Francja: najważniejsze – uelastycznić rynek pracy

18.09.2019
Ostatnie dwa lata są nadspodziewanie dobre dla francuskiej gospodarki. Ale od listopada 2018 roku trwają nieustanne protesty „żółtych kamizelek”. Ruch, który rozpoczął się jako sprzeciw wobec podwyżki podatków paliwowych, jest reakcją na reformy prezydenta Emmanuela Macrona.


Emmanuel Macron próbował przeforsować reformy gospodarcze, gdy był ministrem gospodarki za czasów byłego prezydenta Françoisa Hollande’a. Z programem reform startował też w wyborach w maju 2017 roku. We wrześniu 2017 roku podpisał pięć dekretów, które miały ułatwiać firmom zatrudnianie i zwalnianie pracowników, uproszczenie negocjacji między pracodawcami a pracownikami oraz zmniejszenie siły układów zbiorowych.

Dożywotnia praca w sektorze publicznym

Liczył, że reformy pobudzą francuską gospodarkę i obniżą bezrobocie. O francuskim kodeksie pracy żartobliwie mówi się, że ma więcej stron niż Biblia. Jest jednym z najbardziej sztywnych w Europie i często utrudnia pracodawcom prowadzenie polityki kadrowej.

Wielu pracowników, zwłaszcza młodych, jest zmuszanych do zawierania kolejnych umów na czas określony, ponieważ pracodawcy niechętnie przyjmują pracowników, gdy nie są pewni, czy będą mogli ich zwolnić.

Odpowiedzią były ogromne demonstracje. Związki zawodowe wydały wspólne oświadczenie potępiające „ideologiczną politykę Emmanuela Macrona, ukierunkowaną na zniszczenie naszego modelu społecznego, sprzyjającą eksplozji nierówności i łamaniu praw zbiorowych”.

Francja dławi się strajkami

Nie powstrzymało to prezydenta. Druga runda reform została zaprezentowana 12 czerwca 2019 roku przez premiera Edouarda Philippe’a. Celem ustawy o przekształceniu sektora publicznego jest poprawa zarządzania i większa elastyczność.

Francuska służba cywilna zatrudnia 5,5 miliona osób, z których większość ma dożywotnią pracę. Aby dostać się do tej służby trzeba zdać egzamin. Jeśli się to uda, ma się zapewnioną karierę, która jest regulowana przez specjalne komisje do spraw awansów, w których znaczny udział mają związki zawodowe. Bezpośredni przełożeni mają niewiele do powiedzenia. System ogranicza mobilność i demoralizuje wszystkich zainteresowanych. Nowe zasady umożliwią menedżerom łatwiejsze zatrudnienie pracowników z prywatnego sektora. Chodzi o to, aby dać im więcej swobody i odpowiedzialności.

Obfite zasiłki dla bezrobotnych

Druga reforma dotyczy ubezpieczeń od bezrobocia. Zasiłki mają być zmniejszone. Obecnie przeciętny pracownik, jeśli straci pracę, otrzymuje 68 proc. wcześniejszych dochodów. To znacznie więcej niż w Niemczech, czy w Wielkiej Brytanii. Rząd chce też zastąpić rozmaite świadczenia jednym i stworzyć w ten sposób zachęty do przyjmowania ofert pracy.

Zasiłki dla bezrobotnych będą stopniowo zmniejszane, aby zachęcić do szybszego powrotu do pracy. Firmy zatrudniające pracowników otrzymają zachęty do zatrudniania na stałych umowach.

Kolejna reforma upraszcza system emerytalny, który składa się z 42 różnych podsystemów. Chodzi o wymuszenie większej mobilności zawodowej i opóźnienie przejście na emeryturę. Nowy system miałby zastosowanie do pracowników urodzonych po 1963 r. i zacząłby obowiązywać stopniowo od 2025 r.

Ustawowy wiek emerytalny pozostanie niezmieniony i ma wciąż wynosić 62 lata.

Reforma ma również na celu zlikwidowanie chronicznych deficytów. Macron obiecał, że ustawowy wiek emerytalny pozostanie niezmieniony – 62 lata – ale nowy system emerytalny będzie skłaniał do dłuższego okresu pracy. Według raportu rządowego średnia francuska emerytura w tym roku wynosi netto 1400 euro miesięcznie.

Rząd obniży też podatek dochodowy dla klasy średniej i całkowicie zniesie podatek mieszkaniowy.

W kwietniu 2019 roku eksperci OECD oszacowali, że reformy Macrona mogą zwiększyć PKB na głowę mieszkańca o 3,2 proc. w ciągu następnej dekady, przynosząc korzyści głównie gospodarstwom domowym o średnich i niższych dochodach. Bardziej ambitne reformy zgodne z zaleceniami OECD – szybsze cięcia wydatków i podniesienie wieku emerytalnego – mogłyby zwiększyć PKB per capita nawet o 5 proc.

Pytanie tylko, czy pod naciskiem protestujących nie zostaną rozmyte. „Financial Times” szacuje, że od rozpoczęcia protestów „żółtych kamizelek” („gilets jaunes”) prezydent zwiększył lub obiecał zwiększyć wydatki publiczne o 25 mld euro, by utrzymać poparcie potrzebne do wygrania drugiej kadencji.

Stabilny popyt wewnętrzny

Francuska gospodarka charakteryzuje się wysoką produktywnością, dzięki czemu standard życia mieszkańców jest jednym z wyższych wśród krajów OECD. Ma dobrze rozwiniętą infrastrukturę, dobrze działającą służbę zdrowia, a także skuteczny system podatkowy i opiekę socjalną, która poprzez transfery pozwala zmniejszać różnice w dochodach. Wskaźniki ubóstwa są jednymi z najniższych w Unii Europejskiej i w OECD.

Pod względem PKB Francja jest piątą gospodarką na świecie. Najważniejszym działem gospodarki są usługi, które dają ponad 70 proc. PKB. W produkcji przemysłowej jest jednym ze światowych liderów w branży motoryzacyjnej, lotniczej i kolejowej, a także kosmetycznej i dóbr luksusowych. Ma dobrze wykształconą siłę roboczą i najwyższą liczbę absolwentów nauk przyrodniczych na tysiąc pracowników w Europie. Ponadto Francja jest jednym z największych na świecie eksporterów produktów rolnych i jest znana z produkcji wina, napojów spirytusowych oraz serów. Ważną gałęzią gospodarki jest turystyka, ponieważ jest to najczęściej odwiedzany kraj na świecie.

Najważniejszym partnerem handlowym są Niemcy, gdzie kierowane jest ponad 17 proc. francuskiego eksportu. Z Niemiec pochodzi też 19 proc. importu. Francuskie firmy eksportują maszyny i urządzenia transportowe, urządzenia lotnicze i tworzywa sztuczne. Głównymi towarami importu są maszyny, samochody i ropa naftowa.

Francja nieźle przetrwała światowy kryzys finansowy, głównie dzięki stabilnej konsumpcji prywatnej.

Gospodarka francuska nieźle przetrwała światowy kryzys finansowy, w dużej mierze dzięki małemu uzależnieniu od handlu zagranicznego i stabilnej konsumpcji prywatnej. W 2009 roku PKB Francji spadło o 2,9 proc., gdy średnio w UE o 4,3 proc., zaś w Niemczech o 5,7 proc. W przeciwieństwie do innych gospodarek Unii, nie wpadła w 2012 roku w drugi dołek recesji. PKB rośnie od 2010 roku, tyle że w powolnym tempie – średnio 1,35 proc. Niepokojącym zjawiskiem jest wysokie bezrobocie, zwłaszcza wśród młodzieży.

Prognozy przewidują utrzymanie w 2019 i 2020 roku wzrostu PKB na poziomie około 1,3 proc. Oczekiwane spowolnienie u głównych partnerów handlowych Francji będzie miało wpływ na eksport oraz inwestycje biznesowe. Z drugiej strony wzrost zatrudnienia, wzrost płac realnych i niższe podatki będą sprzyjać konsumpcji gospodarstw domowych. Nowe wydatki socjalne wprowadzone pod koniec 2018 r. zwiększą konsumpcję emerytów i osób o niskich zarobkach.

Wysokie podatki i dług

Głównym zagrożeniem dla francuskiej gospodarki może być recesja w Niemczech, brexit i tendencje protekcjonistyczne w światowym handlu. Dodatkowo niepewność mogą wywołać protesty społeczne.

Wzrost wydajności spadł w ciągu ostatnich dziesięciu lat, podobnie jak w większości krajów OECD. Wskaźnik zatrudnienia nadal jest jednym z najniższych wśród krajów OECD, zwłaszcza wśród osób o niskich kwalifikacjach, młodzieży i starszych pracowników. Rosnące wydatki publiczne sprawiają, że Francja jest krajem wysokich podatków, co wpływa na dochód pozostający w dyspozycji mieszkańców. Francja ma też jeden z wyższych w Unii Europejskiej poziom długu publicznego.

