Pogłębia się spowolnienie chińskiej gospodarki

08.11.2019
Czy chiński konsument swoimi wydatkami wypełnia lukę po kurczącym się handlu zagranicznym i inwestycjach czy raczej zaciska pasa i dołuje chiński wzrost? To pytanie nurtuje niejednego biznesmena działającego na rynku Państwa Środka.


Nie sposób nie zauważyć ostatnich spadków eksportu i importu czy obniżki tempa wzrostu gospodarczego. Wyhamowuje produkcja przemysłowa, a w badaniu przeprowadzonym przez Amerykańską Izbę Handlową wśród firm działających w Chinach tylko połowa spodziewa się zysków w tym roku (w minionym roku było ich 75 proc.). Co bardziej zapobiegliwi biznesmeni tworzą już awaryjne scenariusze, aby skutecznie zabezpieczyć się przed ryzykiem ewentualnej stagnacji w gospodarce.

Kto najbardziej odczuje spowolnienie, a kto zarobi?

We wrześniu dynamika chińskiego handlu zagranicznego spadła o 3,2 proc. w przypadku eksportu. Import zmalał aż o 8,5 proc. w porównaniu z wrześniem 2018 r. Stopa inwestycji w środki trwałe do września br. zmalała do 5,3 proc., co dawało wynik poniżej oczekiwań.

Nadal hamuje wzrost gospodarczy, który w trzecim kwartale znalazł się na najniższym od 27 lat poziomie. Produkcja przemysłowa odnotowała najsłabszą dynamikę od 17 lat. Zmalało również chińskie zapotrzebowanie na surowce.

Wszystko, co dzieje się w Kraju Środka wywołuje reakcję łańcuchową odczuwalną prawie wszędzie. Ostatnie problemy niemieckiej produkcji częściowo wynikają z faktu, że chińskie firmy są zmuszone płacić cła, eksportując do USA, więc zmniejszają zakupy maszyn i urządzeń wytworzonych w Niemczech.

Światowa Organizacja Handlu przewiduje spadek dynamiki światowych obrotów handlowych do 1,2 proc. (najniższy wynik od dekady). Z kolei Międzynarodowy Fundusz Walutowy wyliczył, że w 2020 roku konflikt chińsko-amerykański obniży światowy PKB o 0,8 proc. Dlatego trudno się dziwić, iż problemy Pekinu z unormowaniem stosunków z Waszyngtonem, niepokoje w Hongkongu oraz rosnące, krajowe zadłużenie spędzają sen z powiek niejednemu biznesmenowi, a firmy już od kilku miesięcy szacują wyższe ryzyko prowadzenia działalności w Chinach.

Najbardziej dotknięci

Jednak nie wszyscy spowolnienie w Chinach odczują jednakowo. Okazuje się, iż niektóre branże są bardziej narażone na spadek sprzedaży. Ogólnie rzecz biorąc, spowolnienie chińskiego wzrostu najbardziej odczują branże oferujące towary i usługi, które nie są niezbędne w codziennym życiu i łatwiej z nich zrezygnować przy niższym dochodzie, czyli np. usługi turystyczne, samochody czy sprzęt AGD.

Podróżowanie jest jedną z pierwszych kategorii wydatków, które konsumenci ograniczają ze względu na trudności ekonomiczne.

Podróżowanie jest jedną z pierwszych kategorii wydatków, które konsumenci ograniczają ze względu na trudności ekonomiczne. Widać to chociażby podczas chińskiego „złotego tygodnia” związanego ze świętem narodowym (1-7 października) kiedy spadły wydatki na turystykę wewnętrzną i zagraniczną.

Chińczycy rezygnują też z innych przyjemności, jak chociażby z chodzenia do kina, co widać w statystykach Box Office. Wrzesień był 15. miesiącem spadków w sprzedaży samochodów – na koniec miesiąca rynek skurczył się o 5,2 proc. rok do roku. Nie jest to optymistyczny wynik, gdyż wrzesień i październik nazywane są przez sprzedawców złotymi miesiącami, kiedy wskaźniki sprzedaży aut są najwyższe w całym roku.

Innowacyjne Chiny

Kolejną grupą firm, które odczują spowolnienie w Chinach będą przedsiębiorstwa zgłaszające zapotrzebowanie na kapitał, szczególnie ze źródeł zewnętrznych, czyli m.in. deweloperzy i start-upy. Będzie im trudniej pozyskać fundusze. W pierwszym półroczu 2019 liczba nowych start-upów spadła o 74 proc., co pokazuje jak selektywnie do nowych przedsięwzięć podchodzą inwestorzy.

Zgodnie z przewidywaniami China International Capital Corporation, chińska budowlanka będąca największym rynkiem na świecie, skurczy się w 2020 roku. Sprzedaż nowych domów ma zmaleć o około 10 proc. Spodziewany jest także spadek cen nieruchomości.

Bardziej odporni

Niektóre branże mogą okazać się jednak odporne na niższe wskaźniki wzrostu gospodarczego. Wszelkie produkty niezbędne do życia codziennego (dobra szybko zbywalne – FMCG) mają tendencję nie tylko do wytrzymywania dekoniunktury w gospodarkach, ale niektóre z nich mogą wykazywać się nawet poprawą sprzedaży.

Wśród nich można wymienić: produkty żywnościowe i napoje, alkohol, kosmetyki, wydatki na edukację i opiekę zdrowotną. Nawet dobra luksusowe, choć początkowo ich sprzedaż może spaść, są w stanie podnosić się ze spadków, gdyż ich zamożni nabywcy są odporniejsi na recesje.

Prawdopodobnie łatwiej będzie przeczekać spowolnienie krajowym niż zagranicznym przedsiębiorstwom. Okazuje się, że chińscy konsumenci zachowują się inaczej wobec produktów wytwarzanych przez rodzime firmy, a inaczej wobec zagranicznych.

W chińskiej rzeczywistości gospodarczej zagraniczne produkty i usługi – niezależnie od tego, czy to marka zwykłego proszku do prania, czy kurs w języku obcym – mają tendencję do wyróżniania się na tle krajowych konkurentów poprzez promowanie siebie jako bardziej prestiżowych i o wyższej jakości, a co za tym idzie droższych. Chociaż taka strategia w normalnych warunkach może się sprawdzać, to w okresie spowolnienia konsumenci wybiorą tańsze odpowiedniki krajowe. Także asortyment koszyka zakupowego dóbr podstawowych nie zmieni się, ale Chińczycy będą próbowali zaoszczędzić i przerzucą się na krajowe odpowiedniki dóbr zagranicznych, które wcześniej kupowali.

Jak się zabezpieczać?

Tendencje konsumpcyjne w Chinach pokazują, że tamtejsi nabywcy już zaczynają podejmować środki ostrożności w niepewnym otoczeniu gospodarczym, mimo że prawdziwe pogorszenie koniunktury jeszcze nie nastąpiło. Tendencje te pokazują, że zagraniczne firmy nie powinny czekać ze zmianą strategii na ewentualny szok gospodarczy, ale mogą zacząć dostosowywać się już teraz.

Oczywiście nie ma pewności, że w Chinach nastąpi jakakolwiek recesja, jednak wzrost gospodarczy będzie niższy niż ten, do którego przyzwyczaiło nas Państwo Środka w ostatnich dekadach.

Niski koszt pracy w Chinach powodował, że taniej było zatrudniać więcej pracowników niż inwestować w szkolenia i technologie.

Firmy mają kilka możliwości na złagodzenie ewentualnego spowolnienia. Jednym ze sposobów jest inwestowanie w produktywność pracowników. W przeszłości niski koszt pracy w Chinach często powodował, że taniej było zatrudniać więcej pracowników niż inwestować w szkolenia i technologie podnoszące wydajność.

Ponieważ koszty pracy w Kraju Środka są znacznie wyższe niż w przeszłości, warto inwestować w produktywność kadr.

Chiny: Bilans 70-latka

W porównaniu z 2000 r. wydajność chińskich pracowników zwiększyła się około pięciokrotnie. Nadal jednak odbiega od produktywności w krajach rozwiniętych. Ponadto firmy, które poprawiają wydajność, będą miały większe pole manewru dla obniżenia cen, aby pozostać konkurencyjnym w warunkach spowolnienia gospodarczego. Dodatkowo mają szansę uniknąć zwolnień.

Inwestorzy zagraniczni mogą również zwiększać inwestycje na rynkach wschodzących, aby zdywersyfikować swoją działalność i wykorzystać możliwości szybkiego wzrostu na wybranych rynkach, np. w krajach ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej) czy Indiach, gdzie koszty pracy pozostają sporo niższe niż w Chinach, a rynki zbytu są bardzo chłonne.

Co więcej, firmy zagraniczne przygotowane na spowolnienie w Chinach powinny przyjrzeć się możliwościom przejęć przedsiębiorstw, które ucierpiały na dekoniunkturze. Jednocześnie warto korzystać z wszelakich zachęt rządowych (dotacji, preferencyjnych podatków itp.), które przyciągają firmy na określone obszary czy do preferowanych branż.

Ostatnio bardzo ciekawy pakiet wsparcia dla przedsiębiorstw oferuje park przemysłowy zlokalizowanych w Suzhou, który jest jednym z najważniejszych tego typu obszarów w Kraju Środka. Obszar parku to pięciokrotność Manhattanu, a działa w nim około 5 tys. firm.

Gotowi na niższy wzrost?

Podsumowując, trudno zaprzeczać, iż długotrwałe spowolnienie w Chinach będzie odczuwalne prawie we wszystkich branżach i nie wszystkie firmy są w stanie dobrze się do tego przygotować. Jednak już teraz warto uwzględnić zwiększone ryzyko.

Podczas spotkania 19. Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin, pod koniec października, dyskutowano o najważniejszych problemach wewnętrznych i zewnętrznych gospodarki. Oficjalny komunikat bardziej skupiał się na kwestii problemów z Hongkongiem niż na innych bolączkach Pekinu. Jednak znalazła się w nim wzmianka o poparciu prywatnego biznesu w gospodarce zdominowanej przez przemysł państwowy oraz niepokój związany z ograniczeniem wydatków konsumenckich i innej działalności krajowej.

Jednak nie zadeklarowano żadnych konkretnych działań, co świadczy, że Pekin będzie, do jakiegoś pułapu, akceptował mniejszą dynamikę wzrostu.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test