O skubaniu gęsi – krótka historia ekonomii

28.01.2018
Napisanie krótkiej historii ekonomii jest wyzwaniem. Napisanie jej tak, by była zrozumiała i ciekawa dla nastolatków, jest sztuką prawie niemożliwą. Niall Kishtainy, profesor London School of Economics, podjął się tej misji. Jak mu poszło?


Czy można zmieścić historię ekonomii na 290 stronach zadrukowanych czcionką przyzwoitej wielkości? Czy można ją zaprezentować tak, by zaciekawiła nawet mało zainteresowanego tematem nastolatka i stała się dla niego zrozumiała?

Taką próbę odważył się podjąć Niall Kishtainy, profesor London School of Economics, były doradca rządu brytyjskiego ds. polityki gospodarczej. Jego „Krótka historia ekonomii” ukazała się po polsku (Wydawnictwo RM, Warszawa 2017).

Historia ekonomii zaprezentowana jest w krótkich rozdziałach w porządku chronologicznym. Kishtainy prezentuje najważniejsze wydarzenia, prądy myślowe i postaci związane z szeroko pojmowaną nauką o gospodarowaniu od tysięcy lat. Zaczyna w Babilonie i starożytnej Grecji, zahacza tylko delikatnie o Średniowiecze, przybliżając osobę i myśl św. Tomasza z Akwinu, by największą część książki poświęcić XIX i XX wiekowi. Przedstawia myślicieli, bez których ekonomia nie istniałaby w dzisiejszej postaci, takich jak Adam Smith, Karol Marks czy John Maynard Keynes.

Chwała autorowi, że pozycja jest naprawdę aktualna, bo czytelnik poznaje także dokonania George’a Akerlofa, Daniela Kahnemana czy Thomasa Piketty’ego.

„Krótka historia ekonomii” jest daleka od sztampowości. To nie jest podręcznik, przy którym się ziewa. To napisana z niemałym polotem książka, popularyzująca naukę o gospodarowaniu.

„Możesz się uważać za szczęściarza, bo… trzymasz tę książkę w rękach. Najwyraźniej mogłeś sobie na nią pozwolić lub stać było na to osobę, od której ją dostałeś. Gdybyś pochodził z ubogiego kraju, musiałbyś utrzymać rodzinę za kilka dolarów dziennie. Większość pieniędzy wydawałbyś wówczas na jedzenie i tym samym nigdy byś >>Krótkiej historii ekonomii<< nie kupił”, zaczyna swoją książkę Kishtainy.

Dzieło naukowca z London School of Economics w niemal każdym rozdziale przemyca błyskotliwą myśl lub ciekawostkę, o której może nie wiedzieć (albo nie pamiętać) nawet osoba bardzo dobrze zapoznana z historią ekonomii. Zapadają w pamięć i bawią fragmenty, w których Kishtainy streszcza całą krytykę lichwy dokonaną przez św. Tomasza z Akwinu albo tłumaczy, co to jest użyteczność krańcowa na przykładzie kupowania coca-coli i hot-dogów.

Autor potrafi rozbawić cytując klasyka Jeana Baptiste-Colberta: „Sztukę pobierania podatków porównywać można do skubania gęsi: należy wyrwać z niej jak najwięcej piór przy jak najmniejszym syczeniu ptaka”. Zadziwia fantastycznie prostą i trafną definicją: „Teoria gier jest nauką o sytuacjach, w których jedna osoba działa pod wpływem osoby drugiej.”

Przywołuje również anegdoty i historyjki z historii ekonomii. Jedną z najciekawszych jest ta o przemysłowcu Danielu Drew, który na początku lat 60. XIX wieku zmanipulował nowojorskich maklerów giełdowych tak, że ci dopompowali kurs jednej ze spółek kolejowych, a Drew na tym zarobił. Odwiedził ich ulubioną kawiarnię i zgubił tam celowo – a niby przypadkiem – sfabrykowany dokument, z którego wynikało, że cena akcji tejże spółki kolejowej niechybnie pójdzie w górę.

Roth: Mamy władzę nad rynkiem

Kishtainy podejmuje również próby ratowania statusu ekonomistów, jako ekspertów w oczach laików. Przypomina, że, co prawda, nawet brytyjska królowa dziwiła się, iż żaden z brytyjskich analityków nie przewidział nadchodzącego krachu z lat 2007-2009, ale z drugiej strony ekonomiści mają niewątpliwe i niepodważalne sukcesy. Wśród nich wymienia np. stworzenie systemu umożliwiającego wymianę nerek pomiędzy dawcami a potrzebującymi bez używania pieniędzy (Alvin Roth – wywiad z nim obok) lub systemu aukcyjnego, umożliwiającego przeprowadzanie przez podmioty publiczne efektywnych licytacji (Paul Klemperer).

„Krótka historia ekonomii” została napisana w sposób bardzo przystępny. Narracja jest bardzo płynna, a język łatwo przyswajalny. Duża jest także zasługa tłumacza, Michała Zacharzewskiego. To bardzo ważne w przypadku publikacji trudnych zagadnień skierowanych do młodzieży.

Można znaleźć kilka słabych punktów „Krótkiej historii ekonomii”. Po pierwsze, nie wszystkie skomplikowane terminy są wyjaśnione. Zainteresowani sprawdzą w internecie, niezainteresowanych może to skłonić do porzucenia lektury.

Po drugie, pojawiają się w książce drobne nieścisłości. Na przykład w krajach satelickich ZSRR nie było komunizmu (jak chce tego Kishtainy w jednym z rozdziałów), był zaś realny socjalizm. Komunizm – w encyklopedycznym sensie – istniał przecież w historii świata tylko przez kilka chwil, krótszych niż mrugnięcie oka, w jakichś eksperymentalnych osadach („Nowa Harmonia” założona przez Roberta Owena w USA czy brazylijska kolonia „Cecylia” Giovanniego Rossiego). Ktoś może powiedzieć, że to błahe przejęzyczenie, ale z drugiej strony warto, by nawet najmłodsi czytelnicy poznawali prawdziwy sens słów i terminów, także tych ekonomicznych”.

Z pewnością jednym ze słabych punktów publikacji jest także brak grafik i wykresów, które ilustrowałyby niektóre omawiane teorie i problemy. Razi również agitacja w sprawie niezwykle popularnego w ostatnich latach tematu globalnego ocieplenia, który wedle jednych naukowców wiąże się ściśle z działalnością gospodarczą człowieka, a wedle innych niekoniecznie. Ten fragment pozostawia niesmak.

Oczywiście, publikacja Nialla Kishtainy’ego pomija wiele wydarzeń, prądów, teorii, postaci, no, ale gdyby tego nie robiła, nie byłaby krótka. Szkoda, że jednym z nielicznych polskich akcentów jest postać zatwardziałego komunisty, krzewiciela socjalizmu, zwolennika surowego etatyzmu, Oskara Langego.

Mimo kilku wad jest to jednak pozycja godna polecenia. Stosując szkolną skalę, można jej wystawić dość solidną czwórkę, ale chyba bez plusa.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły