Przejście przez PPP na zielonym świetle

28.07.2016
Jeśli Ministerstwu Rozwoju uda się przyspieszyć rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego, to może to być jedno z największych osiągnięć gospodarczych tej ekipy. – Na warunkach korzystniejszych dla państwa można mieć szkołę, szpital, a nawet sąd czy muzeum - mówi Witold Słowik, podsekretarz stanu w MR.

Witold Słowik (Fot. PAP)


ObserwatorFinansowy.pl: Ministerstwo Rozwoju przedstawiło niedawno listę 47 wytypowanych dużych projektów inwestycyjnych, które mogą się starać o finansowanie w ramach tzw. Planu Junckera. Ten projekt ma na celu pobudzenie gospodarki. Tymczasem na liście polskiej są głównie zwykłe inwestycje energetyczne. Czy duże koncerny nie wykorzystują okazji do zdobycia tańszego niż w banku finansowania?

Poprosiliśmy wszystkie ministerstwa, żeby zgłosiły do nas projekty z podległych im obszarów. Zgłoszono ich 108, a my zweryfikowaliśmy te pomysły i ostatecznie wyłoniliśmy 47 dużych (o wartości ponad 25 mln euro) przedsięwzięć wartych w sumie 81 mld zł. Dwa są już na etapie weryfikacji przez Europejski Bank Inwestycyjny.

23 projekty rzeczywiście dotyczą energetyki. I są to inwestycje bardzo potrzebne. Udział firm z tego sektora w Planie Junckera i umożliwienie im pozyskania tańszego finansowania inwestycji to nie fanaberia, lecz polska konieczność. Jeżeli teraz nie zainwestujemy w naszą energetykę, m.in. w modernizację sieci przesyłowych, w przyszłości może okazać się, że nasz system nie będzie w stanie pokryć krajowego zapotrzebowania. Na liście są też inne ciekawe przedsięwzięcia, m.in. siedem projektów dotyczących transportu szynowego, w tym budowa nowej linii kolejowej.

Ile projektów prywatnych firm czeka na to finansowanie?

My jako ministerstwo uczestniczymy w procesie dotyczącym przede wszystkim dużych projektów realizowanych przez spółki z udziałem Skarbu Państwa. Prywatne firmy, starające się z reguły o wsparcie mniejszych inwestycji, negocjują bezpośrednio z EBI i innymi bankami, które udzielają finansowania w ramach Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych. Monitorujemy te działania i jesteśmy gotowi pomagać w nich przedsiębiorcom. Według naszej wiedzy dofinansowanie do 25 mln euro uzyskało już tysiąc polskich firm. Ich liczba skoczyła ze 180 do tysiąca w zaledwie dwa miesiące. To lawinowy przyrost.

Niestety, w grupie dużych firm, które starają się o więcej niż 25 mln euro, jak dotąd tylko jedna prywatna uzyskała dofinansowanie – producent mleka w proszku. To nie za dużo jak na 39-milionową populację, prawda?

To na razie nie za dużo, ale nie mam wątpliwości, że będzie więcej. Coraz więcej firm jest świadomych istnienia tego źródła. Statystyka dużych projektów poprawi się również wtedy, gdy inwestycje z rządowej listy będą sukcesywnie składane do EBI. Nie skupiałbym się jednak na liczbie projektów, ale na ich jakości. Samo wsparcie finansowe jest tylko narzędziem, środkiem do osiągnięcia celu. Poza tym jednym już zatwierdzonym projektem, obecnie oceniane są przez EBI dwa kolejne duże projekty firm prywatnych.

Wiele osób uważa, że program cieszyłby się w Polsce znacznie większym powodzeniem, gdyby więcej przedsiębiorców o nim wiedziało. Wiele, zwłaszcza mniejszych firm nie aplikuje, bo nie wie, że może. Może potrzebny jest swojego rodzaju road show promujący Plan Junckera?

Road show to może zbyt dużo powiedziane, ale w kwietniu i maju przeprowadziliśmy szeroko zakrojoną akcję informacyjną dla wszystkich zainteresowanych podmiotów – samorządów, firm i spółek skarbu państwa. O Planie Junckera mówimy często, cały czas go promujemy. Wyjaśniamy, co to jest, i podpowiadamy, jak aplikować o środki. Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFIS) to nie jest jednak darmowy unijny grant, który zawsze cieszy się większym wzięciem. To pożyczka, którą trzeba będzie spłacić.

Łatwe pieniądze z funduszy unijnych zmniejszają potrzebę starania się o pożyczki w Planie Junckera?

Pożyczka w porównaniu z darmowym grantem zawsze będzie wydawać się mniej atrakcyjna. Jej zaletą jest jednak kwota, większa akceptacja ryzyka inwestycyjnego i warunki – w tym czas, na jaki jest udzielana. Górna granica zwrotu to nawet 25 lat. Banki komercyjne z reguły nie pożyczają na dłużej niż 10 lat.

Jak wypadamy na tle innych krajów Europy?

Jak dotąd do największych beneficjentów Planu Junckera należą Włochy – 33 zatwierdzone projekty aplikujące po więcej niż 25 mln euro, Francja – 24, Niemcy – 16, Wielka Brytania -15 i Hiszpania – 13. Są też kraje, w których żaden projekt nie uzyskał jeszcze pełnej akceptacji.

Czuje pan, że kapitału na rynku jest tak dużo, że dziś to pieniądze konkurują o projekty, a nie projekty o pieniądze?

Tak, ale te projekty wciąż muszą być przedsięwzięciami bankowalnymi – przychód musi umożliwić spłatę kredytu. Na liście rządowej są takie przedsięwzięcia, które przychód wygenerują dopiero po bardzo długim czasie, a zarabiać będą naprawdę niewiele lub wcale. Przykładem są projekty wodne, np. budowa kanału łączącego Wisłę z Odrą. Natomiast ich znaczenie dla całej gospodarki jest ogromne.

Jakie inne, nowe projekty widziałby Pan w tym przedsięwzięciu?

Takie, które mogłyby pobudzić rozwój. Na pewno te, które generują zakłady wysokich technologii, wysokomarżowe, zaawansowane technologicznie, np. zakład produkujący drony, fabrykę elektrycznych autobusów, stocznię produkującą statki napędzane skroplonym gazem, zakłady produkujące tabor szynowy, firmy produkujące leki czy żywność z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.

Jak do planu zwiększania inwestycji w Polsce wciągnąć kapitał prywatny?

Choćby przez szersze wykorzystanie partnerstwa publiczno-prywatnego. Opracowujemy rządową politykę w tym obszarze, która wskazywałaby najważniejsze działania na rzecz popularyzacji PPP i identyfikowała bariery. Takie dokumenty ma wiele krajów, np. Wielka Brytania, Kanada, Australia czy Irlandia. Dziś w Polsce jest zaledwie 101 inwestycji PPP o ogólnej wartości 5,5 mld zł i te wyniki nas absolutnie nie satysfakcjonują. Chcemy, żeby było ich zdecydowanie więcej.

Czy udrożnienie tej ścieżki wymaga zmian prawnych?

Zmiany na pewno będą. W Sejmie procedowana jest ustawa o koncesjach na roboty budowlane i usługi. Inwestycje realizowane na podstawie tej ustawy to najczęściej projekty PPP. Duże znaczenie dla rynku ma też Prawo zamówień publicznych, którego nowelizację właśnie podpisał Prezydent. Więcej barier jest jednak nie w ustawach regulujących PPP, lecz w tych, które nie mają bezpośredniego wpływu na zawieranie umów, ale później utrudniają ich realizację. Dlatego chcemy dokonać przeglądu całego prawa, żeby znaleźć słabe punkty, które utrudniają PPP, np. przepisy podatkowe, o rachunkowości itp. Zaprosiliśmy do współpracy ponad 50 ekspertów, którzy będą nam w tym pomagać.

Jak zmusić biznes i samorządowców do współpracy, której się boją?

Zamierzamy stworzyć listę potencjalnych przedsięwzięć do realizacji w ramach PPP, która będzie ogólnopolską bazą danych o tego typu inwestycjach. Będą tam trafiać zweryfikowane już, wstępnie ocenione projekty. Chcemy przełamać złą passę PPP w Polsce. Z jednej strony będziemy informować biznes o tym, jakie projekty są możliwe. Z drugiej, obecność projektów na liście będzie sygnałem, że ministerstwo ocenia je pozytywnie.

Cały czas służymy też wsparciem doradczym dla konkretnych inwestycji. Zakończyliśmy nabór na projekty samorządowe przeznaczone do bezpośredniego wsparcia przez Ministerstwo Rozwoju. Jest ich 35. Do tego trzeba dodać pięć projektów medycznych, a na Dolnym Śląsku wspólnie z marszałkiem przygotowujemy pierwszy w kraju program utrzymania dróg w formule PPP.

Przygotowujemy również swojego rodzaju benchmark dla umów PPP w poszczególnych branżach. Pakiet zmian w sprawie PPP będzie gotowy na przełomie tego i kolejnego roku.

Jednocześnie pozyskaliśmy z funduszy europejskich 9 mln zł na szkolenia i działania wspierające PPP. Mimo że o PPP w Polsce mówi się prawie 20 lat, to wiele osób ma na ten temat znikomą wiedzę. Ruszamy ze szkoleniami już jesienią.

Może szkoleniem należałoby też objąć te instytucje, których samorządowcy boją się tak, że rezygnują z PPP, np. NIK czy urzędy skarbowe? Widmo czwartego „P” jak prokurator ciąży na tym rozwiązaniu od lat.

Program szkoleniowy obejmie również instytucje kontrolne. Przełamaniu takich obaw ma też służyć lista projektów PPP, o której mówiłem. Mam nadzieję, że każda kolejna zrealizowana inwestycja będzie przecierała drogę następnej – także jeśli chodzi o podejście strony prywatnej i mieszkańców, często oponujących przeciw nowym inwestycjom realizowanym przez samorząd razem z prywatną firmą. Tymczasem w ten sposób znacznie niższym kosztem dla państwa można mieć szkołę, szpital, a nawet sądy czy muzeum.

W Polsce tylko około 20 proc. rozpoczętych rozmów w sprawie PPP kończy się sukcesem. Wynika to między innymi z tego, że brakuje wzorów umów, co rodzi wzajemną nieufność, a ponadto czasami strony same czasem nie wiedzą, co chcą osiągnąć. Będziemy zmieniać podejście, metody i ostateczne wyniki w tym sektorze.

Rozmawiali: Katarzyna Mokrzycka i Krzysztof Bień


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test