• Piotr Czeplarski

Rząd da OFE marchewkę, a niedawno miał być kij

24.11.2009
Rząd nie odbierze OFE części składki wpływającej od przyszłych emerytów, co planował jeszcze kilka dni temu. W zamian fundusze będą musiały kupować obligacje skarbowe dedykowane, po cenie niższej od rynkowej. Projekt ustawy przygotowuje prof. Marek Góra (na zdjęciu z prawej).

Prof. Marek Góra


Na zlecenie ministra finansów prof. Marek Góra, twórca reformy emerytalnej w Polsce, pracuje nad założeniami do projektu ustawy, wprowadzającej obligacje dedykowane. Mają one pomóc rządowi w wyhamowaniu wzrostu długu publicznego.

W 2007 r. relacja długu publicznego do PKB wynosiła 45 proc., natomiast w 2009 już 51,7 proc. To oznacza, że w ciągu ostatnich dwóch lat dług publiczny zwiększył się o 6,7 proc.

Z tego 3,6 procent to dług państwa wobec OFE, które inwestują w papiery skarbowe, oprocentowane na zasadach komercyjnych, czyli wysoko. W tej chwili np. stopa dziesięcioletnich obligacji emerytalnych w pierwszym roku wynosi 6,75 proc.

Stąd pomysł, by obligacje dedykowane, emitowane specjalnie przez Skarb Państwa dla OFE, były niżej oprocentowane od komercyjnych. Ich stopa zwrotu ma być ściśle powiązana z tempem wzrostu gospodarczego. Takie rozwiązanie jest korzystniejsze dla budżetu, bo choć te obligacje także będą  generowały dług, to jednak w mniejszym tempie.

Dla przyszłych emerytów obligacje dedykowane będą także tańsze od obecnych papierów skarbowych, bo od ich zakupu OFE pobiorą niższą prowizję. Obecnie 60 proc. pieniędzy przyszłych emerytów jest lokowane w skarbowe papiery wartościowe, czyli trafia do budżetu państwa. Za „przepuszczenie” tej gotówki fundusze emerytalne ściągają prowizję w wysokości 7 proc., czyli taką samą jak od inwestycji na rynku kapitałowym. Co prawda od 1 stycznia 2010 r. maksymalna, dopuszczona prawem opłata ulegnie obniżeniu do 3,5 proc., ale nadal pozostanie jedną z najwyższych prowizji w Europie. – Dlatego dla obligacji dedykowanych zamierzamy ustalić prowizję na dużo niższym poziomie –  obiecuje prof. Góra.

Nad projektem trwają właśnie prace i jego szczegóły nie są jeszcze znane. – Myślę, że do końca tygodnia powinienem mieć gotowy projekt ustawy, który przedstawię ministrowi finansów – mówi prof. Góra.

Doradcy premiera pracują równocześnie nad zmianą sposobu księgowania długu publicznego. – To, co wchodzi w skład długu publicznego zależy od naszych wewnętrznych zapisów – mówi Michał Boni. Przekonuje, że jeżeli w naszym prawie znajdzie się zapis o tym, że obligacje dedykowane, które kupują OFE, nie wchodzą w skład długu publicznego, nie będzie nam groziło przekroczenie progu ostrożnościowego w wysokości 55 proc. PKB.

Ale księgowość kreatywna nie spowoduje, że ten dług zniknie – o bezsensowności takich ruchów pisze Cezary Mech

Komentarz

Wiktor Wojciechowski, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju

Na razie trudno jednoznacznie ocenić tę propozycję, bo nie znamy szczegółów  projektu ustawy przygotowywanego przez prof. Marka Górę. Ale wydaje mi się, że pomysł z emisją obligacji dedykowanych jest dużo lepszy niż plan pomniejszenia składki przesyłanej do OFE. Pod warunkiem oczywiście, że obligacje wydawane specjalnie dla OFE rzeczywiście zostaną niżej oprocentowane, a fundusze emerytalne nie będą od nich pobierały prowizji albo pobiorą opłatę minimalną.

Trzeba jednak zaznaczyć, że ta ustawa nie rozwiąże problemu rosnącego długu publicznego, bo emisje obligacji dedykowanych nadal będą go generować.

W przyszłości nie unikniemy rzetelnej reformy systemu ubezpieczeń społecznych polegającej na likwidacji przywilejów emerytalnych np. dla służb mundurowych.

Nie jestem natomiast zwolennikiem rozwiązania sprawy długu publicznego poprzez zmianę zapisu dotyczącego jego księgowania. To, że zmienimy nasze wewnętrzne przepisy nie oznacza, że Eurostat nadal nie będzie nam zaliczał obligacji kupowanych przez OFE do długu publicznego. Dlatego najpierw powinnyśmy przekonać do tego pomysłu Komisję Europejską.

Bogusław Grabowski, prezes zarządu PTE Skarbiec, były członek Rady Polityki Pieniężnej

Pomysł z obligacjami dedykowanymi jest beznadziejny. Przypomnę, że utworzyliśmy filarowy system emerytalny po to, żeby system kapitałowy i system repartycyjny wzajemnie się uzupełniały oraz wykluczały ryzyko wynikające z demografii czy ryzyko wynikające z wahań w koniunkturze gospodarczej. Część kapitałowa uzależniona jest od wyników inwestycji OFE. Jeśli nagle fundusze zmuszone zostaną do kupowania obligacji oprocentowanych niżej niż papiery komercyjne, to pieniądze ze składek emerytów przyniosą niższe zyski.

Obawiam się też, że w przyszłości, kiedy obligacje te osiągnął swoją zapadalność, to skarb państwa zamiast je wykupić, wyda w zamian kolejne obligacje. W taki sposób łatwo wyrolować ludzi.

Nie podoba mi się także pomysł ze zmianą systemu księgowania obligacji kupowanych przez OFE w taki sposób, by papiery te nie zaliczały się do długu publicznego. To zamiatanie problemu pod dywan, bo ten dług nadal będzie, tyle, że ukryty. Następne pokolenia zmuszone zostaną do jego spłaty.

Myślę, że najlepszym rozwiązaniem aby zmniejszyć dług publiczny jest reforma emerytalna. Gdyby nie gigantyczne pieniądze na KRUS, mundurówki czy górników, dziura budżetowa byłaby mniejsza.

CZYTAJ RóWNIEZ

Marek GóRA – Wiek emerytalny musi zostać podniesiony


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły