Wiatrak węgla nie zastąpi

Pod koniec września Ministerstwo Gospodarki przedstawiło do konsultacji społecznych dokument zatytułowany „Strategia. Bezpieczeństwo energetyczne i środowisko. Perspektywa 2020 r.” (dalej: SBES). Analizujemy co z niego wynika, jakie nowe rozwiązania wprowadza - na tle poprzednich strategii - a czego w nim brakuje.
Wiatrak węgla nie zastąpi

Źródła energii powinny ze sobą współgrać, nie konkurować. (CC By-NC-SA Diego Martins)

To dokument napisany w duchu panującej w UE prawidłowości silnego uwzględniania aspektów środowiskowych przy opracowywaniu różnych strategii i polityk energetycznych. Unia Europejska zakłada w kontekście energetyki równowagę pomiędzy trzema obszarami – zrównoważony rozwój (ochrona środowiska), konkurencja i bezpieczeństwo dostaw. W części państw unijnych (np. Holandia) istnieją nawet połączone ministerstwa energetyki i środowiska.

Poprzednie dokumenty traktujące o polityce energetycznej (z lat 1995, 2000, 2005, 2009) w stosunkowo niewielkim zakresie dotykały obszaru ochrony środowiska i gospodarowania zasobami odnawialnymi i nieodnawialnymi (kopaliny) kraju. W porównaniu do poprzednich dokumentów poświęcono znacząco więcej miejsca kopalinom – ich prawidłowemu rozpoznaniu, eksploatacji i efektywnemu wykorzystaniu.

Do plusów SBES (podobnie jak miało to miejsce w przypadku „Polityki energetycznej Polski do 2030 r.” z 2009 r.) zaliczyć należy wylistowanie szczegółowych działań jakie powinny być podjęte przez szeroko rozumianą administrację państwa. Dokument zawiera harmonogram i wykaz instytucji odpowiedzialnych za wykonanie zadania oraz kwoty przewidziane na realizację danego celu. Dokonano nawet inwentaryzacji obecnego stanu rzeczy – sukcesów i porażek.

Wyzwania stojące przed Polską a związane z wprowadzaniem szeroko rozumianego pakietu klimatyczno-energetycznego zostały ogólnie określone. Nową rzeczą jest zwrócenie uwagi na problemy z planowaniem przestrzennym nie tylko na poziomie kraju, ale także na niższych poziomach administracji. Problemy z planowaniem przestrzennym, objawiające się w wielu przypadkach jego całkowitym zanikiem mają bezpośrednie przełożenie na możliwości prowadzenia infrastrukturalnych inwestycji energetycznych.

SBES omawia działania jakie należałoby podjąć w związku z narastającym problemem odpadów i gospodarki odpadami. Problemem wynikającym z stanu obiektywnego ale także problemem związanym z polskimi zobowiązaniami w stosunku do przepisów UE.

W dokumencie znajdziemy zdanie „funkcjonowanie gospodarki krajowej wymaga zapewnienia odpowiednich ilości energii, a surowce energetyczne stały się zasobem strategicznym, często wykorzystywanym do celów politycznych. Z tego też powodu zachowanie „bezpieczeństwa energetycznego” jest jednym z największych wyzwań współczesnej Polski, a lepsze wykorzystanie krajowych zasobów energii jest myślą przewodnią niniejszej strategii”. Po raz pierwszy zauważono a nawet przyznano, że energia (np. elektryczna) i jej nośniki mogą służyć celom politycznym.

Oprócz tej wyżej opisanej słodyczy jest niestety w potrawie także odpowiednia dawka soli żeby nie napisać, że kwasku. SBES ma też cały sporą dawkę mankamentów. W dokumencie czytamy – „członkostwo Polski w strukturach UE stanowi szansę zdynamizowania procesów modernizacyjnych w polskiej energetyce przy jednoczesnym wzroście bezpieczeństwa i stabilności dostaw energii.”.

Nie wiadomo na czym ma się opierać wzrost bezpieczeństwa i stabilności jeżeli będziemy odchodzili (o czym jest dalej w dokumencie) od węgla na rzecz gazu, wiatru i atomu. Tym bardziej, że stronę dalej możemy przeczytać o Polsce jako o najbezpieczniejszym, dzięki wykorzystywaniu węgla krajowej produkcji, energetycznie członku UE. Członkostwo w UE i przyjęte po drodze zobowiązania wynikające z pakietu energetyczno – klimatycznego wprowadziły w sektorze wytwarzania energii elektrycznej ogromne ryzyko i niepewność.

Jednym z głównych źródeł (chociaż nie jedynym) ryzyka jest kształtowanie się przyszłej ceny za emisję 1 tony CO2. Gdyby nie ta niepewność wpływająca bezpośrednio na decyzje menadżerów polskiego sektora energetycznego część z inwestycji po pierwsze nie zostałaby odwołana (np. elektrownia węglowa na 900 MW jaka miała być budowana na Górnym Śląsku przez RWE i Kompanię Węglową) a część nie byłaby wstrzymywana.

W SBES czytamy, że „ze względu na fakt, że inwestycje w poprawę efektywności energetycznej często są relatywnie tanie i dość szybko przynoszą oczekiwane efekty, kierunek ten został uznany za priorytetowy w przyjętej w 2009 r. Polityce energetycznej Polski do 2030 r.”. Do tej pory rzeczywistość rozchodziła się z założeniami, np. normy izolacyjności budynków jakie zostały przyjęte w listopadzie 2008 r. (rozporządzenie Ministra Infrastruktury) powodują, że można wybudować mniej energooszczędny budynek niż miało to miejsce według wcześniejszych przepisów.

Papier swoje, życie swoje… Ustawa o efektywności energetycznej (z kwietnia 2011 r.) opracowywana była i uchwalana przez ponad 4 lata. A gdy już została uchwalona, to nie ma do niej przepisów wykonawczych i nie wiadomo kiedy powstaną.  Ponadto, aby wdrożyć tą ustawę w życie trzeba mieć kadry (m.in. audytorów energetycznych), których nie ma.

W omawianym dokumencie stwierdzono też przykrą prawdę: „ze względu na brak kompletnych i spójnych danych dotyczących zasobów środowiska system planowania przestrzennego w kraju nie opiera się w odpowiednim stopniu na właściwym rozpoznaniu zasobów naturalnych kraju, jego potrzeb rozwojowych i priorytetów ochrony środowiska”. Projekt ustawy porządkującej przynajmniej część z tego nieładu – ustawy o utworzeniu Państwowej Służby Geologicznej na bazie Państwowego Instytutu Geologicznego został odrzucony w poprzedniej kadencji. Należy mieć nadzieję, że może obecnie nadejdzie w końcu czas aby nadać pewnym rzeczom odpowiedni kształt prawno – organizacyjny.

Rzeczą problematyczną i dyskusyjną w SBES są różnego rodzaju prognozy. W nowej strategii państwowej czytamy m.in. „przewidywane średnioroczne przyrosty energii pierwotnej wyniosą: 0,57 proc. w okresie 2011-2015 i 1,20 proc. w okresie 2016-2020. W strukturze głównych nośników energii pierwotnej nastąpi spadek zużycia węgla kamiennego (o ok. 21 proc.) i węgla brunatnego (o ok. 26 proc.) przy ponad dwukrotnym wzroście wykorzystania energii odnawialnej oraz wzroście zużycia gazu o ok. 18 proc.”.

Oprócz tego w dokumencie utrzymuje się nadal, że konsumpcja gazu ziemnego wyniesie 17,1 mld m3 w 2020 r. podczas, gdy tylko projekty energetyczne opalane gazem ziemnym, o których wiadomo obecnie, że będą realizowane będą spalały ponad 4 mld m3 gazu ziemnego. Dodatkowo w myśl zapisów dyrektywy z lipca 2010 r. o emisjach przemysłowych będziemy musieli ograniczać emisje SO2, NOx i pyłów przechodząc w przypadku wielu małych i średnich instalacji ciepłowniczych i elektrociepłowniczych z węgla kamiennego na gaz ziemny lub biomasę.

Moc zainstalowana w polskich ciepłowniach to 60 000 MW a w polskim systemie elektroenergetycznym to 34 000 MW (ok. 10 000 MW jest „wspólnych” bo są to elektrociepłownie, które są zaliczane zarówno do jednej jak i drugiej kategorii). Jeżeli w ciągu najbliższych 9 lat (do końca 2020 r.) tylko 20 proc. instalacji wytwórczych w ciepłowniach, elektrociepłowniach i elektrowniach zostanie przekonwertowane na gaz ziemny nastąpi wzrost rocznej konsumpcji gazu ziemnego o 13 – 16 mld m3. Tym samym konsumpcja gazu wzrośnie z 14,4 mld m3 w 2010 r. do 27 – 30 mld m3, jednym z głównych czynników jakie mogą stanąć na drodze realizacji tego scenariusza jest stan i wydolność polskiej infrastruktury przesyłu gazu ziemnego. Niemniej przyjmowanie konsumpcji na poziomie 17,1 mld m3 w 2020 r. jest rażącym niedoszacowaniem.

Jeżeli chodzi o popyt na energię elektryczną to w SBES czytamy” „zgodnie z najnowszymi danymi prognozowany jest wzrost zapotrzebowania na finalną energię elektryczną brutto do 2020 r. o ok. 23 proc. w porównaniu z rokiem 2009 ( ze 149,5 TWh do 177,1 TWh), przy czym największy wzrost przewidywany jest w sektorze usług […]W najbliższych latach widoczna będzie tendencja do zwiększania się w Polsce cen energii elektrycznej oraz opłat za jej przesyłanie i dystrybucję”.

Wzrost o 23 proc. oznacza średnioroczny wzrost konsumpcji energii elektrycznej w ciągu 11 lat o 1,9 proc. rocznie, co mając na uwadze korelacje pomiędzy wzrostem PKB a wzrostem konsumpcji energii na poziomie 0,5 (bez podejmowania działań proefektywnościowych) oznaczałoby, że w prognozowanym okresie czasu zakłada się średnioroczny wzrost PKB na poziomie 4 proc. W całym dokumencie zapowiada się działania proefektywnościowe w kontekście wytwarzania, przesyłu i użytkowania energii w tym także energii elektrycznej.

Dodatkowo na skutek wdrażania pakietu 3×20 będziemy mieli do czynienia ze znaczącymi wzrostami cen energii (znacząco szybszego niż wzrost płac i cen w gospodarce). Zastanawia czy policzono wpływ carbon leakage (czyli ucieczki przemysłu z kraju do państw nieobciążonych ciężarami pakietu energetyczno-klimatycznego) obecnie i w przyszłości na polską gospodarkę? Reasumując prognoza tak wysokiego wzrostu konsumpcji energii elektrycznej jest mocno dyskusyjna.

W kontekście gospodarowania kopalinami czytamy m.in. „z punktu widzenia interesów państwa, gospodarka zasobami energetycznymi powinna zostać ujęta w wieloletni program służący prowadzeniu przemyślanej, długookresowej polityki dla prowadzenia ochrony zasobów kopalin i efektywnego wykorzystania środowiska geologicznego. Kluczowe znaczenie w tym aspekcie ma kontynuowanie rozpoznania występowania surowców energetycznych i stworzenia możliwości ich eksploatacji na terytorium kraju, oraz wskazanie złóż strategicznych (Działanie 1). Pozwoli to zapewnić im ochronę przed zabudową ew. pozwoli rozważyć przeznaczenie tego terenu wyłącznie na cele związane z jego rozpoznawaniem i eksploatacją.

Ochroną taką należy obejmować także te złoża, których eksploatacja jest w chwili obecnej nieekonomiczna lub grozi znacznymi kosztami środowiskowymi, gdyż należy założyć, że wraz z rozwojem technologii ich eksploatacja stanie się opłacalna i nieszkodliwa dla środowiska. Podstawowym mechanizmem w tym zakresie jest uwzględnienie w dokumentach planistycznych (m.in. w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego) informacji o udokumentowanych złożach kopalin, zwłaszcza o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Złoża takie należy bezwzględnie chronić przed zabudową infrastrukturalną, która uniemożliwi korzystanie z ich zasobów w przyszłości.

Należy dążyć do utrzymania wydobycia węgla na poziomie zapewniającym zaspokojenie zapotrzebowania krajowego”. Stwierdzić należy, że to, co było robione przez ostatnie kilka lat w sprawie gazu niekonwencjonalnego czy utworzenia Państwowej Służby Geologicznej było biegunowo odmienne od tego wszystkiego, co wyżej zostało napisane. Tym większą radość wzbudzają deklaracje zmiany dotychczasowych praktyk.

SBES omawia także energetyczne inwestycje transgraniczne. „Jest to o tyle istotne, iż ograniczenia sieciowe wewnątrz Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) wpływają negatywnie na zdolność wymiany energii z innymi krajami, a niewykluczone, iż przejściowe problemy ze zbilansowaniem zapotrzebowania na energię, trzeba będzie rozwiązać poprzez import energii z państw sąsiadujących z Polską. Z tego względu należy dążyć do rozbudowy połączeń transgranicznych z krajami skąd import energii odbywałby się jak najniższym kosztem (Rosja – obwód Kaliningradzki, Litwa, Białoruś, Ukraina)”.

Skarb Państwa działając poprzez swoje spółki prawie nie dokonuje inwestycji w moce wytwórcze, nie są tworzone ramy prawne ułatwiające inwestowanie, więc jedynym wyjściem jakie przychodzi do głowy autorom jest połączenie się z sąsiadami. W praktyce oznacza to Federację Rosyjską, (Litwa i Białoruś są importerami energii lub niedługo będą), która w swojej polityce energetycznej pisze wprost o wykorzystywaniu energii jako narzędzia w rozszerzaniu istniejących i umacnianiu posiadanych wpływów. Jakie będą szanse krajowych elektrowni w konkurowaniu z energią elektryczną z państw, które nie przyjęły pakietów klimatyczno-energetycznych czy dyrektyw ochraniającycvh środowisko?

W SBES znajdujemy przepisany z „Polityki energetycznej Polski do 2030 r.” fragment mówiący o zmianie systemu tworzenia zapasów interwencyjnych: „wspieranie powstawania inwestycji dotyczących rozbudowy infrastruktury magazynowej. Zmiany legislacyjne dotyczące zapasów paliw płynnych, w szczególności zniesienie obowiązku fizycznego utrzymywania zapasów przez przedsiębiorców w zamian za opłatę celową, przeznaczoną na utrzymywanie zapasów przez podmiot prawa publicznego”.

Według zapisów znajdujących się w dokumencie „Polityka energetyczna Polski do roku 2030” to działanie miało być już przeprowadzone rok temu. Ponadto mowa jest o paliwach płynnych, czyli o rynku, gdzie naprawdę jesteśmy bezpieczni. Na tym rynku istnieje konkurencja, w każdym momencie można sprowadzić duże ilości paliw z państw sąsiadujących (lub z dowolnego zakątka świata poprzez morze) a zapasy posiadamy na ponad 130 dni (przy wymaganych minimalnych 90 dniach) według standardów UE.

Nie ma natomiast mowy o zapasach gazu ziemnego, których system został skutecznie rozmontowany ostatnią nowelizacją ustawy o zapasach obowiązkowych. Gaz ziemny w odróżnieniu od paliw nie może być transportowany w dużych ilościach od naszych sąsiadów, jego magazyny nie mogą powstawać tak szybko i niemal w każdym miejscu (chyba, że w postaci LNG).

Gaz ziemny będzie stawał się paliwem używanym w Polsce do produkcji energii elektrycznej i ciepła w o wiele większym zakresie niż ma to miejsce obecnie, o czym była mowa wyżej. Gaz jest paliwem, które wykazuje i wykazywało będzie o wiele większe wahania sezonowe zużycia (wskaźnik szczyt / dolina = 3) niż olej napędowy czy benzyna trakcyjna (wskaźnik szczyt / dolina = 1,4). Elastyczność dostaw gazu ziemnego jest znacząco mniejsza niż paliw trakcyjnych. Jednakże z jakichś powodów dokument rządowy omawia sprawę zapasów ropy naftowej i paliw ale nie omawia zapasów gazu ziemnego, pomimo że koszty wprowadzania tych systemów jako systemów państwowych na koniec tego roku byłyby w stosunku 20:1 (ropa:gaz).

Na koniec pozostała do omówienia rzecz bardzo ważna ze względu na ochronę środowiska i na funkcjonowanie gospodarki czyli sektor odnawialnych źródeł energii. „Optymalny scenariusz dla Polski zakłada zainstalowanie w 2020 r. w energetyce wodnej 1152 MW  (1 MW to koszt od 10 do 20 mln zł), w energetyce wiatrowej 6650 MW (1 MW to koszt od 5 do 7 mln zł); biomasa / biogaz – 2530 MW (1 MW to koszt od 10 do 20 mln zł)”.

Zatem już wyznaczono i nakreślono jaki powinien być stan pożądany. To dość dziwne, gdyż wcześniej jest zapis o tym, że zostaną przeprowadzone stosowne badania mające na celu stwierdzenie, rozwój którego sektora OZE będzie dla Polski najbardziej optymalny pod kątem efektów. Efektów nie tylko w ilości uzyskiwanej energii, ale także rynku pracy, stabilności systemu elektroenergetycznego itd.

Jeżeli wiemy, w którym kierunku mamy podążać, to można zadać pytanie, co zostało zrobione aby możliwie jak najwięcej różnego rodzaju części i podzespołów a także całych urządzeń służących do produkcji OZE było produkowanych na terenie Polski? Jeżeli nie zrobiono niczego, to co powinno zostać zrobione abyśmy jako kraj nie byli tylko importerem gotowych urządzeń wytwarzanych w Niemczech czy Chinach.

Jeżeli postawimy na elektrownie wiatrowe to będziemy wpisywali się w niemiecką politykę energetyczną zakładającą, że Niemcy będą eksporterem urządzeń do wytwarzania OZE. Polska będzie importerem tychże elektrowni z Niemiec i Danii (niemiecki Siemens i duński Vestas to 80 proc. europejskiego rynku elektrowni wiatrowych) a następnie będziemy musieli jeszcze zwiększyć import gaz ziemnego gdyż elektrowniami gazowymi będziemy równoważyli skoki w produkcji energii elektrycznej wywoływane przez elektrownie wiatrowe.

(Opr. DG)

(Opr. DG)

Kończąc należy stwierdzić, że w dokumencie brakuje dobrze udokumentowanego wpływu realizacji zapisów strategii na polski rynek pracy oraz bilans obrotów bieżących. Ponadto, o ile zostały określone szacunkowo koszty wdrażania strategii (koszty konkretnych działań) i podmioty odpowiedzialne, o tyle nie wiadomo skąd te środki mają pochodzić. Sumarycznie mowa jest o setkach miliardów złotych. Brak  wskazania środków realizacji jest właściwie niezmienny dla wszystkich strategii energetycznych ostatnich 20 lat. Tym samym zachodzi prawdopodobieństwo, że elementów strategii pozostanie wyłącznie na papierze.

Źródła energii powinny ze sobą współgrać, nie konkurować. (CC By-NC-SA Diego Martins)
(Opr. DG)
koszty-energii

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Czas tańszej energii dobiega końca

Kategoria: Ekologia
Cena ropy wydźwignęła się już powyżej 30 dolarów za baryłkę. Znak to, że wybudzana z letargu gospodarka światowa na nowo zużywa więcej energii. Koszty ponownie wzrosną. Wyższe rachunki za energię to raczej reguła w większości krajów Unii Europejskiej. W Polsce łatwiej o obniżki cen energii elektrycznej niż gazu ziemnego.
Czas tańszej energii dobiega końca

LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Kategoria: Analizy
Na świecie obserwuje się duży wzrost popytu na skroplony gaz ziemny (LNG). Rozbudowywana jest infrastruktura eksportowa oraz importowa, co umożliwia dostawy gazu. Nowe możliwości importu gazu mają szczególnie duże znaczenie w Europie, gdzie wyraźnie dominuje Rosja jako najważniejszy dostawca gazu.
LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Energetyczna rewolucja: czekają nas problemy czy świetlana przyszłość?

Kategoria: Analizy
Szybko rosnący udział odnawialnych źródeł w produkcji energii elektrycznej wywraca sektor energetyczny do góry nogami. Jedni wieszczą, że skończy się to katastrofą, wielkimi awariami zwanymi blackoutami. Inni mówią, że czeka nas świetlana przyszłość.
Energetyczna rewolucja: czekają nas problemy czy świetlana przyszłość?