Decydują się warunki wydawania unijnych pieniędzy

23.12.2013

Trwają ostatnie przygotowania przed maratonem negocjacyjnym jaki czeka nas w przyszłym roku w Brukseli. Wiemy, że na politykę spójności dostaniemy 82,5 mld euro, ale polski rząd w porozumieniu z samorządami będzie jeszcze musiał przekonać Komisję Europejską, że sposób w jaki podzielił te pieniądze jest właściwy.

Elżbieta Bieńkowska, wicepremier, minister infrastruktury i rozwoju. (CC BY-NC-ND Kancelaria Premiera)


Tegoroczny grudzień to jeśli chodzi o fundusze unijne gorący czas. Samorządy wybierają inteligentne specjalizacje w ramach regionalnych strategii innowacji i przygotowują programy operacyjne. Prawdopodobnie 31 grudnia pod obrady rządu trafi Umowa Partnerstwa – czyli najważniejszy dokument dotyczący wydawania pieniędzy z perspektywy 2014-2020, który w przyszłym roku będzie negocjowany z Brukselą. Parlament Europejski przyjął zaś właśnie pakiet rozporządzeń do nowego wieloletniego budżetu, przegłosowanego 19 listopada.

Teraz rozstrzygają się więc szczegółowe warunki, na jakich będziemy mogli wydawać pieniądze, w tym 72,9 mld euro na politykę spójności dla Polski (w cenach bieżących będziemy dysponować 82,5 mld euro; negocjacje były prowadzone z uwzględnieniem cen z 2011 r.), do których sami dołożymy drugie tyle wkładu własnego.

Polsce może być trudniej, bo w nowej perspektywie po raz pierwszy tak wyraźnie określono priorytety. Wieloletni budżet ma być narzędziem realizowania strategii Europa 2020. Większość pieniędzy ma pójść na zapisane tam cele – badania i rozwój, wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw, wsparcie sektora teleinformatycznego oraz gospodarkę niskoemisyjną. Ta reguła obowiązuje od góry do dołu – od Wieloletnich Ram Finansowych całej Unii Europejskiej aż po wydatki polskich gmin, w części w której liczą na dofinansowanie z UE.

>>zobacz film: Huebner: Unijne fundusze nie mogą być łatwymi pieniędzmi

Samorządy wybierają teraz inteligentne specjalizacje. Niektóre nie maja jeszcze żadnych, inne – więcej niż powinny wskazać. Chodzi o to żeby każdy region określił w czym jest najlepszy, co ma poprawić efektywność wydawania unijnych pieniędzy. Zarówno przy wyborze inteligentnych specjalizacji, jak i przy pisaniu programów regionalnych samorządowcy po raz pierwszy w takim stopniu muszą uwzględniać potrzeby przedsiębiorstw na ich terenie -one także muszą uczestniczyć w „wyspecjalizowaniu” regionu.

(dane nie uwzględniają inflacji; infografika Darek Gąszczyk)

„Nasze przedsiębiorstwa muszą przestać konkurować tanią siłą roboczą, a zacząć sprzedawać produkty, których nikt inny wcześniej nie wymyślił. Tylko tak możemy popchnąć gospodarkę”, mówiła Elżbieta Bieńkowska, wicepremier i minister infrastruktury i rozwoju, w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” w listopadzie 2013 r.

Nawet najmniejsza gmina ma być więc innowacyjna, wyspecjalizowana, w harmonii z partnerami biznesowymi realizować programy partnerstwa publiczno-prywatnego. W teorii. W praktyce Bruksela juz w 2014 r. zweryfikuje czy specjalizacje, które wpisały polskie samorządy są racjonalne i dają szansę na rozwój regionu.

Negocjacje te będą odbywać się równocześnie z negocjacjami nad Umową Partnerstwa między Komisją Europejską i naszym rządem. Jest to najważniejszy dokument opisujący warunki wydawania unijnych pieniędzy. Jego podpisanie nie jest czystą formalnością, bo Komisja Europejska ma na ogół wiele uwag do podziału środków, jaki proponują kraje członkowskie.

– Uwagi Komisji Europejskiej w ramach nieformalnego dialogu dotyczyły przede wszystkim większego powiązania zapisów Umowy Partnerstwa z mandatem negocjacyjnym KE, tzw. position paper – informuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju w odpowiedzi na nasze pytanie.

Innymi słowy: Komisja chciałaby, żeby polski rząd bardziej zbliżył się do jej pomysłów na podział środków.

– Nie znam uwag Komisji Europejskiej, ale kontrowersje wzbudzają zawsze nasze duże wydatki na infrastrukturę, szczególnie chęć finansowania dróg lokalnych i regionalnych – mówi Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego, który odpowiadał za negocjacje kończącej się perspektywy budżetowej (2007-2013).

W dotychczasowej perspektywie unijnej na infrastrukturę poszła aż jedna trzecia pieniędzy unijnych, w nowej ma to być niewiele mniej. Sam program operacyjny Infrastruktura i Środowisko bis to ponad 24 mld euro, na infrastrukturę idą także pieniądze z regionalnych programów operacyjnych – ich pula to 28 mld euro. Razem tworzy to sumę znacznie większą niż np. wydatki na innowacyjność. Na program Inteligentny Rozwój przeznaczono tylko 7,6 mld euro i do takiego podziału Komisja Europejska może mieć zastrzeżenia.

Zdaniem Jerzego Kwiecińskiego KE nie powinna jednak zmieniać ogólnych kwot podziału na programy, szczególnie, że możemy bronić się także argumentem, że innowacyjność znajdzie swoje miejsce również w programach regionalnych.

W ramach samych programów nie da się jednak uniknąć przesunięć. Polski rząd proponuje np. 60 proc. wydatków na drogi, a 40 proc. na kolej. Komisja chciałaby odwrotnych proporcji, więc może skończyć się kompromisem 50-50.

– Planowane wyższe wydatki na infrastrukturę drogową, w porównaniu do kolejowej, związane są z potrzebą dokończenia sieci dróg ekspresowych w ramach sieci TEN-T (Transeuropejska sieć transportowa – przyp. red.) i najważniejszych dróg doprowadzających do tej sieci. Tym niemniej, inwestycje kolejowe są równie ważne i przeznaczone zostanie na nie odpowiednio dużo funduszy – informuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju.

Polska pozycja negocjacyjna wynika wprost z potrzeb zgłaszanych przez samorządowców, którzy chętnie budowaliby jak najwięcej dróg lokalnych, a jak najmniej pieniędzy wydawali na mało efektywne ich zdaniem wydatki miękkie jak np. szkolenia. Dlatego tak ważna była dla nich proporcja pomiędzy wydatkami finansowanymi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, a Europejskiego Funduszu Społecznego. W kończącej się perspektywie były to dwie oddzielne pule pieniędzy – w nowej są połączone, aby uzyskać efekt synergii.

W praktyce oznacza to, że jeśli gmina będzie chciała przedstawić plan zrewitalizowania jakiegoś terenu musi być on kompleksowy – obok np. sfinansowania drogi lokalnej z drogą szybkiego ruchu (EFRR), powinien także zawierać choćby kursy zawodowe dla mieszkańców (EFS).

– Minimalny poziom EFS dla Polski ogółem został ustalony na poziomie 24,05 proc. funduszy strukturalnych (EFRR i EFS). Na tej podstawie założono, że dla regionów słabiej rozwiniętych (dla programów krajowych i regionalnych łącznie) udział EFS w funduszach strukturalnych będzie wynosił ok. 23,6 proc., a dla Mazowsza ok. 29,4 proc. – informuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju.

Polscy samorządowcy chcieliby pewnie jeszcze mniejszego udziału EFS, Komisja Europejska zaś większego. Przyszłoroczne negocjacje pokażą czy te proporcje są do utrzymania.

Na jeszcze jedną rzecz warto zwrócić uwagę – na termin wyborów samorządowych w Polsce. Kadencja dotychczasowych władz upływa 21 listopada 2014 roku, a ostatnim dniem wolnym od pracy poprzedzającym tą datę jest niedziela 20 listopada 2014 roku. I choć nie ogłoszono jeszcze daty wyborów, to można przypuszczać, że odbędą się one właśnie wtedy. Komisja Europejska doskonale o tym wie i może wykorzystywać to jako element presji. Niektórzy samorządowcy licząc na reelekcję mogą być bowiem bardziej skłonni do ustępstw, aby w blasku fleszy podpisać pierwsze umowy na dofinansowanie jeszcze przed listopadem 2014 roku.

Nie zmienia to jednak faktu, że pierwsze znaczące pieniądze z nowej perspektywy budżetowej UE popłyną do Polski na początku 2015 roku. Miejmy nadzieję, że pomimo bardziej restrykcyjnych warunków ich wydawania, uda się uzyskać przynajmniej taki poziom ich wykorzystania, jak w kończącej się perspektywie.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test