Chile w układzie słonecznym

28.03.2019
Od kilku lat Chile dokonuje wzorcowej transformacji tzw. miksu energetycznego tak, aby docelowo 70 proc. energii pochodziło ze źródeł odnawialnych. Specjalnego znaczenia nabiera energia słoneczna. Wszystko odbywa się przy społecznej aprobacie, a strategie wdrażają kolejne rządy niezależnie od barw politycznych.


Chile jest najlepiej rozwiniętym państwem na południowoamerykańskim kontynencie, z najwyższym poziomem PKB per capita, który zwiększył się o ponad połowę w czasie ostatniej dekady. Kraj ma też największą konsumpcję energii na jednego mieszkańca, wyższą niż w przypadku Brazylii czy Argentyny. Przez wiele lat energia była tam jedną z najdroższych w regionie. To w dużym stopniu skutek geograficznej specyfiki Chile, państwa o długości 4300 km, co stanowi poważne obciążenie dla infrastruktury dystrybucji energii. Cztery wydzielone do tej pory systemy energetyczne są słabo zintegrowane, a najwyższa konsumpcja występuje w regionach północnych (SIC i SING), gdzie zlokalizowane są największe na świecie pokłady miedzi i mieszka prawie 90 proc. ludności kraju. Co więcej, sieć energetyczna Chile jest w niewielkim stopniu połączona z systemami energetycznymi innych krajów (od 2015 roku z Argentyną), a to znacznie ogranicza możliwości zwiększenia podaży mocy w przypadku niedostatków wewnętrznych.

W latach 80. ubiegłego wieku głównym dostawcą energii były elektrownie wodne, co sprawiało, że w okresach coraz częściej pojawiających się susz dochodziło do wstrzymania i racjonowania dostaw prądu. Rozwiązaniem miała być energetyka oparta o tani, importowany z Argentyny gaz, który w roku 2004 odpowiadał za 26 proc. całkowitej konsumpcji energii.

Z uwagi na własne rosnące zapotrzebowanie, rząd Argentyny zaczął jednak ograniczać dostawy, które w ciągu kilku lat spadły prawie do zera. To wywołało kolejny kryzys energetyczny, konieczność budowy terminali na skroplony gaz, sięgnięcie po drogie, nie ekologiczne i importowane paliwo dieslowskie oraz węgiel, który jeszcze w 2003 roku odpowiadał tylko za 10 proc. generowanej mocy, a sześć lat później już za 24 procent.

Wnioski z katastrof

W roku 2010 chilijska energetyka została ponownie wystawiona na próbę wobec trzęsienia ziemi, które poważnie uszkodziło sieci przesyłowe. Tego typu zdarzenia uświadomiły rządzącym i społeczeństwu pilną potrzebę wdrożenia bardziej proaktywnej strategii energetycznej, która silniej uwzględniałaby aspekty ekologiczne, wykorzystujące naturalne uwarunkowania kraju w postaci podaży energii słonecznej i wiatrowej.

Zmianę polityki energetycznej zainicjował prawicowy prezydent Sebastian Pinera (2010-2014). Długookresowy plan zaczął być wdrażany już przez Michelle Bachelet, jego następczynię, w 2014 roku, a obecnie jest kontynuowany przez Pinerę. Już w roku 2008 wprowadzono regulacje wymuszające na producentach energii o mocy powyżej 200 megawatów dostarczanie 5 proc. odnawialnej energii do roku 2014, a w roku 2013 limit ten podniesiono do 20 proc., który obowiązywać ma do roku 2025. Brak realizacji celów cząstkowych implikować ma wysokie kary. Dodatkowo od roku 2014 zaczął obowiązywać podatek węglowy – 5 dol. za tonę emisji CO2. Nowe wymogi spowodowały, że aż dziewięciu producentów energii opartej na paliwach kopalnych (włączając w to gigantów przemysłu miedziowego) zainwestowało w hydroelektrownie, energię wiatrową i słoneczną, co dawało zainstalowaną moc na poziomie 192 MW.

Zamierzenia i cele strategiczne przedstawiane w kolejnych latach były jednak znacznie bardziej rewolucyjne i opierają się na budowie nowego zintegrowanego ekosystemu energetycznego:
• w roku 2035 Chile stanie się eksporterem energii słonecznej;
• w roku 2050 energetyka wykorzystująca źródła odnawialne, w tym w największym stopniu solarna, ma kontrolować 70 proc. zainstalowanych mocy wytwórczych kraju;
• do roku 2030 emisja CO2 spadnie o 30 proc., co jest zgodne z Porozumieniem Paryskim z 2015 r.

W ciągu pięciu ostatnich lat w zieloną energetykę zainwestowano w Chile 10 mld dolarów. W roku 2016 duże zakłady energetyczne wykorzystujące paliwa kopalne zgodziły się nie budować nowych bloków energetycznych nieposiadających systemów sekwestracji dwutlenku węgla (tzw. CCS – przechwytywanie CO2 ze spalin i jego magazynowanie), a także przedstawić plany dekarbonizacji dotychczas wykorzystywanych mocy wytwórczych. Utrzymywanie niektórych, starszych zakładów węglowych przestaje się więc opłacać – firma Genie przystąpiła do zamykania dwóch bloków wytwórczych o łącznej mocy 170 MW, a do końca marca tego roku powinny zostać unieruchomione zakłady w Mejillones (375 MW).

Rząd nakazuje też czasowe wyłączanie elektrowni, gdy poziom emisji spalin zagraża lokalnym społecznościom (ostatnio w sierpniu 2018 roku). Udział paliw kopalnych w generowaniu energii spada więc w Chile już od kilku lat i jak podaje tamtejsze Stowarzyszenie Producentów Energii (Asociación de Generadoras) w roku 2017 wyniósł on 54 proc. tj. 12 pkt proc. mniej niż cztery lata wcześniej, i w największym stopniu dotyczył paliw płynnych. Udział węgla spadł z 46 proc. do 37 proc. (moc wytworzona). Energia odnawialna (bez wodnej) dostarcza natomiast 25 proc. mocy, gdy w roku 2012 było to zaledwie 7 procent.

Własny układ słoneczny

Najbardziej spektakularne zmiany dotyczą jednak energetyki słonecznej, która docelowo ma odpowiadać aż za 30 procent dostaw energii. Chile dysponuje najlepszymi na świecie warunkami jej rozwoju, a więc ma również największe możliwości uzyskania przewagi konkurencyjnej w tym zakresie. Pustynia Atakama to obszar największego nasłonecznienia na globie – średnia roczna radiacja na metr kwadratowy równa jest 3,5 tys. kWh, a całkowita powierzchnia to ponad 100 tys. km kw., z czterema tysiącami godzin słońca w ciągu roku. Oznacza to możliwość uzyskania z powierzchni zaledwie 6 tys. km kw. mocy o wartości 200 gigawatów – to poziom, który może pokryć 30 proc. zapotrzebowania na energię w całej Ameryce Południowej.

Tak się też szczęśliwie składa, że chilijskie kopalnie miedzi zlokalizowane są również na północy kraju. Jest jednak kilka wyzwań. Promieniowanie jest tak silne, że wymaga to zastosowań paneli fotowoltaicznych o dużej trwałości, z kolei piasek i pył osadzający się na nich zmniejszają wydajność energetyczną. Dodatkowo, wpięcie do sieci dość niestabilnego źródła energii odnawialnej wymaga specjalnych rozwiązań w sytuacji braku promieniowania. Na pustyni Atakama stosuje się wieże solne, które za dnia gromadzą energię cieplną, która w nocy jest oddawana w postaci pary wodnej napędzającej turbiny i generując prąd. Lokalne słoneczne systemy energetyczne to z kolei dobre rozwiązanie dla wsi i niewielkich społeczności, których jest w Chile około 3500, dla których przesył mocy – biorąc pod uwagę odległości – jest zupełnie nieopłacalny. Panele solarne wypierają więc dotychczas stosowane tu paliwo diesla.

Szacuje się, że udział energii słonecznej w chilijskim miksie energetycznym osiągnie w tym roku 9,4 procent. Dla realizacji celów związanych z energetyką słoneczną opracowano mapę drogową o nazwie Strategiczny Program Solarny, który angażuje ponad 100 podmiotów rządowych, korporacyjnych, akademickich i przedstawicieli organizacji pozarządowych. W jego ramach podjęto 50 inicjatyw wspierających realizację postawionych celów. Należy do nich obniżenie kosztów technologii fotowoltaicznych z 80 dol. na 1 MWh do 25 dolarów na MWh, stworzenie 40 tys. miejsc pracy i włączenie w solarny łańcuch wartości 100 przedsiębiorstw do 2025 roku. Państwo oferuje im zwolnienia podatkowe i współfinansowanie projektów.

Ambitne cele, kształtujący się ekosystem i wspierające go regulacje sprawiają, że w rankingu 103 państw sprzyjających inwestycjom w zieloną energię Chile zajmuje pierwsze miejsce na świecie. Według agencji ratingowej Fitch, Chile jest też krajem o najwyższej zainstalowanej mocy pochodzącej ze słońca i wiatru. Korzyści odnoszą też konsumenci – od roku 2015 koszt energii dla gospodarstw domowych spada średniorocznie o 2 punkty procentowe.

Dla Chile perspektywy związane z energetyką opartą na źródłach odnawialnych nie ograniczają się wyłącznie do zastąpienia nimi paliw kopalnych. Państwo to może stać się światowym liderem w zero-emisyjnej mobilności, jeśli rozwinie system gromadzenia energii, którą może produkować w nadmiarze. Ma ku temu wszelkie możliwości, bo pustynia Atakama kryje olbrzymie pokłady litu – prawie połowę światowych rezerw – a metal ten stanowi niezbędny składnik do produkcji ogniw elektrycznych (baterie jonowo-litowe). Postępy w realizacji dotychczasowej zielonej strategii dobrze temu wróżą.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły