Globalizacja wygrywa rundę

11.02.2017
Światowa gospodarka wydaje się być w lepszym stanie niż zakładało wielu ekonomistów a globalizacja zdaje się jeszcze wygrywać z Donaldem Trumpem. O czym jeszcze warto przeczytać w mijającym tygodniu?


Ekonomia musi stać się ponownie nauką, piszą komentatorzy redakcji Bloomberga. Ekonomiści są już tak nisko oceniani w rankingach zawodów, jak dziennikarze i politycy (najniżej w większości krajów). Być może dlatego, iż wielu ekonomistów „używa dziennikarzy i polityków aby windować własne kariery”. Problem w tym, że w swoich teoriach i przewidywaniach odjechali od rzeczywistości. Tak, jak mapy muszą „upraszczać” nazbyt skomplikowany teren, aby być czytelnymi, tak teorie ekonomiczne nie mogą uwzględniać wszystkich aspektów rzeczywistości, aby być użytecznymi. Makroekonomia stoi obecnie daleko za daleko od realiów – nie jest to uproszczenie, ale zniekształcenie.

Jak pisze Jim O’Neill, były minister skarbu Wielkiej Brytanii, światowa gospodarka jest zdumiewająco odporna. Jeszcze jako szef ekonomistów w Goldman Sachs O’Neill zwykł obserwować sześć wskaźników z całego świata, które teraz wyglądają bardzo pozytywnie. Dotyczą m.in. liczby bezrobotnych, produkcji, nowych zamówień, stanu zapasów, handlu zagranicznego. Wszystkie przebadane przez niego dane sugerują, że tempo wzrostu światowej gospodarki może przekroczyć w tym roku nawet 4 proc.

Innego zdania są analitycy Bloomberga. Na przykład o ile wskaźnik nastrojów na amerykańskich giełdach pokazuje uspokojenie, o tyle różnica pomiędzy tym wskaźnikiem a indeksem niepewności na świecie jest najwyższa od 1997 roku. Niepewność wynika z decyzji politycznych. Dlatego też wzrósł wskaźnik zabezpieczenia przed gwałtowną bessą, a coraz więcej pieniędzy lokowanych jest w złocie.

Globalizacja zdaje się wygrywać z Donaldem Trumpem, pokazuje Wall Street Journal. Amerykańscy producenci, mimo gróźb prezydenta, przenoszą miejsca pracy z USA do Meksyku. Są wśród nich duże koncerny, jak producent ciężkiego wyposażenia budowlanego Caterpillar, czy producent stali Nucor

– Poszturchiwanie i tweetowanie nie jest polityką, zwłaszcza w obliczu tak potężnych sił jak automatyzacja i globalizacja – komentuje James Pethokoukis z American Enterprise Institute.

Donald Trump nie ogranicza się wyłącznie do tweetów. W ciągu pierwszych 10 dni prezydentury wydał 20 dyrektyw. Pod koniec tygodnia zasygnalizował wreszcie także zmianę w podatkach, na co od dawna czeka biznes i Wall Street. Trump zapowiedział wreszcie, że cięcia podatkowe będą, i będą, jak to ujął, „fenomenalne”. Szczegółów brak.

W zimowym wydaniu kwartalnika CATO Institute autor analizy o tym, dlaczego polityka Rezerwy Federalnej nie poprawiła bardziej wzrostu gospodarczego wskazuje, że w gospodarce działa coraz więcej sił, które są poza sferą polityki monetarnej. Dlatego polityki Fed jedynie powodują finansowe zniekształcenia z nieznanymi jak dotąd konsekwencjami. Inne analizy promowane przez redakcję CATO dotyczą dziedzictwa prywatyzacji Margaret Thatcher, która zmieniła gospodarkę Wielkiej Brytanii oraz ponad 100 krajów, jakie podążyły jej śladem. Ciekawy jest też tekst o tym, czy w Chinach urośnie wolny rynek idei, który byłby krytyczny dla rozwoju gospodarki tego kraju. Zdaniem autora Chiny powoli do tego dojrzewają.

Podatki i koszty administracyjne pozostawiły Grecję w ruinie uważa Daniel J. Mitchell z CATO Institute. Po krótkim przypomnieniu, co doprowadziło Grecję do kryzysu Mitchell pisze, że europejska Trojka nie wyciągnęła kraju z katastrofy ponieważ narzuciła zły rodzaj fiskalnych reform, które dramatycznie podniosły ciężar podatkowy społeczeństwa.

Co pokazują dane OECD. W czasie, kiedy kraj powinien był otrzeźwieć z kredytowej hulanki i wprowadzić fiskalną odpowiedzialność, politycy jedynie podwyższali podatki. Morał z tego jest taki, że wyższe podatki mogą łatwo pogłębić ruinę gospodarki, a jedynym wyjściem dla Grecji jest drastyczne ograniczenie wydatków. Czyli nic nowego. Autor podaje przykład Szwajcarii nie wspominając jednak o tym, że grecka gospodarka nie ma siły takiej, jaką ma szwajcarska.

Na koniec dwie historie o złych inwestycjach. Pierwsza to reportaż o Navinderze Sarao, który zrobił ponad 50 mln dolarów, nie całkiem jednak zdaniem amerykańskich władz finansowych legalnie. Doprowadziło to Sarao przed oblicze amerykańskiego sądu, który rozważał 380 lat więzienia. Taki wyrok wprawdzie nie zapadł, ale w międzyczasie Sarao stracił całą fortunę. Tak jak genialnie potrafił ją zarobić, tak kompletnie nieudolnie ją zainwestował.

I druga historia ku przestrodze. Uniwersytet Harvarda otrzymał w zeszłym roku rekordowo wysokie donacje o łącznej wartości 1,2 mld dol. I wszystko to, plus dodatkowe 800 mln z zapasów, stracił na złych inwestycjach.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test