Konferencja NBP: Może sztuczna inteligencja uzdrowi wydajność

26.10.2018
„Tajemnica niskiego wzrostu wydajności w Europie” – to tytuł tegorocznej edycji cyklicznej konferencji NBP. Przyczyn długotrwale niższego niż inne wskaźniki wzrostu produktywności próbują dociec wybitni ekonomiści i przedstawiciele banków centralnych. Otwierając piątkową konferencję prezes NBP Adam Glapiński zauważył, że wydajność pracy – intuicyjnie biorąc – powinna rosnąć co najmniej tak szybko, jak PKB per capita, …

„Tajemnica niskiego wzrostu wydajności w Europie” – to tytuł tegorocznej edycji cyklicznej konferencji NBP. Przyczyn długotrwale niższego niż inne wskaźniki wzrostu produktywności próbują dociec wybitni ekonomiści i przedstawiciele banków centralnych.

Otwierając piątkową konferencję prezes NBP Adam Glapiński zauważył, że wydajność pracy – intuicyjnie biorąc – powinna rosnąć co najmniej tak szybko, jak PKB per capita, ponieważ żyjemy w okresie rozwiniętych technologii np. komputerowych, które teoretycznie pomagają w zwiększeniu produktywności. Tymczasem wydajność jest jedynym wskaźnikiem, który nie rośnie tak szybko jak inne, stąd pytanie, czy używamy niewłaściwych metod pomiaru, czy też jest to zjawisko realne – wskazywał na problem Glapiński. Prezes NBP podkreślił, że w świecie makroekonomii padają racjonalne argumenty za obydwiema wersjami.

Prezydent Andrzej Duda w liście do uczestników konferencji zauważył, że co prawda Polska może się pochwalić wysoką dynamiką wzrostu PKB, ale podaż siły roboczej hamuje. Stąd wydajność pracy należy uznać za szczególnie ważny czynnik wzrostu – napisał. Jak zauważył prezydent, na poziomie europejskim jest wiele czynników mogących negatywnie wpływać na wydajność pracy, tymczasem Europa potrzebuje dziś debaty, jak przywrócić żywotność gospodarce.

Z kolei premier Mateusz Morawiecki napisał w liście, że niski wzrost wydajności może mieć poważne negatywne konsekwencje – m.in. sprzyja rosnącej nierówności dochodów, osłabia społeczną spójność i niszczy poczucie wspólnoty. Morawiecki ocenił, że musimy znaleźć nowe rozwiązania w obliczu wyczerpujących się dotychczasowych dźwigni wzrostu.

Z danych zaprezentowanych przez prof. Daniela Sichela z Wellesley College, wynika, że tempo wzrostu produktywności w różnych regionach świata spada od ok. połowy XX w., i choć w latach 90. w USA i Wlk. Brytanii wyraźnie odbijało w górę, to obecnie dalej spada. Od 2010 r. w „starej” 15 UE tempo to jest równe zero, w całej UE – minus 0,1 proc., a w przypadku Polski – 0,2 proc.

Sichel uważa jednak, że jest już szereg zjawisk, które w przyszłości mogą zaowocować wzrostem wydajności pracy. To m.in. sztuczna inteligencja, chmury obliczeniowe, nowe platformy usługowe jak Uber czy Airbnb. W odniesieniu do zaawansowanej robotyki, zdaniem Sichela przełom przyniesie dopiero „wejście robotów między ludzi” i rozwinięcie interakcji. Dziś roboty są od ludzi oddzielone, by swoimi działaniami nie wyrządziły im przypadkowo krzywdy – wskazał. Z kolei przemysł w ciągu 5-10 lat zostanie zrewolucjonizowany przez druk 3D – uważa Sichel. To oznacza koniec zapasów i łańcuchów dostaw, zamiast ściągać jakąś część z innego kontynentu, wydrukuje się ją na miejscu – wskazał. „Sądzę, że mamy wszystkie elementy układanki, by zwiększyć wydajność. Trzeba je tylko poskładać, ale to zabierze trochę czasu” – mówił Sichel.

Zastrzegł, że perspektywy są optymistyczne pod warunkiem prowadzenia właściwej polityki – utrzymania stabilnego otoczenia, ułatwiającego rozwój i dyfuzję technologii. Jak jednak podkreślił, w wyniku postępu zawsze pojawiają się jacyś przegrani i tym przegranym trzeba koniecznie pomagać, tylko wtedy strategie wzrostowe zyskują szerokie poparcie polityczne.

(gu) WK/OF

Artykuły powiązane


Popularne artykuły

test