• Piotr Piłat

To nie jest kraj dla starych ludzi. Kanada tak

16.04.2012
Przykład Kanady pokazuje, że możliwy jest system emerytalny, w którym każdy, nawet gdy nie pracował, dostaje emeryturę, zaś odpowiednik ZUS przynosi zyski. Obywatele mają prywatne oszczędności na starość, a utrzymanie emerytów kosztuje państwo mniej niż w Polsce. Jednak kanadyjskie rozwiązania też nie są doskonałe, bo na starzenie się społeczeństwa recepty nie ma.

(CC BY pedrosimoes7)


W Polsce o „systemie kanadyjskim” zrobiło się głośno za sprawą projektu reformy emerytalnej przedstawionego przez Centrum im. Adama Smitha (CAS). Powołując się na rozwiązania kanadyjskie CAS zaproponowało w miejsce obecnego systemu repartycyjno – kapitałowego (I oraz II i III filar) wprowadzenie „emerytury obywatelskiej”. Każdy obywatel po przekroczeniu określonego wieku otrzymywałby od państwa minimalne, jednakowe świadczenie.

Zainteresowanie kanadyjskim modelem nie powinno dziwić, gdyż jego skuteczność zdają się potwierdzać niezależne badania. W zestawieniu międzynarodowej firmy konsultingowej  Mercer (badania zrobiła jej australijska filia), Kanada została zaliczona do grupy sześciu państw z najlepszym systemem emerytalnym na świecie (obok m.in. Holandii, Australii i Szwecji).

W rankingu oceniano m.in. przejrzystość systemu, pewność otrzymania przyrzeczonej emerytury, sposób finansowania i integralność z sektorem prywatnym. W tym zestawieniu polski system emerytalny określono jako „wrażliwy na ryzyko niewypłacalności w niedalekiej przyszłości”.

Emerytura obywatelska

Filozofią działania państwa jest w systemie kanadyjskim nie zapewnienie każdemu obywatelowi jak najwyższej emerytury w ramach modelu składkowego (jak teoretycznie ma to miejsce w Polsce), lecz pewnego minimum socjalnego na starość. Choć CAS zdaje się sugerować, że bezpośrednie świadczenia z bieżących podatków są w stanie sfinansować te zadania, to tzw. „emerytura obywatelska” w Kanadzie tylko w ok. 40 proc. spełnia to minimum.

W rzeczywistości system kanadyjski, podobnie jak Polski, składa się z trzech filarów. I filar to właśnie „emerytura obywatelska”, nosząca nazwę Old Age Security (OAS). Prawo do niej przysługuje każdemu obywatelowi po 65 roku życia, a finansowana jest ona z bieżących wydatków budżetu państwa.

Otrzymuje ją każdy, nawet jeśli nie przepracował w życiu ani godziny. Jedynym warunkiem jej uzyskania jest mieszkanie w Kanadzie przez co najmniej 10 lat, po ukończeniu 18 roku życia. Zasiłek jest tym wyższy, im dłuższy jest okres pobytu. Aby otrzymać całość świadczenia trzeba spędzić w kraju 40 lat.

W 2011 r. pełna „emerytura obywatelska”wynosiła 540,12 dol. kanadyjskich (ok.1724 zł). Jest to z definicji kwota niewielka, równa około jednej trzeciej pensji minimalnej.  Beneficjentami systemu są prawie wszyscy emeryci, z wyłączeniem grupy najlepiej zarabiających. Ci w zależności od wysokości dochodu otrzymują tylko część zasiłku bądź wcale.

OAS cztery razy w roku jest waloryzowany o wskaźnik inflacji. Istnieje również system dodatkowego wsparcia najuboższych (Guaranteed Income Supplement), z którego korzysta 38 proc. emerytów. Wysokość tego świadczenia jest wyższa niż OAS.

Niższa składka, lepszy efekt

Większa część państwowej emerytury w Kanadzie pochodzi jednak z II filaru, noszącego nazwę Canada Pension Plan (CPP). Jest to obowiązkowy, pokoleniowy fundusz, podobny do polskiego ZUS, a więc finansowany ze składek wszystkich pracujących obywateli.

Na tym jednak podobieństwa się kończą, a właśnie w konstrukcji i działaniu CPP najwyraźniej widać przewagę rozwiązań kanadyjskich nad polskimi. W odróżnieniu od naszego systemu składkowego, CPP określa nie tylko maksymalną roczną kwotę odprowadzanych składek, jak i maksymalną wysokość świadczenia, jakie może otrzymać beneficjent przechodząc na emeryturę.

Do programu należy każdy pracujący między 18 a 65 r. życia, na takich samych zasadach (nie ma więc problemu z kosztownymi przywilejami emerytalnymi dla różnych grup zawodowych). Składka wynosi 9,9 proc. od wynagrodzenia. Gdy suma rocznych zebranych wkładów od pracownika przekroczy 2 217 dol., składka przestaje być pobierana.

Maksymalny poziom świadczenia ustalany jest na podstawie zmian średniego dochodu i wynosi obecnie 986,67 dol. (3147,5 zł). Kapitał składkowy jest raz do roku indeksowany o wskaźnik inflacji.

Przejrzysta i precyzyjna konstrukcja CPP sprawia, że jest to fundusz samofinansujący się, w przeciwieństwie do ZUS I KRUS, których coroczny deficyt około 40 mld zł, musi być uzupełniany z dotacji budżetowych. Także koszty funkcjonowania systemu, w wartościach względnych do PKB, są w Kanadzie aż 3 razy mniejsze.

CPP nie jest zwykłym funduszem repartycyjnym, w którym całość składek pracujących przekazywana jest na wypłatę bieżących emerytur. Coraz większą rolę w systemie odgrywa jego część kapitałowa. Obecnie 20 proc. środków ze składek jest inwestowanych na rynkach finansowych, a zyski księgowane są na indywidualnych kontach uczestników systemu.

Aktywami, wartymi około 10 proc. PKB, zarządza specjalny fundusz CPP Investment Board. Co ciekawe, mimo że jest on instytucją państwową, to jego ustawowe ograniczenia w decyzjach inwestycyjnych są mniejsze niż jego polskich odpowiedników – prywatnych OFE. Może on ulokować aż 45 proc. środków w papierach zagranicznych, podczas gdy limit dla naszych funduszy to 5 proc.

Choć przeciętne stopy zwrotu obu systemów są podobne (4 – 5 proc. w skali roku), to CPP osiąga je dużo mniejszym nakładem, nie ponosząc kosztów akwizycyjnych i nie pobierając prowizji od zarządzania środkami.

Przywilej wyboru

Podczas gdy w Polsce toczy się dyskusja na temat arbitralnego podniesienia wieku emerytalnego, system kanadyjski raczej stara się dostarczać bodźców ekonomicznych, aby ludzie sami chcieli pracować jak najdłużej.

Mimo, że istnieje ustawowa granica 65 roku życia, po przekroczeniu której jest wypłacane świadczenie, to na emeryturę można przejść już mając 60 lat. Pod warunkiem, że przyszły emeryt zarabia mniej niż wynosi maksymalna wypłata z CPP. Wiąże się to jednak z redukcją jego świadczenia o 0,5 proc. za każdy miesiąc przed 65 rokiem życia. Dla sześćdziesięciolatka przekłada się to na świadczenie mniejsze o 30 proc.

Działa też mechanizm odwrotny. Gdy ktoś życie emeryta zaczyna pięć lat „po terminie”, czyli w wieku 70 lat, dostaje świadczenie wyższe o 30 proc.

Jednocześnie kanadyjskie ustawodawstwo nie przewiduje żadnych restrykcji wobec emerytów, którzy, mimo pobierania świadczenia, chcą pracować i nadal to robią.

Wydłuża się średni wiek przechodzenia na emeryturę. Obecnie wynosi ponad 62 lata. Zachęcony tymi wynikami, rząd w Ottawie od 2013 r. zamierza zwiększyć wysokość  „bodźca” z 0,5 do 0,7 proc. za każdy miesiąc przepracowany „ po terminie”. W przypadku 70–latka zwiększy to świadczenie o 42 proc.

Najwięcej zaoszczędzisz sam

Łączna wysokość emerytury państwowej w Kanadzie (z I i II filaru) wynosi nieco ponad 1000 dol. kanadyjskich. Przy średniej pensji równej 3880 dol., daje to statystyczny wskaźnik zastąpienia (relacja świadczenia  do ostatniej pensji) w wysokości 27 proc. To dużo mniej niż w Polsce.

Jednak całkowity przeciętny dochód emeryta w Kanadzie  sięga  60 proc. średniej płacy krajowej. Lwią część zabezpieczenia na starość Kanadyjczycy wypracowują bowiem w III filarze, obejmującym dobrowolne ubezpieczenia prywatne.

Obecnie ok. 70 proc. najstarszych Kanadyjczyków  otrzymuje równolegle do państwowego świadczenia, comiesięczną wypłatę  ze zgromadzonych oszczędności. Jej średnia wysokość wynosi ok. 1250 dol. kanadyjskich.  Podstawą filaru są indywidualne plany emerytalne (RRSP – Registered Retirement Saving Plan) oferowane przez fundusze inwestycyjne, banki, agencje ubezpieczeniowe i inne instytucje finansowe oraz zbiorowe programy pracownicze  (RPP – Registered Pension Plan) prowadzone przez pracodawców.

Wkłady na indywidualne konta są całkowicie odliczane od podatku i można na nich ulokować do 18 proc. dochodu rocznego. Szczegółowy plan inwestycyjny określa w całości swobodna umowa między instytucją prowadzącą rachunek, a jego właścicielem.

Blaski i cienie

Pracowniczymi programami emerytalnymi objętych jest około 40 proc. pracujących w Kanadzie, a 33 proc. posiada również indywidualne RRSP.

Prywatne oszczędności emerytalne są więc zjawiskiem dość powszechnym i wydatnie zwiększającym świadczenia na starość. W Polsce tylko nieliczna garstka z obecnie pracujących może sobie pozwolić na taki luksus. Polak transferuje co miesiąc do ZUS i OFE w formie składki 19,52 proc. wynagrodzenia, a więc ponad dwa razy więcej niż Kanadyjczyk.

Porównanie obu systemów dostarcza więc argumenty za tym, że prywatne oszczędności emerytalne są tym wyższe, im niższy jest poziom podatku emerytalnego, jakim są de facto płacone składki.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że jak każdy plan emerytalny, system kanadyjski zależny jest od czynników zewnętrznych. Choć w dużo mniejszym stopniu,  to, podobnie jak polski, narażony jest on na niekorzystne zmiany demograficzne w części repartycyjnej, przez co istnieje realna groźba, że obecny poziom składek nie wystarczy do utrzymania rosnącej liczby emerytów. To spowodowałoby naturalnie spadek wysokości otrzymywanych świadczeń.

Dodatkowo, w reakcji na kryzys, coraz częściej pojawiają się żądania o rozszerzenie roli państwa w trójfilarowym systemie na wzór rozwiązań europejskich (w tym polskich). Może się to w dłuższej perspektywie okazać destrukcyjne.

Takie rozwiązanie byłoby ponadto niekorzystne dla stanu finansów publicznych. Jeśli jednak władze w Ottawie nie zapomną o tym, że to właśnie filozofia ograniczania roli państwa w systemie emerytalnym do realistycznego minimum legła u podstaw jego sukcesu, to sen kanadyjskiego emeryta, w przeciwieństwie do polskiego, powinien pozostać niezmącony jeszcze przez długie lata.

Autor jest studentem Szkoły Głównej Handlowej, publikuje w Niezależnym Miesięczniku Studentów MAGIEL.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły