Drastyczny wzrost opłat i podatków lokalnych

02.06.2011
Samorządy lokalne i firmy komunalne masowo podnoszą w tym roku opłaty i podatki za wodę, ścieki, bilety komunikacji miejskiej, żłobki, przedszkola, płatne parkowanie itd. Kolejne regiony do tego się przymierzają. Wszystko wskazuje też na to, że w następnych latach podwyżki będą kontynuowane, bo w przypadku wielu usług miasta mogą podnosić ceny niemal bez ograniczeń.

Podwyżka cen biletów miejskich rozpoczyna długą listę opłat, które wiele miast podniesie w tym roku. (CC BY daniel.s)


26 maja Rada Warszawy zatwierdziła trzy ważne podwyżki. Opłaty za wodę wzrastają o prawie 30 proc. (zwiększy się ona jeszcze w czerwcu do 4,32 zł za m3), za ścieki o 30 proc. (z 4,34 zł do 5,65 zł za m3). Zdrożeją też bilety komunikacji miejskiej – od sierpnia bilety jednorazowe zdrożeją o niemal 30 proc. (z 2,8 zł do 3,6 zł), dobowe o 1/3 (z 9 zł do 12 zł), a pozostałe od 12 do 30 proc.

Równie szokujące podwyżki niektórych opłat lokalnych wprowadziło w ostatnich miesiącach wiele innych miast, np.: w Bytomiu opłata za wodę i ścieki wzrosła o 28 proc, w Bydgoszczy – o 20 proc., w Radomiu – o 11,6 proc., w Piotrkowie Trybunalskim za ścieki o 20 proc., a za wodę o 17 proc., a Zabrzu i Katowicach za same ścieki – o ponad 10 proc. Bardzo drożeją także bilety komunikacji miejskiej. W ostatnich tygodniach cena biletów jednorazowych zwiększyła się w Białymstoku o 20 proc. (z 2 zł do 2,4 zł), w Gorzowie i Ostrołęce o 18 proc. (z 2,2 zł do 2,6 proc.), w Radomiu – o 14 proc. (z 2,1 zł do 2,4 zł), a w Trójmieście o ponad 12 proc. (z 2,5 do 2,8 zł). W Płocku od 1 czerwca cena takich biletów wzrośnie o prawie 14 proc. (z 2,2 do 2,5 zł), a w Koszalinie, od 1 lipca, o 18 proc. (z 2,2 do 2,6 zł). Opłaty za przejazd komunikacją miejską chce podnieść w tym roku także Poznań i Kraków.

W wielu miastach znacząco rosną także inne opłaty i podatki lokalne. Niektóre samorządy próbują likwidować ulgi i bonifikaty stosowane przy tych opłatach i podatkach. W Krakowie czynsze za mieszkania komunalne mają wzrosnąć w tym roku aż o 30 proc. Warszawa szykuje gwałtowną podwyżkę opłat za pobyt w publicznym żłobku. W Tarnowie za samorządowe przedszkole trzeba będzie płacić od września o 15 proc. więcej (w przypadku dzieci, które będą spędzały tam więcej niż 8 godzin dziennie, podwyżka będzie jeszcze wyższa). Wzrosły, albo za chwilę zostaną podwyższone, także opłaty za parkowanie w centrum kilku dużych miast. Skaczą też ceny biletów wstępu do miejskich muzeów. Niektóre samorządy podnoszą nawet podatek od posiadania psa.

Faktyczne obciążenie opłatami i podatkami będzie w wielu przypadkach wyższe niż wynikałoby to z nominalnych podwyżek. Wiele miast robi to również w taki sposób, żeby zakamuflować podwyżki. W Krakowie na przykład, oprócz podwyżek opłat za parkowanie w centrum, powiększona ma zostać strefa płatnego parkowania i wydłużone będą godziny, w których te opłaty trzeba uiszczać. W Tarnowie wnosi się dziś tzw. opłatę stałą za samorządowe przedszkole. Od września zostanie ona zniesiona i wprowadzony będzie nowy system płatności. Pierwsze pięć godzin pobytu w przedszkolu ma być bezpłatne, ale za każdą następną rodzice będą musieli płacić. W sumie za przedszkole trzeba będzie zapłacić dużo więcej niż dziś.

Przykładem kamuflowania podwyżek jest też zmienianie oferty biletów komunikacji miejskiej, np. wprowadzanie wielu nowych rodzajów biletów. Kolejna metoda to wprowadzanie kilku stawek opłat tam, gdzie dotąd obowiązywała jedna stawka. W Warszawie obowiązuje dziś jedna stawka za pobyt publicznym żłobku, 9 zł za dzień, czyli około 200 zł miesięcznie. Władze stolicy chcą to zmienić i zróżnicować stawkę w zależności od dochodów rodziców. Jaki komunikat wysyłają władze Warszawy? Podwyżki nie dotkną najbiedniejszych, a najboleśniej uderzą one w najbogatszych.

W wielu przypadkach takiemu różnicowaniu nie można odmówić sensu. Czynsze za mieszkania komunalne, opłaty za żłobki czy ceny biletów komunikacji miejskiej są bowiem na takim poziomie, że samorządy muszą dopłacać grube miliony do utrzymania danego obszaru. Do komunikacji miejskiej Warszawa dopłaca już 2 mld zł rocznie.

Urealnianie opłat ma jednak przebiegać w wielu miastach w ekspresowym tempie, a to może być dotkliwe dla mieszkańców. Bardzo wiele samorządów nie zamierza poprzestać na tegorocznych podwyżkach. Tylko w stolicy ceny biletów komunikacji miejskiej mają zdrożeć przez najbliższe 2,5 roku jeszcze dwukrotnie – ostatecznie jednorazowy bilet, który dziś kosztuje 2,8 zł, trzeba będzie zapłacić aż 5,2 zł! Nawet jeśli radni nie zgadzają się na wysokie podwyżki, to zwykle kończy się tym, że ten „domiar” jest dzielony na raty i rozłożony w czasie. Można liczyć na odroczenie, ale nie należy liczyć na zmianę planów samorządowców.

Skąd ta nagła potrzeba uzupełnienia pustej kasy? Powodem jest to, że wiele samorządów i firm komunalnych jest dziś w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Muszą ciąć deficyty i zadłużenie lub przynajmniej nie dopuścić do pogłębiania się dziury.

Walnie przyczyniły się do tego dwie regulacje prawne: grudniowe rozporządzenie ministra finansów, poszerzające katalog zobowiązań samorządów, zaliczanych do długu publicznego oraz nowelizacja ustawy o finansach publicznych, która nakazuje samorządom wypracowywanie tzw. nadwyżki operacyjnej. Ministerstwo Finansów w ramach ograniczania deficytu finansów publicznych chce też nałożyć na samorządy kolejne obostrzenia finansowe. Chodzi o tzw. regułę wydatkową, mającą doprowadzić do obniżenia deficytów budżetowych samorządów.

Polskie samorządy od paru lat intensywnie inwestują i chcą ten poziom utrzymać. Sęk w tym, że na inwestycje często zaciągają kredyt lub wypuszczają obligacje. Wyższe ceny usług mają zaś pozwolić zarobić na spłatę długów. W dodatku utrzymanie nowych obiektów (oczyszczalni ścieków, wodociągów, kanalizacji, miejskich autobusów, aquaparków itp.) również jest kapitałochłonne. Być może niektóre elementy miejskiej infrastruktury nie musiałyby tyle kosztować, gdyby w stosownym momencie podjęto inne decyzje, bardziej oszczędne.

Dobrym przykładem jest budowa drugiej linii metra w Warszawie. Dużą część kosztów stanowić będzie budowa tunelu pod Wisłą. Prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej, ceniony ekspert w dziedzinie inżynierii transportowej, wskazuje, że tunel można było zastąpić mostem, który byłby nawet trzykrotnie tańszy. Decyzję o budowie tunelu władze stolicy podjęły ponad 10 lat temu tłumacząc, że dzięki niemu miasto zyska na brzegu Wisły grunty, które będzie mogło sprzedać pod zabudowę komercyjną. Tego planu nie zrealizowano, a mimo to kolejne władze Warszawy nie zdecydowały się na zastąpienie tunelu mostem.

Najgorsze, że trudna sytuacja finansowa samorządów wcale nie musi doprowadzić do lepszej gospodarności, racjonalizacji wydatków w różnych sektorach, reformy firm komunalnych. W dodatku, w przypadku wielu opłat i podatków lokalnych samorządy oraz ich firmy mają niemal pełną swobodę w ich podnoszeniu, z czego skwapliwie korzystają. Na przykład opłaty za wodę i ścieki ustalają samorządy oraz ich firmy. Nawet jeśli radni zakwestionują podwyżkę, to przedsiębiorstwo wodociągowo – kanalizacyjne i tak może ją wprowadzić jeśli wykaże iż podwyżka spełnia wymogi określone przez ustawę o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków. A ustawa mówi, że przedsiębiorstwa wodociągowe – kanalizacyjne przy opracowywaniu taryf za usługi na kolejny rok mają ustalić tzw. niezbędne przychody, uwzględniające m.in. wydatki firm, spodziewany wzrost kosztów czy koszty planowanych inwestycji. Planowane koszty uzasadniają planowane podwyżki.

I ostatni argument przedstawiany w regionach: wielu samorządowców przyznaje, że okres tuż po wyborach samorządowych to najlepszy czas na takie podwyżki –  do kolejnej elekcji wyborcy przestaną się już bulwersować.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test