacji” na wielkość eksportu z krajów europejskich i tempo wzrostu gospodarczego w perspektywie najbliższych 10 lat. W przypadku narastania, tak jak dotychczas, restrykcji w wymianie informacji (wariant negatywny) handel europejski tracić będzie rocznie ok. 4 proc. swojej wartości. Negatywny wpływ na wielkość PKB sięgać będzie 1 proc. rocznie. W perspektywie najbliższych 10 lat (Cyfrowej Dekady) gospodarka krajów UE straci ok. 1,3 biliona euro, równowartość PKB dużego kraju europejskiego, np. Włoch. Unijny rynek zatrudnienia straci 1,3 mln miejsc pracy.

Liberalizacja transferu informacji (wariant optymistyczny) może przyczynić się do wzrostu europejskich obrotów handlowych o 2 proc. rocznie, dodając każdego roku do wzrostu PKB 0,6 pkt. proc. dodatkowego impulsu rozwojowego. Miałoby to pozytywny wpływ na rynek pracy (700 tys. dodatkowo zatrudnionych). Skumulowany efekt gospodarczy może sięgać w okresie najbliższej dekady 720 mld euro.

Im więcej Internetu, tym więcej inwestycji zagranicznych

Wybór pomiędzy negatywnym a optymistycznym scenariuszem największe znaczenie będzie miał dla branż najsilniej uzależnionych od wymiany informacji. W przypadku IT możliwy jest spadek tempa eksportu o 12,4 proc. ale w przypadku zmniejszania restrykcji możliwy jest jego wzrost o 6,9 proc. W handlu i budownictwie konsekwencje wyboru będą znacznie bardziej ograniczone, a rozpiętości sięgają od nieco ponad 2 proc. spadku tempa eksportu (wariant negatywny) do nieco ponad 1 proc. dodatkowego tempa wzrostu (wariant optymistyczny).

Kurs na restrykcje najbardziej zaszkodzi gospodarkom krajów żyjących z eksportu wyrobów i usług. W przypadku Luksemburga w grę wchodzi ryzyko utraty nawet 7,6 proc. obrotów handlowych (wariant negatywny) albo szansa na ich zwiększenie o 4 proc. (wariant optymistyczny). Z uwagi na wielkość gospodarek najwięcej w wartościach bezwzględnych stracić mogą (lub zyskać) Niemcy, Francja, Irlandia i Włochy. W przypadku gospodarki niemieckiej to albo 32,2 mld euro skumulowanych strat, albo 17,9 mld skumulowanych korzyści.

Polska gospodarka także w coraz większym stopniu uczestniczy w międzynarodowej wymianie towarów i usług. Nie chodzi jedynie o prosty eksport i import wyrobów przemysłowych czy rolnych. W ostatnich dwóch dekadach w Polsce powstało wiele centrów usług wspólnych. Ich praca polega m.in. na przetwarzaniu informacji na rzecz firm właścicielskich i innych partnerów biznesowych mających swoje siedziby w innych krajach i częściach świata. Restrykcje w wymianie danych uderzają w podstawy funkcjonowania tej dziedziny biznesu w naszym kraju.

Kurs na liberalizację to szansa na wzrost eksportu polskiej gospodarki o 1,8 pkt proc.

Eksperci DigitalEurope oceniają, że utrzymanie restrykcyjnego kursu w wymianie informacji (wariant negatywny) ograniczać będzie polski eksport o 3,6 pkt proc. rocznie, silniej niż w przypadku gospodarek m.in. Hiszpanii, Danii, czy Włoch. Strata może wynieść blisko 2,8 mld euro rocznie. Kurs na liberalizację to szansa na wzrost eksportu polskiej gospodarki o 1,8 pkt proc. Wartość korzyści można szacować na 1,4 mld euro rocznie.

>>> Cyfrowa Dekada Europy

>>> Przepływ informacji i Cyfrowa Dekada

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

Kategoria: Analizy
Wyniki polskiego handlu zagranicznego w 2019 r. wskazują na znaczną poprawę salda obrotów. Dynamika eksportu obniżyła się relatywnie niewiele, biorąc pod uwagę skalę spowolnienia handlu światowego. Natomiast wyraźnie osłabła dynamika importu, mimo że Polska odnotowała jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie.
Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

Załamanie handlu zagranicznego na tle kryzysu z lat 2008-2009

Kategoria: Analizy
Pandemia COVID-19 wywołała głęboki spadek obrotów handlu zagranicznego. Choć dane dotyczące skali tego załamania ciągle napływają, prognozy sugerują, że spadek handlu światowego będzie prawdopodobnie największy od zakończenia II wojny światowej.
Załamanie handlu zagranicznego na tle kryzysu z lat 2008-2009

Pandemia przyspieszy cyfrową transformację gospodarki

Kategoria: Trendy gospodarcze
Narzucona przez pandemię izolacja wymusza zmiany w funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Także w Polsce cyfryzacja przyspieszyła. Staliśmy się ważnym miejscem inwestycji globalnych korporacji cyfrowych, takich jak Google i Microsoft.
Pandemia przyspieszy cyfrową transformację gospodarki