Deficyt budżetowy w roku 2018 wyniósł 2,5 proc. PKB i był najniższy od 12 lat, niższy niż zakładał rząd. Po raz pierwszy od 2007 roku dług publiczny w relacji do PKB nie wzrósł, choć ustabilizował się na bardzo wysokim poziomie – 98,4 proc. PKB.

„Stabilizując dług publiczny i redukując nasz deficyt do 2,5 procent – więcej niż przewidywano – w 2018 r. położyliśmy kres ciągłemu dryfowi finansów publicznych” – napisał na Twitterze minister gospodarki Bruno Le Maire. „Będziemy kontynuować tę politykę, jednocześnie obniżając podatki” – dodał.

W grudniu 2018 roku rząd był jednak zmuszony ponownie poluzować finanse, aby spróbować załagodzić protesty. Pakiet środków nadzwyczajnych w wysokości 10 miliardów euro dla osób o niskich dochodach dał impuls popytowy gospodarce, ale dodatkowe wydatki spowodują, że deficyt w tym roku ponownie przekroczy 3 proc. PKB.

Rekordowe świadczenia socjalne

Pomoc dla rodzin jest jedną z najhojniejszych w Unii Europejskiej. Lista zasiłków możliwych do uzyskania jest długa. Rodziny otrzymują:

– zasiłki na dzieci,

– dodatek ryczałtowy, przysługujący rodzinom mającym co najmniej trójkę dzieci do lat 20,

– dodatek dla rodzin o niskich dochodach,

– zasiłek porodowy lub adopcyjny,

– zasiłek dla osoby niepełnosprawnej,

– zasiłek edukacyjny,

– dodatek mieszkaniowy przeznaczony na pokrycie części wydatków mieszkaniowych,

– dodatek przeprowadzkowy.

Dodatkowo istnieje zachęta do zatrudnienia dla pracowników o niskich dochodach oraz ryczałt dla osoby mieszkającej samotnie. Francja wydaje na świadczenia socjalne 19,5 proc. PKB. Więcej wydają jedynie Włochy (19,9 proc. PKB). Szwecja, która ma opinię kraju prowadzącego intensywną politykę socjalną, wydaje tylko 12,7 proc – mniej niż Polska.

Także łączne wydatki sektora instytucji rządowych i samorządowych są we Francji najwyższe w Unii Europejskiej i wynosiły w roku 2018 56,8 proc. PKB. Średnia dla całej Unii to 45,6 proc PKB. Szwecja wydaje 48,8 proc., Niemcy 43,9 proc, Polska 41,5 proc.

Francja ma lepszą strukturę demograficzną od większości krajów europejskich.

Prowadzona od lat 30. XX wieku polityka zmierzająca do zwiększania liczby urodzeń sprawia, że Francja ma strukturę demograficzną lepszą od większości krajów europejskich. 18,1 proc. Francuzów nie ukończyło 14 roku życia (średnia w UE to 15,6 proc.), zaś 11,7 proc. jest w wieku 15-24 lata (średnia w UE 10,8 proc.). Współczynnik płodności Francuzek wynosił w 2017 roku 1,90 i był najwyższy w Unii Europejskiej. Prognozy Eurostatu przewidują, że w roku 2050 Francja będzie miała 71,6 mln mieszkańców, czyli o 4,6 mln więcej niż dziś. Tymczasem w najbliższych 30 latach liczba mieszkańców Niemiec zmniejszy się o 0,4 mln, zaś Polski o ponad 3 mln.

Znaczące podziały społeczne

Można więc sądzić, że Francuzi nie mają wielu powodów do niezadowolenia. Są jednak też zjawiska niepokojące. Wzrost produktywności w ostatnich latach był niższy niż 1 proc. rocznie i niższy od wzrostu wynagrodzeń. Wysokie wydatki publiczne, w tym wydatki socjalne, zniechęcają do szukania pracy, a pracodawców do tworzenia miejsc pracy.

Współczynnik zatrudnienia osób w wieku produkcyjnym wynosił w 2018 roku 71,3 proc. i był niższy od średniej w UE (73,2 proc.) i znacznie poniżej krajów z wysokimi współczynnikami, takimi jak: Niemcy (79,9 proc.), Szwecja (82,6 proc.), czy Wielka Brytania (78,7 proc.).

Francja chce mocniej chronić swój rynek pracy

Zbyt wielu francuskich pracowników ma kwalifikacje nie pasujące do rynku pracy. Utrzymują się też znaczne różnice w poziomie edukacji. Młodzież pochodząca z rodzin zamożniejszych z kapitałem kulturowym zwykle kończy dobre licea i jedną z kilku tzw „Grandes Ecoles”, czyli elitarnych szkół wyższych, których dyplom jest przepustką do kariery w biznesie lub służbie publicznej. Młodzież z rodzin robotniczych, często potomkowie imigrantów w drugim lub trzecim pokoleniu, ma niewielką szansę na taką karierę i stąd wynika frustracja przejawiająca się w demonstracjach i zamieszkach. Współczynnik Giniego dochodów do dyspozycji (a więc z uwzględnieniem opodatkowania i transferów socjalnych) jest we Francji niższy od średniej w Unii Europejskiej, ale rzeczywiste podziały społeczne są dużo większe.

Ciążąca tradycja silnego państwa

Francja ma długą tradycję ingerencji państwa w gospodarkę. Można ją datować od Jeana-Baptiste Colberta, który kierował finansami państwa za rządów Ludwika IV. Główną zasadą Colberta było to, że bogactwo i gospodarka Francji powinny służyć państwu.

Po II wojnie światowej centrolewicowy rząd Charlesa De Gaulle’a wdrożył politykę gospodarczą zwaną dyryżyzmem. Państwo przejęło kontrolę nad niektórymi kluczowymi branżami, w tym transportem, energią i komunikacją, i utworzyło agencję planowania, by regulować działalność gospodarczą. Wprowadzono planowanie wskaźnikowe, nie tak sztywne jak w krajach komunistycznych, ale i tak ingerencja państwa w gospodarkę była poważna. Ponadto De Gaulle rozpoczął budowę państwa opiekuńczego i ustanowił kluczowe instytucje, takie jak ubezpieczenia społeczne i rady zakładowe, które funkcjonują do dziś.

Powojenna strategia gospodarcza okazała się sukcesem, choć trudno powiedzieć, czy z powodu ingerencji państwa, czy wbrew niej. Francja przeżyła „Les Trente Glorieuses” („Chwalebne 30 lat”) – okres przyspieszonego wzrostu gospodarczego, odnotowując duży wzrost wydajności, PKB i płac realnych.

W 1981 roku wybory prezydenckie wygrał tradycyjny socjalista François Mitterrand, który mianował premierem Pierre’a Mauroy – zwolennika stuprocentowej nacjonalizacji, a nie tylko utrzymania udziałów państwa w wielkich firmach. Premier, wbrew radom ekonomistów ze swego gabinetu, nakazał nacjonalizację, która objęła takie giganty, jak Compagnie Générale d’Électricité, Péchiney-Ugine Kulhmann, Rhône-Poulenc, Saint-Gobain i Thomson-Brandt, dwa holdingi finansowe Suez i Paribas oraz 36 banków.

Nacjonalizacja okazała się katastrofą i doprowadziła do konieczności zaciskania pasa.

Polityka ta okazała się katastrofą. Narastający dług publiczny, presja inflacyjna oraz nierównowaga wewnętrzna i zewnętrzna spowodowały odejście od dominującej roli państwa oraz silnej centralizacji czyli dyryżyzmu i przejście w epokę „de la rigueur” (zaciskania pasa). Rząd zaczął wycofywać się z bezpośredniej interwencji gospodarczej, prywatyzując niektóre spółki państwowe i przyjmując politykę bardziej zorientowaną na rynek.

Jednak pozostałości dyryżyzmu nadal można znaleźć we francuskiej gospodarce. Rząd posiada duże udziały w szeregu kluczowych sektorach. Silne są też związki elit politycznych z dużymi korporacjami. Przykładem jest Macron, który w latach 2008-2012 pracował w Rothschild & Cie Banque, gdzie zajmował się między innymi zakupem przez szwajcarskie przedsiębiorstwo Nestlé filii koncernu Pfizer o wartości ponad 9 miliardów euro.

Według danych OECD w końcu 2015 roku we Francji było 51 przedsiębiorstw w 100 procentach państwowych, zatrudniających 827 tys. pracowników, 4 spółki giełdowe z przewagą kapitału państwowego, zatrudniające 210 tys. pracowników, 28 spółek nie notowanych na giełdzie z przewagą państwa, zatrudniających 292 tys. pracowników, 19 państwowych przedsiębiorstw o specjalnym statucie, zatrudniających 325 tys. pracowników.

W jakim stopniu uda się prezydentowi Francji wprowadzić reformy, głównie uelastyczniające rynek pracy i jaki będzie ich efekt – to kwestia przyszłości. Na pewno piątą gospodarkę świata czekają zmiany, a od ich efektywności może zależeć też siła rozwojowa gospodarki europejskiej.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test