Antypodatkowe depozyty znikną z oferty banków

14.02.2011
Ministerstwo Finansów postanowiło zlikwidować produkty bankowe omijające 19-proc. podatek Belki. Odsetki będą zaokrąglane do pełnego grosza, a nie jak do tej pory, do pełnego złotego. Straci na tym część banków i niektórzy klienci. Dla części banków, nowe rozwiązania oznaczają wzrost kosztów pozyskania depozytów.

Bez zaokrąglania groszy do pełnych złotych nie będzie lokat antypodatkowych (CC BY-SA zakwitnij)


Niemal wszystkie polskie banki detaliczne mają w swoje ofercie antypodatkowe produkty. Ich działanie opiera się o mechanizm zaokrąglania podatku do pełnego złotego. Rozwiązanie mające zapewnić wygodę i oszczędności uczestnikom systemu podatkowego, okazało się być furtką do omijania podatku od zysków kapitałowych. Banki wpadły bowiem na pomysł produktów z dzienną kapitalizacją depozytów.

Naliczane codziennie odsetki mają stosunkowo niewielką wartość, i jeśli ich kwota nie przekracza 2 zł 49 groszy, to podatek wynosi zero złotych. Podstawa opodatkowania, czyli odsetki jest bowiem zaokrągla do 2 zł, od tego liczy się 19 proc. podatku, co daje nam 38 groszy, a to znów musi być zaokrąglone w dół. Tym sposobem, od takiego depozytu, do fiskusa nie trafia ani złotówka.

Banki zaczęły tego typu produkty oferować pod koniec 2008 roku, a pionierem był tu Alior Bank, który miał w swojej ofercie konto z lokatą nocną, gdzie odsetki były naliczane właśnie codziennie. Kolejne miesiące i lata przynosiły ofertę antypodatkowych depozytów w kolejnych bankach. Teraz mechanizm omijania podatku Belki znajdziemy w co najmniej 27 bankach, zarówno w formie lokat, jak i ROR-ów, czy kont oszczędnościowych.

Pomysł ukrócenia tego procederu znajdziemy w datowanym na 10 lutego 2011 projekcie ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Zamiast zaokrąglania do pełnego złotego proponuje się zaokrąglenie do pełnego grosza. W myśl tej zasady, jeśli naliczone jednego dnia odsetki wyniosą 2 zł 49 groszy, to kwota podatku sięgnie 47 groszy. Warto zauważyć, że ta zmiana ma znaczenie także dla tych, którzy trzymali na bankowych depozytach niewielkie kwoty i tracili na zaokrąglaniu podatku. Jeśli bowiem bank dopisał nam odsetki w wysokości 2 zł 50 groszy, to po zaokrągleniach, odprowadził podatek wynoszący 1 zł, czyli 40 proc. Zmiana przepisów wyeliminuje więc również sytuacje niekorzystne dla klientów.

Sytuacje, w których pobrany podatek znacznie przekraczał stawkę 19-proc., mogły mieć miejsce na przykład przy niskooprocentowanych ROR-ach (poniżej 1 proc.), gdzie dopisana po miesiącu kwota była niewielkiej wartości. Na tej zasadzie pojawią się też koszty dla posiadaczy zwykłych ROR-ów, bo odsetki nie będą również zaokrąglane na ich korzyść. Jednak oszczędności i straty, które się pojawią będą się w tym przypadku liczyć w groszach, więc nie będą miały większego znaczenia dla klientów banków.

Zdecydowanie stracą ci, którzy wyszukiwali najwyżej oprocentowane depozyty, nie wpłacając pieniędzy do banku z powodu jego renomy, czy bliskości placówki, ale kierując się kryterium najwyższego oprocentowania. Trzeba jednak podkreślić, że stanowią oni mniejszość. Według szacunków Ministerstwa Finansów lokaty  antypodatkowe to 13 proc. depozytów gospodarstw domowych, co daje kwotę 53,7 mld zł. Te pieniądze będą musiały zostać ulokowane na niższy procent.

Analiza rankingów lokat pokazuje, że najwyższe oferowane przez banki stawki znajdziemy właśnie na depozytach antypodatkowych. Stracą więc najbardziej aktywni klienci, ale mogą również ucierpieć pozostali. Brak możliwości oferowania antypodatkowych lokat, zmniejszy presję konkurencyjną ze strony najbardziej agresywnych banków, co może spowodować, że instytucje stawiające na tradycyjne depozyty nie będą musiały tak mocno zabiegać o klientów. Nie oznacza to obniżenia oprocentowania lokat, bo z drugiej strony jesteśmy na początku cyklu podwyżek stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego, ale może to oznaczać, że oprocentowanie lokat będzie rosło wolniej.

Banki też nie mają powodów do zadowolenia. Będą musiały wycofać ze swojej oferty antypodatkowe depozyty. To przede wszystkim problem dla małych instytucji, o mniej rozpoznawalnej marce. One, by pozyskać depozyty klientów, muszą starać się bardziej, niż działające od lat instytucje cieszące się dużym zaufaniem Polaków. Takie banki jak Getin Noble Bank, Meritum Bank, FM Bank oferują najwyższe stawki depozytów, ale właśnie przy wykorzystaniu mechanizmu zaokrągleń. Jeśli on zniknie, będą musiały inaczej zachęcać klientów. Można się spodziewać, że podniosą oprocentowanie tradycyjnych depozytów, ale raczej nie w takiej skali by zrekompensować konieczność zapłacenia podatku.

Dla części banków, nowe rozwiązania oznaczają więc wzrost kosztów pozyskania depozytów. Są jednak instytucje, które mogą mieć powody do zadowolenia, czyli te, gdzie udział depozytów antypodatkowych był niższy niż średnia rynkowa. Z ich punktu widzenia konkurencja podbierająca im klientów straci swoją siłę przebicia, więc pozyskanie finansowania może być nieco tańsze. Dla największych polskich banków, czyli PKO BP i Banku Pekao, planowane zmiany podatkowe, nie będą miały większego znaczenia. Te instytucje były wyjątkami i w ogóle nie oferowały rozwiązań antypodatkowych, a poza tym są to marki, które przyciągają depozyty klientów niemal bez względu na cenę.

Koniec lokat antypodatkowych może również oznaczać przemodelowanie oferty banków. Podwyższenie oprocentowania tradycyjnych lokat do poziomu antypodatkowych może być zbyt kosztowne. Zauważmy, że jeśli mamy roczną lokatę antypodatkową, która przynosi netto 5,45 proc., to bank musiałby w zamian zaoferować depozyt o oprocentowaniu aż 6,73 proc. Banki raczej nie zdecydują się na tak kosztowny ruch, co może oznaczać, że nacisk marketingowej promocji przesunie się na inne produkty, w szczególności na fundusze inwestycyjne.  Tym bardziej, że ostatnie miesiące były łaskawe dla warszawskiej giełdy, więc fundusze mogą się pochwalić dobrymi wynikami. Ruch resortu finansów może więc sprowokować  przepływ oszczędności z bankowych depozytów do bardziej ryzykownych, ale dających szansę na wyższy zysk instrumentów.

Oczywiście skorzysta budżet, bo takie jest przecież założenie przygotowania tej ustawy, ale trzeba podkreślić, nie będą to ogromne oszczędności. Nowe przepisy mają wejść w życie na początku lipca i resort finansów szacuje, że jeszcze w tym roku przyniosą one dodatkowe 100 mln zł wpływów. W kolejnych latach załatanie podatkowej dziury ma dać 380 mln zł rocznie. Ministerstwo liczy również na to, że podatek odprowadzony z niskooprocentowanych ROR-ów da dodatkowe 60 mln zł.

Mateusz Ostrowski jest analitykiem finansowym.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test