Tabletowa wojna na trzy systemy i dwie przekątne

10.12.2012
Microsoft dołączył do Amazona, Apple i Google oraz innych producentów na szybko rosnącym rynku tabletów. Konkurenci ani myślą oddawać mu pola, sięgają po innowacje techniczne i agresywne obniżki cen, by zdobyć jak największą część rynku i lojalność klientów.

(Oprac. graf. Darek Gąszczyk)


Jeszcze niedawno wydawało się, że nikt nie jest w stanie zagrozić absolutnej dominacji Apple na rynku tabletów. Dla wielu osób synonimem słowa tablet był po prostu iPad. Tymczasem najnowsze dane dotyczące III kwartału, opublikowane w końcu października przez firmę badawczą Strategy Analytics, pokazały, że nic nie jest dane na wieczność.

Spadające jabłko?

Sprzedaż iPadów między lipcem a wrześniem była co prawda o 26 proc. wyższa niż rok wcześniej, ale w tym samym czasie producenci tabletów, z dostarczanym przez Google systemem operacyjnym Android, zwiększyli sprzedaż aż o 104 proc.

W efekcie, udział Apple w rynku skurczył się z 64,5 proc. w III kwartale 2011 r. i 68,3 proc. w II kwartale 2012 r. do 56,7 proc. w III kwartale 2012 r. W tym samym czasie armia firm produkujących tablety z Androidem – tworzą ją Samsung, Amazon, Google i dziesiątki, jeśli nie setki mniejszych przedsiębiorstw – zyskiwała rynek i aktualnie ma 41,3 proc. globalnego tortu.

Łączne rozliczenie pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku nie wypada jeszcze dla Apple źle. Producenci sprzedali na całym świecie ok. 67 mln tabletów, z czego Apple prawie 43 mln. Globalna sprzedaż była w sumie o ponad 66 proc. większa niż w tym samym okresie 2011 r., sprzedaż iPadów – o ponad 71 proc. Koniec roku może być gorszy.

Do tej pory rynek tabletów należał w praktyce do dwóch systemów operacyjnych – iOS Apple i Androida Google. W końcu października pojawił się trzeci gracz – Microsoft. Firma z Redmond wprowadziła na rynek systemy operacyjne Windows 8 oraz Windows RT, a w ślad za nimi pojawił się całkiem spory – jak na początek – zestaw nowych tabletów.

Bitwa o intratny rynek nabrała nowego impetu. I na dodatek są już jej pierwsze ofiary. To laptopy, których sprzedaż wyraźnie w ostatnich kwartałach wyhamowała. – Część klientów, którzy teraz kupią tablet, w przyszłości może nigdy już nie kupić komputera – twierdzi Michael Allenson z firmy Maritz Research.

Skuteczna oręż aplikacji

O przewadze Apple ciągle decyduje lojalność klientów. Niewielu potrafi sobie wyobrazić korzystanie z komputerów, smartfonów, czy tabletów innych producentów, a jeszcze mniejsza grupa jest już gotowa, by dokonać tak radykalnej zmiany w swoim życiu. Bardzo silną stroną spółki z Cupertino jest ponad 275 tys. aplikacji na iPada, dostępnych w App Store. Słabość – to wyśrubowana cena iPadów.

Producenci związani z Androidem swej szansy w podboju rynku często szukają w niskich cenach tabletów, w coraz lepszej jakości urządzeń oraz w stale powiekszanych zasobach aplikacji dostępnych w sklepie Google Play, a dedykowanych właścicielom ich tabletów.

Microsoft z Windows 8 i Windows RT oraz armia jego sojuszników, tworzona przede wszystkim przez firmy produkujące komputery, teoretycznie ma dużo słabszą pozycję. Liczba aplikacji na nowe Okienka jest niewielka. Na dodatek tylko tablety z Windows 8, a więc urządzenia, których cena jest porównywalna z iPadami, pozwalają na instalowanie aplikacji nie pochodzących ze sklepu Windows Store. Tańsze tablety z Windows RT, takie jak Surface sprzedawany przez Microsoft w wersji za 499 dol., skazane są tylko na aplikacje z tego sklepu.

Jednak dla wszystkich tych, którzy chcieliby używać tabletu nie tylko do rozrywki, sprawdzania poczty i mediów społecznościowych, ale także do pracy urządzenia z Windows mają jedną wielką zaletę – preinstalowany pakiet Microsoft Office.

Czyje siedem cali wybiorą klienci

W 2010 r. Steve Jobes, nieżyjący już prezes i założyciel Apple, mówił, że firma nie będzie produkować tabletów z siedmiocalowym wyświetlaczem, bo są za małe. Dziś jego następca – Tim Cook – podtrzymuje te słowa i przekonuje, że iPad Mini, z ekranem o przekątnej 7,9 cali, nie jest urządzeniem siedmiocalowym.

Zapewnienia Cooka wywołują uśmiech na twarzach ekspertów. Ich zdaniem, iPad Mini bez wątpienia ma być ofertą dla tych, którzy ze względu na zasobność portfeli, a często także ze względu na wygodę – takie tablety mieszczą się w kieszeni marynarki i w damskiej torebce – kupowali do tej pory urządzenia tańsze i mniejsze z Androidem.

Takie tablety to szybko rosnący segment rynku, a to oznacza, że i Apple musi być na nim obecny. W ocenie analityków z firmy badawczej iSupply, w 2011 r. nabywców znalazło 17 mln tabletów7-calowych, co dało im 24 proc. udział w całej sprzedaży tabletów. W tym roku – jak prognozuje iSupply – producenci sprzedadzą 34 mln takich urządzeń (udział w całym rynku – 28 proc.), a w 2013 r. już 67 mln (udział w rynku – 33 proc.).

Analitycy podkreślają, że iPad Mini, który w najtańszej wersji – tylko z WiFi i 16 GB pamięci – kosztuje 329 dol., jest wyraźnie droższy niż podobne urządzenia konkurentów. Porównywalny z nim parametrami Kindle Fire HD sprzedawany jest przez Amazon za 199 dol. Także 199 dol. kosztuje od niedawna Nexus 7 Googla (wcześniej był za 249 dol.). Na dodatek iPad Mini ma nieco gorszy ekran niż bezpośredni konkurenci, a to dla wielu konsumentów może być – obok ceny – istotny argument.

Apple w przypadku iPada Mini zadowala się ok. 25 proc. marżą brutto od sprzedaży, o kilka punktów procentowych niższą niż w przypadku klasycznego iPada, z wyświetlaczem o przekątnej 9,8 cala. Amazon, a od niedawna także Google, swoje 7-calowe tablety z 16 GB pamięci sprzedają niemal po kosztach. Zakładając, że zyski przyniosą kupowane przez ich użytkowników treści i aplikacje.

To samo dotyczy iPada Mini z WiFi i 32 GB pamięci. Apple każe sobie za niego płacić 429 dol. Tymczasem Kindle Fire HD w tej wersji kosztuje 249 dolarów, tyle samo, co wprowadzony właśnie na półki amerykańskich sklepów, Nexus 7 z identyczną pamięcią.

To wszystko sprawia, że iPad Mini raczej nie odbierze zbyt wielu klientów Amazonowi i Google oraz innym producentom siedmiocalowych urządzeń. Cena iPada Mini może być natomiast argumentem dla części klientów Apple, którzy kupią ten tablet zamiast droższego i większego iPada 4. Tym samym dojdzie do kanibalizacji rynku.

Analitycy oceniają, że do końca roku Apple sprzedać może 10 mln iPadów Mini, z czego nawet 3 mln mogą kupić ci, którzy wcześniej planowali w przyszłości zakup klasycznego iPada.

Szanse Microsoftu

Nowa wersja klasycznego iPada, której głównym technologicznym atutem jest szybszy procesor i wyświetlacz, znany już z wprowadzonego do sprzedaży wiosną tego roku iPada 3, ma konkurować z urządzeniami o podobnej przekątnej ekranu produkowanymi zarówno przez aliantów Google, jak i Microsoftu.

Zdaniem ekspertów, urządzenia z Windows 8 i Windows RT będą z kolei konkurowały głównie z tabletami z Androidem. Ci, którzy raz kupili tablet Apple i zainwestowali w aplikacje raczej pozostaną mu wierni. Natomiast użytkownicy Androida są bardziej otwarci na nowości i nowe trendy rynkowe, a przez to mniej wierni marce. Mogą więc zmienić system operacyjny.

I tu elementem wojny będzie cena. Dobitnie pokazał to Google, prezentując w końcu października tablet Nexus 10. W wersji tylko z Wifi i 16 GB pamięci ma kosztować 399 dol., będzie o 100 dol. tańszy niż iPad 4 o podobnych parametrach czy też najtańszy Surface Microsoftu.

Walka toczy się przede wszystkim o tych, którzy jeszcze nie mają tabletu. O rynkowym sukcesie przesądzą indywidualni klienci oraz szefowie działów IT firm i korporacji. Ci ostatni są szczególnie ważni, bo tablety coraz częściej trafiają do firm. W połowie roku – według szacunków firmy McKinsey – używało ich w pracy ok. 11 mln osób w Europie i Ameryce Północnej, z których tylko co piąta kupiła urządzenie za własne pieniądze.

Szefowie działów IT nie tylko decydują jakie urządzenia będą kupowane, ale także jakie dopuszczą do użytku w firmach, które coraz częściej wprowadzają system BYOD (Bring Your Owne Device). Polega on na zezwoleniu pracownikom używania w korporacjach własnych telefonów, tabletów i komputerów, których zakup i koszty eksploatacji może w pełni lub w części refundować pracodawca.

– Najbliższe 12 miesięcy będą krytyczne dla przyszłości Microsoftu – twierdzi Daniel Ives, analityk FBR Capital Markets.

Nick Jones, wiceprezes firmy badawczej Gartner, zdaje się nie mieć już wątpliwości. Jego zdaniem, tablety z systemem operacyjnym Microsoftu nie dogonią w udziale rynkowym ani urządzeń Apple, ani tabletów z Androidem. Spodziewa się też, że tablety z Windows będą się sprzedawały lepiej na rynku klientów biznesowych niż konsumentów indywidualnych. Ci ostatni mając do wyboru kosztujący tyle samo co Surface klasyczny tablet Appla lub z Androidem skuszą się zapewne na urządzenia z większą liczbą aplikacji.

Sarah Rotman Epps, analityk firmy badawczej Forrester Research, spodziewa się z kolei, że klienci poczekają na tablety z Windows 8 Pro i procesorami Intela, które mają się pojawić na początku 2013 r. Jej zdaniem, tablety z Windows RT mają zbyt wiele ograniczeń i przez to uniemożliwiają pełne wykorzystanie zalet nowego systemu operacyjnego Microsoftu.

Sarah Rotman Epps może mieć rację. W relacjach amerykańskich mediów z pierwszych godzin sprzedaży tabletu Surface pojawiają się opinie osób, które chciały kupić to urządzenie, by używać go np. w podróżach służbowych zamiast laptopa. Ale zrezygnowały, gdy od sprzedawców w sklepach Microsoftu dowiedziały się o ograniczeniach. To może oznaczać, że część popytu na tablety z systemem operacyjnym Microsoftu zostanie odłożona w czasie.

Na dodatek alianci Microsoftu nie palą się do produkcji tabletów z Windows RT. Według świetnie zazwyczaj poinformowanego tajwańskiego serwisu DigiTimes, Asustek Computer (producent Asusów), Dell, Samsung i Lenovo zamierzają wyprodukować – niejako na próbę – tylko po ok. 50 tys. tabletów z tym systemem operacyjnym. Z kolei Sony, Hewlett-Packard i Toshiba zrezygnowały z wdrażania Widnows RT w swoich urządzeniach, zaś Nokia opóźniła projekt wprowadzenia na rynek tabletu tym systemem. DigiTimes twierdzi, że producenci komputerów większe nadzieje wiążą z tabletami z Windows 8 wyposażonymi w procesory Intela.

Gra o wielkie pieniądze

Rynek tabletów rozwija się szybciej niż oczekiwano, a jego wartość mimo spadku średniej ceny sprzedawanego urządzenia, imponująco rośnie. Przedświąteczna bitwa producentów urządzeń i wykorzystywanych w nich systemów operacyjnych będzie miała twardy wymiar finansowy.

W 2011 r. firma Infinite Research spodziewała się, że w 2015 r. nabywców znajdzie 147,2 mln tabletów. Dziś konkurenci z IDC twierdzą, że tegoroczna sprzedaż wyniesie ponad 117 mln sztuk, a przyszłoroczna zbliży się do 166 mln. Firma badawcza Gartner przewiduje zaś, że w 2015 r. sprzedanych zostanie aż 320 mln tabletów.

Z kolei analitycy WinterGreen Research oceniają, że w tym roku rynek tabletów wart będzie ok. 40 mld dol., o 8 mld dol. więcej niż rok wcześniej. Spodziewają się, że w kolejnych latach będzie on rósł średnio o ok. 29 proc. i w 2018 r. osiągnie wartość ponad 181 mld dol.

Do samych tabletów należy doliczyć jeszcze wartość rynku aplikacji. Ich głównymi konsumentami są użytkownicy iPadów Appla. Ci, którzy kupują tablety z Androidem pobierają ich mniej i częściej wybierają darmowe aplikacje. Analitycy McKinsey, w wydanym w czerwcu tego roku raporcie „Cyber boom: Why tablet domination has only just begun”, szacują, że statystyczny właściciel iPada wydaje na aplikacje ok. 60 dolarów. W zakończonym 29 września roku finansowym Apple sprzedał 58,3 mln iPadów, a od chwili rozpoczęcia produkcji w połowie 2010 r. – ponad 99 mln.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test