Świat zoptymalizowany

10.05.2016
Optymalizacja podatkowa to po prostu część globalnego procesu offshoringu. Nieuniknionego w gospodarkach, które oparły na nim przewagę konkurencyjną. Dlatego walka z unikającymi podatków jest bardzo trudna. Ale nie beznadziejna. Pierwsze bitwy już się rozpoczęły

(CC By Images of Money)


Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), które odsłoniło aferę Panama Papers upubliczniło wczoraj bazę danych zawierającą informacje o ponad 200 tys. spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych. Politykom grunt pod nogami pali się więc coraz bardziej. Wiedzą, że jeśli sami chcą przetrwać, muszą wykazać się większą skutecznością w walce z unikaniem podatków. Szczególnie, jeśli sami, bądź ich rodziny – jak premierzy Wielkiej Brytanii czy Islandii – byli jego beneficjentami.

– Można odnieść wrażenie, że trzymanie pieniędzy w granicach własnego państwa stało się wyjątkiem i dotyczy „zwykłych” ludzi, którzy nie mają ich dużo i nadal płacą podatki – podsumowuje John Urry, autor wydanej niedawno w Polsce książki „Offshoring”.

To właśnie finansowy offshoring, twierdzi profesor Robert Holton, autor książki „Global finance”, przyczynił się w ogromnym stopniu do wzrostu nierówności gospodarczych, społecznych i majątkowych w większości krajów świata.

Społeczne niezadowolenie, podsycane aferami Panama Papers, LuxLeaks, czy SwissLeaks, pchnęło wreszcie polityków do podjęcia – przynajmniej oficjalnie – walki z unikaniem podatków. Zwłaszcza, że koszty polityczne pogłębiających się deficytów budżetowych zaczęły przewyższać korzyści z przyciągania prestiżowych inwestycji zagranicznych. I już nie ma nawet większego znaczenia fakt, czy chodzi o jednoznaczne uchylanie się od podatków, czy tylko ich legalną optymalizację tworzącą tak kuriozalne układy jak ten, w którym Holandia była wykorzystywana do minimalizowania płatności podatkowych firm przemysłowych z Grecji w czasie, gdy kraje unijne zrzucały się na grecki program ratunkowy.

Pierwsze próby walki

W tej sytuacji zarówno grupa G20, Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), jak i Unia Europejska oraz rządy poszczególnych państw zostały zmuszone do podjęcia próby zreformowania międzynarodowego systemu podatkowego. Jako pierwsze wystąpiło z propozycjami OECD, które wydało w 2013 r. zalecenia w ramach inicjatywy „Erozja podstawy opodatkowania i transfer zysków” (BEPS) w ramach której powstały zalecenia dotyczące 15 różnych kwestii.

Jedną z nich było wprowadzenie obowiązkowego raportowania kraj po kraju, czyli sporządzania przez firmy raportów na temat dochodów, wielkości zatrudnienia i płaconych podatków w każdym kraju, w którym prowadzą działalność, a nie tylko jako zbiorczych sprawozdań finansowych. Propozycja OECD jest wciąż ostrożna, bo zalecenia ograniczają się do tego, by dostęp do sprawozdań miały tylko urzędy skarbowe kraju, w którym spółka ma siedzibę i dotyczyły jedynie korporacji o obrocie rocznym minimum 750 mln euro. To najwyżej 10 proc. wszystkich firm.

Po wycieku z Panamy Komisja Europejska obiecała, że 12 kwietnia przedstawi ambitniejszą propozycję, ale ostatecznie zaproponowała zgodne z zaleceniami OECD, wybiórcze raportowanie dla korporacji działających na terenie Unii z obrotem od 750 milionów euro rocznie i siedzibą, lub spółką zależną na terenie UE. Jeśli Parlament nie zaproponuje innego rozwiązania, będą miały sprawozdawać na temat działań w Unii, jak również w wybranych rajach podatkowych – tych, które znajdą się na czarnej liście rajów UE.

– Oznacza to, że korporacje mogą nadal w niezmieniony sposób przenosić dochody, koszty, zyski i obroty do krajów, które nie będą objęte propozycją Komisji, jak np. Szwajcaria, Stany Zjednoczone. Te kraje nigdy nie znajdą się na liście rajów podatkowych Unii.  Logicznym jest, że korporacje będą korzystały z krajów,  które nie będą widniały na liście unijnej. Czyli na przykład z Panamy – komentuje Daria Żebrowska-Fresenbet z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności (IGO).

Brak przejrzystości umożliwia przenoszenie zysków bez ponoszenia odpowiedzialności. Ma to źródło w składaniu przez międzynarodowe spółki sprawozdań skonsolidowanych, czyli dodawaniu danych o obrotach, podatkach, zyskach itp. dla wszystkich jurysdykcji łącznie. Dzięki temu wykrycie i udowodnienie takich machinacji, jakich podjął się np. McDonald’s (który uniknął płacenia miliarda euro podatku w Europie w latach 2009-2013 dzięki przekazaniu ponad 3,7 mld euro obrotu do Luksemburga) staje się bardzo trudne.

Na razie, w ramach dyrektywy UE przyjętej w 2013 r. raportowanie kraj-po-kraju obowiązuje tylko banki z siedzibą w Unii, które po raz pierwszy musiały zdawać szczegółowe sprawozdania z każdego kraju w zeszłym roku. Z analizy aktywisty podatkowego i biegłego rewidenta Richarda Murphy’ego wynika, że banki znacznie zawyżają zyski w USA, Luksemburgu, Irlandii i Singapurze. Czyli tam, gdzie płacą niższe stawki.

Autorzy koordynowanego przez sieć organizacji Eurodad raportu „50 twarzy unikania podatków” podkreślają, że raportowanie to nie jedyna istotna część propozycji OECD: „Projekt BEPS nie ma tak naprawdę celu zmiany podstaw opodatkowania międzynarodowego, lecz propozycję reformy, która ma na celu usunięcie luk w istniejących zasadach”.

Chodzi m.in. o to, że BEPS trzyma się nadal zasady ceny rynkowej, co oznacza że podmioty zależne międzynarodowych korporacji są traktowane jako niezależne spółki, a nie jako jedna wielka spółka, co pozwala im twierdzić, że nie osiągają zysków w danym kraju, podczas gdy osiągają ogromne i nieopodatkowane zyski w krajach, w których obowiązują niskie stawki podatkowe.

OECD sankcjonuje też de facto kontrowersyjne zachęty typu kancelarie patentowe („patent box” – preferencyjne podatki na zyski spółek pochodzące z własności intelektualnej), podkreślając, że wszelkie istniejące już podmioty mogłyby kontynuować działalność do 2021 roku. Nie rozumiem całego fragmentu: sankcjonuje zachęty typu kancelarie? Podatki na zyski? Ale co?

Nie wiadomo też jeszcze, jak zalecenia OECD przełożą się na stosowanie porozumień „sweetheart deals”, czyli poufnych decyzji podatkowych [skorzystały na nich m.in. Fiat i Starbucks – przyp. Red.], które były zarzewiem skandalu LuxLeaks (od Luksemburga – napisz zdanie albo daj linka, który wyjaśni o co kaman) . Mimo że kraje OECD i G20 dążą do automatycznej wewnętrznej wymiany informacji na temat decyzji podatkowych, wciąż wiele decyzji dotyczących wysokości podatków, jakie płacić mają korporacje będzie podejmowanych w ramach negocjacji (z administracjami podatkowymi), których wyniki nie będą upubliczniane. Decyzje mają zapewniać firmom bezpieczeństwo prawne, ale też są wykorzystywane do uprawomocnienia uchylania się od podatków. W niektórych przypadkach, ujawnionych przez LuxLeaks, rezerwy na stawki podatkowe były niższe niż 1 procent.

Komisja Europejska prowadzi wciąż dochodzenie związane z wykorzystywaniem w Luksemburgu decyzji podatkowych jako niedozwolonej pomocy państwa. Tyle, że Luksemburg nie jest jedyny. Z decyzji podatkowych korzystają 22 państwa. Komisja Europejska ogłosiła w marcu 2015 r., że szczegóły takich decyzji będą automatycznie wymieniane między państwami członkowskimi Unii, co ma ograniczyć ich nadużywanie.

  • Powiązane tematy:

Tajemnicze układy

Optymalizację, czy zwykłe oszustwa, w największym stopniu umożliwiła jednak tajemnica bankowa, co uświadomił wyciek informacji ze szwajcarskiego oddziału banku HSBC w 2015 roku. Aby zwalczać skutki utrzymywania tajemnicy bankowej dla podstaw podatkowych, kraje rozwinięte osiągnęły porozumienie, by wymieniać się informacjami bankowymi. Unia realizuje to poprzez tzw. dyrektywę w sprawie współpracy administracyjnej (DAC). Państwa członkowskie mają się wymieniać informacjami od 2017 roku.

Podobny system tworzy OECD i G20, przy czym ta ostatnia nalega na zasadę wzajemności, czyli wymieniania się informacjami tylko z tymi  krajami, które mogą im odsyłać ten sam typ informacji. I tak Szwajcaria już ogłosiła, że nie wymieni się danymi ze wszystkimi i nada priorytet tym krajom, z którymi ma „bliskie więzi gospodarcze i polityczne, i które zapewniają swoim podatnikom wystarczający zakres regulacji, oraz które uznawane są za ważne i obiecujące z punktu widzenia potencjału rynkowego dla branży finansowej Szwajcarii”.

„Bliskie więzi” dotyczą też m.in. dwustronnych umów podatkowych, które – jak ostrzegała w 2015 r. ONZ – są  zaprojektowane tak, aby unikać skutków podwójnego opodatkowania lub je łagodzić, ale zamiast tego „skutkowały przypadkami podwójnego nieopodatkowywania”. Obecnie na świecie istnieje ponad 3 tys. takich umów. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że ich stosowanie pozbawia kraje Południa ok. 200 mld dol. rocznie, Polskę – do 46 mld złotych rocznie.

