Na ceny ropy największy wpływ mają nadal relacje USA – Arabia Saudyjska

17.04.2019
Na ceny ropy nadal największy wpływ mają USA i Arabia Saudyjska - jako lider w OPEC. Stany Zjednoczone stają się jednak coraz bardziej niezależne energetycznie i zwiększają swoje oddziaływanie na politykę OPEC.


Do początku listopada 2018 roku zaangażowanie Arabii Saudyjskiej w wieloletnie partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi, dotyczące wspólnych działań na rynku ropy naftowej wydawało się bardzo silne. Saudyjczycy popierali bowiem działania Donalda Trumpa, który po zerwaniu w maju 2018 roku międzynarodowej umowy z Iranem, gotów był wymóc całkowitą redukcję eksportu ropy naftowej z tego kraju (miało to ograniczyć dochody finansowe Teheranu ze sprzedaży surowca i jednocześnie zmusić Iran do ograniczenia działalności nuklearnej). Motywacja Saudyjczyków była również potęgowana wsparciem, jakiego prezydent USA udzielił saudyjskiemu królowi po zamordowaniu dziennikarza Washington Post Jamala Khashoggiego.

Sytuacja uległa jednak istotnej zmianie w listopadzie 2018 roku, w wyniku udzielenia przez amerykańską administrację rządową czasowej zgody na dalsze zakupy ropy od władz z Teheranu kilku krajom (tj. Chinom, Indiom, Włochom, Grecji, Japonii, Korei Południowej, Tajwanowi i Turcji), będącym głównymi odbiorcami irańskiego surowca. Czynniki podażowe oraz pogorszenie globalnej sytuacji gospodarczej doprowadziły do spadku cen ropy naftowej o około 35 proc. w IV kwartale 2018 roku. Zaufanie Saudyjczyków do ich głównego sojusznika politycznego z Ameryki Północnej uległo ograniczeniu – decyzja Amerykanów negatywnie wpływała bowiem na budżet Saudyjczyków. Spadek cen ropy wymusił ponowne wprowadzenie ograniczeń wydobycia surowca wśród państw grupy OPEC+. Państwa członkowskie zobowiązały się ograniczyć wydobycie o 1,2 mln b/d na okres 6 miesięcy, począwszy od stycznia 2019 roku.

Kraje stowarzyszenia stosowały się do obowiązujących przepisów i już w lutym całkowite wydobycie kartelu OPEC spadło do poziomu 30,5 mln b/d – najniższego od czterech lat. Co istotne, Arabia Saudyjska, największy członek kartelu oraz nieformalny lider grupy, ograniczyła produkcję w zdecydowanie większym stopniu, niż wymagało tego podpisane porozumienie (wydobycie spadło w tym kraju w lutym do 10,1 mln b/d). Ponadto saudyjski minister energii Khalid Al-Falih opowiedział się również za ograniczeniem produkcji na II połowę 2019 roku. W lutym doszło do ograniczenia dostaw saudyjskiej ropy do USA – wg raportu amerykańskiej Agencji Informacyjnej Departamentu Energii (EIA) – do poziomu najniższego od co najmniej 2010 roku.

Gospodarka amerykańska nadal jest uzależniona od dostaw ropy saudyjskiej. Arabia Saudyjska pozostaje drugim, co do wielkości, źródłem importu ropy dla Stanów Zjednoczonych, zaraz po Kanadzie, głównie z powodu dużego zapotrzebowania amerykańskich rafinerii na ciężki gatunek ropy.

Amerykanie jednak stają się coraz bardziej niezależni energetycznie w wyniku systematycznego przyrostu krajowej produkcji ropy naftowej (bieżąca produkcja surowca w USA na koniec marca 2019 roku wyniosła 12,1 mln b/d). Spadek dostaw ropy z Arabii Saudyjskiej jest obecnie stopniowo bilansowany przez wzrost importu ropy kanadyjskiej. Rozbudowa infrastruktury przesyłowej i transportowej pomiędzy USA i Kanadą umożliwia zakup ciężkich gatunków ropy naftowej. W I kw. cena ropy Brent zyskała około 27 proc., a ropy WTI przeszło 32 proc. Mimo to w dalszym ciągu ceny te pozostają znacznie poniżej poziomu, który by gwarantował pokrycie wydatków rządowych w Arabii Saudyjskiej. Według agencji Bloomberg sfinansowanie planów budżetowych na ten rok tego kraju wymaga średniej ceny ropy w wysokości 80 dol./b.

Ponieważ jednak saudyjski książę Mohammed bin Salman chce przeprowadzić radykalne reformy, by zdywersyfikować krajową gospodarkę, silnie uzależnioną od sprzedaży ropy, to presja finansowa królestwa na wzrosty cen surowca zwiększa się. Może to w rezultacie prowadzić do dalszego wspierania przez Saudyjczyków ograniczenia wydobycia wśród krajów OPEC+.

Potencjalnym czynnikiem ryzyka dla producentów ropy z kartelu jest także kwestia amerykańskiego ustawodawstwa NOPEC (No Oil Producing and Exporting Cartels). Może ono doprowadzić do rozwiązania kartelu OPEC i zalania rynku ogromną ilością ropy naftowej. Ewentualne podpisanie NOPEC przez prezydenta USA dałoby bowiem możliwość amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości wniesienia pozwu przeciwko państwom OPEC za próbę kontroli produkcji ropy naftowej lub wpływanie na jej ceny. Poprzedni prezydenci Stanów Zjednoczonych definitywnie sprzeciwiali się podpisaniu tej ustawy, jednak teraz inwestorzy nie są w stanie przewidzieć, jaką decyzję w tej kwestii mógłby podjąć Donald Trump. W kontekście ustawy wypowiadano się także podczas ostatniej konferencji CERAweek w Houston. Według doniesień agencji Bloomberg, minister do spraw ropy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich stwierdził, że „jeśli tzw. ustawa NOPEC stanie się prawem, kartel przestanie działać i wszyscy jego obecni członkowie zwiększą swoją produkcję do maksymalnych poziomów, powodując załamanie cen ropy”.

Warto zwrócić uwagę, że amerykański prezydent w czasie swojej kadencji kilkakrotnie wzywał kartel OPEC (w tym głównie Arabię Saudyjską jako swego partnera), do zwiększenia produkcji surowca w celu obniżenia zbyt wysokich, jego zdaniem, cen ropy. 25 lutego prezydent USA napisał na Twitterze: „Ceny ropy robią się zbyt wysokie, OPEC, uspokójcie je, proszę. Świat nie zniesie podwyżki cen – ostrożnie!”.
Amerykański prezydent udostępnia tego typu wpisy przy każdym znaczącym wzroście cen ropy na rynku międzynarodowym. W ocenie analityków dąży do obniżenia cen surowca, względnie do niedopuszczenia do ich wzrostu, przygotowując się do przyszłorocznej kampanii w wyborach prezydenckich. Wysokie ceny ropy mogą bowiem osłabić obecną, relatywnie jeszcze dobrą, sytuację w gospodarce Stanów Zjednoczonych.

Obecnie prezydent Donald Trump ma większe możliwości oddziaływania – USA stają się bowiem coraz bardziej niezależne energetycznie m. in. z powodu systematycznego zwiększenia wydobycia ropy (według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Stany Zjednoczone do końca 2021 roku staną się eksporterem netto ropy, a w 2024 roku będą eksportowały już około 4 mln b/d). W rezultacie może to doprowadzić do zwiększania oddziaływania Stanów Zjednoczonych na kartel OPEC.

Pomimo jednak tych strukturalnych zmian Arabia Saudyjska może nadal istotnie wpływać na międzynarodowe ceny ropy, ponieważ pozostaje jedynym na świecie tzw. swing producer, czyli producentem ropy mogącym w bardzo krótkim czasie dodawać lub odejmować kilkaset tysięcy baryłek dziennej produkcji do/z rynku surowca. Co prawda Amerykanie są obecnie największym producentem ropy na świecie, jednak nie mogą szybko zwiększać wielkości swojej produkcji.

Ceny ropy kształtowane są zatem nadal przez USA i Arabię Saudyjską, jako lidera w OPEC. Symbiotyczne relacje pomiędzy tymi dwoma krajami stworzyły niezwykle zrównoważony rynek tego surowca. Jest to istotne, biorąc pod uwagę obecny chaos w Wenezueli, Iranie i w Libii. Dlatego też niekorzystne byłoby zniszczenie tego porządku.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły