Katastrof naturalnych jest mniej, ale są bardziej kosztowne

23.08.2018
Wbrew pozorom żywioły szaleją po globie rzadziej niż w przeszłości, ale wyrządzają bardziej kosztowne szkody. Rozwijające się gospodarki, o słabym zróżnicowaniu, cierpią w ich wyniku bardziej niż te rozwinięte.


Pożary w Grecji, Kalifornii czy w Szwecji, dokąd udali się z pomocą polscy strażacy, kolejny raz przypomniały o sile żywiołów. Wielu ekologów straszy w ostatnich latach globalnym ociepleniem, jakby zapominając o tym, że natura i bez tego zjawiska jest groźna. Co roku na całym globie występują różnego rodzaju katastrofy naturalne, które uśmiercają ludzi i powodują szkody w gospodarce szacowane na miliardy dolarów.

Szaleństwa natury kosztują coraz więcej

W ostatnich latach katastrof naturalnych jest nieco mniej niż w pierwszej dekadzie XXI wieku, ale za to są coraz bardziej kosztowne – wynika z danych Centre for Research on the Epidemiology of Disasters (CRED) zamieszczanych na portalu EM-DAT. W latach 2010-2017 średniorocznie zdarzało się około 345 katastrof, które generowały szkody o wartości około 186 mld dol. Dla porównania, w latach 2000-2007 były to około 394 zdarzenia o wartości 106 mld dol., a w latach 1990-1997 dochodziło do średnio 245 katastrof, które kosztowały około 105 mld dol.

Statystykę wartości szkód za ostatnie lata znacząco zawyżyły tsunami połączone z trzęsieniem ziemi w Japonii w 2011 roku (szacunkowy koszt: 228 mld dol.) oraz trzy huragany – Harvey, Irma i Maria – które spustoszyły Morze Karaibskie i Zatokę Meksykańską w 2017 roku (koszt: 229 mld dol.).

W ubiegłym roku doszło do 318 katastrof naturalnych, które wyrządziły szkody o wartości około 314 mld dol. W ich wyniku blisko 10 000 osób zmarło, a 96 mln ludzi w jakiś sposób zostało poszkodowanych. Największe straty nominalne poniosły USA (o wartości około 186 mld dol.), Portoryko (68 mld dol.) oraz Chiny (18 mld dol.).

Biorąc zaś pod uwagę relację zniszczeń do wielkości gospodarki, najbardziej dotknięte zostały karaibskie wyspy: Sint Maarten, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Turks i Caicos, Portoryko. Tak wynika z danych CRED. Munich Re podaje jeszcze większą wartość strat spowodowanych katastrofami: 340 mld dol. Eksperci przewidują, że ekstremalne zjawiska pogodowe będą w przyszłości pojawiać się coraz częściej, na skutek zmian klimatu. Rok 2017 to był przedsmak tego, czego możemy się spodziewać – ostrzega dr Torsten Jeworrek z Munich Re.

Rosną koszty finansowe klęsk żywiołowych

Zdaniem prof. Nialla Kishtainy’ego z London School of Economics, najbardziej narażone na szkody wywołane żywiołami są słabo rozwinięte gospodarki.

– Zazwyczaj są one mało zróżnicowane, nastawione na rolnictwo. Im gospodarka bardziej zaawansowana, im większy w niej udział ma przemysł i usługi, tym jest mniej wrażliwa na wstrząsy wywoływane przez katastrofy naturalne – tłumaczy prof. Kishtainy.

Rosnące koszty szalejących żywiołów nie oznaczają nic dobrego nie tylko dla gospodarki jako całości, ale także dla firm ubezpieczeniowych.

– Huragany Harvey, Irma i Maria zmusiły towarzystwa ubezpieczeniowe do wypłaty około 135 mld dol. odszkodowań. Jeśli potraktujemy to jako jedną szkodę, była to najwyższa szkoda w historii branży. I to pomimo tego, że jeśli chodzi o szkody na terenie USA, to tylko około 40 proc. zniszczonego mienia było ubezpieczone – mówi Daniel Aschoff z Allianz Global.

Polska nie leży na trasie żywiołów

Katastrofa naturalna to, naukowo rzecz ujmując, obecność żywiołu na terenie o istotnym potencjale strat ludzkich i materialnych. Takie zjawisko ekstremalne może prowadzić nawet do załamania równowagi w ekosystemie, czyli np. do zaniku występowania populacji ludzkiej na danym obszarze.

Katastrofy naturalne występują głównie w Ameryce Północnej, Łacińskiej i Azji. „Region, w którym zlokalizowane są kraje wspólnoty ASEAN [Azja – przyp. red.], jest stosunkowo często nawiedzany przez katastrofy naturalne, co bezpośrednio przekłada się na sytuację ekonomiczną krajów członkowskich. Większość krajów ASEAN to gospodarki rozwijające się, zatem każde spowolnienie gospodarcze spowodowane klęską naturalną ma ogromne znaczenie dla rozwoju ekonomicznego i społecznego poszczególnych krajów. […] Występujące katastrofy naturalne mogą przyczynić się do spadku produkcji w sieciach produkcyjnych, co w konsekwencji może przełożyć się na bezpieczeństwo ekonomiczne narodów ASEAN” – stwierdziły Anna Kuropka i Anna H. Jankowiak z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu w artykule „Wpływ katastrof naturalnych na gospodarkę i sieci produkcyjne w ASEAN” (Prace naukowe UEW, nr 447/2016).

Stary Kontynent też jest nękany przez różne gwałtowne zdarzenia o naturalnym źródle pochodzenia – są to głównie powodzie, susze i wichury. W 1993 roku Belgię, Francję i Niemcy nawiedziły powodzie, podobnie jak Europę Środkową w 2010 roku. W 1999 roku przez Francję przeszedł huragan Lothar. W 2004 roku Hiszpanię spustoszyły pożary lasów, w tym roku powtórkę widzimy w Grecji i Szwecji.

W Polsce w ostatnich dekadach dwie duże katastrofy naturalne, które dotknęły nasz kraj, to powodzie z lipca 1997 roku oraz z maja-czerwca 2010 roku. Szczególnie uderzyła w nasz kraj ta pierwsza, nazwana powodzią tysiąclecia: zginęło 56 osób, a szkody oszacowano na ok. 3,5 mld dol.

Według World Risk Index opracowywanego przez organizację Bündnis Entwicklung Hilft krajami najbardziej zagrożonymi katastrofami naturalnymi są te z basenu Pacyfiku: Vanuatu, Tonga, Filipiny. Jednymi z najbezpieczniejszych krajów pod tym względem są Katar, Malta oraz Arabia Saudyjska. Polska zajmuje 140 miejsce na liście 171 państw, jest więc w szerokiej czołówce najmniej zagrożonych katastrofami naturalnymi krajów na świecie.

Warto zdać sobie sprawę, że katastrofy naturalne mają nie tylko krótkoterminowy wpływ na gospodarkę (ubytek kapitału ludzkiego, straty materialne), ale również długoterminowy. Szkodzą na przykład krajom, dla których turystyka jest ważnym źródłem PKB. Analizę na ten temat przeprowadzili m.in. naukowcy z University of Wisconsin-Madison.

Mają też wpływ na wielkość przychodów podatkowych władz lokalnych. O ile w krótkim terminie tuż po ataku żywiołu wpływy do budżetów lokalnych mogą rosnąć, o tyle w długim terminie raczej będą spadać. Ciekawą analizę na ten temat przeprowadzili naukowcy z University of North Texas, biorąc pod lupę finanse trzech miast amerykańskich dotkniętych huraganem Ike w 2008 roku.

Żywioł wpływa na historię

Co jakiś czas w dziejach ludzkości pojawiają się tak potężne i niszczycielskie katastrofy naturalne, że z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż zmieniają bieg historii oraz mają znaczący negatywny wpływ na gospodarki całych regionów i krajów. Przywołam tutaj kilka z nich, w ramach subiektywnego wyboru.

Erupcja Wezuwiusza, zniszczone Pompeje (79 rok n.e.)

Pompeje były kwitnącym portem podległym Imperium Rzymskiemu (jedną z tzw. kolonii sullańskich), dopóki nie zniknęły pod 6-metrową warstwą popiołu. Sprawił to wybuch wulkanu Wezuwiusz, który miał miejsce pod koniec sierpnia 79 roku.

Nadużyciem byłoby napisanie, że ta katastrofa zmieniła bieg historii, albo że zniszczenie tego portu znacząco osłabiło imperium. Jednak faktem jest, że nigdy później ważne miasto, stanowiące ośrodek gospodarczy, nie zostało zniszczone w całości w tak spektakularny sposób. Znaczenie tego wydarzenia, proporcjonalnie, było dla starożytnego Rzymu zapewne większe, niż np. trzęsienie ziemi w Kobe (1995) dla Japonii, czy zalanie Nowego Orleanu dla USA na skutek huraganu Katrina (2005). Porównać je można chyba jedynie do zniszczenia portugalskiej Lizbony przez trzęsienie ziemi w 1755 roku.

Epidemia dżumy w Europie (XIV wiek)

Przyszła z Chin, jak ustalili współcześni naukowcy. Zaatakowała Stary Kontynent od południowego wschodu. Zredukowała populację Europy o około jedną trzecią, z około 450 mln do około 350 mln ludzi. Dżuma. Czarna Śmierć.

„Wiosną tego roku mór począł w przedziwny sposób okrutne spustoszenia czynić. Choroba nie objawiała się u nas tak, jak na Wschodzie, gdzie zwykłym znamieniem niechybnej śmierci był upływ krwi z nosa. Zaczynała się ona równie u mężczyzn jak u kobiet od tego, że w pachwinach i pod pachą pojawiały się nabrzmienia, przyjmujące kształt jabłka albo jajka i zwane przez lud szyszkami. Wkrótce te śmiertelne opuchliny pojawiały się i na innych częściach ciała; od tej chwili zmieniał się charakter choroby: na rękach, biodrach i indziej występowały czarne albo sine plamy; u jednych były one wielkie i rzadkie, u drugich skupione i drobne. Na chorobę tę nie miała środka sztuka medyczna; bezsilni byli też wszyscy lekarze” – pisał Giovanni Boccaccio w „Dekameronie”.

O skubaniu gęsi – krótka historia ekonomii

– Uważam, że Czarna Śmierć jest najważniejszą katastrofą naturalną w historii ludzkości, a na pewno jedną z kilku najważniejszych. Doprowadziła do bolesnej dla Europy destrukcji populacji, a tym samym do pojawienia się niedoborów siły roboczej. To z kolei skutkowało znaczną zwyżką wynagrodzeń, a potem doprowadziło pośrednio do pojawienia się kapitalizmu w zalążkowej formie – mówi prof. Niall Kishtainy z London School of Economics, autor poczytnej „Krótkiej historii ekonomii”.

Więcej o ekonomicznych skutkach Czarnej Śmierci można przeczytać choćby w artykule, który ukazał się kilka ładnych lat temu na łamach The Economist. „Czy Czarna Śmierć wywołała rewolucję chłopską we Francji w roku 1358? […] Czy masowe wymieranie nauczycieli doprowadziło do pojawienia się uniwersytetów? Być może. Wielu historyków wskazuje, że Czarna Śmierć była granicą pomiędzy średniowieczem a kolejnymi epokami” – napisał publicysta The Economist.

Trzęsienie ziemi w Lizbonie (1755 r.)

W listopadzie 1755 roku Bóg z niewiadomych powodów postanowił niemal doszczętnie zniszczyć katolicką Lizbonę. Zaczęło się od trzęsienia ziemi, potem nadeszła fala tsunami, a następnie wybuchły pożary. Zginęło około 90 000 ludzi (jedna trzecia mieszkańców), a 85 proc. zabudowy miasta zostało zrównane ziemią. „Dlaczego Lizbona?” – zapytał po prostu Wolter w swoim „Poemacie o trzęsieniu ziemi w Lizbonie”.

Poza oczywistymi kosztami gospodarczymi (Król Józef I, który przeżył przez przypadek, nakazał natychmiastową odbudowę), trzęsienie to miało również konsekwencje polityczne. Król wykorzystał je do pogłębienia absolutyzmu. Misję odbudowy Lizbony powierzył markizowi de Pombal, a ten wywiązał się z niej bez zarzutu. W ten sposób zmniejszyło się polityczne znaczenie portugalskiej arystokracji. Magnacka rodzina Tavora podjęła próbę zabicia króla. W ten sposób, poprzez wewnętrzne zamieszanie, Portugalia osłabiła się na arenie międzynarodowej i już nigdy nie odzyskała swojej potęgi.

Zaraza ziemniaczana w Irlandii (1845 r.)

Pierwotniak grzybopodobny, łac. Phytophthora infestans, w roku 1845 zaatakował uprawy ziemniaków w Irlandii. Zaraza nie odpuszczała przez 4 lata. Populacja Zielonej Wyspy zmniejszyła się wówczas o 20 proc., wielu ludzi umarło z głodu, a około 2 mln wyemigrowało do USA. Czy dzisiejsza Ameryka wyglądałaby tak samo, gdyby nie masowa imigracja z Irlandii w XIX wieku? A dzisiejsza Irlandia?

Wielka susza na Sycylii (1893 r.)

To był upalny rok na Sycylii. Słońce nie miało litości ani dla drzewek oliwkowych, ani cytrusów, ani dla pszenicy i winorośli. Zbiory były o około 65 proc. niższe niż w poprzednich latach. Ta klęska była podglebiem do rozwoju ruchu socjalistycznego Fasci Siciliani dei Lavoratori. Ruch podburzał lud, pracowników plantacji. Właściciele ziemscy wystąpili do rządu w Rzymie o pomoc, ale jej nie otrzymali. Zwrócili się wiec do mafii, organizacji, która działała wówczas głównie w Palermo i okolicach. Po kilku miesiącach rozruchów socjalistyczna bojówka została zdelegalizowana, a mafia zyskała status prywatnej policji. Bliżej z tą historią można zapoznać się dzięki publikacji opracowanej pod batutą znanego ekonomisty Darona Acemoglu.

Jak duże konsekwencje miał wzrost siły mafii dla dalszej historii politycznej i gospodarczej Włoch nie trzeba tłumaczyć. Mafia stała się pasożytniczym tworem działającym w przestrzeni między państwem włoskim a społeczeństwem. Wszystkich łupiła i wszystkich chroniła – głównie przed samą sobą. Wydaje się, że i dziś odgrywa na Półwyspie Apenińskim niemałą rolę w życiu politycznym i gospodarczym. W fascynujący sposób historię mafii i jej wpływu na Italię przedstawił Peter Robb w książce „Sycylijski mrok” (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013).

Wielkie trzęsienie ziemi Kanto w Japonii (1923 r.)

Trzęsienie ziemi Kanto trwało tylko 4 minuty. Te 4 minuty nadały kierunek polityce gospodarczej Japonii na całe dziesięciolecia. Wiele miast na wyspie Honsiu zostało niemal zrównanych z ziemią. Zginęło około 150 000 ludzi. „Ekonomicznym skutkiem trzęsienia ziemi było wiele bankructw i recesja gospodarki. Rząd starał się przeciwdziałać negatywnym skutkom tego kataklizmu, finansując swe działania emisją specjalnych obligacji. Kiedy w 1927 roku rząd zaproponował wykup tych obligacji, po kraju rozeszła się plotka, że banki je posiadające zbankrutują. Skutkiem runu na banki było bankructwo 37 z nich” – przypomniał J. Charles Schencking w artykule “The Great Kanto Earthquake and the Culture of Catastrophe and Reconstruction in 1920s Japan”.

Tyle skutków bezpośrednich. Pośrednim efektem trzęsienia ziemi Kanto było skierowanie gospodarki Japonii na tory interwencjonizmu państwowego – przekonuje Marcin Mrowiec w książce „Austriacka Szkoła Ekonomii. Jak może pomóc wyjaśnić stagnację gospodarki Japonii”. „Trawestując znane powiedzenie, odnoszące się do filmów Hitchcocka, można powiedzieć, że aktywna polityka gospodarcza w XX-wiecznej Japonii zaczęła się od trzęsienia ziemi w roku 1923, a później natężenie interwencjonizmu już tylko rosło” – przekonuje Mrowiec.

Cyklon Bhola i powstanie Bangladeszu (1970 r.)

W listopadzie 1970 roku potężny cyklon Bhola spustoszył Pakistan Wschodni. Zginęło około 500 000 ludzi. Na skutek tak olbrzymich strat ludzkich i materialnych tempo wzrostu PKB tąpnęło. W latach 1968-70 wynosiło średnio 5,4 proc., tymczasem w 1971 roku spadło do -5,5 proc., a w roku 1972 recesja była nawet głębsza (-14 proc.) – mówią dane Banku Światowego.

W Pakistanie losy pobratymców z Pakistanu Wschodniego nie wywarły niemal żadnego wrażenia. Pakistan Wschodni podjął próby wybicia się na niepodległość. W 1971 roku wybuchła niezwykle krwawa wojna domowa, która kosztowała życie nawet około 1,5 mln ludzi. W końcu w marcu 1971 roku Pakistan Wschodni ogłosił niepodległość od Pakistanu, dzięki pomocy militarnej ze strony Indii.

Pomimo wysiłków społeczności międzynarodowej, Bangladesz pozostaje jednym z najbiedniejszych krajów świata, a na drodze jego rozwoju stają cyklony. W trakcie ostatnich 30 lat kraj ten nawiedziło 16 takich katastrof, z czego największa miała miejsce w 1991 roku (zginęło około 100 000 ludzi).


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test