Kraje, które wychowują ludzi najbardziej wydajnych

06.12.2018
Opracowane przez instytucje międzynarodowe miary kapitału ludzkiego służą nie tylko celom porównawczym w skali międzynarodowej. Wskaźniki mają być także narzędziami motywującymi rządy do przeprowadzania reform.


Mimo reputacji ponuraków ekonomiści, podobnie jak literaci, często bawią się metaforami i porównaniami. Jak zauważyła Deirdre McCloskey z Uniwersytetu Illinois, jednym ze znanych przykładów jest pojęcie „kapitału ludzkiego”.

Jednak w przeciwieństwie do poetów ekonomiści wolą przedstawiać swoje analogie ilościowo – starając się przykładowo zmierzyć, czy wspominana w szekspirowskim sonecie ukochana jest o 15 proc., czy o 20 proc. piękniejsza i słodsza od letniego dnia.

W tym właśnie duchu Bank Światowy zaprezentował nową miarę kapitału ludzkiego w 157 krajach. Nowy indeks łączy w sobie pięć wskaźników zdrowia i edukacji. Należą do nich m.in. prawdopodobieństwo śmierci przed ukończeniem piątego roku życia oraz pomiędzy 15 a 60 rokiem życia, prawdopodobieństwo zahamowania wzrostu, liczba lat kształcenia przeciętnego dziecka do czasu ukończenia 18 roku życia oraz wyniki, na jakie może ono liczyć w szkolnych testach. Celem indeksu jest zmierzenie, ile kapitału ludzkiego może zgromadzić osoba urodzona dzisiaj w danym kraju. Nowy indeks Banku Światowego idzie w ślady podobnego indeksu, przygotowanego dla 195 państw przez Instytut Miar Zdrowotnych i Ewaluacji (Institute for Health Metrics and Evaluation, IHME) i opublikowanego w czasopiśmie medycznym Lancet.

Oba indeksy mają w zamierzeniu odzwierciedlać nie tylko ilość, ale również jakość oświaty. Coraz więcej krajów bierze obecnie udział w takich przedsięwzięciach, jak np. Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (Programme for International Student Assessment, PISA). W 2015 roku badania te objęły uczniów w 72 państwach. Przy odrobinie wysiłku można zapewnić porównywalność tych rozmaitych pomiarów. Pozwala to badaczom wyliczyć, ile wart jest rok nauki szkolnej w różnych częściach świata. Dla przykładu Bank Światowy obliczył, że ​​rok edukacji w Afryce Południowej wart jest jedynie około 60 proc. tego, co w Singapurze.

Podjęta przez Francję decyzja o wprowadzeniu obowiązku szkolnego dla trzylatków poprawi jej pozycję w rankingu, gdy tylko pierwsze dzieci zostaną przyjęte do przedszkoli, na długo zanim realne korzyści ze zmiany odczuje gospodarka.

Jak można się było spodziewać, między tymi dwoma indeksami występuje ścisła korelacja. Stany Zjednoczone zajmują 24. miejsce w nowym indeksie Banku Światowego i 27. miejsce w indeksie IHME. Chiny zajmują 46. miejsce w pierwszym oraz 44. miejsce w drugim rankingu. Jednak pojawiają się również zauważalne rozbieżności. W indeksie Banku Światowego Bangladesz osiąga przykładowo wynik lepszy niż Indie, Wietnam wypada lepiej niż Malezja, a Wielka Brytania radzi sobie lepiej niż Francja. Żaden z tych wyników nie powtarza się jednak w rankingu IHME.

Miejsce na szczycie dwóch rankingów również zajmują dwa różne państwa. W badaniu Banku Światowego prowadzi Singapur. Państwo to zajmuje jednak dopiero 13. miejsce w indeksie IHME, w którym na pierwszym miejscu sklasyfikowana została Finlandia. Ta rozbieżność odzwierciedla dwie różnice w przyjętym podejściu metodologicznym. Bank Światowy ignoruje w swojej metodologii wykształcenie wyższe (które jest bardziej powszechne w Finlandii niż w Singapurze). Do tego przyjęte przez Bank miary poziomu zdrowia (wskaźniki zahamowania prawidłowego wzrostu i przeżywalności dzieci) są zbyt surowe i niedokładne, aby pozwolić na odróżnienie zdrowej populacji Singapuru od jeszcze zdrowszej populacji Finlandii.

Przedstawione indeksy kapitału ludzkiego nie zostały przygotowane jedynie w celu przeprowadzenia pomiarów. Mają one być również narzędziami motywacyjnymi. Bank Światowy obawia się bowiem, że rządy nie inwestują wystarczająco dużo w kapitał ludzki, ponieważ na efekty takich działań trzeba długo czekać i zazwyczaj ujawniają się one w niezbyt widowiskowy sposób. Dzięki uszeregowaniu państw od najlepszych do najgorszych indeksy te mogą oddziaływać na poczucie narodowej dumy i ducha współzawodnictwa poszczególnych rządów, podobnie jak publikowany przez Bank Światowy coroczny indeks oceny łatwości prowadzenia działalności gospodarczej.

Oba indeksy mają również w zamierzeniu reagować na przeprowadzane reformy. Mają być ukierunkowane na przyszłość i mają mierzyć kapitał ludzki, który zostanie zgromadzony, jeśli noworodek dorastać będzie w obecnie panujących warunkach zdrowotnych i edukacyjnych. Dla przykładu, podjęta przez Francję decyzja o wprowadzeniu obowiązku szkolnego dla trzylatków poprawi jej pozycję w rankingu, gdy tylko pierwsze dzieci zostaną przyjęte do przedszkoli, na długo zanim realne korzyści ze zmiany odczuje gospodarka.

Opracowany przez Bank Światowy indeks daje dodatkowy bodziec do reform. W indeksie wykorzystano bowiem wnioski z badań dotyczących korzyści ekonomicznych wynikających ze zdrowia i edukacji. Poszczególnym komponentom indeksu przypisano wagi odpowiadające ich wkładowi we wzrost produktywności. Jeśli jakiś kraj podwoi swój wynik w zakresie kapitału ludzkiego, powinien on, w dłuższej perspektywie, podwoić swój wskaźnik PKB na osobę w porównaniu do scenariusza, w którym ten wynik pozostałby niezmieniony. Taka perspektywa powinna zainteresować każdy rząd.

Niestety, w indeksie wciąż występują pewne niedociągnięcia wynikające z braku danych i niepełnego zrozumienia rzeczywistości przez ekonomistów. Dla przykładu, wciąż niejasny pozostaje związek pomiędzy zahamowaniem prawidłowego wzrostu a produktywnością. Państwa oficjalnie rejestrują tylko 65 proc. wszystkich urodzeń i tylko 38 proc. zgonów. W wielu krajach sprawdziany umiejętności uczniów przeprowadzane są rzadko. Jeśli uczniowie nie podchodzą do żadnych egzaminów aż do 15 roku życia, to wszelkie reformy pomagające w nauce uczniom szkół podstawowych nie poprawią pozycji danego kraju w rankingu, dopóki nie dorosną oni na tyle, aby pomyślnie zdać testy.

Bank Światowy sam zasygnalizował te braki w zakresie danych. Bank ma nadzieję, że samo istnienie indeksu zmotywuje rządy do gromadzenia informacji potrzebnych do jego prawidłowego przygotowania. Posiłkując się kolejną metaforą lubianą przez profesor McCloskey, możemy powiedzieć, że Bank Światowy zbudował piękny, sportowy samochód. Teraz musi jedynie wystarczająco zawstydzić rządy, aby skłonić je do zbudowania dróg, po których mógłby on jeździć.

Niniejszy artykuł ukazał się w dziale „Finanse i ekonomia” papierowego wydania The Economist pod tytułem „Metafora motywacyjna”.

© [2018] The Economist Intelligence Unit Limited

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie www.viewswire.com.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły