Kryzys polityczny – Rosja na rozdrożu

29.02.2012
Prezydent Rosji, który zostanie wybrany 4 marca będzie musiał stawić czoła kryzysowi gospodarczemu, ale przede wszystkim politycznemu. Nawet zaprawiony w pokonywaniu groźnych zakrętów polityk może mieć problem z opanowaniem nowej, napędzanej internetem siły. Na razie Putin sięgnął po demonstracje „poparcia”, Miedwiediew po pozaparlamentarny dialog.

PAP


Na przełomie 2011 i 2012 r. Rosja znalazła  się na kolejnym zakręcie drogi, na którą weszła w okresie gorbaczowowskiej „pieriestrojki i głasnosti”.  Rozpad ZSRR,  a  potem epoka reform Jelcyna – Gajdara, oraz okres prezydentury Putina i tandemu Putin – Miedwiediew,  obfitowały w liczne kryzysy polityczne i gospodarcze. Wystarczy wspomnieć o kryzysie politycznym 1993 r., zakończonym „rozwiązaniem siłowym”, oraz o załamaniach gospodarczych lat 1998 i 2008 – 2010. Aktualny kryzys posiada głównie charakter polityczno-psychologiczny, jednak rysują się także zagrożenia ekonomiczne.

Bieda i roszczenia

Podstawę dla aktualnego zwrotu politycznego stworzył zapoczątkowany w USA kryzys lat 2008–2010, który Rosja odczuła bardzo boleśnie. W 2009 r. PKB spadł o blisko 11 proc., nastąpiły liczne bankructwa w wielu gałęziach przemysłu. Upadek firm w czasie kryzysu spowodował masowe zwolnienia pracowników. Bezrobocie w Rosji, które zawsze występowało raczej w postaci ukrytej, osiągnęło oficjalnie wysoki poziom 10 proc. Zwalniani pracownicy firm prywatnych znajdowali pracę głównie w sektorze państwowym, co również nie najlepiej świadczy o mechanizmach alokacji zasobów pracy.

Nasiliły się skrajności w zamożności społeczeństwa. Choć grupa ludzi bardzo bogatych stanowi znikomą część społeczeństwa, nierówność poziomu dochodów Rosjan bije w oczy. Akademik Abel Aganbegian podaje, że o ile w Związku Sowieckim średni dochód 10 proc. najbogatszych był 3–krotnie większy od dochodu 10 proc. najbiedniejszych, to w dzisiejszej Rosji przebicie jest 16–krotne. W Japonii różnica jest 5 – krotna, w bogatych państwach Europy 6, 8 –krotna. Poziom życia większości jest niższy niż większości państw Europy Środkowej, przy czym występują znaczne obszary ubóstwa. Jednocześnie w społeczeństwie istnieją silne postawy roszczeniowe, wynikające z paternalizmu, przyzwyczajenia do opiekuńczej roli państwa w systemie sowieckim. Taka struktura sfery socjalnej stanowi bardzo trudną bazę dla walki z kryzysem, bo bardzo liczebne grupy społeczne znalazły się w strefie zagrożenia podstaw ich bytu.

Mimo, że władzom Rosji udało się w 2010 r. ustabilizować sytuację finansową dzięki zgromadzonym w Funduszu Rezerwowym zapasom kapitałowym, uzyskanym dzięki niezwykle korzystnej koniunkturze na rynku ropy naftowej, utrzymującej się od początku ubiegłej dekady, to jednak szok spowodowany kryzysem podważył zaufanie Rosjan do władz.

Osłabić opozycję

Zapewnienia premiera Putina, iż pokonanie przez władze Rosji olbrzymich zagrożeń zewnętrznych możliwe stało się dzięki ich zdolności przewidywania, nie przekonały Rosjan. Podobnie jak argument premiera, że udało się to ponieważ system polityczny, oparty na zdecydowanej przewadze partii władzy w Dumie Państwowej, pozwolił na szybkie i jednoznaczne podejmowanie kluczowych decyzji, bez długotrwałych uzgodnień z opozycją. Przeciwstawianie rosyjskiego, monocentrycznego modelu tzw. suwerennej demokracji, zachodniemu systemowi  politycznemu, który – według Putina – z powodu nadmiernego demokratyzmu wykazuje indolencję w walce z kryzysem, było nieskuteczne.

Znalazło to wyraz w systematycznym spadku poparcia dla Jednej Rosji oraz tandemu Putin –Miedwiediew. Także zdystansowanie się Putina wobec Jednej Rosji i powołanie Ogólnorosyjskiego Frontu Narodowego, reklamowanego jako poszerzenie społecznej bazy rządzenia, zdobyło poparcie głównie oficjalnych struktur i korporacji biurokratycznych.

Ubiegłorocznym manewrom władz wokół wyborów do Dumy i przygotowaniom do wyborów prezydenckich, towarzyszyły represje wobec opozycji pozaparlamentarnej. Posypały się wykluczenia partii liberalnych z wyborów pod pretekstem błędów w sporządzaniu dokumentacji wyborczej. W ten sposób nie został dopuszczony PARNAS (Partia Wolności Ludowej), której przewodniczą były premier Kasjanow, były wicepremier Niemcow i lider partii Republikańskiej Ryżkow (partii tej odmówiono rejestracji, ale decyzja ta została podważona przez MTPC w Strasburgu).

Znaczna część społeczeństwa rosyjskiego pozbawiona została swojej naturalnej reprezentacji, zwłaszcza wykształceni, aktywni, mieszkający w miastach przedstawiciele grup biznesowych, inteligencji twórczej, młodzieży studenckiej. Próba sztucznego stworzenia przez Kreml takiej reprezentacji, poprzez powołanie partii Prawoje Dieło (termin oznaczający słuszną sprawę, a równocześnie sugerujący prawicę społeczną), zakończyła się kompromitacją. Jej tymczasowy lider –Prochorow przeszedł do opozycji, a następnie wystawił swą kandydaturę w wyborach prezydenckich.

Imitacja demokracji

Taka postawa władz sprzyjała aktywizacji pozaparlamentarnej opozycji antysystemowej. Centralną jej postacią stał się prawnik i znany bloger Nawalnyj, który ujawniał drastyczne przykłady korupcji w przemyśle energetycznym związanym z elitami władzy. Obok niego są aktywiści ruchów ekologicznych (Czirikowa) i obrońcy praw człowieka (protesty spowodowane śmiercią w więzieniu Magnitskiego).

Psychologiczny  przełom w świadomości społecznej nastąpił w wyniku zapowiedzianej na zjeździe Jednej Rosji (24 września 2011 r.) „roszady” na stanowiskach prezydenta i premiera między Putinem i Miedwiediewem. Niezależnie od znacznej w społeczeństwie skali poparcia dla Putina, które jednak z pewnością osłabło, taka bezceremonialność grupy „trzymającej władzę” stanowiła prawdziwe wyzwanie dla klasy średniej. W dusznej atmosferze „imitacyjnej demokracji” i nie widzi już dla siebie realnych kanałów mobilności społecznej, częściej myśli o emigracji.

Podczas rozpoczętej wówczas kampanii wyborczej sytuacja polityczna systematycznie się zgęszczała. Niespodziewanej radykalizacji uległy partie opozycyjne reprezentowane w Dumie, których przywódcy (Ziuganow, Żyrinowski, Mironow), a także, mający nadzieję na powrót do Dumy, Jawliński, bezpardonowo atakowali w TV Putina, Miedwiediewa i ich partię władzy, jako „partię Żuli i Złodziei”.

Dramatyczne próby Kremla zapewnienia w Dumie absolutnej większości partii „Jedna Rosja”, nie powiodły się. Mimo udokumentowanych nieprawidłowości w kampanii wyborczej i obliczaniu wyniku wyborów, partia uzyskała tylko 49,3 proc. głosów. Jednak zapewniło jej to 238 miejsc w Dumie. Trzy pozostałe partie zdobyły ich 212 (KPFR – 92, L-DPR – 56 oraz  Sprawiedliwa Rosja – 64). Z 26 głosami przewagi JR nie czuje się jednak bezpiecznie. Sygnał osłabienia struktury systemu politycznego i jego niejasnych perspektyw jest zbyt wyraźny.

Złapani w sieć

Przebieg i rezultaty wyborów wyprowadziły ludzi na ulice. Na Placu Bołotnym i Prospekcie Sacharowa 10 i 24 grudnia 2011 r. demonstrowały wielotysięczne tłumy „nowych Rosjan”, zwołujących się za pośrednictwem internetu. W świątecznej atmosferze dawali wyraz, że na manipulacje się już nie zgadzają.

Ruch ten, któremu przewodzą politycy Ryżkow i Niemcow, pisarze Akunin (Czchartiszwili) i D. Bykow, dziennikarze Parfionow i Łazariewa, a także lider Lewego Frontu Udalcow i inni aktywiści z różnych stron nieformalnej sceny politycznej, nie posiada wyraźnej orientacji politycznej, jest sprzeciwem wobec reżimu putinowskiego. Prowadzi to do rozmaitych kolizji podczas mityngów, gdyż liberałom, demokratom z lat 90 – tych, trudno jest zaakceptować, we wspólnej demonstracji, grupy pod sztandarami lewackimi lub nacjonalistycznymi.

W tej wielobarwności ruchu społecznego kryje się także jego siła. Wymyka się on bowiem jednoznacznemu zdefiniowaniu i władzy trudniej jest określić jego potencjał polityczny, „ustawić” w charakterze przeciwnika. Sytuacja w grupach elitarnych stała się na tyle poważna, że 22 grudnia 2011 r., w swoim dorocznym „Posłaniu”, prezydent Miedwiediew zapowiedział przeprowadzenie reform politycznych, których pakiet ma zostać przygotowany jeszcze przed jego ustąpieniem z urzędu. Mają uwzględniać postulaty protestujących. Jednocześnie Miedwiediew zdecydowanie odrzuca zarzut sfałszowania wyborów parlamentarnych i żądania ich powtórzenia lub przełożenia terminu wyborów prezydenckich, czego domaga się opozycja.

Najważniejsze reformy polityczne zapowiadane przez władze dotyczą: liberalizacji zasad i uproszczenia procedur rejestracji partii politycznych (wymóg 500 członków partii w połowie podmiotów federacji wobec obecnych 45 tys.), obniżenie progu wyborczego dla partii do 3 proc., powrót do mieszanego systemu wyborów (proporcjonalny i jedno – lub dwu – mandatowy), radykalne zmniejszenie liczby podpisów warunkujących wysunięcia kandydata na prezydenta (do 300 tys. z obecnych 2 mln), przywrócenie powszechnych wyborów gubernatorów w podmiotach federacji, uruchomienie niezależnego, społecznego kanału telewizji publicznej.

Putin na ulicy, dialog Miedwiediewa

Kontrofensywa ze strony Putina ma głównie charakter ideologiczny, wsparty wysiłkami organizacyjnymi, które mają stworzyć wrażenie przytłaczającej przewagi jego zwolenników nad „frondującą” garstką inteligentów. Akcja ta jest do pewnego stopnia skuteczna, gdyż dzięki środkom technicznym i finansowym administracji organizowane są ogromne demonstracje w wielu większych miastach i ośrodkach przemysłowych (przykładem spektakularna na moskiewskiej Górze Pokłonnej i na stadionie w Łużnikach). Rozbrzmiewają na nich hasła ksenofobiczne, pogróżki wobec przeciwników Putina, którzy „zagrażają stabilności” wewnętrznej i międzynarodowej Rosji.

Odwołano się do, niemal zapomnianego już obrazu, „proletariusza” jako nosiciela autentycznych wartości moralnych i obywatelskich oraz  depozytariusza tradycyjnych rosyjskich cnót narodowych. Obecną przewagę liczebną uczestników tych mityngów trudno jest zakwestionować. Problem jednak w ich motywacji, która ma najczęściej charakter kolektywistyczny, paternalistyczny. Ciągnie społeczeństwo wstecz ku iluzorycznej stabilności, nie tyle w obronie zdobyczy ostatniej dekady, ale w obawie aby „nie było jeszcze gorzej”.

Wraz ze zbliżaniem się terminu wyborów prezydenckich nasiliły się działania władz nakierowane na wciągnięcie opozycji w nurt konstruktywnego dialogu. W praktyce chodziło jednak nie o dialog, a utrudnienie przeciwnikom po wyborach nieuznawanie ich prawomocności i kontestowanie panującego reżimu.

W tym celu minister ds. sytuacji nadzwyczajnych, Szojgu, oraz bardzo aktywny działacz społeczny reżimu, Kurginian, usiłowali nakłonić „Ligę wyborców” (apolityczne ugrupowanie żądające uczciwych wyborów, kierowane przez Parfionowa) i za jej pośrednictwem  wszystkich kandydatów do stanowiska prezydenta, do podpisania spreparowanego swoistego „Paktu społecznego w sprawie warunków prawomocności demokratycznych procedur formowania władzy w Rosji”. Pakt mieliby podpisać także Prokurator Generalny FR, Czajka, i minister spraw wewnętrznych, Nurgalijew, oraz wszyscy liderzy odpowiedzialnych sił politycznych.  Nikt jednak nie złożył podpisu pod tym dokumentem.

Bardziej owocne okazało się spotkanie prezydenta Miedwiediewa z przedstawicielami ugrupowań pozaparlamentarnych. Władze dokonały tu oczywistej manipulacji politycznej, zapraszając na spotkanie, „dla pełnej reprezentatywności”, takie osoby jak wielkoruskiego szowinistę Baburina, lub niemal nieznanych liderów partii nacjonalistycznych (Lermontowa, Moskaliowa, Sielezniowa, współwłaściciela Rostsielmaszu Babkina) dalekich duchem od obecnego ruchu protestu. Dość niespodziewanie jednak W. Ryżkow bardzo pozytywnie ocenił dialog z prezydentem stwierdzając, że jest on rzecznikiem realnych zmian politycznych, a wprowadzenie proponowanego przez niego pakietu reform stworzy takie ramy dla rozwoju instytucji demokratycznych, od których nie będzie już odwrotu.

Być może mamy tu do czynienia z tradycyjnym dla rosyjskich liberałów kunktatorstwem i gotowością dogadania się z władzami. Sygnały dochodzące z Dumy, której Komitety pracują obecnie nad tym pakietem reform, świadczą bowiem raczej o próbach takiego „modelowania” projektu, które stępią jego wymowę polityczną i w ostatecznym rachunku projekt okaże się korzystny głównie dla partii władzy i administracji kremlowskiej.

Część obserwatorów dopatruje się jednak w pozaparlamentarnym dryfie Miedwiediewa swoistego rewanżu na mocodawcy, którego kuratela była dla niego upokarzająca. Próby wykazania, że obecny zryw ambitnych, młodych ludzi z pokolenia internetu stanowi poparcie dla jego projektów modernizacji kraju, które przeciwstawiane są prymitywnemu putinowskiemu „wertykalowi władzy”.

Putin, znalazłszy się, w niezwykłej dla siebie, sytuacji realnego sprzeciwu społecznego wobec całej jego konstrukcji politycznej, próbuje przypisać sobie zasługi w uruchomieniu tej społecznej energii. To, rzekomo, w warunkach realizowanej przez niego polityki, społeczeństwo dojrzało do wyższych wymagań stawianych systemowi politycznemu i władze mogą i zamierzają wdrażać program reform. Z drugiej strony Putin podgrzewa skrajne antyliberalne, antyzachodnie nastroje wśród Rosjan strasząc ich „pomarańczową zarazą” i scenariuszami „arabskiej wiosny”, zaprogramowanymi przez Zachód.

> czytaj więcej: O projektach reform ekonomicznych Putina

Autor jest doktorem w Katedrze Studiów Politycznych SGH.  Przez wiele lat był dyplomatą. Wielokrotnie pełnił funkcję ambasadora i zastępcy ambasadora w Rosji i państwach WNP.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test