Ujawnienie pensji szefa motywuje jego pracowników

24.09.2018
Zjedzenie przez lekarza obiadu fundowanego przez koncern farmaceutyczny zwiększa liczbę przepisywanych przez niego leków tej firmy; ujawnienie przez szefa swojej płacy podwładnym sprawia, że dłużej pracują; a energooszczędne domy nie są aż tak oszczędne - to wnioski z najnowszych badań naukowych.


Zoë Cullen i Ricardo Perez-Truglia przygotowali pracę „How Much Does Your Boss Make? The Effects of Salary Comparisons” (Ile zarabia twój szef? Skutki porównywania pensji). Opisują w niej przeprowadzony przez siebie eksperyment. Zaprosili do niego 2060 pracowników z dużego banku. Części pracowników przekazano informację o płacach współpracowników oraz szefa, części nie.

Okazało się, że gdy pracownik dowiaduje się o płacy szefa, to za każdy 1 proc. wyższej płacy menadżera od jego płacy pracownik zwiększa liczbę przepracowanych godzin o 0,15 proc. Z kolei każdy 1 proc. wyższej pensji współpracownika zmniejsza liczbę przepracowanych godzin przez kolegów i koleżanki z pracy o 0,94 proc. Autorzy konkludują, że firmy powinny wstrzymać się od różnicowania nagród pracowników, ponieważ mogą one demotywować ich współpracowników do pracy. Natomiast ujawnianie płacy szefa to nie jest dobry pomysł na zmniejszenie nierówności w firmie. Dodatkowo z badania wynika, że kobiety są skłonne akceptować, że mężczyźni zarabiają od nich więcej, o ile mają oni inne stanowisko.

Rentowne obiady dla lekarzy

Matthew Grennan, Kyle Myers, Ashley Swanson i Aaron Chatterji opracowali analizę „Physician-Industry Interactions: Persuasion and Welfare” (Interakcje lekarzy w branży: perswazja i dobrobyt). Sprawdzili w niej jak zapraszanie przez przedstawicieli producentów leków na obiad lekarzy wpływało na skłonność do przepisywanie recept na te leki.

Badali rynek tzw. leków statynowych, czyli takich które m.in. zmniejszają liczbę zgonów spowodowanych chorobami układu krążenia. Akurat ten rynek dlatego, że były dostępne szczegółowe dane za lata 2011-2012. W tym okresie na amerykańskim rynku sprzedawano dwa markowe leki statynowe Lipitor Pfizera i Crestor AstraZeneca oraz kilka generycznych. W badanym okresie 59 proc. z 15 tys. kardiologów przyjęło zaproszenie od przynajmniej jednego z producentów tych leków.

Z wyliczeń analityków wynika, że taki obiad powoduje wzrost liczby przepisywanych recept leku fundatora o 73 proc. Przekłada się to na wzrost udziału danego leku w sprzedaży rynkowej z 2,7 proc. do 4,6 proc. Koncern Astra Zeneca fundował obiady kardiologom dwa i pół razy częściej niż jego konkurent Pfizer. Ich obiady były także znacznie droższe (38 dolarów w porównaniu do 24 dolarów). Biorąc pod uwagę koszt obiadu (ok.100-150 zł) i zyski z nich wynikające dla koncernów, można wnioskować, że obiady dla lekarzy to najbardziej rentowna inwestycja koncernów medycznych.

Ruchy ludności a edukacja

Sascha O. Becker, Irena Grosfeld, Pauline Grosjean, Nico Voigtländer i Ekaterina Zhuravskaya przygotowały analizę z ciekawym wątkiem polskim zatytułowaną „Forced Migration and Human Capital: Evidence from Post-WWII Population Transfers” (Wymuszona emigracja i kapitał ludzki: dowody z transferów ludności po II wojnie światowej). Naukowcy analizowali skutki transferu Polaków z dawnych kresów wschodnich II Rzeczpospolitej.

Wykorzystali do tego badanie „Diagnoza społeczna” z 2015 r. 30  tys. respondentów zadano pytanie o przodków z kresów i 11 proc. z nich odpowiedziało twierdząco. Badanie wykazało, że obecne dzieci kresowian są lepiej wykształcone wobec sytuacji sprzed II wojny światowej. Awans edukacyjny jest skutkiem przymusowych ruchów ludności. Autorki konkludują, że ich badanie może być dobrą sugestią dla rządzących w krajach zmagających się z falami uchodźców. Zaoferowanie tym ludziom edukacji pozwoli wykorzystać ich pęd do wiedzy i poprawy standardu życia.

Autorki zwracają także uwagę, że właśnie ciągłe wygnania Żydów sprawiły iż religijną normą judaizmu stało się obowiązkowe uczenie wszystkich chłopców czytania i pisania (żadna inna religia nie miała takiego nakazu). Żydzi stali się pierwszym narodem ludzi pracujących prawie wyłącznie umysłowo. W 900 r. n.e. 90 proc. Żydów pracowało poza rolnictwem.

Pozorna energooszczędność

Lucas W. Davis, Sebastian Martinez i Bibiana Taboada podjęli bardzo praktyczny temat „How Effective is Energy-Efficient Housing? Evidence from a Field Experiment in Mexico”(Jak oszczędne są energooszczędne domy? Dowody z eksperymentu w Meksyku). Zainteresowała ich kwestia skuteczności energooszczędnych technologii, które są mocno reklamowane.

Badano zużycie energii na osiedlu nowych domów wyposażonych w takie udogodnienia. Według zapewnień producentów miały one zmniejszyć pobór elektryczności o 26 proc. Kiedy jednak odczytano faktyczne zużycie okazało się zbliżone do sytuacji w domach zwykłych, podobnie jak temperatura i wilgotność. Jak to możliwe?

Otóż część wytłumaczenia jest taka, że mieszkańcy rzadziej korzystają z klimatyzacji, niż zakładano. A większość mieszkańców w gorące dni po prostu otwiera okna, nie korzystając z lepszej izolacji budynku. Autorzy konkludują, że korzyści z energooszczędnych technologii najprawdopodobniej będą niższe, niż ich koszty (wyniosły on 400-500 dolarów w przeliczeniu na dom).


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły