Wydłużanie wieku emerytalnego trzeba wprowadzać, gdy gospodarka rośnie

09.06.2017
Podniesienie wieku emerytalnego może zwiększyć liczbę zatrudnionych; dużo dobrze płatnych miejsc pracy podnosi liczbę rodzących się dzieci; krótkotrwałe zabieranie praw jazdy za przekraczanie prędkości oducza łamania przepisów – to tylko niektóre wnioski z najnowszych ekonomicznych badań naukowych.


Marco Bertoni i Giorgio Brunello przygotowali pracę „Does Delayed Retirement Affect Youth Employment? Evidence from Italian Local Labour Markets” (Czy opóźniona emerytura wpływa na bezrobocie wśród młodych. Przykład włoskiego, lokalnego rynku pracy). Sprawdzili w niej, jak tempo odchodzenia na emeryturę wpływa na bezrobocie wśród młodych.

Do analizy wykorzystali dane z lat 2005-2014 z Włoch. Liczba zatrudnionych w wieku 16-24 lata tam spadła z 1,8 mln w 1996 roku do 0,9 mln w 2015 roku. Zatrudnienie wśród osób w wieku 25-34 lata zmniejszyło się z 5,7 mln do 4 mln, a liczba osób w wieku 50-70 lat mających pracę zwiększyła się z 3,8 mln do 7,3 mln.

We Włoszech podniesiono minimalny wiek emerytalny dla mężczyzn z 52 lat w 1996 roku do 65 lat w 2015 roku. W efekcie odsetek osób w wieku 50-70 lat, który byli na emeryturze, spadł z 40 proc. w 1996 roku do 27,6 proc. w 2015 roku. W czasie dyskusji nad podnoszeniem wieku emerytalnego przeciwnicy tego rozwiązania często argumentowali, że zaszkodzi to młodszym pracownikom, dla których zabraknie miejsc pracy.

Inni ekonomiści twierdzili, że tak nie można rozumować, ponieważ nie jest prawdą, że liczba miejsc pracy w gospodarce jest stała i jeżeli jedna osoba więcej zostanie na rynku pracy, to nie znaczy, że ktoś inny tej pracy nie dostanie. Dotychczasowe badania na ten temat dawały różne wnioski, bo trudno jest wyodrębnić wpływ tylko jednego czynnika, czyli podniesienia wieku emerytalnego, na rynek pracy, ponieważ równocześnie wpływają na niego także inne czynniki.

Autorzy postanowili podejść do problemy trochę inaczej niż poprzednicy, koncentrując się na zmianach na lokalnym rynku pracy (analizowali 102 włoskie prowincje). Struktura wieku pracowników w poszczególnych częściach Włoch jest inna, a zatem inaczej będzie wpływać na niego podniesienie wieku emerytalnego. Jakie są wnioski z analizy?

Otóż okazuje się, że dodanie każdego dodatkowego tysiąca osób powyżej 50. roku życia jako potencjalnych pracowników sprawia, iż zatrudnienie w grupie wiekowej 16-34 lat zmniejsza się o 189 osób, a wśród osób w wieku 35-49 lat o 86 osób. Jednocześnie zatrudnienie wśród seniorów rośnie o 149 osób.

Efekt ten jest zdecydowanie mniejszy, gdy PKB rośnie (w próbie były także lata, gdy realny PKB spadał). Jeżeli weźmiemy pod uwagę dane za lata 1996-2015, okazuje się, że na każdy tysiąc dodatkowych seniorów na rynku pracy zatrudnienie w grupie wiekowej 16-34 lat spada o 68 osób i o 28 osób w grupie w wieku 35-49 lat. Wśród osób po 50. roku życia rośnie aż o 304 osoby. Wynika z tego, że wydłużanie wieku emerytalnego trzeba przeprowadzać w czasie, gdy gospodarka rośnie. Wówczas skutkiem takich reform może być nawet zwiększenie liczby osób pracujących.

Melissa S. Kearney i Riley Wilson przygotowali pracę „Male Earnings, Marriageable Men, and Nonmarital Fertility: Evidence from the Fracking Boom” (Zarobki mężczyzn, faceci na wydaniu i pozamałżeńska dzietność: dowody z boomu po odkryciu gazu łupkowego). Zajęli się w niej sprawą malejącego odsetka zawieranych małżeństw wśród mniej wykształconych osób w USA. W 2014 roku 40 proc. wszystkich dzieci w tym kraju było pozamałżeńskich, a wśród matek bez dyplomu wskaźnik ten wynosił nawet 62 proc.

Jedna z hipotez o przyczynach tego stanu rzeczy jest taka, że globalizacja sprawiła, iż możliwości zarobkowe niżej wykwalifikowanych mężczyzn się zmniejszyły i kobiety nie mają tak silnej motywacji do zamążpójścia jak wcześniej. Autorzy postanowili sprawdzić tę hipotezę, korzystając z okazji, że w kilku miejscach w USA doszło do odkrycia gazu łupkowego. Spowodowało to nagły wzrost popytu na pracę niewykwalifikowanych mężczyzn i podniesienie ich zarobków (średnia roczna płaca w sektorze wydobycia ropy i gazu w USA to 70 – 80 tys. dol.).

Z analizy wynika jednak, że boom nie spowodował zwiększenia zawieranych małżeństw, choć jego skutkiem było zwiększenie liczby rodzących się dzieci zarówno w związkach małżeńskich, jak i poza nimi. Czyli polityka szybkiego wzrostu gospodarczego przekładającego się na równie szybki wzrost płac jest bardzo dobrą polityką prorodzinną.

Autorzy konkludują jednak, iż nie oznacza to, że hipoteza o stagnacji zarobków niewykwalifikowanych mężczyzn jako przyczynie spadku zawieranych małżeństw jest nieprawdziwa. Ekonomia mogła bowiem doprowadzić do tak trwałych zmian obyczajowych, iż brak ślubu stał się prawie normą. Dlatego nawet nagłe istotne poprawienie sytuacji materialnej nie jest w stanie spowodować zmiany tych zachowań.

Markus Gehrsitz w pracy „Speeding, Punishment, and Recidivism: Evidence from a Regression Discontinuity Design” (Przekraczanie prędkości, kara i recydywa) bada, jak zabranie prawa jazdy na miesiąc za karę za przekroczenie prędkości wpływa na zachowanie kierowców. Do analizy wykorzystał dane z Niemiec, gdzie takie prawo obowiązuje. Kierowcy, którzy w ciągu 365 dni dwa razy przekroczą limit prędkości o więcej niż 28 km na godzinę, tracą na trzydzieści dni prawo do prowadzenia auta.

Zbadanie skutku tej sankcji umożliwia fakt arbitralnie ustalonej granicy 365 dni. To znaczy, będzie grupa kierowców, którzy popełnią dwa takie wykroczenia w ciągu 360 dni i zostanie im zabrane prawo jazdy, oraz grupa, której członkowie popełnią dwa podobne występki w ciągu 370 dni i oni będą nadal mogli prowadzić swoje samochody. Porównanie, jak będą się oni później zachowywać, pozwala na zbadanie wpływu kary odebrania prawa jazdy na postępowanie użytkowników dróg.

Okazuje się zatem, że czasowe zabranie uprawnienia do prowadzenia auta zmniejsza prawdopodobieństwo otrzymania kolejnej kary za przekroczenie prędkości w ciągu roku o 20 proc. Autor wyliczył, że zabieranie prawa jazdy na miesiąc, w przypadku każdego powtórnego przekroczenia prędkości o 21-40 km zmniejszyłoby liczbę ponownych mandatów o 160 tys. rocznie. Co jednak istotniejsze, ograniczyłoby liczbę wypadków oraz zabitych i rannych i związane z tym koszty.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły