Pieniądze i naśladowanie, czyli dlaczego warto słuchać starszych

23.12.2018
Kiedy w grę wchodzą pieniądze i musimy podejmować decyzje, częściej niż na własnych analizach polegamy na bezrefleksyjnym naśladowaniu tych, którzy radzą sobie lepiej od nas. Dlaczego tak postępujemy? Tłumaczy profesor Uniwersytetu Harvada Joseph Henrich.


W książce „The Secret of Our Success: How Culture Is Driving Human Evolution, Domesticating Our Species, and Making Us Smarter” (polski tytuł to „Sekret naszego sukcesu. Jak kultura prowadzi ewolucję, udomawia nasz gatunek i sprawia, że stajemy się mądrzejsi”) autor opisuje eksperyment przeprowadzony na studentach MBA. Podzielono ich na dwie grupy. Obie grupy miały za zadanie podzielić pieniądze między trzy dostępne opcje: A, B i C.

Ogłoszono im, jaka jest oczekiwana stopa zwrotu z każdej inwestycji oraz wariancje (statystyczne miary zmienności). Podano im także korelacje między poszczególnymi inwestycjami. Mogło z nich wynikać na przykład, że jeżeli wartość inwestycji A idzie w górę to wartość inwestycji B spada. Uczestnicy mogli pożyczyć pieniądze, by inwestować.

Podczas każdej rundy uczestnicy eksperymentu decydowali o inwestycjach i otrzymywali zyski z nich, o ile je osiągnęli. Na koniec każdej rundy gracze mogli zmienić decyzje inwestycyjne na kolejną rundę. Wszystkich rund było 16. Aby zmotywować uczestników, wyniki ich inwestycji miały istotny wpływ na ich ocenę na studiach MBA.

Praktyka ważniejsza niż teoria

Różnica między dwiema grupami na które podzielono graczy była taka, że w jednej drużynie podejmowali oni decyzje w izolacji, tzn. nie wiedzieli o decyzjach inwestycyjnych innych graczy i ich skutkach (dostawali tylko informacje o swojej stopie zwrotu). W drugiej grupie podawano skład portfeli wszystkich graczy i ich wyniki.

Rezultat eksperymentu zaskoczył ekonomistów. Uczestnicy eksperymentu w drugiej grupie nie wykorzystali danych, które otrzymali w sposób, jaki wynikałby z teorii ekonomii. Nie dokonali bowiem szczegółowych analiz co wpłynęło na dobre wyniki tych, których portfele osiągnęły najwyższą stopę zwrotu. Zamiast tego zwyczajnie kopiowali portfele najlepszych inwestorów.

Brak analizy jest o tyle istotny, że bez niej nie wiemy, czy dobry wynik inwestycji jest skutkiem świadomej strategii, czy też wziął się ze szczęścia. Mimo tego, grupa która miała dostęp do wyników inwestycyjnych innych graczy i w której dochodziło do bezrefleksyjnego kopiowania najlepszych osiągnęła lepsze rezultaty, niż grupa w której każdy dostawał informacje tylko o wynikach własnych inwestycji.

Tu warto wspomnieć, że eksperyment został tak zaprojektowany, iż informacje które otrzymali studenci były wystarczające, by każdy mający odpowiednią wiedzę mógł wyliczyć najlepszy możliwy portfel inwestycyjny. Co ciekawe, lepszy wynik grupy w której możliwe było naśladowanie najlepszych miał miejsce mimo tego, że w tej grupie kilka osób osiągnęło bardzo złe wyniki, bo skopiowało tych którzy dużo zarobili w wyniku szczęścia i w kolejnych rundach szczęście im nie sprzyjało.

Co wynika z powyższego eksperymentu? Otóż to, co zostało potwierdzone w wielu innych doświadczeniach oraz wynika z praktyki życiowej. Gdy w grę wchodzą prawdziwe pieniądze i niepewność jest duża, ludzie mają skłonność do automatycznego kopiowania tych, którzy odnoszą sukces, nawet jeżeli nie rozumieją mechanizmów, które sprawiają że te osoby odnoszą sukces.

Lata doświadczeń dają efekt

Dlaczego intuicyjnie skłaniamy się do kopiowania najlepszych zamiast polegać na własnej analizie, choć w wielu przypadkach własna analiza dałaby nam lepsze rezultaty?

Autor tłumaczy, że w taki sposób zostaliśmy ukształtowani przez ewolucję, a zatem taki sposób postępowania w przeszłości był bardzo skuteczny i umożliwił nam przekazanie naszych genów. Dlaczego genetyczna skłonność do naśladowania bez zrozumienia mechanizmów leżących u podstaw była taka efektywna?

Naukowiec twierdzi, że bardzo wiele roślin które w przeszłości (w czasach gdy żyliśmy jak myśliwi-zbieracze) były podstawą naszego żywienia zwierało trucizny. Przykładowo – pochodząca z Brazylii bardzo pożywna roślina – maniok jadalny (nazywany jest także maniokiem gorzkim lub podpłomyczem najużyteczniejszym) jedzona regularnie doprowadzi do zatrucia cyjankiem. Z tym, że zatrucie nastąpi po wielu latach.

A jednak w Amerykach, gdzie społeczności jako pierwsze zaczęły odżywiać się maniokiem, nie znaleziono żadnych dowodów, by do zatruć dochodziło. A to dlatego, że na przykład Indianie w puszczy amazońskiej poddają maniok skomplikowanemu procesowi, który usuwa z niego całość trucizny. Proces ten polega m.in. na myciu, skrobaniu, gotowaniu i odczekaniu.

Co ciekawe, samo gotowanie usuwa większość, ale nie całość trucizny. Likwiduje również gorzki smak. Do tego by usunąć całość trucizny potrzeba jeszcze kilka dni odczekać. Wiemy to z dzisiejszych analiz. Ale przed tysiącami lat Indianie musieli polegać na metodzie prób i błędów wypracowanej przez dziesiątki lat doświadczeń. Jedna osoba nie była w stanie samodzielnie ustalić, które elementy procesu detoksyfikacji rośliny są niezbędne.

Co więcej, gdyby ktoś uznałby że po ugotowaniu nie ma sensu czekać bo maniok smakuje dobrze i nic mu po zjedzeniu nie jest, musiałby czekać wiele lat by zauważyć negatywne skutki kumulacji trucizny w organizmie. I bardzo trudno byłoby mu wyciągnąć wniosek iż są one spowodowane maniokiem.

Takich roślin jak maniok jest więcej, bo jest to mechanizm obronny roślin, który ma zapobiec temu by zostały zjedzone (wiele wskazuje na przykład na to, że ziemniaki kiedyś również były trujące). A zatem ci którzy, nie wnikając w powody, dokładnie kopiowali to co robili ich starsi i bardziej doświadczeni członkowie rodziny czy klanu (nawet jeżeli mogło to się im wydawać pozbawione sensu) mieli większe szanse na długie życie w zdrowiu i przekazanie genów.

Bez antropologii nie ma ekonomii

To jak bardzo zakodowane jest w naszych genach naśladowanie tych, którzy odnoszą sukces pokazuje dzisiejsze masowe promowanie produktów przez celebrytów. Wspierają oni różne marki dlatego, że to zwiększa ich sprzedaż. I to nawet wówczas, gdy jest oczywiste iż nie może to świadczyć o tym, że te marki są zdecydowanie lepsze od marek konkurencji. Bo jakim autorytetem na przykład odnośnie solidności aut czy telefonów komórkowych może być znany aktor?

Książka Josepha Henricha łączy elementy ekonomii, psychologii, antropologii, biologii i historii. Zresztą sam Henrich na różnych etapach swojego życia wykładał na amerykańskich uniwersytetach m.in. ekonomię, psychologię i antropologię, a obecnie jest profesorem na Wydziale Ludzkiej Biologii Ewolucyjnej Uniwersytetu Harvarda. Jego książka „The Secret of Our Success” to zatem publikacja multidyscyplinarna w pełnym tego słowa znaczeniu.

Dlaczego to jest takie istotne? Otóż – jak twierdzi Henrich (i mnie to przekonuje) – nie da się zrozumieć zachowań ludzi w eksperymentach ekonomicznych bez znajomości, przynajmniej podstaw, antropologii i biologii ewolucyjnej. Książka Henricha poszerza horyzonty i pozwala lepiej zrozumieć funkcjonowanie ludzi we współczesnych gospodarkach. To pozycja zdecydowanie godna polecenia.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły