Polska powinna walczyć głównie o klastry innowacyjne

09.12.2014
Przez 15 lat, często za unijne pieniądze, powstało w Polsce 250 klastrów, z czego 100 zniknęło. Przeciwnicy tego rozwiązania uważają, że to nieefektywna struktura, w której przepadną specjalne fundusze UE. Zwolennicy - że wystarczy stawiać na jakość a nie ilość, by obronić pomysł. Ma temu służyć wyodrębnienie w drodze konkursów krajowych klastrów kluczowych.

(infografika Dariusz Gąszczyk)


Statystyczny przedsiębiorca czy polityk zapytany o klaster w Polsce wymieni jedną, może dwie nazwy. Zapewne będzie to: podkarpacka Dolina Lotnicza i klaster producentów bielizny z Białegostoku. Aż trudno uwierzyć, że działających klastrów jest w Polsce 150 – tak wynika ze specjalnej mapy Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Najwięcej klastrów – 31 – znajduje się w województwie mazowieckim, a najmniej – 1 – w kujawsko-pomorskim. Działa w nich 4558 przedsiębiorców, 495 jednostek naukowych, 482 instytucje otoczenia biznesu i 1053 innych podmiotów. Dlaczego ponad 6,5 tys. firm, organizacji i uczelni próbuje współpracy?

Zwłaszcza, że na razie, wiekszość podsumowań mówi o błędach, a nie sukcesach. W najnowszym raporcie o klastrach PARP pisze o słabości polskich klastrów: niskiej innowacyjności zrzeszonych w nich firm, małej liczbie innowacji objętych ochroną prawną, słabych efektach współpracy z sektorem nauki i innymi podmiotami, niskiej wspólnej aktywności rynkowej (np. zamówienia, zaopatrzenie), niskim poziomie finansowania z zewnątrz i przez firmy. Jest też co prawda sukces: w działających w klastrach firmach w ostatnich dwóch latach liczba miejsc pracy wzrosła o 7 proc., podczas gdy liczba zatrudnionych w kraju nie zwiększyła się. To plus, choć może po prostu wynikać z tego, że w 35 zbadanych przez PARP dojrzałych klastrach działają dobre, rosnące firmy. I zatrudniłyby więcej ludzi także poza klastrową strukturą.

Klastry najdynamiczniej rozwijały się w Polsce, gdy można było na ich tworzenie uzyskać dofinansowanie. Najwięcej powstało ich w latach 2006–2009, a w latach 1997– 2012 – około 250, szacuje PARP.

(infografika: Dariusz Gąszczyk)

 

Jeden program się kończy

Pierwszy program pilotażowy dla klastrów w PARP ruszył w 2007 r. Pięć projektów dostało wtedy 1,64 mln zł dofinansowania. W 2009 r. pierwsze siedem projektów otrzymało 1,8 mln zł w ramach wsparcia internacjonalizacji klastrów. W działającym od 2007 r. Programie Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, działanie 5.1 „Wspieranie powiązań kooperacyjnych o znaczeniu ponadregionalnym” PARP podpisała 55 umów na kwotę 454 mln zł, a w ramach Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej, działania 1.4.3 „Promocja i współpraca” – 17 umów na 53,9 mln zł dofinansowania. Przeznaczyła też 11,46 mln zł na wsparcie pośrednie: szkolenia promujące clustering, promocję, działania informacyjne czy opracowanie standardów zarządzania klastrem.

Powoli podpisywane są ostatnie umowy, bo kończą się fundusze z perspektywy finansowej na lata 2007–2013. Według PARP jest jednak zbyt wcześnie, by stwierdzić, czy osiągnięto zaplanowane rezultaty. „Minie jeszcze parę lat, zanim będziemy mogli przedstawić ostateczne podsumowania oraz wyniki działań PARP w zakresie wspierania klastrów” – zaznaczają urzędnicy w należącym do PARP Portalu Innowacji.

Urzędnicy nie podejmują się oceny, czy wydanie na klastry 0,5 mld zł coś dało. Skoro przez piętnaście lat powstało 250 klastrów, a do dziś zostało ich 150, nie wszystkie inicjatywy były udane. Także te, które skorzystały z unijnych dotacji. Konkretny przykład to Klaster Multimedialny z Nowego Sącza. W 2007 r. na konferencji Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych wśród panelistów byli jego przedstawiciele. Marzec 2011 r., Portal Innowacji pisze: „Władze klastra przewidują jego intensywny rozwój w latach 2011–2012.”. Listopad 2014 r. – na stronie klastra aktualności są z… 2012 r. Może dlatego, że realizowany przez klaster projekt Media 3.0, który miał budżet na 15 mln zł i szczytny cel „wspierania pomysłowych i energicznych ludzi w tworzeniu innowacyjnych, przełomowych i rewolucyjnych technologii, w szczególności animacji i grafiki 3D, Internetu, e-learningu oraz technologii mobilnych oraz telekomunikacji” był realizowany do września 2012 r.? Podany na stronie adres mailowy prezesa działa, ale nikt nie odpowiada na wiadomość.

Wśród partnerów Multiklastra jest Jagiellońskie Centrum Innowacji, które zarządza jednym z pierwszych polskich klastrów: LifeScience Kraków.

– Informacja o naszej działalności w Multiklastrze jest jakimś nieporozumieniem. Nigdy nie podpisywałem żadnej umowy o współpracy ani nie braliśmy udziału w spotkaniach wspomnianej inicjatywy. Różnimy się nawet obszarem zainteresowania. Oni są z IT, my z LifeScience. Muszę to zweryfikować, jak staliśmy się partnerami tego klastra – mówi Paweł Błachno, prezes JCI.

Jest też cała masa udanych inicjatyw. KOM-CAST, klaster odlewniczy z Rzeszowa (założony w 2011 r., w 2012 r. dostał z PARP ponad 3 mln zł), został wymieniony w raporcie o klastrach z Europy Północnej, Niemiec i Polski jako jeden z ośmiu przykładów dobrych praktyk. Wyróżniono go za to, że doprowadził do przywrócenia szkolnictwa zawodowego. Pomorski klaster ICT został wyróżniony przez Deloitte i uznany za najlepszy w Polsce w dziedzinie Information and communications technology oraz jeden z najbardziej zaawansowanych w Polsce.

Rok temu Fraunhofer Institute for Systems and Innovation Research ISI z Niemiec zaliczył Mazowiecki Klaster ICT do grupy 15 branżowych klastrów o największym potencjale w 270 regionach Unii Europejskiej. Choć z ośmiu zbadanych czynników polski klaster znalazł się w pierwszej trójce tylko w jednej kategorii – dynamice wzrostu, to i tak lepiej niż jego odpowiedniki z Czech, Węgier, Hiszpanii czy Lombardii. Nawet najlepsze europejskie klastry (londyński, BBO Oxford, z Île de France, Sztokholmu czy Darmstadt-Kaiserslaufern-Karlsruhe-Saarbruecken, które okazały się liderami w trzech i więcej kategoriach) są jednak i tak tylko planetami krążącymi wokół słońca – Silicon Valley –przedstawiają obrazowo wyniki swoich badań niemieccy naukowcy.

– Czy to, że mamy następnego noblistę z Uniwersytetu Stanforda, jest dziełem klimatu czy też głęboko przemyślanej i konsekwentnie wdrażanej strategii uczelni? Czy to, że 3/4 wielkich przejęć firm innowacyjnych przez gigantów odbywa się na skrawku ziemi wielkości małego województwa to tylko inercja czy też ciągła praca nad klimatem inwestycyjnym i mechanizmami rozwoju? Praca naukowców, twórców, przedsiębiorców, inwestorów, finansistów i rządu. Bo nie można mieć innowacyjnej gospodarki bez innowacyjnego rządu. W Polsce sporo do zrobienia – mówi Piotr D. Moncarz, profesor na Stanford University i współtwórca Polish Innovation Hub, miejsca dla polskich firm, które chcą się zakorzenić w Dolinie Krzemowej.

– Dolina Lotnicza to wspaniały przykład podwalin klastra, który stanie się prawdziwą polską wizytówką wtedy, gdy zintegrowane wysiłki wszystkich uczestników zaczną wyłaniać polskiego lidera z obrotami rzędu miliardów, który będzie magnesem dla polskich firm i polskiej myśli naukowo-technologicznej, a nie podwykonawcą dla międzynarodowych potentatów branży lotniczej. To świetny przykład potencjału, który należy mądrze wykorzystać – uważa Moncarz.

Dolina Lotnicza działa od 11 lat, pracuje dla niej ponad 23 tys. ludzi, a firmy stowarzyszone dostarczają produkty warte ponad 2 mld dol. rocznie. Według Marka Dareckiego, prezesa Doliny Lotniczej (ale także szefa należącego do amerykańskiego koncernu UTC WSK-Rzeszów), udział producentów z klastra w najnowocześniejszym silniku lotniczym to 15 proc., podczas gdy Japonia ma 12 proc., Niemcy 18 proc., a reszta to produkcja amerykańska. >> Marek Darecki: Żeby efektywnie wspierać klastry trzeba je najpierw poznać. 

Dolina Lotnicza to najstarszy w Polsce klaster. W dniu powstania otrzymał od UTC 300 tys. dol. Od lat angażuje się w przygotowanie kadr – i to nie tylko na poziomie szkół wyższych i średnich (projekt „Sugestia”), lecz także gimnazjów („Odlotowa Fizyka”) i podstawówek („Politechnika Dziecięca” – 12 tys. uczestników). Są też staże i wizyty uczniów w firmach lotniczych. Jednym z ważniejszych programów było powołanie 12 centrów kształcenia praktycznego, które otrzymały wsparcie finansowe z Urzędu Marszałkowskiego województwa podkarpackiego.

Obecnie wdrażana jest druga faza projektu polegająca na podnoszeniu kwalifikacji nauczycieli. Projekt realizowany jest we współpracy z Politechniką Rzeszowską. Kilka dni temu prezes Fundacji Wspierania Edukacji przy Stowarzyszeniu „Dolina Lotnicza” dostał z UTC czek wart 1 mln zł. Pieniądze pójdą na zakup demonstratorów praw fizyki, które będą wykorzystywane w ramach programów edukacyjnych dla młodzieży.

Jest kolejny program

Wprawdzie takich przykładów, jak Dolina Lotnicza, ze świecą szukać, ale eksperci wierzą w klastry.

– Trzeba je budować, aby utrzymać w Polsce zagranicznych inwestorów. Nie mogą robić u nas tylko prostego dostosowania produktów. Prowadzimy akcję propagandową zachęcającą firmy do produkcji i rozwoju produktu, jeździmy do firm i proponujemy dodanie kompetencji B+R – opowiadała w czerwcu 2014 r. Iwona Chojnowska-Haponik z PAIIZ.

Polski rząd już zdecydował: będzie wspierać powstawanie nowych klastrów. Mówi o tym dokument „Kierunki i założenia polityki klastrowej w Polsce do 2020 r.”. W Programie Operacyjnym Inteligentny Rozwój, który zdefiniuje unijne dofinansowanie na lata 2014–2020, przewidziane są instrumenty wsparcia i preferencje dla tzw. krajowych klastrów kluczowych, czyli inicjatyw z największym potencjałem rozwojowym w kraju i w skali międzynarodowej. Zostaną one wybrane w ramach otwartego konkursu. Wsparcie publiczne zostanie zintegrowane wokół tych klastrów, które wpisują się w inteligentne specjalizacje krajowe i regionalne. Oczywiście dofinansowanie będzie i dla pozostałych: istniejących i tworzących się klastrów.

>>zobacz: Wsparcie finansowe będzie głównie dla dużych klastrów

Za klastry wzięły się żwawo zarządy specjalnych stref ekonomicznych. Rok temu ministerstwo gospodarki dało strefom sygnał, że to zadanie dla wszystkich. W nowelizacji ustawy o SSE, która jest teraz w sejmie, znajdzie się specjalny zapis na temat zadań zarządów klastrów. W uzasadnieniu czytamy: „Po 15 latach funkcjonowania stref widoczne są już pewne branżowe skupiska firm, które przy odpowiedniej polityce lokowania nowych inwestycji mają potencjał do tworzenia struktur klastrowych. Spółki zarządzające powinny w takich przypadkach pełnić rolę koordynatora i tworzyć warunki do rozwoju klastrów”. Pomorska strefa tworzy klaster rolno-spożywczy. Legnicka we współpracy z Politechniką Wrocławską odpaliła ostatnio z pompą Dolnośląski Klaster Motoryzacyjny.

„Celem utworzenia klastra jest zwiększenie potencjału innowacyjnego firm branży motoryzacyjnej prowadzących działalność na terenie Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz całego Regionu Polski Południowo-Zachodniej poprzez zapewnienie im wspólnego dostępu do nowoczesnych technologii, bazy edukacyjnej oraz wspomaganie transferu wiedzy i doświadczenia. Założyciele klastra zapraszają do współpracy instytucje i firmy spoza LSSE, które chcą działać w myśl zasady, że razem możemy osiągnąć więcej. Łączenie się w klastry, oprócz wymiany wiedzy, niesie za sobą szereg udogodnień m.in. generowanie i wdrażanie nowych rozwiązań technologicznych czy organizacyjnych. Otwiera nowe możliwości m.in. robienie wspólnych zakupów niższym kosztem (np. zakup energii w niższej, korzystnej cenie) oraz możliwość otrzymania wsparcia na rozwój innowacyjnych projektów (dotacje unijne)” – czytamy w informacji prasowej.

We wrześniu głośno było także o klastrze lotniczym w… Lubinie. Specjalną konferencję w tej sprawie zorganizowała na miejscu PAIiZ. Ciekawe, czy agencja, która prowadzi także unijny projekt Polska Wschodnia, będzie teraz zachęcać firmy lotnicze, by zamiast na Podkarpaciu budowały fabryki na zachodzie kraju?

Jak to zrobić dobrze

Eksperci Boston Consulting Group wskazują, że Polska powinna powalczyć o klastry innowacyjności. Na mapie stworzonej przez Cluster Observatory są takie klastry w Niemczech, Francji, Irlandii, a także na Węgrzech czy w Rumunii, ale nie w Polsce. Zainicjowany przez Komisję Europejską, a dziś zarządzany przez Centrum Strategii i Konkurencyjności (CSC) przy Szkole Ekonomicznej w Sztokholmie portal odnotowuje w Polsce kilka klastrów, ale żadnego nie ocenia wysoko.

Eksperci BCG uważają, że nie można powielać modelu z Doliny Krzemowej z czasów, gdy ze Stanford wychodzili naukowcy. Ich zdaniem nie da się też sztucznie stworzyć takiego ośrodka, choć były takie próby, np. w Japonii. Podpowiadają, że w Polsce klastry powinny powstawać wokół średnich lub dużych firm rodzinnych albo narodowych czempionów, a za wzory podają spółki Inglot, KGHM czy ZA Puławy.

– Klaster zawsze powinien być inicjatywa oddolną, czyli tworzoną przez firmy z potrzeby robienia lepszych i większych interesów. Położenie geograficzne w dobie szybkiego internetu w mojej opinii przestaje mieć teraz znaczenie. Pojawiające się programy unijne powodują, że w wielu przypadkach tworzenie nowego lub utrzymanie istniejących, ale słabo zorganizowanych klastrów staje się inicjatywa odgórną i bezużyteczną dla samych zainteresowanych, gdyż mobilizuje co bardziej przedsiębiorczych do wyciągania pieniędzy – ostrzega Paweł Błachno. – We wniosku o dofinansowanie, na stronie internetowej lub statucie można wszystko ładnie napisać tylko po to, aby otrzymać finansowanie. Nie podjąłbym się oceny klastra w oparciu o informacje ze strony, wielkość dofinansowania czy listę ambitnych celów do realizacji, lecz wyłącznie na podstawie stopnia zadowolenia członków oraz konkretnie zrealizowanych i mierzalnych zadań.

Jego zdaniem klastry nie powinny dostawać pieniędzy unijnych na organizowanie konferencji, wyjazdy studyjne czy też tworzenie kolejnych bezużytecznych baz danych. Z drugiej strony, przyznająca finansowanie instytucja powinna indywidualnie poznać specyfikę danej branży i elastycznie reagować na potrzeby rozwojowe inicjatywy klastrowej.

Nie uciekniemy od nowych – mniej lub bardziej udanych – inicjatyw klastrowych. Nie w Unii Europejskiej, gdzie urzędnicy wciąż próbują dogonić USA. Stwierdzili, że klastry to jeden z leków na niską innowacyjność Starego Kontynentu. >>zobacz: Jeśli Europa chce innowacji, musi ryzykować.

 

A skoro będą pieniądze, będą powstawały także takie organizacje, które po rozliczeniu dotacji znikną z mapy. Dobrze, że w Polsce ze 150 istniejących klastrów mają zostać wybrane  kluczowe dla gospodarki. W tej grupie znajdą się dzisiejsi liderzy, którzy na pewno nie przejedzą pieniędzy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test