Robot wyciągnie pomocne ramię

26.07.2018
Kadry przemysłu 4.0 to maszyny i ich operatorzy. Tych pierwszych w Polsce jeszcze nie mamy dosyć dużo, powoli zaczynamy natomiast kształcić kadry dla rodzącej się nowej gospodarki. Robotyzacja to nie tylko automatyzowanie produkcji. To także usprawnianie usług, w tym, w obszarach dość nieoczywistych, jak pomoc domowa.


Szacunki Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR) przewidują coroczny wzrost liczby robotów o 15-18 proc. Zwykle eksperci, badając rynek, koncentrują się na przemyśle i produkcji, ale robotyzacja ekspansywnie wychodzi poza ten obszar.

Roboty pod strzechy

Poza robotami przemysłowymi intensywnie, zwłaszcza w niektórych krajach, jak np. Japonia, rozwija się sektor robotów usługowych, np. tych, które wykonują prace z zakresu długoterminowej opieki nad osobami starszymi i chorymi. Takie roboty w niedalekiej przyszłości będą wykonywać nie tylko proste czynności polegające na przypominaniu np. o godzinie zaaplikowania leków, inicjowaniu komunikacji z rodziną, ale również zapewniać miłe spędzanie czasu. Wszak samotność, nazywana chorobą cywilizacyjną XXI wieku, w połączeniu z procesem starzenia się społeczeństw, to dwa wyzwania stojące przed światem w najbliższych dekadach.

Badania przeprowadzone przez Politechnikę Białostocką dowiodły, że świadomość odnośnie wykorzystania robotów w sferze opieki nad osobami starszymi i chorymi jest znaczna i rośnie wraz ze wzrostem wieku badanych respondentów. Osoby w wieku powyżej 60 lat w większości (57 proc.) deklarują znajomość faktu, że roboty są już wykorzystywane przy opiece osób starszych.

Na pytanie odnośnie potrzeby konstruowania robotów w celu ich wykorzystywania do opieki nad osobami starszymi zdecydowana większość respondentów opowiedziała się za: „zdecydowanie tak” – 29 proc. badanych, a „raczej tak” aż 41 proc. Nie widzi takiej potrzeby 16 proc. respondentów.

Opinie odnośnie terminu powszechnego wprowadzenia robotów-opiekunów w przeważającej liczbie wskazują na perspektywę 10 lat. Ponadto oczekuje się, że tego rodzaju roboty będą najpierw szerzej wykorzystywane za granicą, zaś polski rynek będzie podążał śladem trendów globalnych, ale z opóźnieniem w porównaniu do reszty świata.

 

Fakt, iż spodziewamy się robotyzacji nawet opiekunów osób starszych, czyli działań do tej pory zarezerwowanych dla ludzi, oznacza, że znacznie większy niż nam się często wydaje jest potencjał, by roboty wykonywały więcej zadań, nie tylko w fabrykach.

Dotychczasowe rozwiązania technologiczne nie są w stanie zapewnić robotów działających z wyczuciem, czy też zapewniających zróżnicowane formy komunikacji np. behawioralnej. Często wskazuje się, że roboty nie będą w stanie komunikować się z wykorzystaniem mimiki twarzy. Nieprędko uda się pewnie skonstruować efektywnego robota-komika, czy robota-aktora lub w ogóle nie będzie to możliwe, choćby z uwagi na nieustający rozwój języka, słownictwa. Ale też czy jest taka potrzeba?

Bilans braku balansu

Ważniejsze jest raczej to, że powstają nowe profesje, kształtowane przez nowe potrzeby. Część z nich związana jest z coraz większym zaawansowaniem technicznym i technologicznym urządzeń i ten obszar już dawno dostrzegły i doceniły uczelnie techniczne, tworząc takie kierunki jak: robotyka, automatyka, mechatronika, inżynieria materiałowa, informatyka (stosowana, informatyka i ekonometria, teleinformatyka, informatyka społeczna), inżynieria fotoniczna, biotechnologia, ekoenergetyka, inżynieria obliczeniowa. Lecz kierunki dla przyszłych pracowników przemysłu 4.0 można znaleźć również na innych uczelniach, choćby dlatego, że szereg nowych zawodów jest związanych z wymianą informacji. Przydatni będą architekci systemów teleinformatycznych, projektanci interfejsów, nanotechnolodzy, operatorzy dronów, kontrolerzy ruchu pojazdów autonomicznych, koordynatorzy robotów, managerowie systemów informatycznych, analitycy danych przemysłowych.

Często kierunki studiów mają charakter interdyscyplinarny i łączą: chemię, fizykę i biologię, obejmując również informatykę. Przykłady takich kierunków to: bioinformatyka, optometria, inżynieria nanostruktur, metody instrumentalne, biofizyka molekularna, fizyka medyczna, neuroinformatyka, projektowanie molekularne, inżynieria fotoniczna, inżynieria biomedyczna.

Problemem jest jednak dramatyczna nierównowaga między liczbą miejsc dostępnych na uczelniach a liczbą chętnych, którzy chcą aktywnie uczestniczyć w technologicznej rewolucji. Na kierunek inżynieria i analiza danych w ostatniej rekrutacji na rok akademicki 2017/2018 było 54 kandydatów na jedno miejsce.

Przez wieki główną rolę w rozwoju gospodarczym odgrywały ziemia i siła robocza. W kolejnym etapie zwiększyła się rola kapitału. Dziś kluczowe zasoby to wiedza i kreatywność, które są nierozłącznymi atrybutami ludzi. Na obecnym etapie rozwoju świata najważniejszym aspektem jest zapewnienie warunków do rozwoju tych zasobów w odpowiednim tempie, szybszym niż u konkurencji. Robotyzacja będzie metodą osiągania tego celu. Robotów w polskiej gospodarce będzie coraz więcej, a zadaniem systemu edukacji, zwłaszcza wyższej, jest dostateczne – ilościowe i jakościowe – przygotowanie kadr do zarządzania nimi.

Ekspansja

Obecnie najwięcej robotów przemysłowych wykorzystuje się na świecie w przemyśle samochodowym – ok. 100 tys. nowych robotów rocznie. Za nim plasuje się sektor elektroniki i elektrotechniki. Kolejnymi branżami są: metalowa, chemiczna, gumowa, tworzyw sztucznych, spożywcza. IFR przewiduje, że największa podaż robotów będzie skierowana do krajów azjatyckich ok. 230–350 tys. sztuk rocznie, przy relatywnie stabilnym rynku amerykańskim (ok. 48-73 tys. szt.) i europejskim (61-83 tys. szt.).

Obecnie w użyciu jest niemal 2 mln robotów przemysłowych, a prognozy przewidują zwiększenie ich liczby do ok. 3 mln w 2020 r. W 2020 roku na Azję ma przypadać ok. 2 mln robotów, na Europę ok. 600 tys., a Amerykę 450 tys.

 

Polska na tym tle może pochwalić się tylko ograniczonym rozwojem. Od 2005 r. liczba robotów systematycznie rośnie, a w roku 2014 osiągnęła liczbę 8,5 tys. wykorzystywanych w przemyśle, a w przypadku szerszej definicji tzw. manipulatorów jest ponad 13 tys. W przeliczeniu na 10 tysięcy pracujących przypada w naszym kraju już ponad 40 robotów i manipulatorów, a samych robotów jest już prawie 30 na 10 tysięcy pracujących.

Roczny przewidywany wzrost rynku podsystemów robotycznych (robot cell) wyniesie 10,35 proc. w latach 2018-2021, a w 2021 r. rynek osiągnie wartość 7,62 mld dol. według prognozy Technoavio. Najszybciej rynek będzie rozwijał się w Azji – o 13,15 proc. w skali roku, w Europie roczna stopa wzrostu wyniesie 9,71 proc., a w Ameryce 5,76 proc. Najbardziej dynamiczny wzrost – 13,18 proc. w skali roku – będzie miał miejsce w nowych zastosowaniach robotów: malowanie, cięcie, kontrola, podnoszenie, pakowanie, paletowanie, szlifowanie. W tradycyjnych zastosowaniach będzie wynosił: spawanie i zgrzewanie – 10,37 proc., montaż – 9,76 proc., przenoszenie materiałów – 9,69 proc.

Autor jest ekspertem Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. 

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły