• Michał Myck

Polski klin podatkowy na tle zagranicy

29.09.2010
W wyniku obniżenia stawki ZUS i wprowadzenia ulgi podatkowej na dzieci średnia wartość klina podatkowego w Polsce w 2008 roku bardzo zbliżyła się do średnich liczonych dla krajów EU15. Choć opodatkowanie pracy jest w Polsce wciąż wyższe niż w USA czy Wielkiej Brytanii, to jest ono znacząco niższe niż w Niemczech, na Węgrzech i w Szwecji – pisze dr Michał Myck.

Dr Michał Myck, dyrektor Fundacji Centrum Analiz Ekonomicznych


Różnice w systemach emerytalnych i zdrowotnych oraz inne obciążenia podatkowe i zasiłki, które wpływają na „klin” między całkowitym kosztem pracy i tym co pracownik dostaje „na rękę”, utrudniają międzynarodowe porównania opodatkowania kosztów pracy. Ponadto każdy system zasiłkowo-podatkowy inaczej traktuje gospodarstwa domowe o różnej strukturze demograficznej, więc średnie stawki mówią niewiele o faktycznej wysokości opodatkowania. Jednak tabele porównawcze OECD pokazują istotny spadek opodatkowania kosztów pracy w Polsce w latach 2005-2008, szczególnie w przypadku rodzin z dziećmi.

Bliżej średniej OECD

Klin podatkowy, liczony jako stosunek wartości składek i podatków bezpośrednich do całkowitych kosztów pracy, spadł bardzo wyraźnie w wyniku zaproponowanych i w dużej mierze wprowadzonych przez rządy poprzedniej kadencji reform obniżających stawki ZUS i wprowadzających ulgę podatkową na dzieci. Średnia wartość „klina” podatkowego dla wszystkich osób pracujących spadła z 41.6 proc. do 35.7 proc., a dla pracujących podatników z dziećmi z 41.5 proc. do 34.6 proc. (Morawski i Myck, 2010). W tabelach OECD, w których znaleźć można wyliczenia „klina” podatkowego dla przykładowych typów gospodarstw domowych, wartości klina podatkowego w Polsce w 2008 roku bardzo zbliżyły się do średnich liczonych dla krajów EU15 (patrz tabela). Choć opodatkowanie pracy w Polsce wciąż wyższe jest niż w USA czy Wielkiej Brytanii, to jest ono znacząco niższe niż w Niemczech, na Węgrzech i w Szwecji, mimo tego iż w przypadku tego ostatniego kraju klin podatkowy został również obniżony w ostatnich latach. Wyliczenia klina podatkowego przedstawione w tabeli dla wybranych krajów oparte są na następujących przykładach gospodarstw domowych:

– Rodzina 1: osoba samotna z pensją równowartości 67 proc. średniej krajowej;

– Rodzina 2: osoba samotna z pensją równowartości 100 proc. średniej krajowej;

– Rodzina 3: jedna osoba pracująca w małżeństwie z dwójką dzieci (100 proc. średniej krajowej);

– Rodzina 4: dwie osoby pracujące w małżeństwie z dwójką dzieci (100 proc. i 67 proc. średniej krajowej).

W tabeli bardzo wyraźnie widać efekt wprowadzenia ulgi podatkowej na dzieci, która dla przykładowych gospodarstw w połączeniu z obniżeniem stawek ZUS oznacza spadek wartości klina podatkowego z 41.8 proc. do 33.7 proc. dla rodziny z jedną osobą pracującą i z 42.9 proc. do 35.9 proc., gdy dwie osoby pracują przy założonych stawkach. Spośród wybranych krajów tylko w Czechach w przypadku małżeństw z dwójką dzieci i jedną osobą pracującą klin podatkowy obniżony został w tym czasie równie znacząco (o 6.5pp), a średnie wartości „klina” podatkowego w krajach EU-15 oraz w USA nieznacznie wzrosły dla wszystkich czterech typów rodzin. W przypadku Polski skutkiem wprowadzenia ulgi podatkowej na dzieci dla małżeństwa z dwójką dzieci, w którym jedna osoba pracuje i zarabia średnią krajową pensję, jest między innymi to, iż nie płaci ono w ogóle podatku PIT. W przypadku takiej rodziny zarobki osoby pracującej musiałyby wynosić ponad 110 proc. średniej krajowej, aby nie tylko wykorzystała ona całą ulgę podatkową, ale jeszcze zaczęła płacić podatek dochodowy.

Kto zyskuje, kto traci

Co ciekawe, reformy wprowadzone w latach 2005-2008 okazały się bardziej „radykalne” niż proponowany niegdyś przez Platformę Obywatelską 15 procentowy podatek „liniowy”. Efektem tego ostatniego byłoby obniżenie średniej wartości klina podatkowego do 39.6 proc., więc i tak byłby on wyższy o 4 punkty procentowe w stosunku do systemu obowiązującego w 2008 roku. Równie zaskakujący jest fakt, że zmiany te zaproponowała i w dużej mierze wprowadziła koalicja rządowa, której największa partia (PiS) weszła do parlamentu z hasłami „sprawiedliwości dla wszystkich”„nowej umowy społecznej”. Zarówno obniżki składek ZUS jak i ulga podatkowa na dzieci tylko w minimalnym stopniu przyniosły korzyść gospodarstwom emerytów i rencistów, a największe korzyści skupiły się na najlepiej zarabiających.

Klin podatkowy w Polsce jest wciąż wyższy niż w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, jednak zanim podniosą się głosy domagające się dalszych cięć podatkowych kosztów pracy, należy wspomnieć o tym jak rozumiany jest podatkowy klin i czym różni się od faktycznego całkowitego obciążenia podatkowego pracy. „Klin” najczęściej traktowany jest dosłownie jako różnica między całkowitym kosztem pracy i tym co pracownik dostaje „na rękę” na koniec miesiąca – na takiej definicji opierają się również przytoczone za OECD wartości. Pamiętać jednak należy o tym, że w różnych krajach różna jego część niesie za sobą uprawnienia do świadczeń emerytalnych, więc tam gdzie emerytury w większym stopniu oparte są o fundusze pracownicze i własne oszczędności emerytalne, „klin” w konsekwencji może być niższy. Jednocześnie jeśli potraktować „klin” podatkowy szerzej – jako całkowite fiskalne koszty pracy, czyli różnicę między kosztem pracy i wartością konsumpcji (netto) na jaką pozwolić sobie może pracownik, to należałoby również do niego wliczyć podatki pośrednie. W ten sposób rozumiany „klin” podatkowy w przyszłym roku w Polsce wzrośnie wraz z podwyżką VAT-u. Co ciekawe, ci, którzy najmniej zyskali na obniżkach ZUS i PIT i którzy najmniej odczuli „stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych”, co miało być „naczelną zasadą polityki finansowej” rządu Donalda Tuska, proporcjonalnie zapłacą za tę reformę najwięcej.

************

Dr Michał Myck jest dyrektorem Fundacji Centrum Analiz Ekonomicznych, CenEA w Szczecinie (www.cenea.org.pl).

Wyliczenia przedstawione w artykule oparte są na danych OECD oraz na wynikach przedstawionych w artykule Morawski, Myck “Klin-ing up – effects of Polish tax reforms on those in and on those out”, Labour Economics, 2010 vol.17(3), pp.556-566. Cytaty pochodzą z programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości 2005 oraz exposé premiera Donalda Tuska.


Tagi


  • alus pisze:

    Bzdura panie kolego. Otóż w innych krajach od pensji Brutto, nie płaci się czegoś co się nazywa ZUS płacony przez pracodawcę… Tego nie widać w tym klinie a stanowi to koszt pracy. I to niemały!!!

    Odpowiedź Obserwatora Finansowego: Szanowny Panie – nie całkiem tak. W większości krajów Europy Zachodniej pracodawcy współfinansują emerytury. Albo współpłacąc składki w powszechnym systemie emerytalnym (np Francja, Niemcy, Wlk. Brytania), albo współfinansując pracownicze plany emerytalne, które w niektórych krajach są zresztą obowiązkowe, w innych wynikają z umów zbiorowych.

  • Robert Gwiazdowski pisze:

    Szanowny Panie Michale,
    a gdzie są te statystyczne rodziny z „dwójką” dzieci, ulga na wychowanie których obniża nam wysokość klina???
    Pomysł zastosowania tej ulgi do obliczeń wysokości klina nie jest „statystycznie” najlepszy. W Polsce na rodzinę przypada w tej chwili mniej niż „dwójka” dzieci, a średnią podnoszą rodziny wiejskie – nie objęte podatkiem dochodowym i ulgami rodzinnymi.
    Pozdrawiam

  • Michał Myck pisze:

    Z tego co rozumiem, sugeruje Pan/i we wpisie, że przedstawione wyliczenia nie uwzględniają ubezpieczeniowych składek przypisanych pracodawcy. Nie ma Pan/i racji. Wyliczenia uwzględniają podatek dochodowy, obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne i ubezpieczenia społeczne przypisane zarówno pracownikowi jak i pracodawcy. Klin liczony jest jako suma tych płatności w stosunku do całkowitego kosztu pracy (czyli wszystkie wymienione płatności + płaca netto). Z poważaniem

  • Michał Myck pisze:

    Szanowny Panie Robercie,
    w artykule ani razu nie pada słowo „statystyczny” więc nie wiem do czego odnosi się Pański wpis. Podane wyliczenia oparte są na rodzinach „przykładowych”, a nie „statystycznych”. Nigdzie nie pada też sugestia, że „statystycznie” polskie rodziny mają dwójkę dzieci. Ale skoro porusza Pan kwestię dzietności w Polsce i liczby rodzin z dziećmi w miastach i na wsi, to różnice między miastem i wsią nie są tak duże, jak to Pan zdaje się sugerować. Wg danych GUS w Polsce jest około 6.1mln rodzin z dziećmi, z czego 2.3mln rodzin mieszka na wsiach. Wśród rodzin z dziećmi średnia liczba dzieci dla rodzin mieszkających na wsiach to 2.0, a wśród rodzin mieszkających w miastach to 1.7.
    W kwestii klina podatkowego, jeśli interesują Pana analizy wychodzące poza „średnią” i pokazujące wpływ polskich reform na pełne rozkłady wysokości klina, to zachęcam do lektury naszego artykułu w Labour Economics,
    Pozdrawiam,

Dodaj komentarz


pięć + 2 =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane