Projekt budowy sieci szerokopasmowych na granicy utraty milionowych dotacji

18.09.2015
Na cztery miesiące przed ostatnim terminem rozliczenia inwestycji zakończenie budowy trzech regionalnych sieci szerokopasmowych na czas nadal nie jest pewne. Jeśli to się nie uda, grozi nam utrata nawet 609 mln zł unijnych dotacji.

(CC By NC ND transCam)


Budowa regionalnych sieci szerokopasmowych (RSS) to jedno z większych przedsięwzięć infrastruktury internetowej w Europie. W 11 polskich województwach ma powstać 26,3 tys. km sieci światłowodowej sieci szkieletowej i dystrybucyjnej oraz ponad 3 tys. węzłów sieci szkieletowej i dystrybucyjnych. Przedsięwzięcia te są w sumie warte ponad 3 mld zł, z czego lwia część – 63 proc. – to dotacje z UE. Aby unijne wsparcie nie przepadło, projekty muszą zostać rozliczone do końca 2015 roku.

RSS budowane są po to, by pośrednio zwiększyć dostępność internetu na terenach słabo zurbanizowanych. Zgodnie z założeniami dowolna firma będzie mogła dobudować sieć dostępową i świadczyć usługi klientom z wykorzystaniem sieci szkieletowo-dystrybucyjnej, która powstała w ramach RSS.

Jak to widziała NIK

W opublikowanym na koniec lipca 2015 r. raporcie o wspieranej funduszami unijnymi budowie sieci internetowych Najwyższa Izba Kontroli oceniła stan zaawansowania prac w siedmiu województwach: pięciu objętych programem Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej oraz mazowieckim i wielkopolskim. NIK pochwalił samorządy za stosowane procedury i ostrzegł, że widzi zagrożenia dla rozliczenia niektórych projektów w terminie.

„Z uwagi na występujące w niektórych województwach niskie zaangażowanie rzeczowe inwestycji istnieje ryzyko ich niewykonania i nierozliczenia do końca 2015 r. Skrajnym przykładem jest województwo podkarpackie, w którym według stanu na koniec 2014 r. ani jeden z budowanych odcinków sieci nie został jeszcze odebrany” – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli w raporcie.

Zdaniem NIK opóźnienia w realizacji inwestycji spowodowane były długotrwałymi czynnościami poprzedzającymi rozpoczęcie zadań inwestycyjnych, przez które zbyt późno przystąpiono do ich faktycznej realizacji, a także niedostatecznie szybkim usuwaniem przeszkód prawno-organizacyjnych.

W końcu sierpnia 2015 r. zakończone były prace budowlane w pięciu RSS – lubuskiej, pomorskiej, świętokrzyskiej, dolnośląskiej i wielkopolskiej. Bliska finiszu była budowa sieci w województwach lubelskim i podlaskim oraz na Warmii i Mazurach. Trzy projekty – mazowiecki, małopolski i podkarpacki – ze względu na poziom zaawansowania prac nadal uznawane były za zagrożone. Może uda się je ukończyć i rozliczyć w ostatniej chwili, tak by nie przepadły idące w setki milionów złotych unijne dotacje. Z pięciu projektów, w których prace budowlane zostały zakończone, działają dwie sieci realizowane w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego – w Lubuskiem i na Pomorzu. Oba przedsięwzięcia realizowała grupa Orange.

Poślizgi na starcie

Historia budowy RSS sięga II połowy poprzedniej dekady. W końcu 2007 roku Komisja Europejska przyznała 2,5 mld euro na rozwój pięciu województw Polski Wschodniej, z czego około 1,1 mld euro miało zostać przeznaczone na infrastrukturę internetową. Zaczęto wówczas przygotowania do ich budowy. Powstawały liczne opracowania, ekspertyzy i studia wykonalności, które miały pozwolić na określenie ostatecznego kształtu, kosztów, modelu budowy sieci i sięgnięcie po unijne pieniądze. I pojawiły się pierwsze opóźnienia.

W 2007 roku wstępnie zakładano, że studium wykonalności projektu dla Polski Wschodniej powstanie do września 2008 roku. W podpisanej w styczniu 2008 roku umowie z wykonawcą studium była już jednak mowa o 30 kwietnia 2009 roku. Tego terminu też nie dotrzymano. Studium – po ostatecznych poprawkach – było gotowe w marcu 2010 roku. Miało to wpływ na cały harmonogram późniejszych prac.

