Autor: Małgorzata Grzegorczyk

Dziennikarka dziennika Puls Biznesu, specjalizuje się w obszarze inwestycji zagranicznych w Polsce i na świecie.

Wsparcie dla inwestorów: co, gdzie, komu, ile i za co

Co dziś zagranicznym inwestorom, którzy szukają lokalizacji pod swoje projekty oferuje Polska i jej najpoważniejsi konkurenci: Węgry, Czechy, Słowacja, Niemcy i Turcja - oto ściągawka dla każdego inwestora.
Wsparcie dla inwestorów: co, gdzie, komu, ile i za co

(infografika Darek Gąszczyk)

Polski rząd w wakacje poważnie poprawił atrakcyjność inwestycyjną naszego kraju: wydłużył funkcjonowanie specjalnych stref ekonomicznych do 2026 r. i złagodził wymagania dla firm, które chcą się ubiegać o rządowe granty. Co dziś oferuje Polska i jej najpoważniejsi konkurenci: Węgry, Czechy, Słowacja, Niemcy i Turcja – oto ściągawka dla każdego inwestora.

W zachętach inwestycyjnych w Europie panuje chwilowo zamęt. Fundusze unijne na lata 2007-2013 są na wyczerpaniu – w Polsce nie działa już praktycznie program wspierający inwestycje o dużym znaczeniu dla gospodarki, w którym firmy dostawały po kilkadziesiąt milionów złotych dofinansowania. Nad tym, jak wykorzystać nowe, wszystkie państwa dopiero pracują, a od lipca 2014 r. wejdzie nowa mapa pomocy publicznej, która zmieni atrakcyjność wielu regionów.

Równolegle wszystkim krajom zależy jednak na tym, by firmy inwestowały jak najwięcej. A i same firmy nie mogą przecież zupełnie wstrzymać się z inwestycjami. Zwłaszcza duże koncerny muszą się z nimi spieszyć, bo warunki w UE raczej będą ulegać pogarszaniu niż poprawie. Jakie szanse ma więc Polska, by pozyskać jak najwięcej projektów w porównaniu do oferty krajów uważanych za naszych głównych konkurentów?

Jeśli wierzyć agencjom ściągającym inwestycje zagraniczne, to w zdecydowanych centrum są Polska, Czechy, Węgry, Niemcy i Słowacja, a Turcja jest znakomitym przyczółkiem na Europę i Azję. I każdy z tych krajów przekonuje, że został przez renomowane instytucje uznany za najlepsze miejsce pod inwestycje. Spróbujemy więc pokazać, co konkretnie oferują i komu.

Wszyscy są liderami

Węgierska Hungarian Investment and Trade Agency (HITA) chwali się, że w rankingu Site Selection Magazine za 2012 r. Węgry zajęły pierwsze miejsce w kategorii Europy Wschodniej, a w raporcie Financial Times podsumowującym rozwój istniejących fabryk w 2011 r. – miejsce drugie. W rankingu Economist Intelligence Unit Węgry zajęły czwartą pozycję w indeksie oceniającym talenty mieszkańców.

Czech Invest publikuje jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących atrakcyjności inwestycyjnej firmowane przez World Economic Forum. Ponieważ reklama porównawcza nie jest zabroniona, więc dowiadujemy się, że w wydaniu 2012/13 Czesi mieli 39. pozycję na 144 zbadane kraje, przed Polską, Węgrami i Słowacją.

Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) powołuje się na World Investment Report, coroczną publikację UNCTAD. W ankiecie, w której inwestorzy wybierali najatrakcyjniejsze kraje na świecie, Polska znalazła się w pierwszej 15. Opublikowany w styczniu tego roku przez agencję Bloomberg ranking najlepszych krajów dla biznesu plasuje Polskę na 20. Miejscu – przed Węgrami (31.) i Czechami (33.). Najnowsze badanie atrakcyjności inwestycyjnej w Europie na najbliższe trzy lata przeprowadzone przez E&Y daje Polsce drugie miejsce, po Niemczech.

Sario, słowacki odpowiednik PAIiIZ, stawia na agencje ratingowe. Chyba nikogo nie zdziwi, że wypada w ich ocenie nieźle.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Sario pokazuje też wyniki raportu Banku Światowego Doing Business, w którym Słowacja od lat przoduje, a w ostatniej edycji miała miejsce 46., podczas, gdy Węgry 54., Polska 55., Czechy 65., Bułgaria 66., a Rumunia 72.

Niemiecki German Trade and Investment (GTAI) powołuje się na raport AmCham, w którym 73 proc. ankietowanych przedsiębiorców wskazało Niemcy jako najlepszą lokalizację w UE. Agencja cytuje też World Investment Prospects Survey 2012-2014 opublikowany przez UNCTAD, gdzie Niemcy są pierwsze w starej UE i 3. na świecie. Jest też oczywiście badanie atrakcyjności w Europie E&Y (to samo, o którym mówi PAIiIZ), gdzie Niemcy są numerem 1 w Europie i szóstą gospodarką na świecie.

Invest in Turkey chwali się najmniej: na stronie wisi tylko informacja o 13. miejscu w rankingu A.T. Kearney FDI Confidence Index… A potem Turcy pokazują swoje powalające wręcz dane dotyczące napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Na stronie tureckiej agencji inwestycji jest też porównywarka kilkudziesięciu parametrów (np. czas rejestracji spółki), gdzie Turcję można zobaczyć na tle kilkunastu konkurentów, w tym Polski. Wyniki porównania są przekonywujące. Na rzecz Turcji oczywiście.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Skoro okazuje się, że zawsze znajdzie się jakiś raport, w którym dany kraj wypada znakomicie, inwestor musi się przyjrzeć systemom wsparcia. Jednym słowem, gdzie dostanie na zachętę najwięcej gotówki, zwolnień z podatków i innych bonusów, dzięki którym inwestycja będzie kosztować mniej.

W Polsce nie ma aktualnego opracowania, bo PAIiIZ swoje coroczne analizy zachęt inwestycyjnych w wybranych krajach robi późną jesienią. Na co firmy mogą liczyć dziś? Jak wyglądają wspólne dla badanych krajów zachęty, czyli zwolnienia podatkowe i granty gotówkowe, a co ciekawego mają inne kraje, czego nie ma Polska?

Jak się wybić

Zacznijmy od priorytetów każdego z porównywanych krajów, czyli sektorów, które mogą liczyć na większe poparcie państwa. Czech Invest jako sektory priorytetowe wymienia: nanotechnologie i materiały, przemysł samochodowy, lotniczy, elektryczny i elektronicznych, cleantech, life sciences, high-tech, IT, usługi wsparcia dla biznesu, R&D (badania i rozwój) czy green mobility, czyli ekologiczny transport.

Od ubiegłego roku zwolnienie podatkowe dostają już nie tylko inwestycje produkcyjne, ale także centra technologiczne i strategiczne centra usług. Węgrzy dzielą inwestycje tylko na produkcyjne i usługowe. W tych ostatnich do ubiegania się o pomoc publiczną wystarczy określony poziom miejsc pracy, nieważna jest wysokość inwestycji. Słowacja stawia na przemysł, centra technologiczne, centra usług wspólnych i turystykę. Niemcy mocno promują każdy rodzaj R&D.

Najwięcej priorytetowych sektorów ma jednak Turcja. Jeśli każdą dziedzinę, która może liczyć na wsparcie państwa potraktujemy z osobna, to jest ich 20: turystyka, wydobycie, przetwórstwo, kolej, transport morski oraz farmaceutyczny, obronny, lotniczy, R&D dla przemysłu samochodowego, lotniczego i obronnego, przedszkola, szkoły, uniwersytety, inwestycje w przestrzeń pod międzynarodowe targi od 50 tys. mkw., produkcja samochodów, silników, części do silników, elektroniki samochodowej czy budowa elektrowni.

Sektory priorytetowe w Polsce to: motoryzacyjny, elektroniczny i AGD, lotniczy, biotechnologii, nowoczesnych usług oraz badawczo-rozwojowy.

Wszyscy chcą więc pozyskiwać projekty badawczo-rozwojowe. Przemysły samochodowy i lotniczy są ważne dla Czech, Turcji i Polski. Turystyka jest ważna na Słowacji i w Turcji. Elektronika jest ważna dla Czech i Polski. Centra usług mają specjalne przywileje w Czechach, na Węgrzech, Słowacji i w Polsce. My stawiamy na biotechnologię, Czesi na nanotechnologie czy life sciences. Nie będzie łatwo pozyskać zdobyć inwestora, o którego bije się kilka krajów. Może więc warto stawiać na coś, czego nie mają wszyscy dookoła?

Na razie jedynym sektorem priorytetowym tylko w Polsce jest AGD. Trudno powiedzieć, czy to dlatego – ale jesteśmy tu europejską potęgą. Niemców i Włochów zdetronizowaliśmy w 2010 r. Mamy wszystkie liczące się marki: BSH, Indesit, LG, Samsung, Electrolux, Fagor, a 6 września dołączył do nich chiński gigant Haier, który buduje zakład lodówek w joint venture z Fagorem.

Raje podatkowe

Zwolnienie z podatku CIT jest w Polsce możliwe w 14 Specjalnych Strefach Ekonomicznych. Nie są to zamknięte płotem obszary, lecz grunty rozrzucone po całej Polsce. Na koniec 2012 r. obejmowały tereny w 146 miastach i 210 gminach, a 20,4 proc. włączonych terenów należało do spółek. Geograficznie wejść do strefy jest więc łatwo. Nie trzeba też dużo inwestować – wystarczy 100 tys. euro, w tym ¼ kapitału własnego i już przedsiębiorca może odebrać do 50 proc. wartości inwestycji w postaci zwolnienia z CIT. Niedawna decyzja rządu o wydłużeniu działania SSE do 2026 r. powoduje, że na odebranie przyznanej pomocy publicznej jest dla dzisiejszych inwestorów aż 13 lat.

W Czechach od lipca 2012 r. zwolnienia podatkowe trwają już nie 5, a 10 lat i dostępne są nie tylko dla inwestycji produkcyjnych, ale także dla centrów technologicznych i zaawansowanych centrów usług. Ale żeby dostać zwolnienie podatkowe, trzeba zainwestować 50 mln CZK lub nawet 100 mln CZK w regionach bardziej rozwiniętych przy inwestycjach produkcyjnych.

Na Węgrzech nie ma całkowitego zwolnienia z CIT. Przedsiębiorca, który zainwestuje co najmniej 10 mln euro i stworzy 150 etatów (3,3 mln euro i 75 etatów w wybranych regionach) może liczyć na zwolnienie z 80 proc. CIT przez dekadę. Także na Słowacji zwolnienie podatkowe jest tylko częściowe. W Niemczech zwolnień nie ma wcale. Natomiast w Turcji inwestorzy mogą liczyć na obniżki podatków o 50-90 proc., czyli do 10-12 proc. Poza tym mają szanse na zwolnienia z cła i VAT.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Prezent od rządu

W Czechach trzeba zainwestować w produkcję 50-100 mln CZK (1,9-3,8 mln euro) w zależności od regionu, by dostać grant wysokości 50 tys. CZK. Ale są też dofinansowania szkoleń. Przy inwestycjach strategicznych inwestorzy mogą liczyć na grant gotówkowy wysokości 5 proc. wartości projektu. Może on urosnąć do 7 proc., jeśli przy okazji powstaje centrum R&D.

Na Węgrzech każdy grant wymaga osobnej decyzji rządu. Przy inwestycji od 10 mln euro do 25 mln euro, można dostać grant, ale wtedy już bez unijnej dotacji. Oba rodzaje wsparcia są możliwe przy projektach powyżej 25 mln euro. W inwestycjach produkcyjnych należy stworzyć minimum 50-100 miejsc pracy, a w usługowych 100-200 miejsc. Są też granty na szkolenia, na warsztaty i za zatrudnianie studentów.

Na Słowacji też nie ma automatycznego przyznania pomocy publicznej. O grant mogą się ubiegać firmy inwestujące w produkcję 3,5-14 mln euro w zależności od stopy bezrobocia, centra technologiczne za co najmniej 500 tys. euro, gdzie 60 proc. zatrudnionych ma wyższe wykształcenie i centra usług z inwestycją co najmniej 400 tys. euro, gdzie co najmniej 30 proc. zatrudnionych ma wyższe wykształcenie. W turystyce trzeba wydać 3-10 mln euro.

W Niemczech granty dla największych firm mogą sięgać 30 proc. wartości inwestycji (40 proc. dla średnich, 50 proc. dla małych). We wschodnich landach: Berlin, Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Saksonia, Saksonia-Anhalt i Turyngia grant rośnie o 2,5-5 proc. Inwestorzy mogą też liczyć na 100-proc. pokrycie kosztów szkolenia.

Turcja obiecuje do 75 proc. grantów dla projektów przemysłowych w ramach programu SANTEZ. Dodatkowo inwestorzy mogą liczyć na dopłaty do odsetek kredytów czy składek ZUS.

W Polsce nie jest z góry powiedziane, ile może wynieść grant – podane wzory wymagają żmudnych wyliczeń. Doświadczenia pokazują, że to najczęściej kilka procent wartości projektu. Program jest wyjątkowo skomplikowany i punktacja zależy od stopy bezrobocia w danym powiacie. Można dostać grant na miejsca pracy albo ze względu na wartość inwestycji. Można go dostać nie tylko w sektorach priorytetowych, ale wtedy naturalnie wymogi są inne. W przypadku R&D też inaczej jest przy tworzeniu etatów, inaczej przy inwestycji w sprzęt. Szczególnie duże projekty mogą dostać o 4 proc. więcej, a w Polsce Wschodniej – o 20 proc. więcej.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Największe różnice w systemach widać między krajami unijnymi a Turcją, która przyznaje granty do 75 proc. wartości inwestycji. W UE najwyższe granty gotówkowe dają Niemcy – sięgają one 30 proc. wartości projektu. Natomiast pomoc publiczna nie może nigdzie w UE przekroczyć narzuconego przez KE pułapu, który w najbiedniejszych regionach wynosi dziś 50 proc. W Czechach nie ma grantów na centra usług. Na Węgrzech i Słowacji inwestor może dostać grunt po obniżonej cenie (ale nie oszukujmy się: choć Polska teoretycznie nie ma tego instrumentu, to LG Philips LCD, dziś LG Display, kupił tereny pod Wrocławiem za symboliczne 1 euro). Turcja i Niemcy płacą za pracodawcę część ZUS.

Co jest dziś najważniejsze dla firm? W kryzysie rządzi gotówka. Niemcy i Turcja mogą zwabić inwestorów łasych na żywy pieniądz. Słowacja i Węgry mogą przyciągnąć tanią działką. Zwolnienia podatkowe rozpisane na lata – jak strefy ekonomiczne w Polsce, czy takie przywileje w Czechach – kuszą firmy, które myślą długofalowo.

– Pomoc publiczna oferowana w danym kraju jest zawsze bardzo istotnym czynnikiem branym pod uwagę przez inwestora przy wyborze lokalizacji. Najbardziej preferowane są zachęty w postaci dotacji, potem zwolnienia podatkowe. Istotnym elementem jest również to, jak szybko inwestor otrzymuje od władz informacje o wysokości proponowanej zachęty inwestycyjnej i na ile te informacje są precyzyjne i wiążące – uważa Kiejstut Żagun z KPMG.

Choć Rafał Pulsakowski z PwC nie zgadza się z „grantocentryczną” teorią, to o szybkości administracji ma podobne zdanie.

– Zwykle to nie pomoc publiczna jest czynnikiem decydującym o lokalizacji inwestycji. To raczej – nawiązując do najnowszego raportu PwC i UKTI „CEE Economic Scorecard” – pięć podstawowych elementów: dostęp do rynku, konkurencyjność kosztowa (nie tylko koszty pracy, ale także surowców czy części), dostęp do kadry, infrastruktura (na tyle ważna, że najwyższy pułap pomocy publicznej w Polsce Wschodniej nie jest w stanie spowodować, że inwestor zapomni o braku dróg) i otoczenie prawno-biznesowe. Jeśli chodzi o pomoc publiczną, to inwestorzy porównują najpierw poziom intensywności, od którego zależy ostateczna wartość wsparcia. W dalszej kolejności niezwykle istotny jest  czas reakcji instytucji, które decydują o zachętach.

W Polsce to pięta achillesowa całego systemu. O ile w przypadku starania się o zezwolenie strefowe na gruncie leżącym już w strefie procedura trwa 1-3 miesiące, co jest do przełknięcia, to przy poszerzeniu strefy lub grancie rządowym proces zabiera od kilku do nawet kilkunastu miesięcy. Pamiętajmy, że każdy duży inwestor musi udowodnić efekt zachęty, czyli czekać z rozpoczęciem na decyzję o przyznaniu pomocy publicznej. Na pewno lepiej jest pod względem czasu w Czechach czy na Węgrzech. Tamtejsze agencje mają po prostu większą decyzyjność niż PAIiIZ. Nasza agencja jest od tego, żeby zaprezentować ofertę dostępnej pomocy publicznej, grunty, informacje o kadrach oraz ułatwiać kontakty z administracją centralną i władzami lokalnymi. Na tym często kończy się jej rola – mówi Rafał Pulsakowski z PwC.

Poza zachętą liczą się warunki prowadzenia biznesu, koszty pracy, dostęp do pracowników. To dobrze, że rząd walczy grantami i podatkami, ale nie wolno zapominać o klimacie, bo gdy firmy wyciągną od rządu, ile się da, zabiorą się stąd. Do Turcji albo Niemiec.

>>czytaj też: Recesja na Zachodzie odstrasza inwestorów od Europy Wschodniej

OF

(infografika Darek Gąszczyk)
(infografika Darek Gąszczyk)
Oceny-agencji-ratingowych
(infografika Darek Gąszczyk)
Inwestycje-2008-2012-r.
(infografika Darek Gąszczyk)
Wysokość-zwolnienia podatkowego
(infografika Darek Gąszczyk)
Co-można-dostać

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Inwestycje zagraniczne skracają dystans do bogatszych

Kategoria: Trendy gospodarcze
Za blisko 60 proc. polskiego eksportu i ponad 60 proc. nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw niefinansowych odpowiadają już firmy z kapitałem zagranicznym. Polska korzysta na uczestnictwie w globalnych łańcuchach wartości.
Inwestycje zagraniczne skracają dystans do bogatszych

Rynek farmaceutyczny w Europie Środkowej i Południowej stale rośnie

Kategoria: Analizy
Polskie firmy farmaceutyczne oferują wykwalifikowanych pracowników, niskie koszty pracy, know-how i rosnące doświadczenie. W 2017 r. Polska wytworzyła produkty farmaceutyczne o wartości 3,1 mld euro, co stawia ją na szóstym miejscu w Europie.
Rynek farmaceutyczny w Europie Środkowej i Południowej stale rośnie

Węgry bardziej otwarte na Wschód

Kategoria: Trendy gospodarcze
Otwarcie na Wschód (Keleti Nyitás) to główna strategia gospodarcza Węgier. Celem jest zmniejszenie zależności gospodarki węgierskiej od handlu z Zachodem.
Węgry bardziej otwarte na Wschód