Praktyka w czasie studiów podnosi zarobki w pracy

22.10.2019
Podatek VAT nie ma istotnego wpływu na przepływy handlowe i nie można go traktować jako substytutu cła; sędziowie sądów karnych mogą ograniczyć przestępczość, wspomagając się modelami ekonometrycznymi; warto bardziej wydajnym pracownikom płacić więcej, ale nie ma konieczności im płacić „od sztuki” - to niektóre z wniosków z najnowszych ekonomicznych badań naukowych.


Youssef Benzarti i Alisa Tazhitdinova opracowali analizę „Do Value-Added Taxes Affect International Trade Flows? Evidence from 30 Years of Tax Reforms” – „Czy podatki od wartości dodanej wpływają na międzynarodowe przepływy handlowe? Dowody z 30 lat reform podatkowych”. Autorzy wykorzystali dane odnośnie zmian w stawkach podatku VAT w krajach członkowskich Unii Europejskiej w latach 1988-2016 i porównali je ze zmianami w obrotach handlowych.

Okazuje się, że zmiany w obrotach były bardzo niewielkie mimo iż stawki zmieniały się istotnie. Naukowcy konkludują, że podatek VAT nie zaburza handlu. Wnioski z tej pracy są o tyle istotne, iż od lat trwa dyskusja między władzami USA, UE i Międzynarodowej Organizacji Handlu o to, czy podatek VAT należy traktować jako substytut cła.

Nie płacić „od sztuki”

Brian C. Cadena i Austin C. Smith przygotowali pracę „Performance Pay and Productivity in Health Care: Evidence from Community Health Centers”- „Uzależnienie płacy od efektów pracy w służbie zdrowia: dowody ze Wspólnotowych Centrów Zdrowia”. Zauważają w niej, że 37 proc. pracowników w 2013 r. w USA otrzymywało pensję, której wysokość jest przynajmniej w części uzależniona od efektów ich pracy (wśród najwyżej kwalifikowanych ten odsetek wynosi 49 proc.). Naukowcy zbadali skutki wprowadzenia w 2008 r. w Federalnych Kwalifikowanych Centrach Zdrowia płacy uzależnionej od liczby zbadanych pacjentów.

Komputeryzacja nie przyspieszyła wzrostu wydajności, pobudzi ją kolejny przełom technologiczny

Ten przypadek jest o tyle ciekawy, że reforma umożliwiła autorom pracy porównanie wydajności pracy u tych samych pracowników, ale przy różnym systemie wynagradzania. I okazało się, że gdy płacone jest „od pacjenta” to lekarze badają o 18 proc. więcej chorych. Ale naukowcy nie znaleźli dowodów na tezę, że lekarze istotnie zwiększyli wydajność pracy, gdy zaczęto płacić im w zależności od liczby pacjentów. Dlaczego zatem wzrosła średnia wydajność pracy?

Dlatego, że zmieniła się struktura zatrudnienia. Wydajniejsi lekarze rzadziej odchodzili z pracy, gdy lepiej zarabiali. Co z tego wynika? Otóż to, że warto bardziej wydajnym pracownikom płacić więcej, ale nie ma potrzeby, by „płacić im od sztuki”.

Modelowanie a aresztowanie

Jon Kleinberg, Himabindu Lakkaraju, Jure Leskovec, Jens Ludwig i Sendhil Mullainathan opracowali analizę „Human Decisions and Machine Predictions” – „Ludzkie decyzje i komputerowe prognozy”. Wykorzystali w niej bazę danych decyzji sędziów z Nowego Jorku z lat 2008-2013. Dotyczyły one 758 027 zatrzymanych. Sędziowie musieli podjąć w ich przypadku decyzję czy aresztowany pozostanie w areszcie do rozprawy, czy też będzie czekał na nią na wolności. W bazie danych są m.in. informacje o rodzaju przestępstwa, o które dana osoba jest oskarżona oraz czy oskarżony jest recydywistą.

