Jak Lewiatan i rynek razem niszczą wspólnoty lokalne

01.11.2019
Rosnący Lewiatan i bezduszne siły rynkowe wdeptują wspólnoty lokalne w ziemię. Należy to jak najszybciej zmienić, bo inaczej nadejdzie kres demokracji liberalnej – alarmuje prof. Raghuram Rajan, były szef banku centralnego Indii i były główny ekonomista MFW.


Raghuram Rajan to postać wielkiego formatu. Jest profesorem finansów na University of Chicago Booth School of Business. Był gubernatorem banku centralnego Indii w latach 2013 – 2016. Magazyn „Euromoney” nadał mu tytuł najlepszego bankiera centralnego 2014 r. W latach 2003 – 2006 Rajan pełnił funkcję głównego ekonomisty Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Umie pisać dobrze i ciekawie, a jego książka „Fault Lines” w 2010 r. zdobyła tytuł ekonomicznej książki roku w zestawieniu dziennika Financial Times.

W swojej najnowszej obszernej (blisko 500 stron) publikacji „The Third Pillar. How Markets and the State Leave the Community Behind” (Penguin Press, 2019) Rajan prezentuje swój namysł nad tym jak trzy wielkie siły funkcjonujące obecnie w sferze społeczno-ekonomicznej – chodzi o państwo, rynek i wspólnoty lokalne – oddziałują na siebie, dlaczego te dwie pierwsze dominują nad tą trzecią oraz czemu i jak warto to zmienić.

Tytułowy trzeci filar to właśnie wspólnota lokalna, która przez wieki była dla człowieka najważniejszą, obok rodziny, komórką społeczną. Od początku XIX wieku ta sytuacja zaczęła się jednak zmieniać: wspólnoty lokalne stawały się coraz mniej ważne w obliczu rozrastającego się państwa i sił rynkowych oplatających wszystko swymi – często niewidzialnymi – mackami. Zdaniem prof. Rajana to nie jest dobra sytuacja. Według niego dominacja państwa i rynku powoduje, że miasta rosną w siłę (w chaotyczny sposób), a prowincja staje się coraz słabsza i biedniejsza oraz coraz bardziej ubezwłasnowolniona (na różnych poziomach rzeczywistości polityczno-społeczno-ekonomicznej).

Do tego pojawiła się kolejna zmienna, która w poważny sposób zagraża wspólnotom lokalnym: technologia. „Średnio wykształceni ludzie zaczynają znaczyć coraz mniej, tracąc grunt pod nogami. Spadają z koszyka z napisem klasa średnia do koszyka niższego, a wszystko przez postępującą automatyzację pracy. Strach przeradza się we frustrację, a ta w gniew, na którym żerują skrajni politycy. Tutaj nie chodzi tylko o to, czy wspólnoty lokalne potrafią przystosować się do nieuchronnej zmiany, ale głównie o to, jakiego rodzaju społeczeństwo powstanie po tym, jak technologia zmieni nieodwracalnie wartości i instytucje” – wskazuje były szef banku centralnego Indii.

W opinii prof. Rajana wspólnoty lokalne trzeba odrestaurować, używając do tego w umiejętny sposób państwa i technologii, jednocześnie ograniczając oddziaływanie sił rynkowych. Potrzebna jest równowaga tych sił, aby ludzkość była zdrowa – przekonuje autor książki „The Third Pillar”.

Pierwsze rozdziały „The Third Pillar” opowiadają o tym, jak wspólnoty lokalne przyczyniały się w przeszłości do rozwoju społeczno-ekonomicznego. Są one nieco przydługim (a może i zbędnym) wprowadzeniem do problemu, który w kolejnych rozdziałach zostanie przez prof. Rajana dogłębnie opisany, ale niekoniecznie rozwiązany. Sporo miejsca naukowiec poświęca roli lichwy w rozwoju społeczeństw – to zapewne takie „zboczenie zawodowe” (przypomnijmy, że jest profesorem finansów, a był bankierem centralnym). Zwraca uwagę, że gdy więzy wspólnotowe były silne, finansowanie rozwoju ekonomicznego było może trudniejsze (od pewnej skali), ale z pewnością tańsze. Wszystko zmieniło się, gdy rynek w sferze finansowej zaczął dominować nad wspólnotą lokalną. Oczywiście, to nie oznacza, że w przeszłości (szczególnie w czasach feudalizmu) życie we wspólnotach lokalnych było jakąś idyllą. Co to, to nie i prof. Rajan skwapliwie o tym przypomina.

Następnie autor opisuje w jaki sposób wspólnoty lokalne są „dizruptowane” (to niezwykle modne ostatnio słowo oznacza „niszczenie poprzez postęp”) przez państwo, rynek i nowoczesne technologie. Podaje zdumiewająco proste, ale jaskrawe przykłady. Niegdyś dziećmi opiekowali się sąsiedzi albo członkowie rodziny, dziś wynajmuje się do tego niańki, bardzo często pochodzące z odmiennych kulturowo kręgów. Żywność również kupowało się – a nawet dostawało na zasadzie handlu wymiennego „przysługa za żywność” – od sąsiadów, a teraz kupuje się ją w pobliskich marketach. Gdy komuś spłonął dom, rodzina i sąsiedzi pomagali go odbudować, a dziś ubezpieczyciel przysyła profesjonalną ekipę budowlaną. Jak wskazuje prof. Rajan, wspólnoty lokalne przestały pełnić również rolę edukacyjną czy ochronną. „Tymczasem zdrowe wspólnoty lokalne są kluczowe dla zdrowej demokracji. To dlatego takie siły jak faszyzm czy komunizm próbowały i próbują zastąpić racjonalny lokalizm emocjonalnym internacjonalizmem albo umiłowaniem Lewiatana” – wskazuje prof. Rajan.

Jakie są recepty na uzdrowienie wspólnot lokalnych, na ich odbudowę? Autor książki „The Third Pillar” uważa, że trzeba na całym świecie położyć nacisk na inkluzywny lokalizm. Pod tym terminem kryje się program polityczno-społeczno-gospodarczy, który stawia sobie za cel wzmacnianie wspólnot lokalnych – przy pomocy wszelkich narzędzi instytucjonalnych – nawet jeśli miałyby być one tworzone na bazie imigrantów. Prof. Rajan zwraca uwagę, że szczególnie ważne jest danie wspólnotom większej decyzyjności i autonomii. Trzeba więc zmusić państwa, by oddały im sporą część swojej władzy oraz by budowały infrastrukturę stymulującą rozwój regionów. Ważne są również inne aspekty (nazwijmy je psychologiczno-socjologicznymi), takie jak zapewnianie zajęcia młodym ludziom, nawet jeśli wydaje się ono na pierwszy rzut oka stratą czasu (np. granie w gry video nie dość że rozwija pewne umiejętności, to jeszcze powoduje, że młodzi mężczyźni rozładowują swoją agresję w świecie wirtualnym, a nie realnym).

Prof. Rajan przekonuje więc, że wspólnoty lokalne wciąż odgrywają bardzo ważną rolę socjalizacyjną, mimo że cały świat stoi otworem poprzez internet i jest dostępny na jedno kliknięcie. Poza tym bardzo ważna jest sprawiedliwa i równomierna dystrybucja wzrostu gospodarczego, bowiem wspólnoty lokalne bardzo osłabły w ostatnich dekadach – miasta wysysają z nich kapitał ludzki, nie oferując nic w zamian, co wpycha wspólnoty lokalne w zaklęte koło degrengolady ekonomiczno-społecznej. No i w końcu – last but not least – należy umiejętnie wykorzystać nowe technologie do wzmacniania wspólnot lokalnych, co może się odbyć na drodze opracowywania użytecznych aplikacji ułatwiających załatwianie spraw czy wyszukiwanie produktów i usług w najbliższym sąsiedztwie.

Autor „The Third Pillar” podkreśla szczególną rolę małych i średnich miast w planie wzmacniania wspólnot lokalnych. Zwraca uwagę, że władze miejskie mają do odegrania niewdzięczną rolę promowania interesów przybyszów ponad interesami miejscowych (np. poprzez odpowiednie prawo budowlane), bo inaczej nie powstaną zdrowe wspólnoty inkluzywne, czyli włączające imigrantów do lokalnego krwioobiegu ekonomiczno-społecznego. Poza tym władze małych i średnich prowincjonalnych miast muszą wpaść na pomysł jak ożywić swoje ośrodki i nadać im nową dynamikę rozwoju, tak by wielkie metropolie nie odsysały najbardziej wartościowego kapitału ludzkiego. Prof. Rajan podaje przykład miasteczka Galena nieopodal Chicago, które zrewitalizowało swoją historyczną główną ulicę oraz inne obiekty historyczne, przez co w ten prosty sposób odrodziło się, stając się atrakcją turystyczną w skali stanu Illinios.

Prof. Rajan ostrzega, że cedowanie władzy w dół – od państwa do samorządów – nie może odbywać się bezrefleksyjnie, bowiem na każdym poziomie władzy działają podobne mechanizmy korupcjogenne. Jego zdaniem konieczne jest zastosowanie o wiele lepszych, niż do tej pory, mechanizmów kontrolnych na poziomie władz lokalnych. Naukowiec za przykład podaje indyjski serwis I Paid a Bribe, za pośrednictwem którego ludzie mogą donosić na urzędników żądających łapówek, ale i chwalić tych, którzy łapówki nie wzięli, choć mieli doskonałą okazję.

Zwraca również uwagę na potrzebę odbudowy i wzmocnienia instytucji finansowych działających lokalnie. To właśnie tego typu podmioty powinny stanowić o sile lokalnej gospodarki. To one powinny być blisko lokalnego biznesu i rozumieć jego potrzeby. Autor „The Third Pillar” wskazuje na przykład Resurrection Project: swego rodzaju lokalnego funduszu gwarancyjnego z Chicago, który w 2013 r. uratował przed upadłością bank Second Federal. Jeśli lokalne instytucje finansowe urosną w siłę, wraz z nimi poprawi się pozycja małych i średnich firm, która obecnie nie jest godna pozazdroszczenia.
„W ostatniej dekadzie spółka Google kupiła 120 firm, spółka Monsanto około 30, a Oracle około 80. Prościej być częścią giganta, niż małą i niezależną firemką” – wskazuje prof. Rajan. „Współczesna gospodarka kapitalistyczna, na skutek rozwoju technologicznego, jest gospodarką zwycięzcy, który bierze wszystko, dla pozostałych zostają ochłapy” – dodaje.

Wydaje się, że idealny świat według prof. Rajana to świat bez granic państwa narodowego, ale z silnymi wspólnotami lokalnymi, które w sposób pokojowy rozwijają się i ze sobą kooperują. „W tej książce najważniejszy problem dotyczy emocji, które wyzwalają się, gdy wyobrażona społeczność, taka jak naród, zaspokaja potrzebę przynależności, której sąsiedztwo nie jest w stanie spełnić” – uważa prof. Rajan. Według niego umiejętne wykorzystanie państwa na rzecz rozwoju inkluzywnego lokalizmu oraz ograniczenie działania sił wolnego rynku powinno po jakimś czasie przynieść unormowanie sytuacji i przekierowanie społeczeństwa na drogę ku tej idealnej rajanowskiej wspólnocie światowej. „Zdrowa, samorządna, dynamiczna i nowoczesna wspólnota lokalna może być w przyszłości lekiem na jaskiniowy trybalizm i narodowe emocje. Wraz z postępującym rozwojem technologicznym i automatyzacją pracy stosunki sąsiedzkie i międzyludzkie w ramach wspólnoty lokalnej mogą wrócić do łask, zapewniając socjalizację, godziwe zajęcie i dochody” – przekonuje autor książki „The Third Pillar”.

Zdaje się, że prof. Raghuram Rajan trafnie zdiagnozował jedną z najważniejszych chorób toczących dzisiejszy świat. Problem w tym, że jego terapia to nie jest rozpisany na punkty plan, lecz ledwie zarys tego, co powinno się zrobić, by tę chorobę wyleczyć. Pamiętać należy również, że naukowiec z University of Chicago wychodzi z założenia, iż system społeczno-polityczno-ekonomiczny, który może przyjść po współczesnej liberalnej demokracji, będzie zły, a z pewnością gorszy. Problem w tym, że różne systemy mają różne wady i zalety, o czym dobrze wiedzą historycy i politolodzy, a w dodatku najstraszniejsze totalitarne systemy w historii – mowa tu oczywiście o III Rzeszy i ZSRR – wyewoluowały z obecnie nam znanej formy demokracji, a nie z jednowładztwa czy władztwa elit.

Tym niemniej „The Third Pillar” to książka napisana z wielką erudycją i swadą, która powinna stać się lekturą obowiązkową dla reprezentantów wielu zawodów (powinna zaciekawić i dziennikarzy, i ekonomistów, i polityków) oraz naukowców z rozmaitych wydziałów uniwersytetów i szkół wyższych, począwszy od nauk historycznych i społecznych, przez nauki ekonomiczne, na psychologii skończywszy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test