Jak upowszechnić ekonomię behawioralną

04.06.2017
Przyszły rozwój ekonomii behawioralnej powinien koncentrować się na optymalizacji procesu, który wyjaśni główne kwestie, wypełni luki koncepcyjne i stworzy łatwe do obserwacji modele. Modele zachowań staną się spójną alternatywą dla homo economicus tylko wtedy, gdy zajdzie ten proces.

"W swoich decyzjach ludzie często dopuszczają względy altruistyczne i przypisują wartość takim cechom, jak wzajemność czy uczciwość." (CC By NC ND Alane Golden)


Na przełomie wieku ekonomia behawioralna była gorącym tematem. Określiła ona zjawiska, których standardowe modele ekonomiczne nie były w stanie wyjaśnić.

Na przykład pęknięcie bańki internetowej w 2000 roku nastąpiło pod koniec okresu, w którym standardowe wskaźniki, takie jak współczynniki  cena-zysk, całkowicie mijały się z prognozami efektywnych rynków przedstawianymi przez dziedzinę, którą będziemy określać ekonomią konwencjonalną.

Definicja Mullainathana i Thalera (2001) ujmuje to w następujący sposób: „Standardowy model ekonomiczny zachowań ludzkich obejmuje trzy cechy nierealne – nieograniczoną racjonalność, nieograniczoną siłę woli i nieograniczony egoizm – wszystko to modyfikuje ekonomia behawioralna”. Oczywiście powyższa definicja jest dyskusyjna sama w sobie, ponieważ wszystko zależy od tego, jaką definicję racjonalności przyjmiemy. Ale jeśli przyjmiemy definicję „racjonalności” według ekonomii konwencjonalnej (jeśli wolę A od B i B od C, to z pewnością wolę A od C), stwierdzenie to będzie trafione w punkt.

Dlatego też w referacie z 1955 roku o podejmowaniu decyzji laureat Nagrody Nobla, Herbert Simon, opisał obliczenia implikowane przez typowy proces optymalizacji w ekonomii konwencjonalnej tylko po to, aby stwierdzić:

„Moje pierwsze twierdzenie empiryczne sugeruje, że nie istnieją żadne dowody na to, że w rzeczywistych sytuacjach rzeczywistego wyboru o dowolnej złożoności, te obliczenia mogą być lub są w rzeczywistości wykonywane” (Simon 1955).

Istnieje wiele innych założeń ekonomii konwencjonalnej, które ekonomia behawioralna uznała za nieprawdziwe w rzeczywistych sytuacjach podejmowania decyzji.

Rozważmy czołową postać ekonomii tradycyjnej, homo economicus. Osoba taka kieruje się totalnym egoizmem, podejmuje decyzje w izolacji, ma stabilne preferencje, obdarzona jest zaawansowanymi możliwościami obliczeniowymi i żywi jednakową niechęć wobec wahań cen w górę, jak i w dół.

Ekonomia behawioralna wykazała, że prawdziwi ludzie zachowują się inaczej.

W swoich decyzjach ludzie często dopuszczają względy altruistyczne i przypisują wartość takim cechom, jak wzajemność czy uczciwość. Gra w ultimatum dla dwóch graczy jest przykładem, w którym pierwszy gracz, który otrzymuje sumę pieniędzy, decyduje o tym, jak ją podzieli między siebie a drugiego gracza. Drugi gracz może zaakceptować lub odrzucić ofertę składaną mu przez pierwszego gracza. Jeśli odmówi, obaj gracze nic nie dostają. Rozegranie gry w wielu krajach w grupach społecznych pokazało, że oferty niższe niż 20 proc. były często odrzucane (Camerer 2003).

Jak po raz pierwszy formalnie pokazali Kahneman i Tversky (1981, 1984), ludzie mają również awersję do straty: utrata 100 euro prowokuje negatywne emocje, które są znacznie dotkliwsze niż przyjemność z uzyskania równowartości tej sumy. Zmieniamy nasze preferencje: jeśli wolę włoskie jedzenie, w przeciwieństwie do tego, co przewiduje ekonomia konwencjonalna, nie zawsze wybieram włoską restaurację. Ulegamy wpływowi oprawy („framing”): kupujemy mieloną wołowinę z etykietą „75 proc. zawartości mięsa chudego” zamiast tej z oznaczeniem „25 proc. tłuszczu”. I tak dalej…

Większy realizm był niewątpliwie potrzebny po dziesięcioleciach, w których modele ekonomiczne ukazywały jednostkę jako istotę chłodną – trzeźwo myślący homo economicus. Dlatego też oczekiwania wobec ekonomii behawioralnej były tak duże, o czym piszemy w naszej mającej się ukazać książce (Chang i Ghisellini 2018).

Niestety, ekonomia behawioralna nie poczyniła znaczących postępów w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Najpopularniejszą szkołą myślenia jest nadal ta, którą można skrótowo nazwać „szkołą amerykańską”, a której liderami są Daniel KahnemanRichard Thaler.

Szkoła amerykańska skupia się na błędach poznawczych, które zakłócają procesy podejmowania decyzji, a także na systemach myślenia („system 1” i „system 2”), na które reaguje umysł. Te dwa systemy są głównymi bohaterami bestsellera autorstwa Kahnemana opublikowanego w 2013 roku. System 1 jest szybki, w dużej mierze oparty na intuicji i jako pierwszy pobudzany do działania w procesie podejmowania decyzji.

System 2 jest wolniejszy, analityczny (i silniejszy). Jest on jednak bardziej kosztowny ze względu na stopień złożoności i jest aktywowany tylko wtedy, gdy jest potrzebny (nie można wypełnić formularza podatkowego tylko przy użyciu systemu 1).

Jako uzupełnienie polityki gospodarczej, zwolennicy „teorii impulsów” (nudge theory), zainspirowani przez Thalera i Sunsteina (2008), twierdzą, że decydenci powinni tworzyć „architektury wyborów” (choice architecture), aby ludzie mogli uniknąć padania ofiarą błędów poznawczych i dokonywali wyborów, które leżą w ich najlepszym interesie.

Szkoła amerykańska ma swoich krytyków, zwłaszcza „szkołę niemiecką”, której liderem jest Gerd Gigerenzer. Od wydania swojej pierwszej książki w 1999 r. Gigerenzer twierdził, że wiele błędów poznawczych wykrytych przez ekonomistów behawioralnych jest w rzeczywistości narzędziami lepszej selekcji, jeśli wziąć pod uwagę złożone środowisko, w którym działają ludzie (są oni „ekologicznie racjonalni”).

Inni będą trzymać się modeli ewolucyjnych, które uzasadniają niemal wszystkie pozornie „irracjonalne” wybory, wyjaśniając je jako dziedzictwo reguł behawioralnych przyjętych przez naszych przodków, którzy musieli radzić sobie w dzikim środowisku. W literaturze istnieje obecnie niezliczona liczba czynników behawioralnych, z których każdy był badany osobno. Dlatego też możemy twierdzić, że w ostatnich latach ekonomia behawioralna rosła „poziomo”.

Nic zatem dziwnego, że postrzeganie ekonomii behawioralnej przez ogół społeczeństwa jest zagrożone zniekształceniem. 24 marca 2017 roku lista błędów poznawczych na Wikipedii zawierała około 200 różnych przykładów. Obok ustalonych błędów, takich jak paradoks hazardzisty (jeżeli na loterii przez 6 miesięcy nie wystąpił numer 22, to na pewno teraz wystąpi!), lista zawiera takie „błędy”, jak antropomorfizm (tendencja do nadawania zwierzętom i przedmiotom cech ludzkich) oraz „efekt Google’a” (zgodnie z którym łatwiej zapomnieć informacje, które są łatwo dostępne w sieci).

Trzeba przyznać, że znaczenie antropomorfizmu w ekonomii behawioralnej nie jest całkiem jasne. Odnosi się wrażenie, że lista z Wikipedii jest trochę zlepkiem wszystkiego, co ma jakikolwiek psychologiczny wymiar i co przychodzi nam do głowy.

House pisze: „Dziś wydaje się, że ekonomia behawioralna nieco spowolniła. Z jakiegoś powodu powódź ekonomistów behawioralnych, której spodziewaliśmy się 10 lat temu, nigdy się nie zmaterializowała. (…) Ekonomia behawioralna nie zajdzie za daleko, jeśli stanie się stertą dziwactw”, (2014).

Postąp tak, jak ludzie z nadwagą: idź na dietę

Sukces ekonomii konwencjonalnej w ostatnich dziesięcioleciach wynikał w dużej mierze z jej ogólności i podatności na obserwację, podczas gdy jej kryzys napędzany był głównie przez niepowodzenie w prognozowaniu realnych czynników ekonomicznych.

Aby stać się „normalną” ekonomią, behawioralne teorie ekonomiczne powinny przewyższać ekonomię konwencjonalną i spełniać trzy warunki wstępne: dokładność przewidywania, ogólność oraz podatność na obserwację, opisane przez Stiglera (1965).

Ale jak to osiągnąć? Obecnie ekonomia behawioralna cierpi z powodu niejasnych definicji, pytań bez odpowiedzi i luk koncepcyjnych, które trzeba wypełnić. Przypomina to osobę, która potrzebuje diety zarówno dla detoksu, jak i dla utraty wagi.

Potrzebujemy „pionowego” procesu usprawniania, który:

  • Wyjaśni podstawowe kwestie: Jaka jest „poprawna” definicja racjonalności? Czy jeżeli domniemane uprzedzenie, takie jak awersja do strat, jest częścią ludzkiej natury, zgodnie z procesami ewolucyjnymi, można nadal uznać je za „zniekształcenie”?
  • Wypełni istniejące luki koncepcyjne: ekonomia behawioralna obfituje w obawy, ale jak powstają oczekiwania? Czy oczekiwania są „racjonalne”?
  • Wygeneruje łatwą do obserwacji i ograniczoną formę dla modeli ekonomii behawioralnej. Dziś istnieją setki różnych czynników behawioralnych. Powinny one być w końcu przełożone na mniejszy zestaw pierwotnych czynników.

W celu ustalenia statusu ekonomii behawioralnej nie potrzebujemy „odkrycia” jeszcze jednego błędu poznawczego. Na tym etapie potrzebujemy zwięzłości i wysiłku, aby syntetyzować to, co już istnieje w ogólnym modelu głównego nurtu jako alternatywę dla modeli konwencjonalnych.

Jako przykład pracy, która powinna i może być wykonana, warto rozważyć to o czym mówią Mullainathan i Thaler (2001):

„Standardowy model ekonomiczny zachowań ludzkich obejmuje trzy cechy nierealne – nieograniczoną racjonalność, nieograniczoną siłę woli i nieograniczony egoizm – wszystko to modyfikuje ekonomia behawioralna”.

Tymi trzema nierealistycznymi cechami zazwyczaj zajmowała się ekonomia behawioralna, każdą po kolei oraz w izolacji od pozostałych, częściowo dlatego, że pojęcie koncepcyjne pozostaje użytecznością zgodnie z definicją stosowaną w ekonomii konwencjonalnej (maksymalizacja bogactwa).

Ale co zrobić, jeśli zamiast tego użyteczność jest kojarzona z dobrostanem emocjonalnym? Załóżmy, że jestem inwestorem, a moja funkcja użytkowa jest taka, że bardziej zależy od dobrego samopoczucia społecznego (w rodzinie, z kolegami itp.) niż od maksymalizacji bogactwa.

Konsekwencje inwestycyjne takiej funkcji użyteczności prawdopodobnie przyniosą to, co jest uważane za błąd poznawczy, znany jako zachowanie stadne, poprzez które powielam wybory inwestycyjne osób z mojej społeczności. Czy byłoby to nieracjonalne? Nie, jeśli zgadzam się z definicją racjonalności Herberta Simona:

„Zachowanie jest racjonalne w takim zakresie, w jakim wybiera alternatywy, które prowadzą do osiągnięcia wcześniej wybranych celów”.

Stosując takie podejście, twierdzenie Mullainathana i Thalera mogłoby zostać przeformułowane w następujący sposób: Ekonomiczny model ludzkiego zachowania opiera się na definicji racjonalności, która z kolei opiera się na spójności działań i celów. Jest to znacznie bardziej zwięzłe, dużo bardziej podatne na obserwację i pozytywne, a nie negatywne. To jest to, czego potrzebujemy, jeśli ekonomia behawioralna ma stać się czymś więcej niż zestawem wyjątków od reguły.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test