Walka z bezrobociem i strefą biedy nie jest skazana na sukces

23.07.2012
Do 2020r. Komisja Europejska wyda na walkę z rosnącym bezrobociem i ubóstwem  w Unii co najmniej 84 mld euro. Niepracujący otrzymają gwarancje dostępu do darmowych szkoleń podnoszących kwalifikacje, pracodawcy - dofinansowanie. Czy pomoże to stworzyć aż 17,6 mln brakujących w Europie miejsc pracy i zredukować strefę ubóstwa o 20 mln osób? Eksperci w to wątpią.

(CC BY-NC-SA loungerie)


Według fundamentalnego dokumentu Unii Europejskiej jakim jest strategia Europa 2020, w ciągu najbliższych siedmiu lat 75 proc. obywateli UE w wieku 20 – 64 lata powinno znaleźć zatrudnienie. To oznacza konieczność stworzenia w Europie dodatkowych 17 mln 600 tys. miejsc pracy. Licząca dziś ponad 84 mln osób strefa ubóstwa ma zostać zredukowana o 20 mln osób. Czy plan ten ma szansę się powieść?

Na przeszkodzie ambitnym celom staje utrwalający się coraz głębiej w europejskiej gospodarce kryzys i towarzysząca mu niepewność wśród przedsiębiorców (pracodawcy nie tworzą nowych miejsc pracy w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków). Efekt tego jest taki, że aż 17 proc. obywateli  UE żyje już poniżej minimum bytowego.

Jeden na sześciu Europejczyków egzystuje za mniej niż 5 euro dziennie, a jedna na dziesięć osób pochodzi z rodziny, w której nikt aktualnie nigdzie nie pracuje. Niepokojące są również ostatnie dane statystyczne Eurostatu. Wynika z nich, że w maju 2012 r. na terenie całej Unii bezrobotnych było aż 24,8 mln osób, w tym w strefie euro – 17,5 mln. W porównaniu z kwietniem oznacza to wzrost odpowiednio o 151 i 88 tys. osób.

Jeszcze mniej optymistycznie wyglądają te zestawienia w porównaniu do maja 2011 r. Wynika  z nich bowiem, że w porównaniu do ubiegłorocznych wskaźników bezrobocie w całej Unii w maju tego roku wzrosło aż o 1,95 mln osób, a w strefie euro: o 1,82 mln osób. Stopa bezrobocia w maju 2012r. wyniosła w całej Unii 11,1 proc.

Młodzi, jak wyrzut sumienia

Wśród unijnych wskaźników najbardziej niepokojące są te, dotyczące bezrobocia ludzi młodych do 25 roku życia. Obecnie w całej Unii jest ich 5,5 mln, w tym w strefie euro – 3,4 mln. To przyrost odpowiednio o 282 i 254 tys. osób w stosunku do kwietnia 2012 r. Oznacza to, że aktualna stopa bezrobocia wśród młodych wynosi 22,7 proc. dla całej Unii i 22,6 proc. w strefie euro.

Ale nie tylko brak pracy jest przyczyną szerzącej się w Unii biedy. Jak wynika z danych BAEL ponad 8 proc. osób zatrudnionych w UE również żyje poniżej minimum bytowego. Powodem są ich niskie płace. W pułapkę ubóstwa najczęściej wpadają ludzie zatrudnieni na umowy okresowe. Przykładowo, w Hiszpanii, w ciągu dwóch ostatnich lat, aż 2 mln młodych ludzi przeszło z umów bezterminowych na tzw. elastyczne formy zatrudnienia. Wskaźnik bezrobocia wśród młodych w tym kraju należy, obok Gracji, do najwyższych w Europie i wynosi obecnie aż 52,1 proc.

> Jeszcze mniej pracy dla absolwentów

Zdaniem Piotra Madziara z Dyrekcji Generalnej ds. Rynku Wewnętrznego i Usług Komisji Europejskiej sytuacja na rynku pracy zaczyna ewidentnie wymykać się w Unii spod kontroli.

– Od 2 lat mamy wzrastające bezrobocie w kilkunastu krajach UE i w wielu rejonach jest ono już długoterminowe, więc problem ubóstwa rośnie i będzie rósł jeszcze bardziej. Ponadto ubóstwo pojawiło się krajach tzw. bogatych, gdzie go nie było przez długie lata, więc można się spodziewać pojawienia się tego tematu w politykach krajowych. Z racji kosztów i sytuacji budżetowej, kraje te będą chciały skorzystać z budżetu UE i by móc to zrobić, muszą pojawić się polityki i fundusze UE na te cele – mówi Piotr Madziar.

Środki pierwszej pomocy

Według urzędnika moment na dyskusję o pieniądzach na ubóstwo i bezrobocie jest najbardziej odpowiedni, bo ustalany jest właśnie budżet na przyszłą perspektywę budżetową 2014-2020.

Tymczasem wiadomo już, że na aktywne formy walki z biedą i bezrobociem Komisja wyda w kolejnym budżecie ( czyli do 2020 r.) nie mniej, niż 84 mld euro.

Wśród zaplanowanych działań są też m.in:

– dotacje do nowotworzonych miejsc pracy w sektorze MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw, jak policzono aż 85 proc. nowych miejsc pracy netto pomiędzy 2002-2010 r. powstało w Unii dzięki pracodawcom z tego sektora),

– zmniejszenie klina podatkowego poprzez m.in obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne w części ponoszonej przez pracodawców (część kosztów pracy pokrywana byłaby m.in z opłat za prawa do emisji CO2 oraz innych podatków ekologicznych, konsumpcyjnych i majątkowych),

– wspieranie mikropożyczkami samozatrudnienia i przedsiębiorczości,

– stworzenie systemu zachęt do przekształcania zatrudnienia nielegalnego w formalne, podniesienie płac netto (przy jednoczesnym odejściu od świadczeń socjalnych). Przy czym podwyżki te miałby objąć szczególnie płace minimalne, które są w Unii zróżnicowane i wynoszą od 30 do 50 proc. średniego wynagrodzenia brutto w poszczególnych gospodarkach.

Ponadto, Komisja  zapowiada także kroki doraźne. Do końca tego roku powstaną m.in europejskie ramy dla jakości staży oraz gwarancje formalno – prawne zapewniające młodym ludziom wchodzącym na rynek pracy bezpłatną aktywizację zawodową. Unijną pomocą w pierwszej kolejności zostaną objęci młodzi ludzie określani jako NEET –  nie pracujący, nie kształcący się i nie poszukujący pracy, a także długotrwale bezrobotni oraz samotni rodzice.

Radykalnie zmienić się ma także rola i kompetencje Europejskich Służb ds. Zatrudnienia ( EURES). Do tej pory były one platformą wymiany informacji o rynkach pracy. Za ich pośrednictwem pracę znajdowało rocznie w Europie zaledwie 150 tys. ludzi. Od przyszłego roku EURES ma być już ogólnoeuropejską agencją rekrutacji i pośrednictwa pracy dysponującą wiedzą o wakatach w całej Europie. Od nowego roku ma również wystartować nowy, bardzo innowacyjny, serwis samoobsługowy: „Match and Map”, gdzie pracodawcy z całej Europy będą mogli zgłaszać informacje o wolnych miejscach i prowadzonych rekrutacjach, a wstępne rekrutacje będą odbywać się w sieci.

Każdy ma swoje problemy

Eurodeputowana Danuta Jazłowiecka z Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego nie ma wątpliwości, że by uporać się z rosnącym ubóstwem i bezrobociem w UE, państwa muszą połączyć swoje działania na rzecz zwiększenia poziomu oraz jakości zatrudnienia.

– Unia Europejska powinna opracować skoordynowany plan inwestycji społecznych, których celem będzie aktywizacja społeczeństwa. Pomoże to zarówno pracodawcom jak i pracownikom elastycznie reagować na zmieniające się warunki ekonomiczne i społeczne – mówi Danuta Jazłowiecka.

Dodaje, że dziesiątego lipca Komisja Zatrudnienia i Spraw Społecznych Parlamentu Europejskiego przyjęła sprawozdanie jej autorstwa, w którym zachęca ona państwa członkowskie do podpisania tzw. „Paktu na rzecz inwestycji społecznych”, co ma poprawić koordynację oraz kontrolę nad realizowaniem celów polityki społecznej i zatrudnienia w krajach UE.

Problem jednak w tym, że integracja działań jest mało prawdopodobna, bo sytuacja na rynkach pracy w Europie jest bardzo zróżnicowana, a to wymaga działań ukierunkowanych na konkretne, specyficzne problemy poszczególnych państw. Interesów narodowych często nie da się pogodzić.

– Unijni urzędnicy i posłowie mają wiele pomysłów, jak walczyć z biedą i ubóstwem, każdy kolejny dokument ma jednak wymiar czysto polityczny, a nie praktyczny. Nie ma w nich mowy o konkretach. Każdy kraj ma swoje specyficzne problemy. Niemcy mają problem z asymilacją mniejszości tureckiej. Słowacy i Węgrzy z asymilacją Romów. Francja boryka się z imigrantami ze swoich dawnych kolonii, a Polska głównie z własnymi obywatelami, którzy dziedziczą po rodzicach wykluczenie społeczne. Z kolei Estonia, która obecnie w Europie najbardziej zagrożona jest masowym ubóstwem, to niewielki rynek pracy. Nasze bezrobocie przekracza liczbę wszystkich mieszkańców tego kraju. Problem jej bezrobocia można więc dość łatwo rozwiązać – wylicza Piotr Broda – Wysocki z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, dodając, że przykłady te pokazują, że na wspólne działania państw raczej nie ma co liczyć.

Podobnego zdania jest także prof. Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej UW:

– Nie sądzę, aby KE mogła się posunąć do tego, aby dyktować krajom w corocznych rekomendacjach jaką politykę pomocy społecznej mają prowadzić, że mają zwiększyć poziom świadczeń, albo zwiększyć nakłady na aktywizację bezrobotnych. W Polsce zamrożono prawie połowę Funduszu Pracy, nie podnoszono kryteriów dochodowych przez kilka lat, wbrew decyzjom Komisji Trójstronnej – przypomina prof. Szarfenberg.

Warto wspomnieć, że w strategii Europa 2020 cel, jakim jest walka z biedą, zdefiniowany został za pomocą trzech wskaźników, które oddają różne koncepcje walki z ubóstwem: jako relatywnym niedostatkiem dochodu, wielowymiarową deprywacją potrzeb, lub bezrobociem czy niezatrudnieniem. Polski rząd przyjął, że liczba łączna osób określonych tymi wskaźnikami ma się zmniejszyć do 2020 roku o 1,5 mln osób (o 14 proc. w stosunku do 2010). Nie sprecyzowano, jednak ani ścieżki dojścia do tego celu, ani też, który ze wskaźników będzie najlepiej obrazował osiągnięcia. Nie ma tam też żadnej odrębnej strategii osiągania tego celu.

– Zapewne założono, że osiągnięcie celów gospodarczych (w tym wzrost zatrudnienia) spowoduje zmniejszenie ubóstwa lub wykluczenia do wyznaczonego poziomu. To też obrazuje, co państwa członkowskie mogą zrobić z tym wymiarem strategii, jeżeli traktują ubóstwo jako wynik sytuacji gospodarczej – mówi dobitnie naukowiec.

Skandynawski wzór

Zdaniem prof. Szarfenberga państwa unijne wpadły w pułapkę iluzji, że wzrost gospodarczy załatwi problem biedy. Otóż nie załatwi. Pracy jest coraz mniej, a firmy wolą zwiększać wydajność osób już zatrudnionych, niż ryzykować tworzeniem nowych miejsc pracy. By skutecznie rozprawić się z szerzącą się biedą państwa unijne muszą więc uznać, że:

1) poziom ubóstwa nie zależy wyłącznie od stanu gospodarki i (poziomu zatrudnienia);

2) poziom ubóstwa zależy od hojności świadczeń socjalnych;

3) poziom ubóstwa to równie ważny cel, jak cele dotyczące gospodarki.

– Poziom ubóstwa relatywnego (proc. osób o wydatkach poniżej 50 proc. wydatków przypadających na przeciętne gospodarstwo domowe – przyp. aut.), wielowymiarowego ubóstwa i niezatrudnienia w gospodarstwach domowych zależy od wielu czynników, gdyż są to trzy nieco różne zjawiska – podkreśla Ryszard Szarfenberg i dodaje, że najlepiej ze wszystkimi trzema radzą sobie państwa skandynawskie.

– Mają sprawne administracje, wysokie podatki, wszechstronną politykę rynku pracy dla poszukujących pracy i hojne zabezpieczenie dochodu w razie niemożności pracy, rola związków zawodowych jest duża. Ten model powinien być zalecany przez UE w pozostałych krajach członkowskich – kwituje prof. Szarfenberg.

Według naukowca, by w Polsce stworzyć chociaż namiastkę skandynawskiego dobrobytu, w pierwszej kolejności należy zwiększyć podatki od osób prawnych, zmniejszyć opodatkowanie najniższych wynagrodzeń oraz zmniejszyć elastyczność rynku pracy.

To opinia odwrotna do zwykle prezentowanych przez stronę pracodawców, którzy postulują większą elastyczność w zatrudnianiu.

Prof. Szarfenberg przekonuje jednak, że to przez tzw. śmieciowe umowy, które pozwalają z dnia na dzień pozbyć się pracownika młodzi wpadają w pułapkę ubóstwa – tracąc pracę, zostają zwykle bez środków do życia, za to z kredytami, bez prawa do zasiłku. Ma temu przeciwdziałać rozwiązanie, by umowy terminowe dawały jednak prawo do zasiłku przez 6 miesięcy (ministerstwo pracy przygotowuje projekt ustawy).

Ponadto, trzeba także zastanowić się nad zwiększeniem hojności świadczeń dla bezrobotnych i ubogich oraz zakresu usług dla tych osób, aby pomoc dla nich była wszechstronna. Koniecznie trzeba też usprawniać organizację niewydolnej pomocy społecznej, wsparcia rodziny oraz nieefektywnych publicznych służb zatrudnienia. A najważniejsze to uznać, że postęp kraju mierzy się również tym, w jakiej sytuacji są najbiedniejsi.

Katarzyna Bartman


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test