Dzięki tym umowom przez lata Polska była drugim, po Rosji, największym nabywcą spółek cypryjskich. A Cypr był jednym z ważnych zagranicznych inwestorów w Polsce. Dlaczego? Bo polscy dyrektorzy cypryjskich, fikcyjnie tworzonych spółek, nie płacili podatku ani na Cyprze, ani w Polsce. Wszystko dzięki dwustronnej umowie podatkowej z Cyprem. Teoretycznie zmiana polsko-cypryjskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania osuszyła to łatwo dostępne, całkowicie legalne źródło. Podobnie jak zmiana zasady rozliczania podatku od dywidend.

Życie nie znosi jednak próżni. Kancelarie prawne szybko zasypały klientów alternatywami. Przykładowo, po zmianie opodatkowania spółki komandytowej w Polsce (która pozwalała na odraczanie zapłaty podatku) od razu pojawił się nowy typ spółki w Luksemburgu, idealnie odpowiadający polskiej spółce komandytowej.

Tajemnicą poliszynela jest, że doradcy podatkowi mają też już sposoby, jak obejść klauzulę obejścia prawa podatkowego, przyjętą w marcu przez rząd. Chodzi o przepis zakładający, że jeśli przedsiębiorca wykonując jakąkolwiek czynność prawną zapłacił mniejszy podatek niż gdyby zrobił to w inny, droższy sposób, to skarbówka ma prawo go ukarać. Podobnie, jak obowiązującą od 2015 r. i pełną niejasności „ustawę o rajach podatkowych”, dotyczącą opodatkowania dochodów zagranicznych spółek tworzonych przez Polaków. Ale na pewno optymalizowanie podatków będzie już dużo bardziej skomplikowane. I droższe.

Prawdziwe źródło wycieku

Krytycy rozwiązań wdrażanych w Polsce, a także zaleceń OECD, uważają, że na korzyść „optymalizatorów” działa przede wszystkim zawiłość przepisów. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie jednolitych, międzynarodowych rozwiązań podatkowych oraz międzyrządowego organu ds. podatkowych pod auspicjami ONZ, na co nie ma na razie szans.

Dlatego największą nadzieją Europy w realnej walce z unikaniem podatków pozostaje jednak Komisja Europejska. Jako jedyna ma bowiem silne uprawienia do występowania z nowymi wnioskami ustawodawczymi i może koordynować polityki państw członkowskich. Komisja zaczęła w czerwcu 2015 r. uruchamiając pakiet mający na celu promocję sprawiedliwego i skutecznego opodatkowania przedsiębiorstw w UE. Wprawdzie pakiet zawierał niewiele nowych inicjatyw prawnych, a Komisja odłożyła termin, w którym rozważy wprowadzenie systemu, który skonsoliduje wszystkie zyski i straty, jakie spółki międzynarodowe osiągają w różnych krajach członkowskich, to wzięła się choćby za naprawianie systemu VAT.

A to już sporo, bo oszustwa dotyczące VAT, to jeszcze większy problem niż optymalizacja podatku od zysków (w Polsce luka VAT to ok. 40 mld zł rocznie). Przedstawiony w kwietniu plan naprawczy Komisji obejmuje m.in. uporządkowanie kwestii stawek obniżonych oraz zmianę zasad opodatkowania towarowych transakcji dokonywanych pomiędzy państwami członkowskimi. Zmiany mają pozwolić skuteczniej walczyć z wyłudzeniami w VAT.

W styczniu tego roku Komisja przedstawiła też propozycję pakietu rozwiązań mających na celu walkę z unikaniem opodatkowania („Anti Tax Avoidance Package”). To jego częścią było głosowane 12 kwietnia prawo do wymieniania się przez urzędy skarbowe informacjami o zyskach osiąganych przez największe firm w poszczególnych krajach oraz „czarna lista” rajów podatkowych. Propozycje te musi jeszcze zatwierdzić Parlament.

Tove Ryding z Eurodad twierdzi jednak, że to kosmetyczne działania.

– System wciąż wymaga realnej reformy, a nie fragmentarycznych rozwiązań – uważa.

To jednak będzie niemożliwe dopóki walka z optymalizacją jest wielu państwom nie na rękę. Bo utrata takich firm jak Google, Microsoft, czy Facebook, nawet z efektywną stawką podatkową paru procent, byłaby jednak dotkliwa i wciąż robią wszystko, by „grzeszników” u siebie zatrzymać. Wystarczyło, że HSBC, bohater SwissLeaks, zagroził, że przeniesie siedzibę z Londynu do Azji, by brytyjska skarbówka wycofała się z zamiarów wszczęcia wobec banku postępowania karnego.

Google, który zgodził się w styczniu tego roku zapłacić dobrowolnie brytyjskiemu urzędowi skarbowemu 130 milionów funtów tytułem zaległych podatków z minionej dekady (dokładnie 3 proc.) w lutym wprost zapowiedział, że nie dostosuje się do nowych przepisów, według których miałby płacić w przyszłości więcej. I pewnie jeszcze przez jakiś czas nikt mu w tym nie przeszkodzi.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły