Zespoły są ważniejsze, niż wodzowie

10.06.2011
Wyczerpują się proste rezerwy rozwoju polskiej gospodarki oparte na taniej sile roboczej i dużym rynku wewnętrznym. Nasza gospodarka nie będzie się szybciej rozwijać jeśli nie stanie się bardziej innowacyjna. Potrzebny jest nie tylko kapitał, ale nade wszystko dobra współpraca nauki, przedsiębiorstw i całych branż. Wsparciem tej współpracy powinno zająć się państwo – uważa Krzysztof Krystowski, prezes Avio Polska.

Polska gospodarka potrzebuje branż innowacyjnych - mówi Krzysztof Krystowski, prezes Avio Polska (fot. PAP)


Obserwator Finansowy: Czy polska gospodarka jest dziś bardziej innowacyjna niż pięć, dziesięć lat temu?

Krzysztof Krystowski: Są różne miary innowacyjności. Unia Europejska przyjęła definicję, że innowacyjne przedsiębiorstwo to takie, które w ciągu ostatniego roku wdrożyło jakąkolwiek innowację produktową, albo procesową. To znaczy innowacyjny jest ten kto ma nowy wyrób, albo nową technologię. Średnia w krajach Unii Europejskiej to ponad 50 proc. takich firm. W Polsce od lat wskaźnik ten nie przekracza 20 proc. i nie poprawia się. Inną powszechnie stosowaną miarą jest wielkość nakładów na badania i rozwój w relacji do PKB. W Polsce wielkość ta jest poniżej średniej unijnej i mieści się w granicach 0,55 – 0,65 proc.

Czyli poprawy nie ma?

Nie oceniałbym sytuacji tak negatywnie. Mamy bardzo wiele innowacyjnych firm, ale często o tym nie wiemy. Polscy przedsiębiorcy na ogół nie raportują tak chętnie jak ich zachodni koledzy o swojej innowacyjności, ani o wydatkach badawczo-rozwojowych. Nie jest im to do niczego potrzebne. Innowacjami chwalą się firmy w tych krajach, w których można liczyć na wsparcie działalności innowacyjnej ze strony państwa, albo w formie ulg podatkowych, albo bezpośredniego dofinansowania. W Polsce nie ma ulgi podatkowej dla firm na wydatki na badania i rozwój, zwłaszcza na wydatki własne. W ustawie z 2005 roku, którą jeszcze ja przygotowywałem jako wiceminister gospodarki, udało się wprowadzić ulgę dla podatników zakupujących usługi badawczo-rozwojowe na zewnątrz. Potrzebny byłby dalszy krok i wprowadzenie ulgi na wydatki na badania wewnątrz własnej firmy.

Czy jest dziś klimat dla wprowadzenia nowej ulgi podatkowej?

Nie ma i dlatego pewnie jej nie będzie. Tłumaczę jednak dlaczego firmy nie chwalą się innowacjami. Po prostu nie muszą, ale to wcale nie znaczy, że ich nie robią.

Może takie wsparcie ze strony państwa nie jest wcale potrzebne. Przecież przedsiębiorcy wprowadzają innowacje po to, aby mieć lepszy produkt, albo lepszą lub tańszą technologię i wygrać w ten sposób z konkurencją. Czy większy zysk nie jest dostateczną motywacją?

W przypadku zwykłych, codziennych innowacji absolutnie tak. Aby być konkurencyjnym trzeba być innowacyjnym. Ktoś kto walczy na rynku musi mieć oczy szeroko otwarte i szukać rozwiązań ulepszających albo produkt albo proces. W przypadku innowacji, przez „duże I”, wymagających zaangażowania wielu firm, uczelni, czasem z różnych krajów, sytuacja komplikuje się. Wsparcie ze strony państwa może bardzo przyspieszyć wdrożenie takich innowacji. Jest to konieczne zwłaszcza wtedy, kiedy chce się myśleć o przebudowie struktury gospodarki na bardziej nowoczesną.

Czy Polska jest w takiej sytuacji?

Struktura polskiej gospodarki, w sensie reprezentowanych branż, rodzajów produkcji jest charakterystyczna raczej dla gospodarek rozwijających się . A Polska staje się krajem coraz bogatszym, co oznacza także, że coraz droższa w sensie kosztów staje się prosta produkcja, wykorzystująca tanią niegdyś siłę roboczą. Cieszyliśmy się kiedyś z dużych inwestycji w specjalnych strefach ekonomicznych, ale wiele z nich opartych zostało na takim właśnie modelu biznesowym: tania siła robocza plus duży rynek wewnętrzny. To się kończy. Polskiej gospodarce potrzebny jest szybki rozwój branż innowacyjnych – przemysłu farmaceutycznego, lotniczego, technologii IT. Tam wydaje się duże pieniądze na innowacje, które wpływają na zmiany cywilizacyjne. Niski udział tych branż w strukturze polskiej gospodarki przypuszczalnie jest przyczyną dalekich lokat Polski w światowych rankingach innowacyjności.

Wiele krajów osiągnęło dobrobyt bez wielkich własnych wydatków na badania, ale poprzez naśladownictwo dobrych wzorów. Tak postępowała kiedyś Japonia, później Chiny. Dlaczego ta strategia nie miałaby sprawdzić się także w Polsce?

W początkowym okresie rozwoju taka strategia sprawdza się. Gdy wzrost kosztów pracy powoduje, że kraj staje się niekonkurencyjny, są dwie możliwości – albo obniżać koszty pracy, czyli wynagrodzenia albo zmieniać strukturę gospodarki i nastawiać się na własne innowacje. Jest to kwestia wyboru strategii rozwoju. To zadanie dla państwa, same przedsiębiorstwa tego nie zrobią. Aby przestawić gospodarkę na innowacje trzeba działań na bardzo wielu polach i przede wszystkim współpracy i koordynacji. Tu jest właśnie rola dla współczesnego państwa.

Polskie doświadczenia we wspieraniu innowacji przez państwowe instytucje nie są najlepsze. Były pieniądze na niektóre projekty, na inne nie było. Skończyło się na wydatkach, efektów nie było. Warto to powtarzać?

Po pierwsze nie generalizujmy. Jak to z innowacjami – jedne się udają, inne nie. Np. moja firma dostała dofinansowanie na prace badawczo – rozwojowe z Ministerstwa Nauki, a potem dotację unijną z PARP i właśnie zaczęliśmy produkcję modułu do najnowszego silnika lotniczego świata, w całości na eksport za dziesiątki milionów złotych rocznie.

Po drugie: wierze, że są w Polsce eksperci, którzy mają świetny ogląd sytuacji, wiedzą jakie są trendy rozwoju, wiedzą też jakie są rodzime umiejętności i dzięki temu potrafią wskazać, które kierunki mogą stać się naszą domeną. Z góry można też założyć, że będą to dziedziny, w których rozwinęły się prywatne firmy w Polsce. Myślę tu o przemyśle lotniczym, farmacji, biotechnologii, IT, motoryzacji, produkcji materiałów budowlanych. Rewelacyjny pod względem designerskim  jest też polski przemysł meblarski. Mamy w tych dziedzinach europejskich liderów innowacyjności. Dobrze byłoby aby państwo potrafiło wspierać rozwój w tych dziedzinach.

Wcześniej, czy później dochodzi do pytania komu dać wsparcie finansowe, a komu nie. Kto miałby o tym decydować i wedle jakich zasad?

Gdybym ja sam miał decydować na jakie projekty przeznaczać pieniądze, pewnie też nie miałbym zaufania, nawet do siebie. Trzeba próbować postępować inaczej niż dotychczas. Są i będą pieniądze unijne. To dziś najistotniejszy  instrument przyspieszania rozwoju. Instrument ten był dotychczas nie najlepiej wykorzystywany. Po pierwsze jest to kwestia proporcji między wydatkami na infrastrukturę, czyli jak to się ładnie mówi na spójność, a na innowacje. Pewnie się narażę, ale więcej środków powinno iść na innowacje. Właśnie dlatego, że i nam wyczerpują się najprostsze rezerwy w postaci taniej siły roboczej. Po drugie problemem jest nadmierne rozproszenie pieniędzy unijnych zarezerwowanych dla przedsiębiorstw. Nie powinniśmy w kolejnej perspektywie budżetowej rozpraszać pieniędzy na sto kilkadziesiąt tysięcy przedsiębiorstw, tak jak to stało się w obecnym budżecie.

Co konkretnie pan proponuje?

Połowę środków dla przedsiębiorstw zarezerwować na wsparcie dużych innowacyjnych projektów, które staną się motorami postępu w swoich dziedzinach, przyczynią się do rozwoju całkiem nowych produktów i dziedzin. Widzę dużą wartość w próbie budowania strategii innowacyjności nie wyłącznie w sposób rozproszony. Zamiast dawania każdemu po złotówce, trzeba powiedzieć: musimy mieć kilka obszarów naukowo-gospodarczych, które będziemy promowali i będziemy im pomagali bardziej.

Znowu dochodzimy do pytania – komu dać, wedle jakich kryteriów?

Rząd, czy decydenci nie powinni szukać odpowiedzi w swoim własnym gronie, czy w gronie luminarzy nauki, na pytanie kto jest liderem, na którego warto postawić. Rząd powinien stworzyć warunki pozwalające znaleźć i wybrać takich liderów. Może na przykład powiedzieć, że wydzielamy miliard złotych, a może miliard euro na dziesięć projektów branżowych. Wierzę, że sens ma wspieranie tych, którzy potrafią się sami dobrze zorganizować. Dlatego niech się ścigają po te fundusze nie pojedynczy przedsiębiorcy, ale branże rozumiane jako przemysł razem z nauką. A ostateczny wybór powinien następować wedle kryteriów efektywności, taka solidna analiza SWOT. Liczyć się powinna liczba zaangażowanych podmiotów, skala udziału nauki. Pieniądze powinny być przedzielane nie na zasadzie manny z nieba, ale na dofinansowanie projektów, pokrycie części kosztów inwestycyjnych. Tak to robią w Unii Europejskiej.

Kapitał, dobra organizacja, polityka państwa, dobre projekty – czego najbardziej potrzeba polskiej gospodarce aby stała się bardziej innowacyjna?

Kluczowa jest współpraca: współpraca między przedsiębiorcami a przedsiębiorcami, przedsiębiorcami a administracją, między przedsiębiorcami a nauką, jednostkami naukowymi a instytucjami otoczenia biznesu. Im więcej będziemy potrafili zrobić żeby promować współpracę tym efekty będą większe i szybsze. Ogromną w tym rolę ma administracja publiczna – rolę koordynacyjną, zachęcającą, motywującą finansowo. Trzeba bardzo wspierać wymianę ludzką, żeby studenci i doktoranci mieli praktyki w firmach, a technicy i inżynierowie z firm mogli równolegle robić doktorat, żeby to nie były zamknięte dla siebie światy. Ludzie muszą się znać aby potrafić i móc rozwiązać problemy. Dzisiaj żyjemy w świecie tak skomplikowanym, że innowacje nie rodzą się w głowach pojedynczych genialnych wynalazców takich jak Thomas Edison. Dziś sukcesy osiągają zespoły, a nie pojedynczy wodzowie.

Rozmawiał Krzysztof Bień

Krzysztof Krystowski jest prezesem Avio Polska, firmy produkującej m.in. części silników lotniczych. Avio Polska jest kandydatem do Nagrody Prezydenckiej w kategorii firm innowacyjnych.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły