Jak rząd zachęcał i zniechęcał do wcześniejszych emerytur

24.01.2011
Przepisy emerytalne są zaliczane do praw słusznie nabytych, co sprawia, że trudno je zmienić, w sposób niekorzystny dla ubezpieczonego pracownika lub emeryta. Dlatego szereg przywilejów emerytalnych, przyznanych przed kilkudziesięciu laty wciąż obowiązuje. Rozwiązania korzystne z punktu widzenia emeryta są niestety kosztowne dla budżetu państwa i podatników.

Budynek ZUS w Gorzowie Wielkopolskim (z domeny publicznej)


Jeszcze za czasów PRL rozpoczęło się rozdawnictwo przywilejów emerytalnych, to znaczy regulacji dla pracownika-emeryta korzystniejszych niż standardowe. Władze uznały, że jest to prosty sposób kupowania poparcia społecznego i neutralizowania niezadowolenia ważnych grup zawodowych. Podejmowane wówczas decyzje nie powodowały natychmiastowych kosztów, natomiast dawały szybkie zyski polityczne. Wprawdzie gospodarka socjalistyczna odczuwała niedobór rąk do pracy, ale zwłaszcza w latach 80. nawet dla specjalistów z Komisji Planowania było jasne, że z powodu fatalnej organizacji całej gospodarki zasób siły roboczej w niewielkim stopniu wpływa na jej dynamikę. Przeciwnie – narastała obawa, że pogrążona w kryzysie gospodarka państwowa nie będzie w stanie wchłonąć wszystkich pracowników. Z tego też powodu polityka społeczna coraz silniej zachęcała do szybszego odchodzenia z pracy.

Przywileje otrzymywali także (jak w wielu innych krajach) funkcjonariusze „resortów siłowych”: milicjanci, wojskowi, prokuratorzy, strażacy. Czasami przywileje emerytalne przyznawano, gdyż wydawało się to zgodne ze „społecznym poczuciem sprawiedliwości”. Prawo do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę już w latach 50. i 60. XX wieku przyznano górnikom, nauczycielom, marynarzom, pracownikom lotnictwa, a wreszcie wszystkim zatrudnionym w warunkach szkodliwych dla zdrowia. Tę ostatnią kategorię można było rozszerzać niższymi aktami prawnymi – rozporządzeniami Rady Ministrów.

Średnio co 10 lat uchwalane były ustawy porządkujące system emerytalny. Ustawa z 14 grudnia 1982 roku o zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin (przetrwała z nowelizacjami do 1998 roku) przewidywała, że pracownik ma prawo do emerytury po ukończeniu odpowiedniego wieku (65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet) oraz przepracowaniu odpowiedniego stażu – minimum 25 lat dla mężczyzn i 20 lat dla kobiet. Ale w ustawie zapisano prawo do wcześniejszych emerytur. Mogły na nie przechodzić 55–letnie kobiety, o ile przepracowały co najmniej 30 lat oraz 60-letni mężczyźni, o ile mieli I lub II grupę inwalidzką. Łatwe przyznawanie rent inwalidzkich stało się jednym ze sposobów dalszego rozmiękczania systemu emerytalnego.

Od ogólnych zasad przewidziano odstępstwa –  możliwość przechodzenia na wcześniejszą emeryturę pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze. Szczegółowe przepisy, definiujące „szczególne warunki pracy” i wymieniające zawody i stanowiska, zaliczane do tej kategorii określały rozporządzenia Rady Ministrów.

Ustawa przewidywała przywileje emerytalne dla osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie. Wiek emerytalny był w tym przypadku obniżony do 60 lat dla mężczyzn i 55 lat dla kobiet. Z przywileju mogły skorzystać także osoby, które przed emeryturą kierowniczych stanowisk nie pełniły, ale zajmowały je wcześniej przez co najmniej 8 lat. Prezes Rady Ministrów mógł przyznać także na wniosek władz partii politycznych, organizacji społecznych i szefów resortów specjalne emerytury, na warunkach indywidualnych.

Karta Nauczyciela uchwalona 26 stycznia 1982 roku (wydrukowana w 3 numerze Dziennika Ustaw z 1982 roku, razem z przepisami o prawie wojennym) dała nauczycielom prawo przejścia na emeryturę po 30 latach pracy, w tym 20 latach w zawodzie nauczyciela. Nauczyciele klas, szkół i placówek specjalnych mogli przechodzić już po 25 latach pracy, a więc w wieku poniżej 50 lat.

Przywileje dla górników, którzy już wcześniej podlegali specjalnym przepisom emerytalnym zostały rozszerzone ustawą z 1 lutego 1983 roku. Prawo do emerytury zaczęło im przysługiwać bez względu na wiek, po 25 latach pracy. Ustawa z nowelizacjami, obowiązuje do dziś. W latach 90. przywileje emerytalne górników rozszerzono. Rok pracy pod ziemią liczy się im jak 1,5 roku, a w niektórych przypadkach (np. pracy ratowników) jak 1,7 lat. Nawet pracownicy Inspekcji Górniczej, przeliczają rok pracy (o ile dokonywali inspekcji pod ziemią), jak 1,4 lat pracy standardowej.

Rozporządzenie Rady Ministrów z 7 lutego 1983 r. „w sprawie wieku emerytalnego pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze” dawało hutnikom prawo do przejścia na emeryturę w wieku 55 lat.  Tancerz, akrobata, ekwilibrysta, kaskader mogli przechodzić na emeryturę już w wieku 45 lat (mężczyźni) lub 40 lat (kobiety). Treser zwierząt drapieżnych i muzyk, grający na instrumencie dętym otrzymali przywilej przechodzenia w stan spoczynku w wieku 50 lat (mężczyźni) i 45 lat (kobiety). Żongler, artysta teatru lalek, komik cyrkowy i śpiewak w chórze – w wielu 55 i 50 lat. Aktorki i dyrygentki – 55 lat, operatorzy filmowi 60 i 55 lat.

Ustawa z 1982 roku była wielokrotnie zmieniana, a w 1998 roku zastąpiona zupełnie nową, ale raz nadane przywileje emerytalne utrzymały się znacznie dłużej. Korzystający z nich przestają je traktować jako przywileje. Uznają za normę, a każde pogorszenie sytuacji za szykanę.

20 lutego 1989 roku wydane zostało Rozporządzenie RM w sprawie wcześniejszego przechodzenia na emeryturę likwidowanych uspołecznionych zakładów pracy. Rządził ostatni premier PRL-u, ale obawy przed masową upadłością państwowych firm i wynikłym z tego bezrobociem, narastały. Remedium na bezrobocie miały być wcześniejsze emerytury. Przyznano je, bez względu na wiek, mężczyznom po 40 latach pracy i kobietom po 35 latach. Trzeba pamiętać, że do stażu wliczano także okres służby w wojsku oraz okres studiów.

Rok później prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury rozszerzono. Objęto nim nie tylko pracowników, którzy tracili pracę z powodu likwidacji zakładu, lecz także tych, których zakład po prostu zwalniał.

Rozporządzenie z 27 kwietnia 1991 roku zezwalało mężczyznom pracującym w warunkach szczególnych przechodzić na emeryturę w wieku 55 lat, a kobietom 50 lat. Przeprowadzona w lutym 1992 roku nowelizacja ustawy emerytalnej przewidywała możliwość określania przez Radę Ministrów jeszcze bardziej łagodnych przepisów, odnoszących się do wieku i stażu, uprawniających do emerytury. Znów chodziło o wypchnięcie pracowników z rynku pracy, zgodnie z filozofią, że im mniej czynnych zawodowo, tym niższe bezrobocie.

Rada Ministrów wielokrotnie z prawa tego korzystała, wypychając z rynku pracy 50- letnich pracowników zakładów zagrożonych bankructwem lub pracowników branż, które wymagały „odchudzenia”. Praktyka ta stosowana jest w sytuacjach krytycznych nawet przez obecny rząd. Pracownicy upadłych stoczni państwowych uzyskali w ramach ustawy o postępowaniu kompensacyjnym w podmiotach o szczególnym znaczeniu dla polskiego przemysłu stoczniowego prawo do świadczeń przedemerytalnych. Chodzi o ustawę z 2004 roku „o świadczeniach przedemerytalnych”, która przyznała prawo do specjalnych świadczeń osobom, które tracą pracę z powodu likwidacji lub niewypłacalności pracodawcy.

W efekcie przepisów, zachęcających pracowników do wczesnego wycofywania się z rynku pracy, efektywny wiek przechodzenia na emeryturę obniżył się w Polsce w roku 2003 do 59,8 lat dla mężczyzn i 56,4 dla kobiet. Przeciętny wiek kobiet, odchodzących z rynku pracy Polsce jest najniższy wśród wszystkich krajów UE. W ostatnich dwu latach, dzięki wprowadzeniu w roku 2008 przepisów ograniczających prawo do wczesnych emerytur wiek przechodzenia na emeryturę zaczął rosnąć.

Zachętom do szybkiego opuszczania rynku pracy towarzyszyły przepisy, zniechęcające do podejmowania przez emerytów pracy. Już w ustawie z 1982 roku przewidziano, że prawo do emerytury i renty ulega zawieszeniu w razie osiągnięcia

a)     Wynagrodzenia z tytułu zatrudnienia w pełnym wymiarze pracy w uspołecznionym zakładzie pracy

b)     Przychodów opodatkowanych podatkiem gruntowym, o ile przekraczają poziom, określony przez Radę Ministrów

c)     Dochodów opodatkowanych podatkiem dochodowym (czyli działalności na własny rachunek)

d)     Dochodów z zatrudnienia w niepełnym wymiarze, jeżeli przekraczają poziom określony przez RM.

Ominięcie zakazów było dosyć proste. Nauczycielom na przykład opłacało się przejście na wcześniejsze emerytury (choć ustawowy wiek emerytalny i tak był niski) i zatrudnianie się w tym samym miejscu pracy na trzy czwarte lub połowę etatu.

W ustawodawstwie PRL istotną kategorią był „uspołeczniony zakład pracy”. Rozporządzenie Rady Ministrów z 26 lipca 1982 roku wprowadziło rozróżnienie między emerytami wczesnymi, a standardowymi. Emeryt wczesny nie miał prawa pracować, nawet na część etatu w … uspołecznionym zakładzie pracy. Z przepisów wynikało, że młody emeryt może się zatrudnić bez restrykcji w nieuspołecznionym zakładzie pracy, czyli jak się wówczas mówiło „u prywaciarza”. Nie wiadomo, czy było to przeoczenie legislatorów, czy świadoma zachęta do szukania pracy poza sektorem uspołecznionym. Rozporządzenie z 26 lipca 1982 roku było pierwszym poważnym ograniczeniem, dla pracy wczesnych emerytów.

W dużej nowelizacji ustawy emerytalnej, przeprowadzonej 17 października 1991 roku (jej regulacje przetrwały do uchwalenia w 1998 roku obecnej ustawy emerytalnej) przewidziano ograniczenia dla pracy emerytów. Emeryci, którzy przeszli na emeryturę przed uzyskaniem odpowiedniego wieku nie mogli podejmować żadnej, legalnej pracy, dającej jakikolwiek dochód. To rzecz jasna wpychało setki tysięcy młodych emerytów do szarej strefy.

Ale także w przypadku emerytów, którzy ukończyli 65 lat (lub 60 w przypadku kobiet) prawo do emerytury, renty inwalidzkiej i renty rodzinnej ulegało zawieszeniu lub świadczenia te były zmniejszane w razie osiągania wynagrodzenia lub dochodu z tytułu zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej, pozarolniczej, której wykonywanie podlegało obowiązkowi ubezpieczenia społecznego. Emerytura i renta była zawieszana, jeśli świadczeniobiorca uzyskał dochód przekraczający 120 proc. przeciętnego wynagrodzenia, a zmniejszana, jeśli uzyskał dochód ponad 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Przepis był nastawiony na zniechęcanie do pracy, w myśl zasady, że pula pracy jest stała i chodzi jedynie o jej „sprawiedliwy podział”.

Kolejna nowelizacja ustawy z 15 lutego 1992 roku przewidywała, że Rada Ministrów określi „zasady zawieszania emerytury na czas osiągania wynagrodzenia lub dochodu z tytułu wykonywania zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej albo pozarolniczej działalności gospodarczej, której wykonywanie podlega obowiązkowi ubezpieczenia społecznego”.

22 lipca 1992 minister pracy i polityki socjalnej wydał rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad zawieszania lub zmniejszania emerytury i renty. Rozporządzenie bardzo szczegółowo precyzowało, które kategorie dochodów zalicza się do puli, której emeryt nie może przekroczyć i jak się wylicza progi, których przekroczenie powoduje zawieszenie lub zmniejszenie emerytury. Po latach trudno dopatrzeć się logiki tego aktu prawnego.

W październiku 1994 roku wiceminister pracy Leszek Nawacki poinformował emerytów, że jeśli pracują i ich emerytura jest z tego powodu zawieszona, mogą tę pracę wliczyć sobie do stażu pracy i w efekcie dostawać później wyższą emeryturę. Wcześniej ZUS twierdził, że praca emeryta, który nie pobiera świadczenia, nie może być wliczana do stażu pracy. Zmienił zdanie po licznych wyrokach sądowych w tej sprawie.

Zniesienia lub zliberalizowania zakazu dodatkowego zarobkowania emerytów i rencistów domagał się nieustannie Rzecznik Praw Obywatelskich, powołując się przy tym na fakt, że „przywilej pracy” uzyskali od 1995 roku emeryci mundurowi. W połowie lat 90. 200 tys. emerytów miało zawieszone świadczenia, gdyż ich dochody poza emeryturą przekraczały dopuszczalny limit.

Ograniczenia pracy emerytów „regularnych” zostały ostatecznie zniesione ustawą o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z 17 grudnia 1998 r. Ustawa przewiduje, że emeryci, którzy ukończyli ustawowy wiek mogą uzyskiwać dochody bez ograniczenia.

Natomiast dla wcześniejszych emerytur świadczenia są zawieszane w razie osiągania przychodu wyższego niż 130 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, a ograniczane gdy przekraczają 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Limity są wysokie, co budziło wielokrotnie sprzeciw organizacji pracodawców.

Niespełna 2 lata później 21 stycznia 2000 roku ustawa zostaje znowelizowana i dodano do niej artykuł 103a, przewidujący, że prawo do emerytury ulega zawieszeniu bez względu na wysokość przychodu uzyskiwanego przez emeryta z tytułu zatrudnienia kontynuowanego bez uprzedniego rozwiązania stosunku pracy z pracodawcą, na rzecz którego wykonywał je bezpośrednio przed dniem nabycia prawa do emerytury”. Godny odnotowania jest fakt, że zarówno ustawa z grudnia 1998, jak i nowelizacja ze stycznia 2000 zostały przeprowadzone przez ten sam rząd.

Sytuacja powtórzyła się w ostatnich dwu latach. Od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r. zgodnie z nowelizacją ustawy nie trzeba było rozwiązywać umów o pracę, by uzyskać prawo do emerytury, po spełnieniu wymogów, dotyczących wieku i stażu. Od 1 stycznia 2011 r. przepis 103a stosowany jest do emerytur, do których prawo zostało nabyte począwszy od tej daty, natomiast do emerytur przyznanych w 2010 r. i w latach wcześniejszych – będzie stosowany od dnia 1 października 2011 r.

Zaostrzenie przepisów wywołało zgodne protesty związkowców i pracodawców, a prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że wystąpi z inicjatywą ustawodawczą na rzecz powrotu do możliwości łączenia emerytury z zatrudnieniem bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy. Wygląda na to, że emeryci w dalszym ciągu będą musieli pilnie śledzić przepisy, które zmieniają się co rok, by nie wpaść w pułapkę i nie stracić świadczenia.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły