• prof. Jan Solarz

Na euro trzeba być gotowym emocjonalnie

25.11.2009
Recenzja książki Andrzeja Karpińskiego „Co trzeba wiedzieć o studiach nad przyszłością” oraz Guentera Hannach  „Die kommende EURO Katastrophe. Ein Finanzsystem vor dem Bankrott?”.

Guenter Hannach „ Die kommende EURO Katastrophe. Ein Finanzsystem vor dem Bankrott?"


Żyjemy w czasach zalewu coraz to nowymi informacjami. Brak cenzury i łatwość wydawania w formie książkowej rezultatów własnych przemyśleń powodują, że pojawia się wiele sprzecznych poglądów i społeczność doktorów nauk przestaje łączyć wspólnota poglądów utartych w toku otwartych debat.

Przedmiotem szczególnie istotnych rozbieżności jest przyszłość i studia nad nią. Profesor Andrzej Karpiński uściśla: „Przez studia nad przyszłością rozumie się taki sposób rozumowania, który dąży przy pomocy metod naukowych do rozpoznania możliwych kierunków przyszłych zmian oraz ich wpływu na kształt przyszłości”. W ramach tego typu studiów coraz większego znaczenia nabierają prognozy ostrzegawcze. Mimo że otaczają nas białe łabędzie, musimy przyjąć, że istnieją czarne łabędzie.

W badaniach nad uniami gospodarczo-walutowymi białym łabędziem jest np. tendencja do rozpadu historycznych unii emitujących wspólny pieniądz. Czarnym łabędziem jest przeświadczenie, że współczesna unia gospodarcza i walutowa się powiedzie. Guenter Hannach przypomina, że dwie trzecie Niemców chce powrotu do marki niemieckiej. Drożyzna kojarzy im się z wprowadzeniem euro. Wprowadzenie euro uznają za cenę zapłaconą za zjednoczenie Niemiec.

Zdaniem Hannach, sztywny kurs walutowy jest sprawcą nieszczęść we współczesnej gospodarce, doprowadził do globalnego kryzysu finansowego, podobnie jak wcześniej uruchomił mechanizm zaburzeń w gospodarce Brazylii, Rosji oraz Azji Południowo-Wschodniej i Argentynie. Utrzymywanie sztywnego kursu walutowego służyło, wskazuje Hannach, finansowaniu wydatków wojennych w Kosowie oraz pozyskaniu środków dla koalicji antyterrorystycznej. Doświadczenia unii walutowej NRD i NRF są jego zdaniem jak najgorsze. Wszelkie szacunki kosztów politycznego kursu wymiennego zostały wielokrotnie przekroczone.

Po lekturze pracy Hannach można wysnuć wniosek, że z możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji w  sferze euro zrealizowano wszystkie złe:

-rujnujące rozszerzenie południowe na Bułgarię i Rumunię w perspektywie na Bałkany,

-testowanie odporności na ciosy przez globalny kryzys finansowy,

-gwałtowne zwiększenie podaży euro w ramach globalnej polityki pieniężnej.

Perspektywy Unii Gospodarczej i Walutowej są mroczne i przypominają, zdaniem tego autora, losy ZSRR. Aby historia się nie powtórzyła, zaleca on delegowanie uprawnień decyzyjnych do państw członkowskich, tak jak to proponuje Vaclav Klaus. Bez powrotu do systemu waluty złotej, twierdzi,  nie ma też szansy na pokonanie sił odśrodkowych i wystąpienie z UE np. Włoch, Grecji i Portugalii.

Dwa spojrzenia na przyszłość, oba zaliczane do naukowych. Ich wydźwięk jest całkiem odmienny. Jedno ostrzega, że reżim sztywnego kursu wymiennego kończy się kryzysem walutowym i bliźniaczym kryzysem finansowym. Drugie poszukuje dynamicznych czynników zwiększania potencjału rozwojowego dzięki wykorzystaniu zarządzania strategicznego. Jedno i drugie spojrzenie opiera się na koncepcji eliminowania złych stron proponowanego lub przewidywanego rozwoju wydarzeń oraz zwiększania jego pozytywnych aspektów. Tego typu buchalteryjne podejście do myślenia o przyszłości nie zdaje egzaminu. Pozytywne i negatywne strony zmian społecznych tworzą splot, nie ma korzyści bez  nakładów. Wygładzony trend rozwojowy pokazuje jak Stany Zjednoczone dogoniły i przegoniły poziom rozwoju Wielkiej Brytanii czy jak założyciele Unii Europejskiej zbliżyli się do poziomu Stanów Zjednoczonych w drugiej połowie XX wieku.

Doświadczenie wskazuje, że w perspektywie stuleci jedynie integracja gospodarcza i walutowa prowadzi do dogonienia państw najbardziej zamożnych z najbardziej godną zazdrości jakością życia codziennego. Jedynie przywiązanie do analizowania wszystkich zjawisk przez pryzmat państw narodowych prowadzi do wniosku, że wspólny rynek 500-milionowego społeczeństwa rodzi siły odśrodkowe bardziej znaczące, niż mechanizm rynku wewnętrznego.

Niedopasowanie aparatu poznawczego do fenomenu euro i Unii Gospodarczej oraz Walutowej prowadzi na manowce studia nad przyszłością. Nie jest prawdą, że o wszystkim przesądzi wydajność pracy i dyfuzja technologii korporacji ponadnarodowych. Nie jest prawdą, że można wrócić do złota jako waluty światowej. Wszelki tego typu determinizmy oraz jednoczynnikowe związki przyczynowo-skutkowe  nie wyjaśniają, dlaczego i jaką część potencjału rozwojowego tracimy bezpowrotnie dziś.

W Niemczech nagromadziły się  pokłady rozgoryczenia i nostalgii za minionymi, lepszymi czasami. W demokratycznej konkurencji politycznej pojawiają się propozycje partii chcących zdyskontować to rozgoryczenie. Zagranicznego obserwatora razi jedynie, że profesjonalne wydawnictwo nauk o finansach promuje tego typu manifest polityczny jak dzieło Hannach w formie właściwej publikacjom naukowym.

Zaś dla naszego, polskiego myślenia o przyszłości pojawia się sygnał ostrzegawczy, że naszej przyszłości nie da się zbudować na trwałym przypisaniu Niemcom roli płatnika netto w Unii Europejskiej, a Polsce beneficjenta netto transferów w Unii Europejskiej. Musimy być intelektualnie i emocjonalnie gotowi do zmiany tej sytuacji od 2017 roku.



Artykuły powiązane

Popularne artykuły