Jak Bułgarzy zdobyli Chiny

02.04.2012
Niedawno  w bułgarskim Łoweczu ruszyła fabryka Great Wall Motors. W świat poszła fama, że Bułgarzy ściągnęli pierwszą chińską inwestycję motoryzacyjną w Europie. Uściślijmy: pierwszą nie w Europie, a w UE i nie do końca chińską, bo inwestycję w lwiej części finansuje bułgarski biznesmen.

Boyko Borisov, premier Bułgarii, stara sie wejść w bliską współpracę z Chinami (CC By European People's Party)


W lutym w Łoweczu w środkowej Bułgarii oficjalnie otwarto fabrykę samochodów Great Wall Motors, jednego z największych producentów samochodów typu SUV zza Wielkiego Muru. Inwestycję ogłoszono jako pierwszy projekt chińskiego koncernu samochodowego w Europie, dzięki któremu Chińczycy zdobędą Stary Kontynent.

Zakład otwarty we współpracy z lokalnym partnerem – Litex Motors – początkowo ma zatrudniać 150 osób i produkować rocznie 4 tys. aut ze sprowadzanych z Chin elementów (podobno już trwają rozmowy z lokalnymi poddostawcami, którzy mają zastąpić chińskich). Moce mają sięgnąć 50 tys. samochodów produkowanych przez 2 tys. pracowników na dwóch zmianach, a nawet 72 tys. przy trzech zmianach.

– Inwestycja wyniesie 96,4 mln euro i stworzy 2 tys. etatów. Rządowe wsparcie dla tego projektu polegało na sprzedaży firmie po obniżonej cenie państwowych gruntów pod fabrykę, budowie infrastruktury drogowej wokół działki i skróceniu procesów administracyjnych – mówi Kaloyan Kaloyanov z InvestBulgaria, bułgarskiej agencji inwestycji.

Litex i Great Wall Motors stworzyły joint venture w 2009 r. Dzięki fabryce Chińczycy ominą cła przy sprzedaży do UE. Firmy chcą zdobyć 30 proc. rynków w Rumunii, Serbii i Turcji. Do 2016 r. Great Wall Motors zamierza sprzedawać w Europie 8-10 modeli.

W rzeczywistości inwestycja Great Wall Motors jest pierwszą chińską montownią nie w Europie lecz w Unii Europejskiej. Na Ukrainie, w Rosji i Serbii samochody składa już Chery Automobile, siódmy co do wielkości producent z Chin.

Warto się też przyjrzeć szczegółom finansowania projektu, który może urosnąć do 300 mln euro. Chińska firma zapewniła zaledwie 10 proc. dotychczasowej inwestycji, resztę wyłożył Litex Motors, który należy do Griszy Ganczewa, biznesmena związanego z przemysłem petrochemicznym i właściciela drużyny piłkarskiej Litex Łowecz. W takim razie inwestycja Chińczyków w pierwszym etapie wyniesie 9,7 mln euro. Dla porównania Guangxi Liugong Machinery już wpłacił na konto sprywatyzowanej Huty Stalowa Wola 160 mln zł, a w ciągu pięciu lat kwota wzrośnie do około 300 mln zł.

Chiński kontekst

Bułgaria nie jest gigantem pod względem napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Tylko w 2007 roku, gdy Bułgaria wstąpiła do UE, ich wartość zbliżyła się do 9 mld euro. W ubiegłym roku, według wstępnych danych, napływ BIZ w liczącej 7,4 mln mieszkańców Bułgarii wyniósł 1 mld euro (w Polsce niemal dziesięciokrotnie więcej). Jednak przedstawiciele InvestBulgaria podkreślają, że to dane wstępne i ostateczna wartość może być dwukrotnie wyższa.

(Opr. DG/ www.obserwatorfinansowy.pl)

W ubiegłym roku w Bułgarii projektów z Chin było dużo więcej niż w poprzednich latach.

– W 2011 r. chińskie inwestycje stanowiły 3,81 proc. (czyli 40,5 mln euro – przyp. red.) napływu BIZ do Bułgarii. Całkowity udział inwestycji z tego kraju w latach 1996-2011 wynosi 0,14 proc. – mówi Kaloyan Kaloyanov.
W Polsce w 2010 r. napłynęło z Chin 8 mln euro (czyli 0,12 proc. z 6,6 mld euro ogólnej kwoty BIZ), a całkowita wartość BIZ z tego kraju wyniosła 246 mln euro (0,16 proc. całości).

– Chińczycy tak naprawdę dopiero startują z inwestycjami w Europie. Zdarza się, że wybierają łatwiejsze, czyli mniej rozwinięte gospodarki, jak Bułgaria czy Serbia, albo gospodarki z problemami, jak Węgry. Na dłuższą metę taka strategia nie popłaca, bo liczy się przede wszystkim stabilność kraju – komentuje Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Co dają

Czym Bułgarzy skusili Chińczyków? Bułgaria ma najniższy – wynoszący 10 proc. – podatek CIT w Europie, a w regionach wysokiego bezrobocia (o 35 proc. powyżej średniej krajowej) i przy innowacyjnych inwestycjach jest on zredukowany do 0 proc. Podatek PIT jest liniowy i wynosi również 10 proc. Przy inwestycjach powyżej 5 mln euro tworzących co najmniej 50 miejsc pracy firmy są przez dwa lata zwolnione z VAT przy imporcie wyposażenia do fabryki. InvestBulgaria podkreśla, że ten kraj może się pochwalić najniższymi płacami w Europie, najniższymi kosztami operacyjnymi i 45 tys. bułgarskich studentów. Priorytetowe projekty dostają finansowe wsparcie od rządu.

Proponowane zachęty to: skrócona obsługa administracyjna, indywidualne traktowanie, preferencje przy zakupie nieruchomości, wsparcie finansowe na szkolenia zawodowe pracowników, doprowadzenie infrastruktury do granic działki inwestora, wsparcie rządowe dla projektów priorytetowych (powyżej 16 mln euro lub tworzących wyspecjalizowane etaty w regionach wysokiego bezrobocia albo polegające na budowie parków technologicznych).

W Polsce inwestorzy mogą liczyć na grant inwestycyjny i grant na zatrudnienie. Rząd przyznaje priorytetowym projektom dotacje (gotówka wypłacana w kilku transzach) rzędu kilku procent wartości inwestycji. Dodatkowo w specjalnych strefach ekonomicznych inwestorzy nie płacą podatku CIT (pomoc publiczna może sięgać 40 proc. wartości inwestycji). Powszechne są zwolnienia z podatku od nieruchomości.

Z analizy PAIIZ wynika, że pod względem liczby zachęt wypadamy na równi z Bułgarami, bo z wykorzystywanej w krajach Europy Środkowej i Wschodniej puli ośmiu ich rodzajów oferujemy po cztery. Jednak w Polsce można dostać granty w związku z dużą inwestycją lub wysokim zatrudnieniem, podczas gdy w Bułgarii – tylko na szkolenie pracowników. Tymczasem gotówka to dla większości inwestorów najciekawsza propozycja.

(Opr. DG/ www.obserwatorfinansowy.pl)

Ubiegłoroczna wizyta prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach, podpisanie strategicznego partnerstwa z tym krajem, wejście do Polski Bank of China czy drugiej pod względem wielkości chińskiej kancelarii Yingke albo list intencyjny PAIIZ z producentem maszyn Sany, w którym firma obiecuje inwestycję za 50-60 mln dol. (trwa wybór lokalizacji w Polsce) – to wszystko sygnalizuje, że jeszcze w tym roku pojawią się inwestycje z Państwa Środka. Może także w motoryzacji? Rząd szuka kupca na fabrykę FSO na warszawskim Żeraniu. Ostatnio wymienianym zainteresowanym jest kanadyjski producent części motoryzacyjnych Magna International. Ale z Chińczykami – nazwa firmy nigdy nie została ujawniona – też były na ten temat rozmowy. Piłka wciąż jest w grze.

Autorka jest dziennikarzem Pulsu Biznesu


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test