Globalizacja po chińsku

13.09.2018
Gospodarka światowa pod przywództwem Chin pozostanie otwarta na handel. Będzie jednak mniej szanować amerykańską własność intelektualną, będzie mniej otwarta na amerykańskie inwestycje i mniej przychylna wobec amerykańskich eksporterów oraz korporacji.

Barry Eichengreen (PS)


Niekonsekwentny unilateralizm prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa sprowadza się w praktyce do rezygnacji z globalnego przywództwa gospodarczego i politycznego. Wycofanie się przez prezydenta Trumpa z porozumienia klimatycznego zawartego w Paryżu, odrzucenie porozumienia nuklearnego z Iranem, wojna celna, a także częste ataki na sojuszników i przychylność wobec przeciwników szybko przekształciły Stany Zjednoczone w niewiarygodnego partnera w dziedzinie utrzymywania ładu międzynarodowego.

Jednak prowadzona pod hasłem „najpierw Ameryka” polityka administracji Trumpa nie tylko pozbawiła Stany Zjednoczone legitymacji do globalnego przywództwa. Doprowadziła także do powstania przestrzeni, w której inne państwa mogą przekształcać układ międzynarodowy według własnych upodobań. Wzmocnione mogą zostać w szczególności wpływy Chin.

Rozważmy choćby, że jeżeli Unia Europejska uznawać będzie Stany Zjednoczone za niewiarygodnego partnera handlowego, to będzie miała odpowiednio silniejszą motywację do wynegocjowania umowy handlowej z Chinami na warunkach możliwych do zaakceptowania przez rząd prezydenta Xi Jinpinga. Mówiąc bardziej ogólnie, jeśli Stany Zjednoczone odwrócą się plecami od globalnego porządku, wtedy Chiny znajdą się w korzystnym położeniu, aby przejąć inicjatywę na polu reformowania zasad międzynarodowego handlu i inwestycji.

W związku z tym kluczowe pytanie, przed którym stoi świat, jest następujące: czego chcą Chiny? Do jakiego rodzaju międzynarodowego ładu gospodarczego dążą liderzy tego państwa?

Na początek możemy stwierdzić, że Chińczycy prawdopodobnie pozostaną zwolennikami wzrostu napędzanego przez eksport. Jak ujął to Xi Jinping w Davos w 2017 roku, Chiny wspierają „rozwój otwartej gospodarki globalnej”. Chiński prezydent i jego otoczenie oczywiście nie będą próbowali rozmontować globalnego układu handlu.

Jednak pod innymi względami globalizacja w chińskim stylu będzie różnić się od globalizacji, jaką znaliśmy do tej pory. W porównaniu ze standardową praktyką w okresie po II wojnie światowej, Chiny bardziej polegają na bilateralnych i regionalnych umowach handlowych niż na wielostronnych rundach negocjacyjnych.

W układzie międzynarodowym kształtowanym przez Chiny mniejsze znaczenie będzie również miała kwestia praw własności intelektualnej.

W 2002 roku Chiny podpisały Porozumienie Ramowe o Kompleksowej Współpracy Gospodarczej ze Stowarzyszeniem Narodów Azji Południowo-Wschodniej (Association of South-East Asian Nations – ASEAN). Następnie wynegocjowały dwustronne umowy o wolnym handlu z 12 dodatkowymi państwami. Jeśli Chiny w dalszym ciągu kłaść będą nacisk na umowy dwustronne zamiast negocjacji wielostronnych, takie podejście oznaczać będzie ograniczenie roli Światowej Organizacji Handlu (World Trade Organization – WTO).

Rada Państwowa Chin wezwała do opracowania strategii handlowej, która „opiera się na peryferiach Chin, promieniuje wzdłuż Pasa i Drogi oraz jest skierowana w stronę świata”. Sugeruje to, że przywódcy chińscy myślą o systemie składającym się z „osi i szprych” (hub-and-spoke), w którym osią są Chiny, a kraje na peryferiach Chin są szprychami. Inni przewidują wyłonienie się systemów handlowych o strukturze „osi i szprych”, które skupione będą wokół Chin, a także potencjalnie Europy i Stanów Zjednoczonych. Scenariusz ten staje się bardziej prawdopodobny w miarę jak Chiny zaczynają przekształcać globalny system handlu.

Rząd może następnie, w uzupełnieniu swojej strategii handlowej, opracować inne rozwiązania instytucjonalne skupione wokół Chin. Ten proces już się rozpoczął. Władze chińskie powołały Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (Asian Infrastructure Investment Bank – AIIB), kierowany przez Jin Liquna, jako regionalną alternatywę dla Banku Światowego. Ludowy Bank Chin udostępnił linie swapowe na kwotę 500 mld dol. dla ponad 30 banków centralnych, podważając tym samym rolę Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Przykładem rosnących wpływów Chin jest nadzwyczajna pomoc finansowa w kwocie 900 milionów dol., przekazana Pakistanowi w 2016 roku przez państwowe banki China Development Bank oraz Industrial and Commercial Bank of China. Środki te pomogły rządowi pakistańskiemu uniknąć albo przynajmniej opóźnić zwrócenie się o pomoc do MFW.

W układzie międzynarodowym kształtowanym przez Chiny mniejsze znaczenie będzie również miała kwestia praw własności intelektualnej. Chociaż możemy sobie wyobrazić, że postawa chińskiego rządu ulegnie zmianie, w miarę jak kraj ten stawać się będzie twórcą nowych technologii, w chińskim państwowym systemie socjalistycznym świętość własności prywatnej zawsze była ograniczona. W związku z tym ochrona własności intelektualnej prawdopodobnie będzie słabsza niż w ładzie międzynarodowym funkcjonującym pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych.

Rząd chiński stara się kształtować krajową gospodarkę poprzez dotacje i dyrektywy dla przedsiębiorstw państwowych i innych. Rządowy plan Made in China 2025, mający na celu promowanie zaawansowanych technologicznie sektorów gospodarki, jest jedynie najnowszym wcieleniem tego podejścia. Światowa Organizacja Handlu stosuje zasady mające na celu ograniczenie państwowych subsydiów. W układzie handlowym kształtowanym przez Chiny takie ograniczenia z pewnością zostałyby co najmniej poluzowane.

Układ międzynarodowy funkcjonujący pod przewodnictwem Chin byłby również mniej otwarty na napływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych. W 2017 roku wśród ponad 60 krajów ocenianych w przygotowanym przez OECD rankingu restrykcyjności wewnętrznych systemów dotyczących przyjmowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych, Chiny zostały wyprzedzone jedynie przez Filipiny, Arabię Saudyjską i Indonezję.

Ograniczenia te są po prostu kolejnym narzędziem mającym na celu zapewnienie chińskim firmom przestrzeni do rozwoju ich możliwości technologicznych. Rząd chiński prawdopodobnie popierałby system, który daje innym krajom prawo do stosowania takich rozwiązań. W takim świecie amerykańskie koncerny międzynarodowe starające się prowadzić działalność za granicą natrafiałyby na nowe przeszkody.

Wreszcie, Chiny w dalszym ciągu sprawują ścisłą kontrolę nad swoim systemem finansowym, a także utrzymują ograniczenia dotyczące napływu i odpływu kapitału. Chociaż w ostatnim okresie MFW wyrażał większe zrozumienie dla takiego nadzoru, kierowany przez Chiny układ międzynarodowy jeszcze bardziej sprzyjałby ograniczeniom. Skutkowałoby to powstaniem dodatkowych barier dla amerykańskich instytucji finansowych chcących prowadzić swoją działalność na arenie międzynarodowej.

Podsumowując, jeśli funkcjonująca pod przywództwem Chin gospodarka światowa pozostanie otwarta na handel, będzie ona w mniejszym stopniu szanować amerykańską własność intelektualną, będzie mniej otwarta na amerykańskie inwestycje zagraniczne i mniej przychylna wobec amerykańskich eksporterów i korporacji międzynarodowych oczekujących wyrównanych szans. Jest to dokładnym przeciwieństwem deklarowanych celów administracji Trumpa. Niemniej właśnie taki układ może powstać w wyniku podjętych przez tę administrację działań.

Barry Eichengreen jest profesorem ekonomii i nauk politycznych na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i byłym starszym doradcą w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Jego ostatnia książka zatytułowana jest The Populist Temptation: Economic Grievance and Political Reaction in the Modern Era.

© Project Syndicate, 2018

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły