Mołdawia: winiarze szukają spokoju

19.03.2012
Na przedmieściach Kiszyniowa działa największa na świecie piwnica win Cricova - 150 km podziemnych korytarzy. Przemysł winiarski jest najbardziej znaczącą gałęzią kompleksu rolno-przemysłowego Mołdawii i daje jej 7. miejsce w świecie pod względem wielkości eksportu win. Teraz Mołdawia chciałaby więcej i liczy, że dostanie to dzięki nowemu prezydentowi.

Nicolae Timofti, nowy prezydent Mołdawii (Fot. PAP)


Eksport produkcji winiarskiej stanowi 25 proc. całego eksportu Mołdawii. Ten niewielki kraj wielkości województwa mazowieckiego zajmuje 7. miejsce w świecie pod względem wielkości eksportu win (udział w światowym eksporcie 4 proc.) i wyprzedza Niemcy, Argentynę i Portugalię, ustępując tylko znanym, największym eksporterom jak Francja, Włochy, Hiszpania, USA, Australia, Chile. Daje to Mołdawii 12. miejsce w świecie pod względem dochodów z eksportu wina (1,4 proc. światowego eksportu). Uprawa winorośli zajmuje 147 tys. ha tj., 7,4 proc. powierzchni użytków rolnych Mołdawii. Stanowi to 2,3 proc. całego obszaru hodowli winorośli w świecie. W 2007 roku eksport win przynosił 8 proc. dochodów budżetu. Stanowiło to 14,9 proc. PKB.

Czasy nie są jednak dla mołdawskiego wina najbardziej korzystne gdyż powierzchnia upraw 147 tys. ha obecnie jest znacznie mniejsza niż w roku 1960, kiedy osiągała 220 tys. ha. Kampania antyalkoholowa w czasach Gorbaczowa, załamanie gospodarcze po rozpadzie ZSRR i słaba kondycja finansowa państwa, zmiany struktury własności ziemi spowodowały kurczenie się obszaru upraw i niekorzystne zmiany w stanie upraw winorośli.

Ze wszystkich jednak gałęzi gospodarki silnie dotkniętych ostatnim kryzysem tylko rolnictwo w pełni odrobiło straty – ta branża osiągnęła 7,2 proc. wzrostu.

Mołdawia stoi dziś przed bardzo poważnym zadaniem przełamania kryzysu władzy. Kilka dni temu, dopiero w piątym podejściu, udało się tam wreszcie wybrać prezydenta – cztery poprzednie próby nie przyniosły rezultatu. 63-letni Nicolae Timofti, wieloletni sędzia, szef Najwyższej Rady Sądowniczej, jest bezpartyjny. Jego wybór daje szansę na głębszą integrację Mołdawii z Zachodem.
W jakim kierunku podąży Mołdawia – na Zachód czy na Wschód? Wybierze UE czy Unię Celną w ramach WNP?

– Mołdawia musi być pomostem między Wschodem i Zachodem – powiedział nowo wybrany prezydent.

Reformy

Gospodarka Mołdawii wymaga wsparcia, ale nie można jednoznacznie powiedzieć, że jej kondycja  jest zła.  Po silnym spadku PKB w 2009 r.(o 6 proc.) już w następnym wskaźnik ten wzrósł o prawie 7 proc. Także w ubiegłym roku utrzymane zostało podobne tempo wzrostu. W ubiegłym roku dobre tempo wzrostu PKB zostało utrzymane i wyniosło ponad 8 proc. Według prognoz instytucji finansowych (oczywiście bardzo niepewnych w obecnym stanie finansów światowych) do 2016 średnioroczne tempo wzrostu w Mołdawii powinno wynieść ok. 4,5 proc.

Wynika to głównie z pokonania pierwszej fali kryzysu gospodarczego w świecie, ale także ze specyfiki samej Mołdawii, której poważną część dochodu stanowią zarobki gastarbeiterów zatrudnionych w Rosji i w szeregu państw europejskich, szczególnie romańskich, czyli najbardziej dotkniętych kryzysem, jak Portugalia, Hiszpania i Włochy, a poza nimi także w Grecji i Izraelu.

Sytuacja ta ma dwojakie skutki. Z jednej strony ożywia popyt wewnętrzny stwarzając warunki dla wzrostu produkcji – w 2010 r. także eksport wzrósł o 12,8 proc. Z drugiej jednak, stały strumień waluty z zagranicy powoduje jej nadmiar na rynku wewnętrznym i utrzymywanie się wysokiego kursu leja wobec dolara i euro. Jeśli w ostatnich latach w sąsiedniej Ukrainie wartość hrywny spadła o połowę, obniżył się także kurs rubla, a kurs mołdawskiego leja utrzymuje się na niemal niezmienionym poziomie to jasne jest, że znacznie zmniejsza to konkurencyjność mołdawskiego eksportu w porównaniu z innymi państwami.

W 2010 r. saldo ujemne w handlu zagranicznym wynosiło 482,3 mln dol.  Import w 2010 r. rósł szybciej niż eksport osiągając 13,7 proc. wzrostu. Bilans płatniczy był niekorzystny, gdyż wydatki na import są dwukrotnie wyższe od wpływów z eksportu. Po 3 kwartałach 2011r. deficyt bilansu handlowego osiągnął 2.144,1 mln dol. i zwiększył się w porównaniu z rokiem 2010 o 495,3 mln dol. tj. o 30 proc. Eksport osiągnął w tym czasie wartość 1,549 mld dol. (wzrost o 56,9 proc.) a import wzrósł o 40,1 proc. osiągając 3,693 mld dol. Tym samym ujemne saldo bilansu handlowego wzrosło z 37,5 proc. w roku 2010 do 42 proc. w roku 2011.

Struktura wymiany towarowej Mołdawii z zagranicą w trzech kwartałach 2011 roku przedstawia się następująco: przeważa eksport do państw UE (50 proc. całości), który wyniósł 774,8 mln dol. (wzrost o 62,8 proc.). Eksport do państw WNP (ogółem 40,4 proc.) wyniósł 625,6 mln dol. (wzrost o 60,4 proc.). W tym samym okresie import z państw UE wyniósł 1,642 mld dol. (wzrost o 38,2 proc.) i stanowił 44,5 proc. ogółu. Import z państw WNP wyniósł 191,7 mln dol. (wzrost o 42,9 proc.) co stanowiło 32,3 proc. całego importu Mołdawii.

Eksport Mołdawii do Polski za rok 2010 wyniósł 50,722 mln dol., a import 154,810 tys. dol. Ujemne saldo wyniosło -104.088 mln (tys.) dol. Najwyższe ujemne saldo zanotowała Mołdawia z Ukrainą (-371,4 mln dol.), Chinami, (- 280,4 mln dol.), Niemcami (-206,3 mln dol.) i Turcją (- 205,6 mln dol.).

Największymi piwnicami win w Mołdawii są Milești Mici (Małe Mileszty) oraz Cricova. Obie miejscowości leżą pod Kiszyniowem przy czym Cricova wręcz na jego obrzeżu. Jest najbardziej znaną piwnicą, gdyż znajduje się tam podziemna fabryka znakomitych szampanów, bardzo bogata kolekcja win z b. ZSRR oraz wielu krajów świata, w tym prywatna kolekcja win Gȍringa (z butelką likierowanego wina palestyńskiego z 1902 r. wartą na aukcji setki tysięcy dolarów). Podejmowani są tam wszyscy oficjalni goście z innych krajów. Niegdyś piwnicę odwiedził Jurij Gagarin, który wyszedł stamtąd dopiero po trzech dniach.

Zgodnie z ustawą z 2003 r. kombinat win Cricova został uznany za obiekt narodowego dziedzictwa kulturalnego Republiki Mołdawii. Jest on własnością państwową i nie podlega prywatyzacji – w całości ani w żadnej jego części.

Milești Mici ma też wiele uroku, nie jest aż tak uprzemysłowiona i przez to panuje tam bardziej oryginalny, nieco staroświecki nastrój. Piwnice są niemal w każdym rejonie Mołdawii, choć już nie tak okazałe, to wina są tam przednie np. w Gagauzji (Ceadyr Lunga, Comrat), albo w rejonie Stefan Voda (Negru de Purcari).

Potrzebni inwestorzy

Mołdawii bardzo brakuje zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Takie inwestycje mają miejsce w sektorze finansowym, w handlu, na rynku nieruchomości, w sektorze energetycznym. Szczególnie potrzebne są one w sektorze agrarnym i przetwórstwie płodów rolnych. Mołdawia zawiera w tym celu z wieloma krajami, w tym z Polską, umowy o wzajemnej ochronie inwestycji. Pozytywnym efektem takich działań stał się zakup w ubiegłym roku dużej mołdawskiej cukrowni „Cupcini SRL” przez polską Krajową Spółkę Cukrową za 200 mln dol.

Zachętę dla inwestowania w Mołdawii mają tworzyć specjalne strefy ekonomiczne funkcjonujące na bardzo dogodnych warunkach. Spośród siedmiu takich stref najbardziej znaczące są „Expo-Business” w Kiszyniowie, „Ungheni”, oraz „Tvardiţa”. Inną formą zachęty są tzw. „techno-parki” gdzie obowiązują znaczne ulgi celne i zwolnienie z VAT dla inwestorów. Obecnie są to „Otaci-Business”, „Taraclia” oraz „Vulcânești”. Wprawdzie w ramach walki z deficytem budżetowym od 2012 roku przywrócony został podatek korporacyjny, ale jego stawka jest nadal bardzo niska i wynosi on tylko 12 proc., co stwarza bardzo korzystne warunki dla inwestycji.

Ostatnio rząd premiera Vlada Filata zdecydował o podjęciu kolejnego etapu forsownej prywatyzacji. Podczas realizacji tej inicjatywy sprywatyzowane mają zostać m.in. takie obiekty jak znaczący dystrybutorzy energii elektrycznej (Bălți, Donduşeni), elektrociepłownie (Kiszyniów, Bălți), koncern Apele Moldovei (gospodarka wodna), Moldtransenergo, Moldresurs, Radiokomunikacja, przedsiębiorstwo lotnicze Agroavia, Międzynarodowy Port Lotniczy w Kiszyniowie, wojskowy port lotniczy Mărculeşti i największy mołdawski bank „Banca de Economii”, w którym udział państwa wynosi obecnie 56,13 proc.

Operacja ostatecznej prywatyzacji, która powinna znacząco zasilić budżet państwa, poprawić rentowność przedsiębiorstw i, w założeniu, ograniczyć skalę korupcji, ma zostać przeprowadzona w ciągu najbliższych pięciu lat.

Duże zainteresowanie tym projektem wykazuje biznes rumuński, który zamierza ostro konkurować z kapitałem rosyjskim. Nie wiadomo jednak jak obecna trudna sytuacja finansowa Rumunii wpłynie na realizację tych zamierzeń.

Scheda po ZSRR

O naszym wcale nie tak dalekim sąsiedzie w Polsce nie wiadomo niemal nic. Żeby zrozumieć bieżące wydarzenia i decyzje w Mołdawii trzeba się na chwilę cofnąć w czasie i poznać tło.

W okresie gorbaczowowskiej pieriestrojki w Mołdawii, podobnie jak w sąsiednich republikach słowiańskich i bałtyckich, powstał Front Narodowy, w którym popularna była idea zjednoczenia z Rumunią. Po rozpadzie ZSRR w grudniu 1991 r. społeczeństwo było na tym tle silnie podzielone, a w lewobrzeżnej Mołdawii, tzw. Naddniestrzu, doszło do buntu przeciw możliwej „rumunizacji” Mołdawii. W regionie tym, który nigdy nie należał do Rumunii (w okresie międzywojennym stanowiło mołdawską autonomię w ramach Ukraińskiej SRS), proporcje etniczne były bardziej korzystne dla Rosjan i Ukraińców, a ponadto stacjonowała tam 14 armia sowiecka pod dowództwem gen. Aleksandra Lebiedzia, co ułatwiło faktyczną separację Naddniestrza od władz w Kiszyniowie.

Rosja, sprzyjała podziałowi państwa mołdawskiego, gdyż pozwoliło to resztkom 14 armii uzyskać status „sił pokojowych” i na długie lata pozostać w strefie konfliktu, kontrolując sytuację w regionie. Nastrój narodowego entuzjazmu w Mołdawii po nieudanej operacji władz przeciw Naddniestrzu między styczniem a lipcem l992 r. szybko osłabł. Osiągnięciem tego okresu było tylko nadanie językowi rumuńskiemu statusu państwowego i zastąpienie cyrylicy pisownią łacińską.

Mołdawia prowadziła dość energiczne reformy gospodarcze, prywatyzując rolnictwo, przemysł, handel i usługi, wprowadzając własną walutę – lej i prowadząc dość restrykcyjną politykę makroekonomiczną, pozwalającą przez szereg lat utrzymywać stabilny kurs leja wobec dolara. Rozpad więzi ekonomicznych istniejących w ZSRR, a także brak własnych surowców energetycznych i trudności z ich transportem z Rosji przez terytorium Naddniestrza, dezintegracja własnej struktury przemysłowej, która znaczna część (ok.40 proc.) ulokowana była właśnie w małym regionie Naddniestrza, spowodował jednak drastyczny spadek PKB sięgający 40 proc. jego wartości z 1990 r.

Problemy ekonomiczne, a także brak postępów w rozwiązaniu konfliktu wokół Naddniestrza, w czym uczestniczyła Rosja, i OBWE, a potem także Ukraina, powodowały częste zmiany polityczne. Pierwszy prezydent Mołdawii, Mircea Snegur, po swojej pierwszej kadencji przegrał wybory z postkomunistycznym Petru Lucinschim, a ówczesna partia władzy ADPM, skupiająca głównie kadry postsowieckiej nomenklatury gospodarczej, przy której w 1994 r. przyjęto Konstytucję Mołdawii, po czterech latach rządów nawet nie weszła do Parlamentu.

Rządy Lucinschiego, nie przyniosły poprawy sytuacji i w 2000 r., po zmianie zasad wyboru prezydenta (głosowanie w Parlamencie zamiast wyborów powszechnych), nowym prezydentem został lider Partii Komunistów RM Vladimir Voronin. Jego partia uzyskała bezprzykładny sukces uzyskując konstytucyjną większość 71 spośród 104 mandatów w Parlamencie (co było pierwszym przypadkiem zwycięstwa komunistów w wolnych wyborach w skali europejskiej). Voronin i PKRM sprawowali władzę bez przeszkód przez dwie kadencje, nie zmieniając znacząco wcześniejszego wektora rozwoju, poza pewną poprawą sytuacji socjalnej ludności – podwyżka zarobków i świadczeń socjalnych, a zwłaszcza regularność ich wypłacania. Sprzyjała temu poprawa, po kryzysie 1998 r., sytuacji gospodarczej Rosji, z którą wszystkie byłe republiki są nadal silnie związane kooperacyjnie i handlowo.

Wzrost w Rosji indukował zatem podobny proces w całej przestrzeni postsowieckiej. Rządy komunistów przyniosły jednak zwiększenie autokratyzmu i korupcji, a nade wszystko nie przyniosły żadnego postępu w sprawie Naddniestrza, co miało stanowić główny cel i kartę atutową prezydentury Voronina. Przeciwnie, odmowa podpisania rosyjskiego planu federalizacji Mołdawii, tzw. planu Kozaka (Dmitrij Kozak) w 2003 r., spowodowała zaostrzenie stosunków z Moskwą i sankcje w postaci embarga na eksport mołdawskich win do Rosji, stanowiącego dotkliwy cios dla gospodarki mołdawskiej. Rosja dwukrotnie podwyższyła także ceny gazu, oraz przejęła za długi znaczną część mołdawskich aktywów gospodarczych, szczególnie w sferze energetyki.

Polityczny chaos

Po zakończeniu drugiej kadencji prezydenta Voronina, oraz parlamentu z większością komunistyczną, Mołdawia popadła w stan permanentnego kryzysu politycznego. W wyborach parlamentarnych w kwietniu 2009 r. komuniści ponownie zwyciężyli, ale do wyboru prezydenta zabrakło im jednego głosu. Opozycja oskarżyła jednak władze o fałszerstwa wyborcze. W tej sytuacji ujawniła się pewna charakterystyczna cecha mołdawskiego społeczeństwa. Mimo jego „rustykalnego” charakteru (ludność wiejska i zatrudniona w obsłudze rolnictwa stanowi tu nadal większość) Mołdawianie odznaczają się dużym temperamentem politycznym i poczuciem sprawiedliwości. Gotowi są do zorganizowanych i długotrwałych protestów, czego w okresie swej niepodległości dowiedli już niejednokrotnie.

Po gwałtownych demonstracjach w Kiszyniowie, władze musiały w lipcu powtórzyć wybory, w których 4-partyjna koalicja partii liberalnych i centroprawicowych (Partia Liberalna Mihaia Ghimpu, Demokratyczna Partia Mołdawii Mariana Lupu, Liberalno-Demokratyczna Partia Mołdawii Vlada Filata oraz Sojusz Nasza Mołdawia Dumitru Bragișa i Serafima Urechana) uzyskała przewagę nad komunistami, choć do wyboru głowy państwa zabrakło jej 8 głosów.

Wybory prezydenta w warunkach prowizorium konstytucyjnego były dwukrotnie powtarzane w 2010 roku. Przewaga czterech partii tworzących Koalicję dla Integracji Europejskiej (AIE) za każdym razem wzrastała, by w listopadzie 2010 r. uzyskać 52,1 proc. głosów wobec 39,2 proc. zdobytych przez komunistów. Wynik ten dał AIE 59 mandatów, tj. o 2 za mało dla wyboru prezydenta ze swego grona. Szanse na przełamanie impasu pojawiły się 4 listopada ub. roku kiedy trójka znaczących deputowanych PKRM opuściła szeregi frakcji.

Byli to wicepremier i minister gospodarki Igor Dodon, premier poprzedniego rządu Zinaida Greceanii, oraz przewodnicząca Ligi Kobiet RM Veronica Abramciuc. Bezwzględnym warunkiem frondystów było jednak wysunięcie na stanowisko prezydenta kandydatury Greceanii, która była także kandydatem Voronina. Dla liderów AIE warunek ten jest nie do przyjęcia i kolejna próba wyboru głowy państwa ponownie zakończyła się niepowodzeniem.

Sytuacja ta mogłaby się wydawać groteskowa, gdyby nie podejrzenie, iż za tymi personalnymi manewrami kryje się istotny motyw polityczny Rosji. Stało się jasne, iż Rosja wycofuje poparcie polityczne dla swej marionetki jaką był „prezydent” Naddniestrza Igor Smirnow. Ewolucja polityczna Mołdawii w kierunku europejskim wywoływała niepokój Moskwy i wiele wskazuje na to, że postanowiono tam „odnowić” władze Naddniestrza i doprowadzić do takiej sytuacji, gdy koalicja rządząca w Kiszyniowie, znajdując się w patowej sytuacji, postawiłaby na czele państwa zależną od komunistów i Moskwy byłą panią premier.

Taka strategia jest zgodna z generalną linią Władimira Putina, która powinna ulec wzmocnieniu po jego wyborze na nową kadencję prezydencką, zmierzającą do rozbudowy Unii Euroazjatyckiej na obszarze b. ZSRR. Wprawdzie w grudniowych wyborach w Naddniestrzu zwyciężył inny kandydat niż przewidywano na Kremlu, ale między aktualnym spikerem Rady Najwyższej Anatolijem Kamińskim i byłym spikerem tej Rady Jewgienijem Szewczukiem, który niespodziewanie wygrał z Kamińskim, nie ma istotnej różnicy. Moskwie chodziłoby zatem o rozprzestrzenienie wariantu naddniestrzańskiego na całą Mołdawię. Sporo wskazuje na to, że gra Moskwy nie jest beznadziejna.

Trudno przesądzić jak potoczą się losy tego małego państwa o trudnej do zdefiniowania tożsamości, w którym skupiają się wszystkie sprzeczności dawnego imperium, oraz krzyżują drogi rozwoju współczesnej Europy.

Po kolejnym kryzysie ekonomicznym lat 2008-2010, który poraził Rosję, a w ślad za nią Mołdawię, perspektywa integracji europejskiej stworzona przez AIE była główną siłą mobilizującą aktywną część społeczeństwa. A więc Zachód czy Wschód? UE czy Unia Celna w WNP? Premier Vlad Filat zdaje się już rozważać tę drugą opcję, podpisując na sesji szefów rządów państw WNP w Sankt Petersburgu umowę o liberalizacji handlu w ramach WNP. Szef misji UE w Kiszyniowie Dirk Schuebel ostrzegł, że jeśli w ślad za tym krokiem pójdzie przystąpienie do Unii Celnej, to zamknie to drogę do ścisłej współpracy Mołdawii z UE.

Historia

Mołdawia, państwo o rozmiarach nieco mniejszych od Mazowsza, jest u nas stosunkowo słabo znane, choć w historii wiele nas łączyło. W czasach swojej wielkości, w II poł. XV w. Stefan Wielki (Stefan cel Mare), najwybitniejszy władca Mołdawii, znacznie wówczas większej niż obecne, niepodległe państwo, został lennikiem Kazimierza Jagiellończyka. Jego silne wówczas księstwo stanowiło bufor chroniący terytoria Rzeczpospolitej przed rosnącą potęgą Turcji. Po Dniestrze przebiegała granica z Rzeczpospolitą i tam znajdują się takie znane z naszej historii i literatury miejsca jak choćby Raszków, gdzie toczyły się dramatyczne dzieje Pana Wołodyjowskiego.

Tuż przy jej granicy znajdują się miejsca chwały polskiego oręża – Chocim, Kamieniec Podolski, z drugiej strony – nad Prutem – Cecora, po której zginął jeden z największych polskich wojowników i mężów stanu, hetman Stanisław Żółkiewski. W następnych stuleciach księstwo mołdawskie zostało zdominowane przez Turków, a od 1812 r., jego wschodnia część, nazywana Besarabią i w przybliżeniu tożsama z obecną Mołdawią, weszła w skład imperium Rosyjskiego. Losy Polski pod rozbiorami i Mołdawii związały się ponownie. Wielu Polaków posiadało majątki na pograniczu Podola i Besarabii, na przełomie XIX i XX w. w Kiszyniowie i w całej Mołdawii pracowało wielu polskich specjalistów, lekarzy, prawników, urzędników, stąd wśród mieszkańców tak wiele polskich nazwisk.

Po rewolucji w Rosji Besarabia została przyłączona do Rumunii i wykształciła się tam grupa inteligencji myśląca w kategoriach europejskich, zdecydowanie antysowiecka, pod tym względem również pokrewna z polską przedwojenną inteligencją, zwłaszcza kresową, lwowsko-wileńską, która wcześniej szczególnie dotkliwie odczuwała praktyki rusyfikacyjne i która była ostoją polskiego patriotyzmu. W 1940 r. Mołdawia została na mocy układu Ribbentropa-Mołotowa zajęta przez ZSRR, a po wojnie stała się Mołdawską Socjalistyczną Republiką Sowiecką. Pokolenie wzrastające przed wojną w warunkach względnej wolności zostało poddane ciężkim represjom i procesowi gruntownej sowietyzacji. Swoją wielką karierę partyjną jako I sekretarz KC Mołdawskiej partii komunistycznej rozpoczynał tam Leonid Breżniew.

Mówiący w języku rumuńskim, choć „zmiękczonym” pod wpływem narodów słowiańskich, Mołdawianie stanowią większość ludności kraju. Obok nich zamieszkują tam jednak także Rosjanie, Ukraińcy, Gagauzi (ludność etnicznie turecka wyznająca prawosławie), Bułgarzy i mniejsze grupy – Żydzi (do II wojny światowej bardzo liczni), Polacy, Niemcy, Ormianie, Romowie i inne.

Mimo likwidacji klasy samodzielnych chłopów i strasznego głodu w latach 40-tych, Mołdawia przez cały okres powojenny zachowała swój agrarny charakter, oparty na niezwykle urodzajnych czarnoziemnych glebach, obok Kubania najbogatszych w całym ZSRR. Była ona znana w ZSRR i poza jego granicami przede wszystkim z doskonałych win i koniaków, a także owoców.

Autor jest  politologiem. Był ambasadorem RP w Mołdawii, spędził tam przeszło pięć lat, pracował też w ambasadzie w Moskwie. Wykłada na Uniwersytecie  Warszawskim, w SGH i Collegium Civitas.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test