Okazuje się, że model komputerowy stworzony przez naukowców (działa on na podobnej zasadzie co oprogramowanie rozpoznające spam w naszych skrzynkach pocztowych, które uczy się na podstawie naszych decyzji o kasowaniu maili) podjąłby decyzje, które skutkowałyby o 24,8 proc. mniejszą ilością przestępstw bez zmiany w liczby osób siedzących w więzieniach. Albo ilość popełnianych przestępstw pozostałaby bez zmian, a liczba osadzonych za kratami spadłaby o 42 proc.

Z algorytmu wynika także, że dla 1 proc. oskarżonych, dla których ryzyko popełnienia przestępstwa na wolności jest najwyższe, wynosi ono aż 62,6 proc. i że sędziowie wypuszczają na wolność aż 48,5 proc. z nich. Naukowcy zauważają, że kierowanie się wskazaniami modelu prowadziłoby do redukcji wszystkich rodzajów przestępstw, w tym najpoważniejszych związanych z użyciem przemocy oraz istotnie zmniejszyłaby się liczba Afroamerykanów i osób pochodzenia Latynoskiego w więzieniu.

Nagrody mają sens

Amalia R. Miller, Ragan Petrie i Carmit Segal przygotowali pracę „Does Workplace Competition Increase Labor Supply? Evidence from a Field Experiment” – „Czy konkurencja w pracy zwiększa długość pracy pracowników? Dowody z eksperymentu”. Opisują w niej eksperyment, który przeprowadzili na studentach. Zaoferowali stałą kwotę 25 dolarów za pracę polegającą na przetestowaniu komputera dla profesora. Powiedziano im, iż wystarczy że przepracują 10 minut i wypełnią ankietę, a dostaną obiecaną kwotę.

Jednocześnie wytłumaczono im jak ważna dla pracodawcy jest ich praca i poproszono by pracowali tak ciężko i tak długo jak mogą, ale nie dłużej niż 40 minut. Jednej z grup zaoferowano także nagrodę w wysokości 30 dolarów dla pracownika, który będzie miał najwyższą wydajność w każdej z czteroosobowych grup. Okazało się, że w grupach bez dodatkowej nagrody 58 proc. pracowało dłużej niż 11 minut, ale tylko 7 proc. przepracowało pełne 40 minut. W zespołach którym „zawieszono marchewkę” 55 proc. pracowało pełne 40 minut a tylko 15 proc. mniej niż 11 minut.

Wyznaczanie nagród to tani sposób na podniesienie wydajności pracy.

Pozostaje jednak pytanie: czy pracodawcy opłaciłoby się wyznaczyć nagrodę? By się jej koszt zwrócił pracownicy musieliby pracować o 30 proc. dłużej. Tymczasem w grupach z nagrodą średni czas pracy był o 80 proc. dłuższy. Wniosek? Wyznaczanie nagród to tani sposób na podniesienie wydajności pracy.

Opłacalne praktyki

Shushanik Margaryan, Nils Saniter, Mathias Schumann i Thomas Siedler opracowali analizę „Do Internships Pay Off? The Effects of Student Internships on Earnings”- „Czy praktyki się opłacają? Wpływ studenckich praktyk na zarobki”. Zauważają w niej istotny wzrost ilości praktyk studenckich w USA. W 1980 r. odbyło je 40 proc. żaków, w 2004 r. już trzy czwarte. W Niemczech 55 proc. studentów miało taką praktykę w ciągu poprzednich dwunastu miesięcy, a do końca studiów ten wskaźnik wzrośnie do 80 proc. Czy to owczy pęd, czy też dobra decyzja uzasadniona ekonomicznymi przesłankami?

Otóż okazuje się, że ta druga opcja, ponieważ autorzy pracy wyliczyli, iż praktyka w czasie studiów podnosi zarobki w krótkim i średnim terminie o 6 proc. (jest możliwe że zarobki są wyższe także w długim okresie, ale autorzy pracy nie mieli danych by to sprawdzić). Dodatkowym bonusem jest wyższe prawdopodobieństwo znalezienia pracy zaraz po studiach.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test