• Obserwator Finansowy

Davos: Wygładzanie oblicza globalizacji

25.01.2019
Czwartą rewolucję przemysłową – termin ukuty kilka lat temu przez pomysłodawcę konferencji w Davos, prof. Klausa Schwaba – wiele łączy z jeszcze szerszym pojęciem – globalizacją 4.0. O ile jednak czwarta rewolucja przemysłowa jest faktem, o tyle globalizacja o tym samym numerze – raczej ideą do zrealizowania.

(WEF, CC BY-NC-SA)


Pierwsze trzy rewolucje przemysłowe bazowały na pojedynczych wynalazkach (maszynie parowej, elektryczności oraz komputerze i Internecie). Jak wskazywali uczestnicy panelów, czwarta rewolucja przemysłowa korzysta z fuzji przełomowych osiągnięć różnych dziedzin – robotyki, informatyki, nano- i biotechnologii. Podkreślali, że – podobnie jak jej poprzedniczki – również czwarta rewolucja przemysłowa wymusza gwałtowne zmiany w dotychczasowym funkcjonowaniu przedsiębiorstw oraz stosunkach pracy.

Niektórzy uczestnicy forum wskazywali jednak, że fakt istnienia nowej fali globalizacji nie znajduje tymczasem potwierdzenia w danych. Wzrost handlu światowego jest wyraźnie słabszy w bieżącej dekadzie, w porównaniu z poprzednią. Osłabła również dynamika aktywności w globalnych sieciach podaży.

Dyskutanci zaznaczali, że osłabienie handlu światowego w ostatnich latach wynikało ze słabszego popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego po globalnym kryzysie finansowym. Związane to było z delewarowaniem finansowym i długotrwałymi procesami dostosowawczymi na rynku pracy w wielu krajach. Ponadto – jak wskazywali niektórzy paneliści – względny wzrost kosztów pracy w krajach rozwijających się zachęcił do przenoszenia części produkcji przemysłowej z powrotem do krajów rozwiniętych.

Eksperci biorący udział w debatach w Davos obawiają się, że w najbliższych latach nasilą się zagrożenia dla perspektyw wzrostu światowego handlu. Pierwszym czynnikiem ryzyka jest w ich opinii postępujący wzrost barier taryfowych i pozataryfowych na świecie. Drugim – coraz szersze wykorzystanie nowych rozwiązań technologicznych, w szczególności druku 3D, pozwalających na produkcję niektórych dóbr przez samych konsumentów. Niektórzy zaznaczali ponadto, że na dynamikę handlu światowego może także wpłynąć rozwój handlu elektronicznego, który powoduje rozproszenie źródeł dostaw. Zdaniem pewnych uczestników sesji poświęconych globalizacji, wyzwaniem dla rozwoju światowego handlu są również zmiany preferencji konsumentów, zwłaszcza z klasy wyższej i średniej w krajach rozwiniętych, prowadzące do bardziej świadomej konsumpcji i większej personalizacji nabywanych produktów.

Jak wskazywała obecna na jednym z paneli Bogolo Joy Kenewendo, minister inwestycji i handlu Botswany, w niektórych częściach świata, zwłaszcza w Afryce, pojawiają się regionalne sieci dostaw, które zaspokajają część potrzeb konsumentów w krajach mniej rozwiniętych. Z jednej strony sprzyja to integracji krajów dotychczas słabo powiązanych gospodarczo z sąsiadami. Z drugiej strony osłabiać się może szersza współpraca gospodarcza w skali regionalnej.

Niektórzy paneliści byli zdania, że spowolnienie procesów globalizacji nie musi być jednak tak silne, jak wskazują dane. Procesowi globalizacji w coraz większym stopniu podlega bowiem handel usługami, którego wartość jest nieco trudniejsza do zmierzenia niż wartość sprzedawanych towarów. Podobnie trudna do zmierzenia jest wartość dodana w różnych krajach na poszczególnych etapach produkcji. Wynika to m.in. z procesu ulepszania rozwiązań wykorzystywanych w produkcji komponentów składowych końcowych produktów. Statystyki dotyczące handlu światowego mogą nie do końca odzwierciedlać rzeczywistą skalę procesów globalizacji.

Eksperci akcentowali zagrożenia wynikające z czwartej rewolucji przemysłowej oraz globalizacji 4.0 przede wszystkim dla rynku pracy. Wskazywali, że szybkie zmiany technologiczne zmniejszają popyt na usługi świadczone przez wiele zawodów. Automatyzacja obejmuje coraz więcej zawodów, które dotychczas skutecznie jej się opierały. W odniesieniu do ekonomistów prawdopodobieństwo zastąpienia pracy człowieka maszyną (komputerem, programem etc.) wynosi już aż 43 proc. Globalizacja 4.0 może ten proces przyspieszyć, zwiększając np. konkurencję pomiędzy pracownikami z krajów rozwijających się i rozwiniętych o zdalnie wykonywane zlecenia drobnych usług. Odbywa się to w ramach istniejących już platform internetowych.

Uczestnicy forum wskazywali, że – by sprostać tym wyzwaniom – pracownicy będą musieli prawdopodobnie stać się bardziej elastyczni i być gotowi na stałe podnoszenie kwalifikacji, a nawet częstą zmianę zawodu. Ponadto – zdaniem niektórych dyskutantów – już teraz powinno się rozważać wprowadzenie dodatkowych świadczeń socjalnych pozwalających na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych osób pozostających przejściowo biernymi zawodowo.

Tego samego dnia, w którym odbywały się opisywane sesje w Davos, Międzynarodowa Organizacja Pracy zaprezentowała raport o długookresowych perspektywach rynku pracy. Raport wskazuje m.in. na skrócenie czasu pracy i wprowadzenie ułatwień dla pracowników, umożliwiających im przekwalifikowanie się na dowolnym etapie życia zawodowego.

Paneliści byli zgodni, że czwartej rewolucji przemysłowej i globalizacji 4.0 zatrzymać się raczej nie da. Zwracali jednak uwagę na potencjalnie pozytywne efekty tych zjawisk. Nowe technologie informatyczne mogą być m.in. pomocne w optymalizacji produkcji żywności i dystrybucji podstawowych produktów, co może łagodzić skutki skrajnego ubóstwa w krajach o najniższym poziomie rozwoju.

Zdaniem ekspertów wypowiadających się w Davos należy jednak zdawać sobie sprawę także z negatywnych ich konsekwencji. Jak podkreślali, należy w związku z tym dołożyć wszelkich starań, by dystrybucja wzrostu gospodarczego związanego z rozwojem nowych technologii obejmowała możliwie jak największą część ludzkości. Eksperci zaznaczali też, że niezbędne są reformy łagodzące negatywne skutki automatyzacji dla klasy niższej i średniej w krajach rozwiniętych i o średnim poziomie rozwoju, choćby takie jak proponuje Międzynarodowa Organizacja Pracy. Ich zdaniem negatywne skutki czwartej rewolucji przemysłowej oraz globalizacji 4.0 byłyby wówczas mniej szkodliwe dla społeczeństw krajów bardziej rozwiniętych. Procesy globalizacji byłyby wówczas łatwiej akceptowane.

Opracowała: Patrycja Beniak, DAE NBP


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test