Cyfrowy minimalizm czyli jak odzyskać kontrolę nad sobą

29.09.2019
Jest paradoksem, że aby zwiększyć naszą, ludzką produktywność, należy w maszynie jaką jest nowoczesny laptop ograniczyć dostęp do internetu – wynika z książki Cala Newporta „Digital Minimalism: Choosing a Focused Life in a Noisy World”.


W 2008 r. Fred Schutzman był doktorantem na Univeristy of North Carolina. Tematem jego pracy doktorskiej była rola, jaką pełnią media społecznościowe w ważnych zmianach w życiu: takich jak na przykład pójście na studia. Jak opisuje autor w publikacji, której polski tytuł to „Cyfrowy Minimalizm: wybierając skoncentrowane życie w świecie pełnym hałasu”, Schutzman miał duże problemy w skoncentrowaniu się na pracy, ponieważ jego podłączony do internetu laptop ciągle odciągał jego uwagę wyskakującymi okienkami z sugerowanymi linkami czy mailami o nowych zdarzeniach na jego kontach społecznościowych.

Przez chwilę rozwiązaniem okazało się być przeniesienie z pracą do miejscowej kawiarenki. Niestety, niedługo później także kawiarenka zaczęła oferować klientom darmowy dostęp do internetu i plan Schutzmana by odciąć się od odwracających jego uwagę od pracy informacji z internetu spalił na panewce. Schutzman był jednak zdeterminowany i napisał program, który blokował dostęp do internetu na określony z góry czas. Nazwał go „Freedom” czyli „Wolność”. Następnie udostępnił go w sieci, gdzie bardzo szybko zaczął zyskiwać na popularności.

Schutzman zawiesił karierę akademicką i zajął się rozwijaniem swojego programu, dodając coraz to bardziej wyszukane funkcje takie jak blokowanie wybranych stron internetowych i aplikacji. „Freedom” można obecnie zainstalować nie tylko na komputerze, ale także telefonie czy tablecie. Z oprogramowania korzysta dziś pół miliona osób, w tym na przykład brytyjska pisarka Zadie Smith, która publicznie stwierdziła, że dzięki temu programowi była w stanie wygospodarować czas na dokończenie swojej książki z 2012 r. „NW”.

Użytkownicy aplikacji limitującej dostęp do internetu zyskują dzięki niej 2,5 godziny dziennie.

Smith nie jest jedyną osobą, która istotnie podniosła swoją produktywność po zainstalowaniu oprogramowania limitującego dostęp do internetu. Z danych „Freedom” wynika, że użytkownicy tej aplikacji zyskują 2,5 godziny dziennie. Sukces tej aplikacji zainspirował twórców wielu podobnych, takich jak na przykład „SelfControl”. W artykule na temat Schutzmana, który ukazał się w magazynie „Science” napisano: ”Jest głębsza ironia, a także element retro w koncepcji, by wziąć tak potężną maszynę jaką jest nowoczesny laptop i wyłączyć jedną z jego głównych funkcji jaką jest łączenie z internetem, po to by zwiększyć produktywność”.

Internet jest dziś dla kultury tym, czym kiedyś maszyna drukarska

Ale znacznie groźniejszym, z punktu widzenia odwracania uwagi, urządzeniem, niż laptop jest smartfon. Autor opisuje na początku książki historię Adama Altera, profesora biznesu z University of Princeton. W 2013 r. miał przelecieć rejsowym samolotem z Nowego Jorku do Los Angeles. Wsiadając to maszyny planował przespać się przez chwilę, a resztę czasu poświęcić na pracę. Ale jak tylko usiadł w fotelu pasażera jego uwagę przykuła gra na smartfonie zwana „2048”. Mimowolnie zaczął w nią grać i nim się zorientował minęło sześć godzin a samolot zaczynał lądować.

To doświadczenie było punktem zwrotnym w karierze Altera, który zaczął zawodowo badać wpływ urządzeń elektronicznych na nasze życie. Część wyników tych analiz opublikował w 2017 r. w książce przeznaczonej dla masowego czytelnika zatytułowanej „Irresistible: The Rise of Addictive Technology and the Business of Keeping Us Hooked”(jej polski tytuł to „Zniewalający: Wzrost popularności uzależniających technologii i biznes tych, którzy nas wodzą”).

Amerykański komik Bill Maher tak skomentował to zjawisko 12 maja 2017 r. w swoim cotygodniowym programie „Real Time with Bill Mahers” na kanale HBO. „Tytani mediów społecznościowych muszą przestać udawać, że są przyjaznymi bogami tworzącymi lepszy świat i przyznać, iż są po prostu kolejnymi farmerami tytoniu w T-shirtach sprzedającymi uzależniający produkt dzieciakom. Ponieważ, powiedzmy to sobie wprost: sprawdzanie swoich „like-ów” to nowe palenie.

Inspiracją do tego komentarza był program telewizyjny „60 minut”, w którym miesiąc wcześniej opublikowano odcinek zatytułowany „Brain hacking”, czyli „Włamując się do mózgu”. Wystąpił w nim niejaki Tristan Harris, były inżynier z Google, który postanowił złamać lojalność wobec pracodawcy i nagłośnić problem. W wywiadzie określił ciągłe sprawdzania smartfona mianem „grania na automatach”. Chodziło o automaty do gier hazardowych.

Harris uzasadniał to porównanie tym, że zarówno aplikacje internetowe jak i automaty do gier projektowane są w taki sposób, by być maksymalnie uzależniające, ponieważ im więcej czasu spędzamy z nimi, tym więcej zarabiają firmy oferujące nam tę rozrywkę. Jeden ze współtwórców Facebooka – Sean Parker – otwarcie mówił o tym w 2017 r.: „Proces myślowy, który doprowadził do stworzenia tych aplikacji, której pierwszym przykładem jest Facebook, był taki: Jak przyciągnąć najwięcej świadomej uwagi jak to jest tylko możliwe? A to oznacza, że musimy dostarczyć waszemu mózgowi wywołujący uczucie przyjemności strzał dopaminy. A odczuwacie go na przykład gdy ktoś polubi czy skomentuje fotografię, którą wrzuciliście do internetu.”

Philip Morris chciał tylko waszych płuc. Sklep z aplikacjami Apple pożąda waszej duszy.

We wspomnianym wcześniej monologu komik Bill Maher zestawił ze sobą wypowiedzi Tristana Harrisa, który zdradził opinii publicznej kulisy świadomego uzależniania internautów, z wypowiedziami Mike`a Wallece`a, który w 1995 r. nagłośnił, że firmy tytoniowe świadomie tworzyły papierosy w taki sposób, by były jak najbardziej uzależniające. „Philip Morris chciał tylko waszych płuc. Sklep z aplikacjami Apple pożąda waszej duszy”.

Cal Newport to jeden z moich ulubionych autorów. Jego dwie poprzednie publikacje – „So Good They Can`t Ignore You” i „Deep Work: Rules for Focused Success in a Distracted World” – należą do najbardziej cenionych przeze mnie książek z szeroko pojętej tematyki biznesowej. Czy zatem „Digital Minimalism” dorównuje im poziomem?

Mimo, że publikacja szybko trafiła na listę bestsellerów „The Wall Street Journal” to jednak nie jest tak dobra jak wcześniejsze książki autora. Głównie dlatego, że stanowi rozwinięcie wątków, które zawarł w książce „Deep Work”. Główna teza nie jest zatem tak oryginalna i odkrywcza jak poprzednie motywy przewodnie jego książek.

Nie oznacza to jednak, że jest to słaba książka. Cal Newport ma tak wartościowe przemyślenia, że nawet gdy wydaje publikację gorszą od tego, do czego nas przyzwyczaił, to i tak jest ona bardziej interesująca i daje więcej do myślenia, niż większość książek ekonomicznych, które trafia w moje ręce. Tak więc warto po tę pozycję sięgnąć, choć należy zdawać sobie sprawę, iż nie dorównuje ona poziomem poprzednim książkom Newporta.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test