Z przedstawianego w lipcu 2007 roku przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego harmonogramu wynikało, że projekt skończy się w 2012 roku. Na początku 2012 roku była już mowa o 2014 roku.

Pierwsze starania o uzyskanie zgody (notyfikacji) Komisji Europejskiej na pomoc publiczną, jaką jest wykorzystanie unijnego dofinansowania, zaczęły się w marcu 2010 r. Wówczas największy projekt – składająca się z pięciu sieci regionalnych Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej – rozpoczęła tzw. proces prenotyfikacji. Że ten projekt nie był na tym etapie dobrze przygotowany, najlepiej świadczy to, że notyfikację uzyskał dopiero 10 listopada 2011 r. Także trzy inne duże projekty (budowa sieci dolnośląskiej, wielkopolskiej i mazowieckiej) na etapie uzyskiwania unijnej zgody na pomoc publiczną wymagały uzupełnień i poprawek. Choć starania o notyfikację rozpoczęto między czerwcem (Wielkopolska Sieć Szerokopasmowa) a sierpniem (Internet dla Mazowsza) 2011 roku, zgody KE na wypłatę dotacji zostały wydane dopiero miedzy majem (WSS), a grudniem (Dolnośląska Sieć Szerokopasmowa) następnego roku.

Czas przetargów

Kolejny poślizg niektóre projekty zaczęły łapać na etapie wyboru wykonawcy. Już wtedy pojawiły się głosy, że rośnie ryzyko, że część projektów nie zakończy się na czas.

– Czekamy na przetargi – zgodnie mówili wiosną 2012 roku przedstawiciele potencjalnych wykonawców regionalnych sieci budowanych w ramach projektu Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej i przyznawali, że są nieco zawiedzeni, że te nie zostały ogłoszone w I kwartale 2012 roku. Podkreślali, że nim przystąpi się do budowy, trzeba sieć zaprojektować i zyskać zezwolenia, a po zakończeniu inwestycji trzeba będzie jeszcze sieć odebrać i rozliczyć. Wyrażali nadzieję, że nikt nie zaskarży wyników przetargów, bo to oznaczałoby kolejne miesiące oczekiwania na początek prac. Zaskarżanie wyników przetargów, zwłaszcza tych dużych, to codzienność. Nie uniknął tego Internet dla Mazowsza na etapie wyboru wykonawcy, który ma być także operatorem sieci. Choć ogłoszony w listopadzie 2012 roku przetarg rozstrzygnięto w lipcu 2013 roku, to umowę podpisano dopiero w październiku 2013 roku. Jeden z przegranych – Otwarte Mazowieckie Sieci Szerokopasmowe, spółka z grupy Hawe – oprotestował wynik, twierdząc, że zwycięzca (konsorcjum, na czele którego stoi koreański KT Corporation) zaoferował zaniżoną cenę.

Oprotestowany został także przetarg na operatora lubelskiej RSS.

Z kolei władze województwa dolnośląskiego znalazły powód, by nie podpisywać z umowy z operatorem sieci, który wygrał przetarg w grudniu 2014 roku. Ten zdecydował bronić swego przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, który przyznał mu rację. Umowa podpisana została w końcu sierpnia.

W 2014 roku były też kłopoty z wyborem operatora Wielkopolskiej Sieci Szerokopasmowej. Konsorcjum MNI Centrum Usług i Hyperion, które wygrało przetarg, nie złożyło w terminie wymaganych dokumentów. Wówczas zarząd WSS zadanie to powierzył drugiemu na liście, tyle że zdaniem części operatorów lokalnych owo konsorcjum (HFC Operator i Telekomunikacja Wielkopolska) miało powiązania rodzinne z członkami władz WSS. Na dodatek MNI Centrum Usług i Hyperion zaskarżyło decyzję WSS do sądu administracyjnego. Ten skargę oddalił. Ostatecznie operatorem WSS – w rok po ogłoszeniu konkursu – zostało konsorcjum HFC Operator i Telekomunikacja Wielkopolska.

W Wielkopolsce toczyła się batalia o to, kto będzie dostawcą sprzętu aktywnego. Rozstrzygnięty w lutym 2015 roku przetarg oprotestował oferenci, którzy przegrali. Ostatecznie decyzję podjął Sąd Okręgowy.

– Spory o wynik przetargu opóźniły sprawę na tyle, że musieliśmy uzyskać zgodę zarządu województwa wielkopolskiego na przesunięcie rzeczowego zamknięcia projektu z pierwotnej daty 30 czerwca na 30 września, a zamknięcia finansowego z 31 października na 30 listopada – informuje Anna Streżyńska, prezes zarządu WSS. Uruchomienie dostępnych w WSS hurtowych usług transmisji danych zostało opóźnione o kwartał.

Wyścig z czasem

Anna Streżyńska szefową WSS została w kwietniu 2014 roku, po tym, jak po publikacjach „Nie” i „Gazety Wyborczej” o rzekomych nieprawidłowościach w przetargach organizowanych przez WSS doszło do odwołania prezesa tej spółki. Od końca marca 2015 r. równolegle odpowiada za budowę sieci regionalnej na Mazowszu. Jak twierdzi, sama budowa sieci to stosunkowo szybki proces, natomiast bardzo dużo czasu zajmuje zdobywanie niezbędnych pozwoleń.

– Dla odcinka, który buduje się dwa miesiące, pozwolenia zdobywa się 14 miesięcy – mówi nam Anna Streżyńska.

W końcu sierpnia budowa sieci regionalnej na Mazowszu była opóźniona. Wykonawca szacował, że w budowie sieci do osiągnięcia zaplanowanego na koniec sierpnia celu zabrakło 9 proc. zaawansowania (258 km sieci), zaś w przypadku budowy węzłów sieci szkieletowej cel na 31 sierpnia 2015 r. zrealizowano 86 proc.

Mimo poślizgu Streżyńska pozostaje optymistką i twierdzi, że nie powinien on stwarzać ryzyka dla zakończenia przedsięwzięcia zgodnie harmonogramem.

– Poprzedni kamień milowy (wyznaczony w harmonogramie budowy cel – przyp. t.św.), czyli zakończenie projektowania sieci do 30 czerwca, osiągnęliśmy. Gdy przychodziłam do tego projektu, dwa wcześniejsze kamienie milowe, marcowy i grudniowy, były chybione. Niestety te wcześniejsze opóźnienia ciągną się za nami, mimo że już sporo nadrobiliśmy – mówiła nam na początku września Anna Streżyńska, dodając, że jeszcze w I połowie września zostaną podjęte działania naprawcze, które mają na celu wsparcie wykonawców i inspektorów nadzoru.

Hyperion, który odpowiada za budowę sieci w Małopolsce, w sierpniu uzyskał kolejną już zgodę województwa na przedłużenie terminu budowy. Tym razem do listopada. Firma już snuje plany dotyczące przyszłych przychodów z zarządzania siecią. Z kolei Hawe, którego spółka zależna buduje sieć na Podkarpaciu, na razie podtrzymuje październikowy termin ukończenia prac.

Łączna wartość unijnego dofinansowania w tych trzech projektach wynosi 609 mln zł, z czego 341 mln zł przypada na Mazowsze.

Widmo powtórki z autostrad

Niewykluczone, że firmy budujące regionalne sieci szerokopasmowe – podobnie jak firmy budujące autostrady na Euro 2012 – nie zarobią na projekcie, a wręcz na nim stracą. Pierwsze sygnały już są.

Nanotel, który był podwykonawcą RSS na Lubelszczyźnie, przyznał, że na kontrakcie poniósł straty. Koszty okazały się bowiem wyższe od szacowanych w chwili podpisywania umowy. Ich wzrost został spowodowany wydłużaniem się prac, a także kłopotami ze znalezieniem wykwalifikowanych robotników. Firma liczy, że odrobi straty w kontraktach na budowę sieci na Podkarpaciu i w Małopolsce.

Kłopoty na rynku pracy (w tym brak inżynierów i wykwalifikowanych robotników, związane ze spiętrzeniem robót w 2015 roku) przewidywano już dwa lata temu. Przedstawiciel jednego z wykonawców sieci tłumaczył wtedy, że właśnie z tego powodu konieczne jest utrzymywanie dobrych stosunków z podwykonawcami, by ci – gdy zajdzie taka potrzeba – zdecydowali się na prace dla tego, a nie innego konsorcjum.

Kłopoty, i to duże, ma grupa Hawe. Spółka zależna z grupy – Otwarte Regionalne Sieci Szerokopasmowe – odpowiada za budowę podkarpackiej i warmińsko-mazurskiej RSS, zaś inna spółka – Hawe Budownictwo – jest jednym z wykonawców tych sieci. Hawe przestało obsługiwać zadłużenie (powstałe m.in. w wyniku inwestycji we własną ogólnopolską sieć szkieletową) i na początku września 2015 r. ogłosiło, że zamierza złożyć wniosek o upadłość układową. Firma twierdzi, że będzie mogła obsługiwać dług, jeśli uda się go zrestrukturyzować, podnieść kapitał, oraz gdy kontrakty na budowę RSS zostaną do końca rozliczone.

Rumunia ma kłopot, Litwa błyszczy

W Unii Europejskiej realizowane jest ponad 100 projektów budowy sieci szerokopasmowych, w których zaplanowano wykorzystywanie publicznych pieniędzy – albo z budżetu, albo z dotacji unijnych. Jednym z największych (pomoc publiczna warta 600 mln euro) jest budowa kanalizacji telekomunikacyjnej w Niemczech, na terenach, na których komercyjni operatorzy nie planowali inwestycji w ciągu trzech najbliższych lat. Finansowane z niemieckiego budżetu przedsięwzięcie ma zostać ukończone do końca grudnia 2015 roku. W tym projekcie uzyskanie unijnej notyfikacji, która jest niezbędna do rozpoczęcia prac, zajęło pięć miesięcy (Komisja wydała ją w połowie lipca 2010 roku), co oznacza, że na tym etapie niemiecki projekt był dużo lepiej przygotowany niż jakikolwiek polski.

Z doniesień rumuńskiej prasy wynika, że Ro-Net, wspierany unijnymi środkami projekt budowy sieci szkieletowej i dostępowej obejmującej blisko 800 miejscowości w siedmiu regionach Rumunii, jest zagrożony. W ramach przedsięwzięcia ma powstać blisko 4,9 tys. km sieci światłowodowej. Dostęp do internetu ma uzyskać około 130 tys. gospodarstw domowych, 8,5 tys. firm i 2,8 tys. instytucji publicznych.

Przygotowywane latami przez rząd przedsięwzięcie unijną notyfikację uzyskał bardzo późno, bo 12 grudnia 2013 roku. Zakładano wówczas, że inwestycje zaczną się w 2014 roku, a rozliczenie wartego 84 mln euro projektu (68,5 mln euro dotacji unijnej, a reszta z kasy państwa) nastąpi do końca 2015 roku. Prace projektowe ruszyły dopiero styczniu 2015 roku, a budowlane w czerwcu. W sierpniu prezes wykonawcy i przyszłego operatora sieci (Telekom Romania) oświadczył, że przedsięwzięcie jest zagrożone i nie ma szans, by zostało zrealizowane w uzgodnionym z Brukselą terminie, co oznacza, że przepadnie unijne wsparcie. Winę za poślizg zrzucił na biurokracją, niekompetencję i bezwład panujący zarówno w ministerstwach, jak i w samorządach lokalnych. Podkreślił, że firma w każdej z blisko 800 miejscowości objętych projektem musi uzyskać 10 różnych zezwoleń. Komentując te słowa, Sorin Mihai Grindeanu, minister ds. społeczeństwa informacyjnego, obarczył winą operatora. Stwierdził, że problemy w uzyskiwaniu przez wykonawcę zezwoleń wynikały z niekompletnych dokumentów, jakie ten przedstawiał władzom lokalnym, oraz że nie wniósł wszystkich opłat za zezwolenia.

Zgoła inna sytuacja była na Litwie. Tamtejszy projekt budowy sieci szkieletowych i dystrybucyjnych RAIN (wartość 60,5 mln euro, dofinansowanie ze środków unijnych 51,4 mln euro) zakończył się sukcesem. Jego pośrednim efektem jest to, że nasz sąsiad jest w światowej czołówce krajów o największej liczbie światłowodowych łączy dostępowych na 100 mieszkańców.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test