Rosja rozgrywa partyjkę z kandydatami do Unii Euroazjatyckiej

01.12.2011
Po dwumiesięcznych negocjacjach białoruskie władze podpisały pakiet umów dotyczących ceny na rosyjski gaz, wielkości tranzytu oraz sprzedaży drugiej połowy akcji firmy zarządzającej białoruskimi rurociągami. Za niższą cenę gazu Gazprom przejmuje pełną kontrolę nad gazociągami kraju tranzytowego. Białoruska ekonomistkaTacciana Manionak uważa, że to sukces.

Aleksandr Łukaszenka kupił dla Białorusi tańszy gaz kosztem oddania kontroli nad siecią tranzytową. (CC BY-NC-ND Expo Socialism)


Obserwator Finansowy: Czy Białoruś miała szansę na zachowanie kontroli nad swoimi gazociągami?

Tacciana Manionak: 50 proc. udziałów w Biełtransgazie już od 2007 r. należało do Gazpromu. Po tym gdy Rosja otworzyła alternatywny dla białoruskich sieci przesyłowych Gazociąg Północny, sieci białoruskie straciły na znaczeniu, spadła również ich wartość. Białoruś i tak musiała dogadać się w sprawie dostaw gazu w kolejnych latach, a w takiej sytuacji nie miała wiele argumentów w negocjacjach. Nie mogła dyktować warunków co do cen i wielkości tranzytu gazu.

Mimo to, Białoruś z sukcesem wywalczyła dwie kluczowe kwestie. Po pierwsze Gazprom zrezygnował z obliczania cen na gaz według europejskiej formuły. Od 2013 roku zarówno na rynku rosyjskim i białoruskim Gazprom będzie otrzymywał mniej więcej równe dochody za sprzedaż gazu. Po drugie strona rosyjska zobowiązała się nie obniżać wielkości tranzytu do Europy. Łukaszenko zapowiedział otwarcie, że bez spełnienia tych warunków Białoruś nie podpisze umowy o wstąpieniu do Unii Euroazjatyckiej z Rosją i Kazachstanem.

Białoruskie władze w zamian za sprzedaż swoich gazociągów wynegocjowały wiele, bo od 2013 r. ceny kraj będzie płacić według cen wyznaczonych dla okręgu Jamalsko – Nienieckiego w Rosji. Jest to jednak pewnego rodzaju rewolucja – po raz pierwszy po upadku Związku Radzieckiego, Gazprom otrzymał pełną kontrolę nad systemem gazociągów kraju tranzytowego.

Jak na tej transakcji skorzystał Gazprom?

Rosyjska firma zapłaciła 2,5 mld dol. za 50 proc. akcji – to cena sprzed 4 lat. Biełtransgaz jest również przedsiębiorstwem przynoszącym straty, które w 2010 r. oceniane były na poziomie prawie 1 mld dol. Gdy Łukaszenka w ubiegłym roku zaproponował Rosji rury w zamian za tani gaz wicepremier Igor Sieczin otwarcie mówił, że Rosja i tak już raz przepłaciła za akcje przedsiębiorstwa, a rosyjski ambasador na Białorusi sugerował, że taka transakcja to rodzaj działalności charytatywnej.

W trudnej sytuacji gospodarczej Gazprom poszedł na rękę białoruskim władzom, zobowiązując się do zapłaty w ciągu dwóch tygodni, zamiast – jak to było w przypadku zakupu pierwszej partii akcji – czterech lat. Dodatkowo zrestrukturyzowano białoruski dług gazowy i przeniesiono jego spłatę na kolejny rok. Są to więc decyzje wybitnie polityczne, jednak Gazprom zagwarantował sobie oczywiście, że w dłuższej perspektywie straty zostaną pokryte, czy to przez ustalenie minimalnej marży na 30 lat czy to przez obniżenie podatków dla firmy.

Zresztą cena za gaz nie będzie w rzeczywistości ceną wewnątrzrosyjską. Gazprom doliczy sobie dodatkowo opłatę za tranzyt do granicy Białorusi (3200 km) i za przechowywanie w rosyjskich magazynach. Cena gazu może więc w 2013 roku wynieść ok. 180 dol. za 1000 m3. Nadal będzie to mniej niż 50 proc. średniej ceny europejskiej (porównując z ceną w roku bieżącym).

Rosja kolejny raz zdecydowała się wspomóc Białoruś. Po długim okresie konfliktów nagle nastąpiło ocieplenie na linii Moskwa – Mińsk. Tak bezinteresownie?

W Rosji zbliżają się wybory prezydenckie. Premierowi Putinowi, który będzie kandydował, bardzo zależy na powodzeniu jego osobistego projektu stworzenia Unii Euroazjatyckiej. Jednak prezydent Łukaszenka wyraźnie podkreślił, że bez obniżki cen gazu porozumienie w tej sprawie nie dojdzie do skutku. Putin nie chce w czasie kampanii wyborczej żadnych konfliktów z członkami przyszłej Unii. Oprócz tego Łukaszenka prawdopodobnie obiecał Rosji pogłębienie współpracy w dziedzinie wojskowej. Rosyjski premier obniżkę cen na gaz nazwał zresztą otwarcie „premią integracyjną”.

Białoruś nie otrzyma już nic więcej w zamian za gotowość do uczestnictwa w integracyjnych procesach na terenie b. ZSRR. Przeciwnie – białoruskie przedsiębiorstwa działając w ramach powstałej Wspólnej Przestrzeni Ekonomicznej będą narażone na większą konkurencję z rosyjskim kapitałem. Sytuacja jeszcze pogorszy się, gdy Rosja wstąpi do WTO i dzięki temu jej przedsiębiorstwa staną się jeszcze bardziej konkurencyjne wobec białoruskich.

>czytaj też: Współpraca Rosji i Białorusi opiera się na  szantażu

Obniżenie cen gazu było aż tak istotne? Wydaje się, że Białoruś wiele poświęca lub poświęci w przyszłości.

Tani gaz dla Białoruskiej gospodarki jest jak narkotyk, a pomoc jest znacząca. W przyszłym roku cena za gaz dla Białorusi będzie niższa o 40 proc. Oznacza to dodatkowe 2,7 mld dol. w budżecie. Białoruś również otrzyma w dodatkowo 2,5 mld dol. z prywatyzacji gazociągów.

Obawiam się jednak, że te środki zostaną przejedzone – pieniądze nie pójdą na modernizację i zwiększenie konkurencyjności przedsiębiorstw czy rozwój sektora wysokich technologii, ale pozwolą Łukaszence na powrót do regulowania cen i subsydiowania gospodarki.

Czy zawarta umowa może pogorszyć warunki dostaw gazu dla Polski?

Sprzedaż Biełtransgazu paradoksalnie oznacza dla Polski większą stabilność dostaw i tranzytu. Znikną konflikty gazowe między Rosją i Białorusią kończące się niekiedy zakręceniem kurka. Jeżeli Rosja spełni swoje obietnice utrzymania wielkości tranzytu przez Białoruskie terytorium na dotychczasowym poziomie będzie to oznaczać, że gaz ten również będzie płynął do Polski i przez Polskę.

Negatywnym skutkiem zawarcia kontraktu dla Polski i pozostałych krajów tranzytowych jest krach polityki budowania wspólnego frontu przeciwko monopolowi Gazpromu, co w 2006 r. zaproponował prezydent Juszczenko. Przejmując białoruskie gazociągi Rosja zminimalizowała groźbę walki na kilku frontach naraz. A wiem ze swoich źródeł, że Rosjanie bardzo bali się takiego scenariusza.

Na przejęciu przez Gazprom białoruskich rur i otwarciu Gazociągu Północnego najbardziej straci więc Ukraina?

O tym mówił w maju szef Gazpromu Aleksej Miller, który wskazywał, że to nową rurą bałtycką popłynie gaz transportowany dotychczas przez ukraińskie gazociągi. Rosjanie zapowiadają budowę drugiej nitki Nord Stream, a jeśli tak się stanie tranzyt przez Ukrainę ustanie. Na razie jednak nie przewiduję, że Rosja znajdzie w Europie dla dość drogiego gazu tylu odbiorców, by zapełnić dwie nitki Nord Stream i białoruskie gazociągi.

Ukraina traci status państwa tranzytowego. To przemyślany krok Rosji? Element nacisku na Kijów?

Ukraina straci ten status, chyba że zdecyduje się na wstąpienie do Unii Celnej z Rosją, Białorusią i Kazachstanem. A jest to coraz bardziej możliwe, bo po tym co prezydent Janukowycz zrobił z Julią Tymoszenko oddalają się perspektywy przystąpienia Ukrainy do strefy wolnego handlu UE. Za to w Rosji pojawiły się głosy, że za rok Ukraina przyłączy się do Unii Celnej. Rosja, tak jak to zrobiła wobec Białorusi, jest w stanie zaproponować ukraińskim władzom konkretne korzyści. Kreml zdaje sobie bowiem sprawę, że bez Ukrainy ewentualne próby konsolidacji obszaru postsowieckiego będą niepełnowartościowe. Obniżając ceny na gaz dla Białorusi, Rosja wysłała jasny sygnał dla Ukrainy, że integracja z Rosją może się opłacić.

Rozmawiał Jakub Biernat, TV Biełsat

Tacciana Manionak jest białoruską ekonomistką, ekspertem ds. energetycznych czasopisma Biełorusy i rynok.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test