Fundusze unijne po 2013 r. – pożyczki wyprą darmowe dotacje

10.02.2011
Jest już niemal pewne, że Komisja Europejska zmieni w nowej perspektywie budżetowej UE, po 2013 r., sposób wydawania funduszy unijnych, które przeznaczone są na wsparcie dla firm, czy inwestycji samorządowych. Dotacje dla przedsiębiorstw i jednostek samorządowych mają w dużym stopniu zastąpić niskooprocentowane pożyczki i poręczenia kredytowe. To rewolucyjna zmiana i niestety na razie niewiele instytucji jest na nią przygotowanych.

W kolejnej perspektywie budżetowej Komisja Europejska, której przewodniczy Manuel Barroso zmieni prawdopodobnie podstawowe zasady udzielania pomocy finansowej (CC-BY European Parliament)


 

Najważniejszym powodem, dla którego KE zamierza zmienić sposób udzielania wsparcia jest chęć zwiększenia efektywności wykorzystania unijnych funduszy rozwojowych. Argumentów przemawiających za takim rozwiązaniem jest wiele. Po pierwsze pula pieniędzy w funduszach unijnych będzie mogła być zwielokrotniona dzięki temu, że będą to środki zwrotne. Po drugie przy takim systemie są większe szanse na to, że unijne wsparcie faktycznie przyczyni się do rozwoju gospodarczego, pójdzie na projekty, które są najbardziej sensowne ekonomicznie i gwarantują, iż przyznane środki zostaną pomnożone. Choćby dlatego, że w przyznawaniu unijnych pożyczek i poręczeń uczestniczyć mają – także kapitałowo – pośrednicy finansowi i banki (dotacje są dzielone przez urzędników i ekspertów). 

W obowiązującym dziś systemie pomocowym w zasadzie nie sprawdza się efektywności, a często nawet jakości projektów, które otrzymują wsparcie – hobbystyczne portale internetowe czy tzw. Wynalazki, które ograniczają się do wyprodukowania kostki brukowej w nowym kształcie w żaden sposób nie przekładają się na przyspieszenie tempa rozwoju gospodarki. To ma się zmienić.

– Dotacje to instrument, który zawsze prowadzi do zaburzenia procesów rynkowych, więc powinien się pojawiać tylko tam, gdzie rynek nie funkcjonuje. Wszędzie tam, gdzie rynek działa, lepszą formą wsparcia są instrumenty zwrotne. Dotacja ma charakter jednorazowy, a instrumenty zwrotne mogą być rozwiązaniem systemowym – mówi Piotr Gębala, prezes Krajowego Funduszu Kapitałowego (KFK), który już w tej chwili tak dofinansowuje swoich beneficjentów, żeby w przyszłości odzyskać środki pomocowe.

KFK inwestuje w fundusze venture capital (VC), które następnie inwestują w małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) i wspierają ich rozwój.

– Gdyby te same środki zostały przekazane w formie dotacji, to tylko raz skorzystałby z nich konkretne przedsiębiorstwa – przekonuje prezes Gębala. – W przypadku inwestycji kapitałowej najlepsze przedsiębiorstwa wypracują wysokie zwroty, które częściowo trafią z powrotem do nas, a my z tych środków dokapitalizujemy kolejne fundusze VC. W ten sposób powstanie mechanizm wspierania MŚP.

 Komisja Europejska testuje przyszły nowy system wsparcia przy pomocy kilku programów. W Polsce na razie znane są dwa: Inicjatywa JEREMIE (Joint European Resources for Micro-to-Medium EnterprisesWspólne europejskie zasoby dla małych i średnich przedsiębiorstw) i Inicjatywa JESSICA (Joint European Support for Sustainable Investment in City Areas). Można się spodziewać, że pomoc unijna, która zacznie być dostępna od 2014 roku będzie udzielana właśnie według testowanych dziś scenariuszy.

Pierwszy program, to fundusz (oparty o odnawialny mechanizm), który udziela firmom niskooprocentowanych pożyczek i poręczeń kredytowych. Pieniędzmi z tej puli zarządzają samorządy regionalne (w Polsce – urzędy marszałkowskie). Na razie mogły one wybierać, czy przekazać te środki bezpośrednio pośrednikom finansowym (np. funduszom pożyczkowym i doręczeniowym), czy od razu uruchomić na ich bazie – przy pomocy wyspecjalizowanego menedżera – stały, odnawialny fundusz wspierania małych i średnich przedsiębiorstw. Sześć polskich województw (dolnośląskie, kujawsko-pomorskie, łódzkie, pomorskie, wielkopolskie i zachodniopomorskie)  zdecydowało się na to drugie rozwiązanie i ogłosiło u siebie konkursy na menedżera, który stworzyłby w ich regionie taki fundusz. Prawie wszystkie konkursy (w pięciu województwach) wygrał Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Umowy z władzami regionów na stworzenie funduszy wspierania małych i średnich przedsiębiorstw podpisał w 2009 roku. Potem BGK, zarządzający ramach JEREMIE kwotą 1,6 mld zł, rozpoczął nabór pośredników finansowych, którzy pod jego nadzorem przydzielaliby pożyczki i poręczenia z tych środków.

– To jednak marszałek wskazuje, jaki typ firm ma być wspierany z tych środków i na co firmy mogą przeznaczyć te pieniądze  – mówi Jarosław Kała, dyrektor departamentu instrumentów inżynierii finansowej BGK. – Jeden z marszałków, z którym współpracujemy, zażyczył sobie na przykład, żeby połowa środków z Inicjatywy JEREMIE w jego regionie poszła dla startujących firm, oraz żeby wspierać przede wszystkim mikrofirmy i żeby te pieniądze były przeznaczane tylko na inwestycje, a nie na kapitał obrotowy. My, ogłaszając nabór dla pośredników finansowych, możemy uwzględniać sugestie marszałków.

 BGK ma taką możliwość m.in. dzięki temu, że wybrani w drodze naboru pośrednicy finansowi muszą uczestniczyć kapitałowo w udzielanych pożyczkach i poręczeniach. To znaczy na przykład, że jeśli pożyczka dla firmy wynosi 100 tys. zł, to 40 tys. zł z tej sumy musi wyłożyć pośrednik. By pieniądze z JEREMIE trafiły głównie do małych firm, BGK stosuje m.in. taką metodę: w przypadku kredytów do 200 tys. zł, proponuje, że sam wyłoży ze środków JEREMIE 80 proc. sumy (resztę musi wysupłać pośrednik), a w odniesieniu do kredytów powyżej 300 tys. zł tylko połowę kwoty. Generalnie im wyższa kwota kredytu, tym większą jego część musi sfinansować pośrednik, co zachęca go do szukania mniejszych firm, potrzebujących mniejszych pożyczek.

– Założyliśmy, że wsparcie w ramach JEREMIE ma trafiać do tych firm, które mają znikome szanse na uzyskanie kredytu w banku – mówi Jarosław Kała. – A więc do firm małych, do start-upów, przedsiębiorstw niedawno założonych, tych o gorszym standingu finansowym. Dlatego przy udzielaniu pożyczek i poręczeń ze środków JEREMIE liberalniej podchodzi się do kwestii zdolności kredytowej firmy, wymogi nie są tak surowe, jak w przypadku zwykłych bankowych kredytów. Przyjęliśmy założenie, że wartość pojedynczej pożyczki nie powinna przekraczać miliona złotych, bo chcemy, żeby to wsparcie trafiało do firm jak najmniejszych. Większość polskich mikrofirm nie korzysta dziś w ogóle z finansowania zewnętrznego, bo ich właściciele boją się brać kredyty. Jednak brak finansowania zewnętrznego jest przeszkodą w rozwoju tych firm. Chcemy tę sytuację zmienić i stworzyć trwały instrument rozwojowy dla takich przedsiębiorstw.

Pożyczki i poręczenia w ramach JEREMIE są udzielane na preferencyjnych zasadach, korzystniejszych od rynkowych (na ogół na okres do dwóch lat). Dla przykładu uczestniczący w tym programie Fundusz Regionu Wałbrzyskiego ma ofertę pożyczki, której okres spłaty może sięgać 5 lat, a jej oprocentowanie wynosi tylko 3 proc.

 Na podobnych zasadach działa program Inicjatywa JESSICA, w którego obsługę w Polsce także zaangażowany jest BGK. Bank powołał Fundusz Rozwoju Obszarów Miejskich (z kapitałem w wysokości 294 mln zł), z którego udziela preferencyjnych pożyczek na projekty rewitalizacyjne, np. na renowację kamienic. O wsparcie z tego funduszu mogą ubiegać się samorządy lokalne, spółki komunalne, wyższe uczelnie i firmy. Preferencyjność tych pożyczek polega na długim okresie spłaty (do 20 lat) oraz na tym, że możliwa jest czteroletnia karencja w spłacie kapitału, a oprocentowanie opiera się na stopie referencyjnej NBP, pomniejszonej o tzw. wskaźnik społeczny (w zależności od wpływu projektu na czynniki społeczne ów wskaźnik przyjmuje wartość od 0 do 2 punktów procentowych).

 Bardzo ważna zmiana w stosunku do dziś udzielanej pomocy polega na tym, że projekty przeznaczone do sfinansowania w ramach JESSICA muszą  łączyć element komercyjny, czyli zapewniać rentowność projektu i możliwość wygenerowania nadwyżki finansowej na spłatę pożyczki oraz element społeczny, ważny z punktu widzenia lokalnej społeczności. Np. taki, że realizacja inwestycji poprawi atrakcyjność terenu, na którym jest usytuowana i tym samym podniesie jakość życia mieszkających tam ludzi. Inwestor ubiegający się o pożyczkę jest weryfikowany pod kątem zdolności kredytowej. Owszem, JESSICA ma finansować projekty pozbawione szans na kredyt w banku, ale jednak konieczność jego spłaty jest elementem nie podlegającym dyskusji.

BGK zaczął nabór wniosków o pożyczkę z Funduszu Rozwoju Obszarów Miejskich pod koniec października zeszłego roku. Zainteresowanie nie jest duże. Tak samo jest na razie w przypadku pożyczek i poręczeń udzielanych w Polsce w ramach Inicjatywy JEREMIE. Firmy i samorządy, przyzwyczajone do dotacji, na ogół jeszcze niechętnie odnoszą się do pożyczek czy poręczeń kredytowych udzielanych ze środków unijnych. Mimo, że już dziś powinny zmieniać to nastawienie i przygotowywać się do korzystania z innej formy unijnego wsparcia. Andrzej Porawski, dyrektor Związku Polskich Miast, przekonuje, że samorządy już się przygotowują do nowych warunków.

– Świadczy o tym skala zadłużenia polskich samorządów, z którego duża część, to kredyty – mówi dyrektor Porawski. – Wszędzie na świecie finansuje się inwestycje ze środków zwrotnych, samorządy też to robią.  Nasze miasta coraz częściej korzystają z kredytów przy finansowaniu swych inwestycji. Są wręcz do tego przymuszane przez politykę państwa wobec samorządu terytorialnego, która z jednej strony pogarsza ich sytuację finansową, a z drugiej nakłada na nie ograniczenia dotyczące skali zadłużenia. Przykładem niech będzie zmiana przepisów dotyczących podatku PIT, przez co spadły nam dochody własne i nie mamy możliwości, żeby sobie to zrekompensować. Jeśli ta sytuacja się nie zmieni, po zmianie systemu unijnego wsparcia, po zamienieniu unijnych dotacji na pożyczki i poręczenia, może dojść do zapaści inwestycyjnej w polskich samorządach. Bo przecież żeby mogły one brać pożyczki, muszą mieć realne możliwości ich spłaty.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test